Colin McRae Rally 2.0. Szybko, wściekle i nostalgicznie. Najlepsze samochodówki dawniej i dziś - mój osobisty ranking, z którym nie musicie się zgadzać
- Hot Wheels Unleashed
- Forza Horizon 5
- Need for Speed: Underground
- Re-Volt
- Stunt GP
- Need for Speed: Most Wanted
- DiRT Rally
- Colin McRae Rally 2.0
- Need for Speed: Porsche Unleashed
- Need for Speed: Hot Pursuit
Colin McRae Rally 2.0
Rok produkcji: 2000
Producent: Codemasters

Ach, Colin McRae Rally 2.0! To jedna z tych rajdówek, które w naszym kraju mają status gry kultowej – i to całkiem zasłużenie. Raz, że pojawiła się w odpowiednim momencie i opakowaniu, byśmy ją docenili – wydano ją u nas relatywnie tanio, po polsku i z Krzysztofem Hołowczycem w roli pilota, a poza tym – po prostu była to niesamowicie dobra gra. Na swoje czasy robiła wrażenie realizmem, grafiką, modelem jazdy i sporą ilością wozów do wyboru.
Jasne, potem, zarówno w obrębie serii, jak i w stajniach konkurencji, pojawiały się bardziej zaawansowane i wierne rzeczywistości symulatory (Rally Troophy, Richard Burns Rally), ale to „Colin” trafił pod strzechy. Niemal idealnie – mimo pewnych uproszczeń w prowadzeniu wozów, a może właśnie dzięki nim – wyważył poziom trudności i surowość z autentyczną frajdą z okiełznywania stalowych rumaków wprost z WRC. To tutaj braliśmy się za bary z fizyką w takich potworach jak Subaru Impreza, Mitsubishi Lancer, Ford Focus (wtedy to było coś!).
Dla tych, którzy nie chcieli po prostu kręcić czasu na odcinkach, pozostawał tryb zręcznościowy, gdzie można było ścigać się na podzielonym ekranie lub po prostu z botami. Odpowiedni kod odpalał zaś możliwość miotania kulami ognia w rywali – coś pięknego. Colin McRae Rally 2.0 gościł na moim dysku latami, ogrywałem go zarówno na kierownicy, jak i na klawiaturze. I zawsze sprawiał tyle samo radochy. A kto raz usłyszał motyw muzyczny z czołówki, ten z niczym go nie pomyli (no, może z Sandstorm od Darude).
