Need for Speed: Hot Pursuit. Szybko, wściekle i nostalgicznie. Najlepsze samochodówki dawniej i dziś - mój osobisty ranking, z którym nie musicie się zgadzać
- Hot Wheels Unleashed
- Forza Horizon 5
- Need for Speed: Underground
- Re-Volt
- Stunt GP
- Need for Speed: Most Wanted
- DiRT Rally
- Colin McRae Rally 2.0
- Need for Speed: Porsche Unleashed
- Need for Speed: Hot Pursuit
Need for Speed: Hot Pursuit
Rok produkcji: 2010
Producent: Criterion
Choć niektóre trasy pokonałem już dziesiątki, jeśli nie setki razy – Need for Speed: Hot Pursuit z 2010 roku to ścigałka, do której najczęściej wracam. Oczarowała mnie od pierwszego wejścia w menu, kiedy napisy zaatakowały z siłą Edge of the Earth zespołu 30 Seconds to Mars. Dzieło Criterion to bowiem przykład, jak z absolutnego minimalizmu wycisnąć maksimum stylu i charakteru.
Podstawy zabawy wydawały się piekielnie proste, może nawet za proste po epoce urban wieś-tuningu i pierwszym szale na wyścigowe otwarte światy. Wybieraliśmy czy gramy jako pirat drogowy, czy gliniarz, potem trasę, furę. W toku nabijania punktów odblokowywaliśmy coraz mocniejsze wozy, przeszkadzajki i tricki (kolczatkę, zagłuszacz, miotacz EMP itp.) oraz kolejne odcinki do przejechania (każdy miał przypisaną pulę samochodów do wyboru z określonej kategorii). I… to tyle. Żadnego tuningu, fabuły (poza strzępkami sugerowanymi w opisach tras). Po prostu pięliśmy się po szczeblach hierarchii i jeździliśmy. To zarazem – aż tyle.
Hot Pursuit oferował przyjemnie brutalny, zręcznościowy i spokrewniony z Burnoutem model jazdy, idealnie nadający się na amerykańskie autostrady i bezdroża. Stał daleko od realizmu, ale i tak wymagał od nas uwagi i staranności w prowadzeniu, zwłaszcza aut z wyższych klas.
Pustynia i mieściny w tle emanowały nieodpartym urokiem, którego nigdy później nie odnalazłem w ścigałce. Klimat eleganckiej, prędkościowej rebelii urzekał, sceny z kraks przerażały bardziej niż jakikolwiek raport policyjny w wiadomościach (jeśli takie rzeczy dzieją się z wozem podczas zderzenia, to może ja nie chcę grzać jak debil po zapchanej drodze?). Coś w ujęciach, doborze kadrów, dźwięków i narracji zdradzało autentyczną miłość do motoryzacji i sugerowało respekt wobec blaszanych potworów. A ścieżka dźwiękowa, choć może i delikatna w porównaniu do Most Wanted, podkreślała urok śmigania po tych betonowych wstęgach przecinających zwały piachu. Gaming absolutny.
Chcesz stworzyć własną topkę kultowych gier – lub czegokolwiek innego? Zapraszamy tutaj!

