Need for Speed: Most Wanted. Szybko, wściekle i nostalgicznie. Najlepsze samochodówki dawniej i dziś - mój osobisty ranking, z którym nie musicie się zgadzać
- Hot Wheels Unleashed
- Forza Horizon 5
- Need for Speed: Underground
- Re-Volt
- Stunt GP
- Need for Speed: Most Wanted
- DiRT Rally
- Colin McRae Rally 2.0
- Need for Speed: Porsche Unleashed
- Need for Speed: Hot Pursuit
Need for Speed: Most Wanted
Rok produkcji: 2005
Producent: EA Black Box
Dla wielu to jest jeden Need for Speed, by wszystkimi rządzić i w ciemności je spętać. Trafił w odpowiedni moment dziejowy, oferował mnóstwo zawartości i promieniował rebelskim rockowo-metalowo-rapowym stylem, który trafiał do ówczesnego zbuntowanego odbiorcy. Most Wanted to dziś kult i, choć wyżej stawiam inne części, to się wcale, ale to wcale nie dziwię.
Nawet ta krindżowa z dzisiejszej perspektywy fabułka o grindowaniu reputacji, by odzyskać wóz od Razora ma swój przaśny urok – bo było w tym coś szczerego i na swój sposób wypadało naturalnie. Tuning sprawiał, że zżywaliśmy się z bryką jak z postacią w RPG. Zręcznościowy model jazdy dawał frajdę, demolka na trasie potęgowała zabawę, a ucieczki przed policją przeszły do historii memów i jeszcze długo po tym, jak Most Wanted przestanie być kompatybilne z jakimkolwiek sprzętem – socialowe rolki z muzyką i ostatnią ucieczką przed gliniarzami będą do nas wracać.
No i ta gra po części po części kształtowała mój gust motoryzacyjny. Wprawdzie nie przepadam za tuningiem wizualnym jakoś przesadnie, ale to tu pojawił się przepiękny Mustang z retro-nowej (wtedy) fali oraz BMW M3 – i paru innych „ulicznych” wojowników. Do tego, wiecie - w której innej grze usłyszycie kawałki Mastodona?

