Descent. Pamiętam czasy, gdy każdy klon Dooma był małym wydarzeniem. Oto moje mniej oczywiste FPS-y lat 90.
- Rise of the Triad
- Heretic
- Hexen
- Redneck Rampage
- Blood
- Gloom
- Outlaws
- Descent
- Marathon
- The Terminator: Future Shock
Descent
- Producent: Parallax Software
- Rok premiery: 1995
Jeśli dobrze pamiętam, Descent było pierwszą grą, a na pewno jedną z pierwszych, które wymagały 8 MB pamięci RAM do uruchomienia i pierwszą, w której dwuwymiarowe sprite’y zastąpiono grafiką 3D. Zamiast biegania ze spluwą w rękach, siedzieliśmy w kabinie kosmicznego statku, w którym przemierzaliśmy tunele kopalni tworzące skomplikowane labirynty. A to niosło za sobą pełną swobodę poruszania się (tzw. six degrees of freedom). To, co znaliśmy z kosmicznych symulatorów, z powodzeniem przeniesiono do ciasnych poziomów strzelanki FPP.
Połączenie tych dwóch gatunków dało oszałamiające rezultaty. Descent w końcu oferował sporą dawkę powiewu świeżości w grach doomopodobnych. Nowa technologia w grafice oraz więcej swobody ruchu wymieniane były jednym tchem jako rewolucyjne kroki naprzód w porównaniu do Dooma. Gameplay określano jako „unikalny”. Dodajmy do tego wersję shareware do wypróbowania dla każdego oraz tryb sieciowy i mamy gotowy przepis na komercyjny sukces, jaki osiągnął Descent. Popularność wyhamowała w 1999 roku, wraz z debiutem trzeciej części, ale „jedynka” i tak przeszła do historii jako pierwszy FPS z grafiką 3D.

