
Zaglądam od czasu do czasu na GOLa, ale że w sierpniu ominął mnie jeden z najbardziej epickich wątków jakie kiedykolwiek widziałem w internetach...
Przeczytałem całość i zbieram szczękę z podłogi. Były różne trollowania w historii (xircomowe reqi, karachanowe wrzuty), różne rozdwojenia jaźni (wiedźminy, kaczmarki, ewunie), ale to przebija wszystko o parę poziomów.
Najchętniej to bym ten wątek z patrzałkami wydrukował i powiesił w Bibliotece Narodowej.
Brawo Jan Muszyński!
Moja boomerska opinia którą powtarzam to to że storytelling i cutscenki to dla mnie średnia wartość w grach. To znaczy widać że idzie w to mnóstwo funduszy i fajnie jest to zrobione, aktorzy, animacje, dialogi, ale na końcu i tak dochodzi u mnie do zgrzytu - jeśli opowieść super to później irytują mnie elementy grywalne, bo wolałbym po prostu śledzić jak się rozwija historia.
Dlatego preferuję ostatnimi laty albo jakieś logiczne gry, gdzie można sobie popykać mając w tle włączoną muzykę albo podcasta, albo jakieś boomer shootery, fpsy w multi, albo po prostu retro tytuły.
Ale jestem tylko boomerem causalem i u mnie często granie przegrywa z innymi rozrywkami niestety.
Przede wszystkim jako wyszukiwarka z odpowiedzią w zadanym formacie, czyli wpisuję w Perplexity czego szukam i w jakiej formie (np. tabelki) ma mi to wypisać. Oczywiście często robię dodatkową weryfikację tego co zwraca, bo LLMy to wciąż narzędzie probabilistyczne, więc halucynacje są wpisane w sposób działania.
Również ChatGPT do pytań z tzw. wiedzy ogólnej.
Do kodowania Claude, zarówno do tworzenia kodu jak i do rozumienia nowych repozytoriów. Co by nie mówić, to jednak ostatnie 2-3 miesiące to takie postępy w modelach że przekonały naprawdę wielu sceptyków i jednak czuć że sposób pracy programistów zmienił się nieodwracalnie.
Do nauki również - zarówno do odpytywania z wiedzy, jak i do dialogów w językach obcych.
LLMy mają to do siebie że jak z nich korzystasz, taką odpowiedź od nich dostaniesz.
Tym się różnią od feedów na Twitterze czy TikToku, gdzie wystarczy scrollować i klikać lajki i po jakimś czasie algorytm sam zacznie podsuwać ci to co działa na ciebie.
W przypadku AI-ów wciąż jednak większość zależy od tego co damy im na wejściu, więc jest to trochę lustro na nas samych.
(oczywiście należy być świadomym wszystkich ich ograniczeń, jak nadmierne lizusostwo, halucynacje itd.)
No to czy kwota wystarczy zależy od kontekstu.
Jeżdżąc po mniejszych miastach i powiatach jednak widać sporą różnicę w cenach.
Zastanawiam się jak będą wyglądać za niedługo rozmowy kwalifikacyjne.
Już z tego co słyszałem niektóre firmy weryfikują umiejętność korzystania z AI, cokolwiek to znaczy.
Pewnie wciąż umiejętność stworzenia czegoś bez generowania LLMem będzie weryfikowana, ale chyba będzie to szło w stronę sprawdzania owoców pracy, czyli dostajesz możliwość korzystania z dowolnego toola i zbuduj mi w godzinę jakąś w pełni funkcjonalną appkę, zdeployowaną gdzieś live.
Co do rynku to faktem jest że dla wielu jest to szok w porównaniu do lat 2018-2022, ale mimo wszystko jeszcze nie jest aż tak źle - choć czasami przeczytam na linkedin jakiś dramatyczny post kogoś szukającego miesiącami pracy.
Zamknięte fora, grupy, discordy.
Poza tym feedy w pełni generowane przez AI, dyskusje z LLMami w formie wideo, generowane awatary?
A społeczności online mając ponad 20 lat jak GOL czy elektroda pewnie będą miały się dobrze - już po przekroczeniu pewnego wieku tylko zyskują na wartości, jak zabytkowe auta (jeśli mają jakiś stabilny niespadający dalej ruch). O ile oczywiście nie zostaną pokonane przez ekonomię i rady nadzorcze.
Z drugiej strony pewnie będzie jakaś kontrreakcja z młodszych pokoleń, które zobaczą co internety zrobiły z ich starymi i może będzie pewien buntu wobec slopu internetowego? Może się mylę i będzie to tylko lokalna hipsteriada, ale może prawdziwy lans to będzie życie poza internetem?
Bo jeśli patrzeć na trendy obecnych lat i poprowadzić je linią prostą w przyszłość to można dojść do wniosku że każdy stanie się influencerem lub podcasterem. Ale trendy mają to do siebie że się zmieniają.
Tym bardziej że coraz lepsze modele AI będą generować coraz lepszą treść audio, wideo. Więc na wartości zyskają eventy w analogu? Imprezy, koncerty, spotkania w 3d.
Ale znając życie może nie zmieni się tak dużo, to tylko 5 lat. Jeszcze wczoraj był 2021.
Swego czasu sporo leciało u mnie, na wielokrotnej powtórce:
Silent Hill 2 https://www.youtube.com/watch?v=xS6HX2m-HNY&list=PL3701130022801F23&index=2
Grim Fandango https://www.youtube.com/watch?v=5-K8R1hDG9E
Mam na myśli oczywiście całe soundtracki z powyższych, nie pojedyncze utwory.
Update:
Napisałem to powyżej, opublikowałem i kolejne zaczęły mi się przypominać.
Tak teraz myślę że top1 dla mnie w połączeniu z nostalgią to Gabriel Knight 1 OST (https://www.youtube.com/watch?v=CE3Stw1xFUo).
Może to hipsterska opinia, ale to MIDI brzmi miodzio, nawet teraz lubię sobie puścić od czasu do czasu.
Również Cywilizacja 4 dobrze mi się kojarzy, szczególnie sympatyczny kawałek główny, https://www.youtube.com/watch?v=5e0Qelqp-Cc&list=PLFKDUPVhA6nghozYxEyMNdEVF_d08QVsn
Podpisuję się pod tym, takie chodzenie bez celu, nawet bez słuchania muzyki czy podcastów, z dala od samochodów, bardzo dobrze działa.
Większym zagrożeniem dla forów są AI które odpowiadają na większość pytań, które kiedyś ludzie zadawali na forach.
Ale skoro fora i blogi przeżyły już masowy odpływ ruchu do social mediów, to myślę że te co pozostały są odporniejsze na kolejne wstrząsy, a może nawet będą przeżywać mały renesans (tak jak blogi mają od paru lat np. w formie substacka).
Discord to mimo wszystko jednak bardziej rozbudowany mIRC, ale siłą rzeczy jednak oparty na generowanie ruchu (i szumu), a nie na to żeby poświęcić czas na dłuższą bardziej składną wypowiedź, więc to nie do końca jest konkurencja.
Trochę podejrzanie zielono i może rzeczywiście to AI.
A może fora odkrywa pokolenie dla których to coś nowego i przyjdzie wielki renesans gry-online.pl/s008.asp?
Też kiedyś temat przeglądałem i znalazłem wtedy parę pozytywnych badań na temat gier:
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5718432/
Granie w Mario64 przez dwa tygodnie 30 minut dziennie pomagało seniorom i zauważono zwiększenie objętości szarych komórek.
Generalnie granie w 3D gry, w których trzeba orientować szybko się w przestrzeni (FPSy, platformówki) dobrze działa na umysł.
https://games.jmir.org/2025/1/e76522
Granie w gry z otwartymi światami (jak Zelda w tym badaniu) poprawia samopoczucie.
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC8818112/
Zdrowie psychiczne i koncentracja poprawiały się po graniu w gry logiczne/łamigłówki.
Z mojej strony dodam, że miałem to szczęście wychować się na grach o wiele mniej wybaczających i mniej prowadzących za rękę, do tego czasami sam proces zdobycia gry, zainstalowania i scrackowania był wymagający i pouczający. Również język angielski w grach też pomagał się osłuchać z językiem obcym.
No ja tak mam z GTA od San Andreas. Ale widocznie tego ludzie chcą.
RDR2 i GTA mają dopracowaną i profesjonalnie pokazaną historię. Ale gdy gra jest zbyt filmowa to wtedy elementy grywalne mnie denerwują i wolałbym po prostu oglądać dalej opowieść :p
Ale myślę że przy takim ogromie tytułów, patrząc na różnorodność gier niezależnych, to nie ma co narzekać, tylko trzeba znaleźć coś dla siebie.
Bardziej 4x, rozwój cywilizacji, ewentualnie bitewne - turowe strategie (nie czyste RPG).
Sci-fi vs fantasy vs historyczne - raczej obojętne (a jeśli mam klasyfikować dla mnie to 1. historyczne 2. sci-fi 3.fantasy)
Ale powyższe to nie twarde wymagania - jeśli jest coś naprawdę dobrego, to też mogę sprawdzić.
Trochę apropos pytania w tytule wątku - skorzystam z niego, jako że go założyłeś Drenz:
polecasz coś z ostatnich lat jeśli chodzi o RTSy i turówki?
Fajna rozkmina logiczna, trochę w stylu Braida, ale jak dla mnie gra się lepiej.
Najprzyjemniejsze jest to, że do rozwiązywania zagadek nie idzie się po prostu od punktu A do B, tylko trzeba myśleć innymi kategoriami. Część mapy to są "fizyczne" reguły świata, więc żeby przechodzić te mapy, trzeba niejako manipulować światem - myślę że to dobra rozrywka umysłowa, jeśli ktoś lubi tego typu rozkminy.
Jest nawet polecana przez naukowców którzy na co dzień nie grają w gry, jak np. Michael Levin - tutaj ładnie wyjaśnia co jest takiego fajnego w tej grze i jakie ma to przełożenie na filozoficzne/naukowe myślenie https://thoughtforms.life/a-most-profound-video-game-a-good-cognitive-aid-for-research-at-the-frontier-of-life-and-mind/
Nie wiem czy najlepsze, ale jakoś najbardziej zapadło mi w pamięć:
2001 albo 2002
Już po kolacji wigilijnej, choinka spokojnie świeci w tle, obok stół już wyczyszczony, a człowiek porządnie najedzony.
Odpalam emulator ePSXe i włączam ISS Pro Evolution 2. I gram sobie na spokoju Master League, albo jakimiś all-starsami. Różnica między FIFA a ISSem była wtedy kolosalna, pamiętam jak nawet po dłuższym graniu w ISSa nie czuć było tej schematyczności która prędzej czy później uderzała w FIFie.
2000
Tutaj pamiętam wyczekiwanie jak w pierwszy dzień świąt ściągałem 6MB roma z Super Mario 64.
Niestety po 20-30 minutach gdy już całość się ściągnęła, okazało się że mój komp wyciąga w porywach 5 FPS. Ale warto było spróbować :D
2005
A tutaj wciągnąłem się w multi.
Na zmianę COD1 (wtedy często mapa powcamp, polski serwer rybnet) albo Enemy Territory.
Dzisiaj zmarł Brian Wilson. Absolutny top w historii muzyki pop, zaraz obok McCartneya.
https://www.youtube.com/watch?v=apBWI6xrbLY
nie no, te sezony z thiago silva, ibra, cavanim, lavezzim tez byly spoko
ano racja, przed erą neymara to też nawet nawet, choć w europejskich pucharach raczej bezobjawowo grali
a apropos Inzaghiego to rzeczywiście z tych paru meczów co go widziałem to nigdy nie sprawiał wrażenia jakby wiedział co robi - przynajmniej z mowy ciała :D
Nikt nie lubi jednostronnych finałów, no ale przynajmniej było to na tyle jednostronne że aż tak się nie nudziłem.
Choć Interu naprawdę szkoda, tym bardziej po tym jak zagrali półfinały. Mam wrażenie że jednak w ostatnich latach 10 latach jak widzę Serie A w finale pucharów, to raczej nie ma psychy, myślałem że po tym co pokazała Atalanta rok temu to coś drgnie, ale dalej lipa.
PSG w katarskim wydaniu nigdy nie byłem fanem, no ale akurat z tych kilkunastu lat, to to teraz jest chyba najbardziej znośne.
Parę lat temu był ciekawy wątek o tym na twitterze:
https://x.com/brianluidog/status/1445310687304032258
Pomijając granie 4 fun z bombelkiem, to dla samego rozwoju (jeśli już ma w coś grać, oczywiście nie 100% czasu) to chyba najlepiej wziąć RTSa, jakąś turówkę i FPSa dla koordynacji. Oczywiście wszystko z odpowiednim ratingiem.
Ciekawy symulator chodzenia zakonnicą w XIX wieku (w co ja grałem?).
Klimaty inferno, industrial i chrześcijańskie, do tego retrospektywne wstawki w 8-bitowym klimacie. Sporo surrealizmu, trochę jakbym oglądał David Lyncha (po tygodniu na wschodniej prowincji), ale myślę że główną inspiracją mógł być np. Silent Hill 2.
Widać że gra robiona z sercem przez twórców. Wykorzystują konwencję gamingową żeby przekazać ciekawą opowieść z odrobiną filozofii. Nie ma może nic nadzwyczajnego w dialogach, ale myślę że całość daje całkiem fajny klimat: śnieg, mrok, krzyż, fabryki, wędrówki i zagubienie (w świecie zewnętrznym i wewnętrznym głównej bohaterki).
Sama gra jest krótka (4-5h) i samego gameplaya tutaj nie ma za wiele - parę średnio trudnych zagadek, trochę eksplorowania i parę elementów zręcznościowych. I samo zakończenie i poprowadzenie fabuły daje jednak trochę niedosyt. Ale może chodziło o to niedopowiedzenie i pokazanie bezsensowności gromadzenia punktów i postępów w grze?
Polecam, jeśli ktoś wie na co się pisze tutaj.
Jeśli przyjąć, że za wiele aktów przemocy w Biblii odpowiadają inni Elohim I tylko przypisuje się je Jahwe, tak było np. z Potopem, to dałoby się pogodzić koncepcję tego, że Jezus aż tak mocno nie zmienił polityki firmy, po prostu cała masa czarnego PR-u spadła na starotestamentowego Jahwe (Enkiego?) przy unifikacji wszystkich bogów
Tak.
ja zdecydowanie polecam słuchawki lowio i szczoteczkę ariete, o wiele lepszy wybór niż lidlomix kmbo smart.
pozdrawiam serdecznie
[link]
Ja tylko chciałbym by więcej internetu miało tak prosty interfejs jak GOL.
Fory phpbb były ciężkie, reddity i wykopy bardziej nastawione na plusowanie niż prowadzenie dłuższych dyskusji, twitter to triggerowanie innych, a facebook to zadawanie tego samego pytania w kółko, ponieważ nie dają się indeksować w wyszukiwarkach, ani nie pozwalają rozsądnie wyszukiwać w historii grupy.
A co do samego wątku to gratulacje z okazji 16 mln postów, tym bardziej że ostatnie 8 mln postów to chyba głównie wspominanie jakie to były czasy za tych pierwszych 8 mln (sam do tego dołożyłem parę cegiełek, wiem).
2002:
- jedziesz do Czech na wycieczkę, stoisz w swoim golfie trójce godzinę na przejściu granicznym - średnio z tymi wycieczkami
- chcesz pograć na kurnik.pl, ale 6 minut internetu kosztuje 33 grosze (po godz. 18), więc grasz krótko
- chcesz shitpostować na phpbb by pshemo, ale - j.w.
- inne atrakcje - czytasz neo plus, psx extreme albo grasz w gałę z sebą i matim pod blokiem, megahity na polsacie, big brother i bar, ewentualnie parę divx'ów na kompie
- wobec powyższych - granie na kompie w hirołsów, moh:aa czy kłejka nie ma sobie równych
2025:
- pod ręką smartfon, w każdej chwili czekają rolki, tiktoki, fejsbuki, discord, twitch, youtube'y, podcasty, audiobooki, gry smartfonowe - niekończący się strumień contentu na każdy temat
- no można pograć też w fortnajta, robloxa czy elden ringa, ale nie jest to oczywisty wybór
- ewentualnie latasz rajanerem po europie, wystarczy kilkaset złotych i dowód osobisty
Tak jak nie zapomina się o pierwszej miłości, pierwszej wypłacie czy pierwszym awansie na Mundial, tak wiele lat temu to filmy Lyncha były czymś co pierwszy raz pokazały mi czym może być medium filmu pełnometrażowego.
Wcześniej oglądałem megahity Polsatu, seriale TVP i mecze reprezentacji, ale dopiero Twin Peaks i Mulholland Drive otworzyły mi oczy że jest jeszcze tam coś innego, co warto poznać.
I właśnie Twin Peaks to absolutne mistrzostwo - jak zrobić miks filmu o prowincji, komedii, tajemnicy, horroru, w czymś co pozostaje spójne i odpowiednio zbalansowane. Nie jest zbyt przegięte w stronę sztuki (i niejasności) i również nie jest zbyt przesadzone w aspekcie bycia trochę telenowelą.
Po cichu liczyłem że jeszcze uda się Lynchowi wydać jakiś nowy film - nawet parę tygodni temu próbowałem znaleźć co u niego i nad czym pracuje obecnie.
To co zostaje teraz, to odświeżyć pierwsze dwa sezony Twin Peaksa i w końcu obejrzeć trzeci, ten z 2017 roku. Długo odkładałem jego obejrzenie, ale teraz nadeszła na to pora.
https://www.youtube.com/watch?v=yFMaEIHIrGw
PS. Wiadomo też że był dobrym aktorem. Jeśli ktoś nie widział, to polecam obejrzeć Fabelmanów (od Spielberga) - Lynch pojawia się tam na jakieś 3-4 minuty, ale jest to chyba najlepsza scena jaką widziałem w filmach w ostatnich 15 latach.
Też myślę że raczej by nie przetrwał w jakiejś minimalnej formie, tylko prędzej czy później poszedłby w przeładowanie reklamami, w jakim to kierunku już zmierzał.
I założyłem wątek z nie powodu gdybań czy miał szansę przetrwać (w mainstreamie), tylko raczej jako wspomnienie. Bo dobrze wspominam estetykę i obsługę (póki nie zaczął być coraz cięższy i przeładowany) i do tego dochodzi nostalgia, wiadomo.
Z drugiej strony myślę że nie każdy polski serwis był skazany na upadek. Taki np. filmweb przetrwał, jest lubimyczytac które żyje mimo goodreads, a allegro skutecznie odparło ebaya czy amazona (póki co).
Rzeczywiście, przypomniałeś mi że w późniejszym okresie rzeczywiście zaczęły pojawiać się problemy z zasobożernością. I chyba szukałem alternatywnych klientów protokołu, jak np. AQQ czy właśnie Konnekt.
Szkoda że idea otwartych protokołów upadła i teraz trzeba mieć osobnego klienta do DMów messengera, whatsappa twittera, ig, i innych...
Niektóre stare gry mają upierdliwe mechaniki, przez które możesz nie mieć ochoty się przebijać. Grafika niektórych słabo się skaluje na obecnych kompach.
Ale ogólnie nie widzę przeszkód. Nawet w takich gatunkach jak FPS, gdzie gry szybko się starzeją, ograłem ostatnio z przyjemnością Doom 2. Może to kwestia legendy tytułu tutaj, nie wiem.
A strategie ekonomiczne czy przygodówki które starzeją się chyba najwolniej, wciąż w większości powinny dawać radę.
Wydaje mi się że gry mniej więcej od 1999 r. wzwyż bronią się nieźle. Warto dać szansę, spróbować przez 2-3h wejść w interfejs i dać szansę - ale jeśli i po tym okresie dalej nas irytuje, to znak że jednak nie dla nas ten tytuł.
Ostatnio zauważyłem że legendarny komunikator Gadu-gadu jeszcze istnieje. I przeglądając info o nim, zauważyłem że był na topie w Polsce przez ponad 10 lat - od początku (rok 2000), do momentu gdy FB i Messenger weszło u nas do mainstreamu (czyli 2011-2012).
Co mnie zaskoczyło, bo myślałem że był to o wiele krótszy okres czasu.
Do dzisiaj pamiętam GG jako główne narzędzie utrzymywania kontaktu w szkołach.
Każdy pewnie kojarzy charakterystyczny dźwięk przychodzącej wiadomości czy też komunikowanie światu co u niego słychać poprzez statusy gg ("jestem w łazience...").
Ale ogólnie dobrze go wspominam - mały, nienachalny działający program, który pomagał komunikować się ludziom którzy znali się z różnych for (phpbb by przemo) czy np. z kurnika. W przeciwieństwie do naszej-klasy która istniała krótko, przez długi czas technicznie nie domagała i równie szybko została porzucona i nierozwijana dalej (aż została całkiem zdjęta, jakoś w ostatnich latach).
Jak wspominacie GG i oceniacie teraz?
Są tu dwie kwestie:
- czy generowanie zawartości gier przez AI to będzie standard?
- czy z realizmem grach jest tak, że im więcej tym lepiej?
AI jeszcze się rozwinie, więc i zawartość generowana przez niego będzie coraz lepsza. Możliwe że w skrajnym scenariuszu będziemy sami w stanie generować gry, na podstawie prompta i paru screenów. Podobnie będziemy sami sobie generować seriale, bo już widzimy pierwsze możliwości klipów tworzonych przez generatywne AI.
I na pewno będzie nisza na to, tylko póki co twierdzę że wartość dzieł sztuki - gier, filmów, muzyki - nie polega wyłącznie na zawartości którą dostajemy, ale też na świadomości że jakiś człowiek stał za tym i przelał na to dzieło swoje doświadczenia życiowe. Nie chcemy dostawać wyłącznie losowego outputu z maszyny, ale chcemy też wiedzieć że za tym czemu poświęcamy czas stali też ludzie. I że chcą przez to medium nam coś przekazać.
Może to tylko moje wrażenie i sporo ludzi będzie miało wylane na to, czy to AI za tym stoi czy ludzie.
No i może rzeczywiście zagrożone będą taśmowo tworzone gry przez wielkie studia, w których i tak nie czuć za bardzo autorskiej ręki.
Co do realizmu w grach to też odniosłem wrażenie że większy realizm wpływa na większą imersję, więc to z jednej strony jest dobre.
Ale z drugiej strony większy realizm i większa imersja sprawiają że wyobraźnia w trakcie grania jest mniej aktywna i stajemy się przez to bardziej biernymi uczestnikami gry.
Grając w gry z lat 80. to co było na ekranie było uzupełniane przez to co sobie dopowiadaliśmy. Podobnie jak w trakcie czytania książek wymagało to większej aktywności i interpretowania tego co widzimy.
Współczesne tytuły zrobione na UE5 mają tę zaletę, że przy tak dużym realizmie jesteśmy w całości przenoszeni do innego świata i ma to wartość samą w sobie - generuje to przeżycia jakie żadne inne medium nigdy nam nie zapewni.
Natomiast sprawia to jednocześnie że jesteśmy bierni w kreowaniu świata - jest on w całości wyłożony przed nami. Nie ma niedopowiedzeń, które czasami budują lepszy klimat niż wyłożenie wszystkiego dosłownie.
(Oczywiście są gry indie które to dostarczają)
W dwójkę nie grałem, za to na jedynce zeszły dziesiątki godzin.
Jak oceniasz tę część? Czy bardziej z sentymentu grasz?
I pomyśleć że rok temu tygrysek zakładał sobie na luzie ostatni swój wątek tutaj...
Millenialsowi boomerzy się wykruszają, a doplywu zoomerów brak. Trzeba cieszyć się tym co jest, nie wiadomo ile jeszcze sylwestrów z golem nam zostalo
Ciekawa relacja.
Jakieś ciekawe zwierzęta spotkaliście po drodze?
Polecasz NZ do zwiedzania, biorąc pod uwagę odległość?
Szczęśliwego Nowego Roku życzę przy okazji.
W sumie mam podobnie - święta spoko, ale ten luz poświąteczny to jest to na co naprawdę czekam.
czego życie uczy to żeby nigdy nie mówić "gorzej być nie może" bo już życie szybko da ci lekcję jak bardzo się mylisz
u mnie mam rozjazd, bo z jednej strony jest poczucie niedosytu jak co roku
ale z drugiej myślę że coś się ruszyło w moim życiu i mam przeczucie że kolejne lata będą lepsze
wiek daje znać o sobie i długi zaciągnięte za młodu powoli proszą się o spłacenie, choć mam nadzieję utrzymać to jeszcze w ryzach
nic tak nie daje znać o przemijaniu czasu jak przemijanie osób które znałeś przez 30 lat i nie zobaczysz ich już przez resztę życia
z pozytywów tego roku to udało mi się uregulować korzystanie z internetu i sociali i udało mi się lepiej kontrolować czas
i nawet trochę czasu udało mi się przeznaczyć na książki i edukację
choć kolejny rok chciałbym poświęcić na jakieś ciekawe projekty, a nie wyłącznie konsumowanie wiedzy
dużo było do oglądania w tym roku - euro, olimpiada i w sumie olimpiada spoko, euro raczej faza grupowa, pucharowa to już była bieda
parę fajnych wycieczek, choć już wycieczki nie cieszą aż tak jak proste spotkania i wyjazdy w dobrym gronie
a co najważniejsze forum GOL przeżyło kolejny rok
Szkoda że tak szybko mijają, ale jakby trwały 3 tygodnie to nie byłoby to samo...
Tak samo jak FIFA kiedyś próbowała zrobić mistrzostwa świata częściej niż co 4 lata - efekt magii mundialu też by wtedy wyparował.
Czasami ograniczenia są spoko - to że coś jest fajne nie znaczy że musi być przedłużane w nieskończoność, dostawać nowe remake'i i remastery.
Również gdyby życie nie było skończone nie wiem czy to byłoby takie super :/
Ciekawy eksperyment. Możesz coś więcej napisać, jakie gry testowałeś na innych sprzętach?
Może to kwestia nie platformy, ale tego że w końcu znalazłeś odpowiedni tytuł do ogrania?
Young Leosia to już dinozaur prawie.
A reszta raczej dość monotematycznie, chociaż w sumie od dawna wydaje mi się że top 10 na wszelkich streamingach to nic porywającego dla mnie.
The Lost Files of Sherlock Holmes: The Case of the Rose Tattoo (1996) - grafika klimatyczna ala ożywione kolorowe fotografie, wykorzystany potencjał CD-ROMu, ciekawe dialogi, ale czegoś mi brakowało. Może nużyła po jakimś czasie, może jeszcze za słabo ogarniałem przygodówki gdy grałem w nią tych dwadzieścia parę lat temu. Ale wspomnienia niektórych scen do dziś mam w pełni żywe.
Gabriel Knight: Sins of the Fathers (1993) - grałem w to jakieś kilkanaście lat temu w ramach odświeżania klasyków przygodówek i mieszane uczucia miałem w trakcie grania. Z jednej strony dobra fabuła, fajny klimat Nowego Orleanu, kapitalny soundtrack (IMO jeden z najlepszych ever w grach), ale z drugiej strony... może za głupi byłem, ale te zagadki były dla mnie nie do ogarnięcia i kończyło się na klikaniu wszystko na wszystkim - i ciężko czerpać przyjemność z tego. Pozostaje wtedy jedynie granie z solucją i traktowanie tego jak oglądanie filmu.
Fahrenheit (2005) - teraz bym w to nie zagrał bo co druga gra ma taki schemat jak ten tytuł, czyli coś ala interaktywny film (w stylu "press F to pay respects"), ale w czasie premiery robiło mega wrażenie. Robiło mega wrażenie do jednego momentu w fabule który śmiało mogę określić jako jeden z najgłupszych plot twistów jakie miałem przyjemność przejść. Oczywiście nie zdradzę, bo raz że nie chcę odbierać przyjemności innym tutaj którzy chcieliby to sprórbować, a dwa - że nie pamiętam już dokładnie co to było xD
wszystkie PESy > PES6 - wiadomo że PESa już nie ma wśród nas (choć może spróbuję eFootball bo podobno ostatnio nie jest taki najgorszy), ale w momencie gdy Konami zaczęło gonić FIFę w częstości wydawania kolejnych edycji i w coraz mniejszej liczbie zmienionych rzeczy w grze, to ten tytuł się kompletnie wypalił i nigdy już nie było takie przeskoku jak między PES1->PES2 czy też PES5->PES6.
Dobry wynik, szacunek. Tak jak napisałeś, to forum to również ciekawe archiwum do spojrzenia na swoje posty i ewolucję w ciągu tak długiego czasu.
Zgadzam się z główną tezą wątku i miałem podobne przemyślenia ostatnio.
Internet używany w odpowiednich dawkach to potężna broń - możesz nauczyć się dowolnego skilla od kładzenia paneli, przez granie na instrumentach aż po wystąpienia publiczne i programowanie w HTMLu ( ;) ).
Tylko ja mam problem (i wielu znajomych) z odpowiednim dozowaniem internetu. Są ludzie którzy nie mają problemu poscrollować chwilę twittera, zrobić parę shitpostów i później wrócić do roboty jak gdyby nigdy nic.
Ja nigdy tak nie umiałem - zazwyczaj gdy wpadnę w cykl śledzenia aktualnego shitstormu, to trochę to schodzi zanim się zorientuję że w sumie zmarnowałem czas. Do tego zajmuje to później głowę przez resztę dnia, więc jeszcze gorzej.
Problem z tymi wszystkimi newsfeedami za którymi stoją algorytmy, jest to że są aż nazbyt dobre. Prędzej czy później nauczą się jakiego rodzaju contentu ciebie triggeruje i będą coraz celniej trafiać. Oczywiście nie wszystko co podstawią zadziała, ale wystarczy że parę procent trafi w twój czuły punkt i serwis ma zwrot z inwestycji w algorytm. Zwrot czyli twoje spędzanie na nim więcej czasu niż byś chciał.
Robiłem jakiś czas temu parotygodniową przerwę od całej bieżączki informacyjnej - czyli zero newsów i social mediów. Polecam coś takiego - jeśli trochę oswoić się z nudą, okazuje się że świat poza ekranami jest ciekawszy niż nam się wydaje.
Ale też nie wiem jak sytuacja teraz wygląda - może coś na roku ciekawszego się pojawiło. Jedyny minus to być brak 4k jeśli tego szukasz, jest tylko 1080p ale mi wystarcza tyle.
Jak coś więcej chcesz wiedzieć, to pytaj.
Czytałem w oryginale 3 lata temu. Bardzo spoko książka, nie jest to encyklopedyczne wylistowanie twórczości, tylko tak jak brzmi tytuł - wspomnienia Sida jak dochodziło do stworzenia tych wszystkich kultowych tytułów.
Anegdoty, inspiracje - bardzo przyjemnie się czytało.
Zgaduję że przez "klimatyczne" rozumiemy coś mrocznego lub z tajemniczym, nie do końca zdefiniowanym światem, wzmacnianym przez dobry podkład muzyczny i sugestywną grafikę.
Stawiam tutaj na:
- Silent Hill 2 (to stare) było klimatyczne. W remake'a jeszcze nie grałem. Grałem po tym jak oglądałem Twin Peaks i w sumie ta gra miała wiele wspólnego z serialem Lyncha.
- Sanitarium - muzyka, specyficzna izometryczna grafika i niedopowiedzenia - długo nie wiadomo o co tak naprawdę chodzi w fabule (dopiero tak naprawdę zakończenie wszystko wyjaśnia)
- The Last Express - wspaniała rysowana grafika oraz to że cała gra toczy się w jadącym pociągu. Klimat Orient Expressu ma w sobie coś fajnego - z jednej strony pokonuje on ogromny dystans, ale z drugiej strony będąc pasażerem jest się uwięzionym w sumie niewielkiej przestrzeni jego wagonów
Spoko kierunek, to jeszcze poprosimy o port Red Dead Revolver i State Of Emergency.
Jedno drugiego nie wyklucza.
Generalnie wolę czytać książki w papierze. Wielu już o tym wspomniało, ale w dobie dominacji codzienności przez płaskie kolorowe ekrany, przyswajanie treści przez trójwymiarowy obiekt jakim jest książka, jest przyjemniejsze - łatwiej się skupić na treści, bo papier nie ma wbudowanych rozpraszaczy na jedno kliknięcie tak jak tablet czy laptop. Również gdy przeczyta się książkę od deski do deski, to widząc jej rozmiar na półce i masę, widzi się w realnym świecie jaki "achievement" udało się zdobyć.
Natomiast już od ponad 10 lat korzystam też z kindle'a. Wiele lat temu szczególnie pomógł mi by przełamać się i zacząć czytać książki po angielsku. Używając wbudowanego słownika jest o wiele łatwiej przebrnąć przez książki w obcym języku, niż korzystając ze słownika papierowego czy nawet ze słownika na telefonie obok.
Poza tym sam sposób wyświetlania sprawia że oczy się nie męczą tak bardzo jak przy dłuższym posiedzeniu przed lapkiem.
I jeszcze argument praktyczny - na dłuższe wyjazdy czy nawet dojazd do pracy komunikacją miejską, o wiele mniej waży i mniej miejsca zajmuje czytnik.
Jedyny problem z Kindlem jaki miałem to właśnie czytanie pdfów i od dłuższego czasu przymierzam się właśnie do jakiegoś 10-calowego e-readera.
Jak ktoś korzysta i ma pozytywne wrażenia to dajcie znać - chodzi mi o czytnik dowolnej firmy, bo widzę że na rynku dominują w tym segmencie właśnie Kindle Scribe, Onyx Boox i remarkable.
Jaką to ma formę - chronologiczne przedstawienie rozwoju gatunku, czy bardziej taka encyklopedia A-Z? Więcej tekstu czy ilustracji?
Trochę głupie,
ale po zakończeniu Big Short, jak leciało "When the levee breaks" Led Zeppelin, to trochę się wzruszyłem.
Może to dlatego że to po Nowym Roku było i organizm zmęczony trochę.
Platformówki 3D nie dość że fajne same w sobie, to jeszcze dobre dla zdrowia umysłowego :D
https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC5718432/
Ze spraw aktualnych:
jednym ze współzałożycieli OpenAI, czyli firmy stojącej za ChatGPT, jest Wojciech Zaremba, prosto z Opolszczyzny.
(Wprawdzie współzałożycieli OpenAI było wielu, więc nie jest to jednostkowy indywidualny wynalazek, ale i tak godne odnotowania osiągnięcie rodaka)
Każdy gatunek ma coś w sobie jeśli poświęcić mu czas.
Ale nie chciałem nigdy MMORPGów, tym bardziej gdy widziałem jak niektórzy znajomi się za mocno w to wkręcali.
Podobnie, cokolwiek innego online, co zbyt mocno wciągało ludzi w zobowiązania w tych grach. Na szczęście widzę że panuje tutaj podobna pogarda dla randomowego multiplaya.
Wszelkie rodzaju open-worldy, gry z nadmiarami side-questów. I też nigdy nie byłem fanem RPGów. Nie mam nic przeciwko gatunkowi, ale zawsze brakowało mi determinacji żeby przechodzić do końca.
Wspomnień czar, więc można podbić ten wątek.
Choć za wiele się nie zmieniło, bo nie sądzę żeby u kogokolwiek Euro 2020 (2021) pojawiło się wysoko w rankingach? Bez sensu był ten system z jeżdżeniem po całej Europie, wiele drużyn przechodzących daleko dzięki grze u siebie i w późniejszych rundach wiele karnych i niskich wyników. Najlepsze mecze to były: Hiszpania-Chorwacja, Francja-Szwajcaria i Włochy-Belgia.
Jak będzie teraz?
Może być ciekawie, jest trochę młodzieży która może wyskoczyć na pierwszy plan, niczym Rooney i CR7 na Euro portugalskim w 2004 roku.
Polska jedzie z lepszą atmosferą niż u toksycznego Czesia albo uśmiechniętego Santosa, skład jest dość niezły, choć grupa raczej nie pozwoli nam na zbyt wiele. Ale liczę że przynajmniej jakoś te mecze będą wyglądać, bo to co było w Katarze to był dramat, nawet mimo wyjścia z grupy (jedynie mecz z Francją jakoś wyglądał, choć podejście do niego było dziwne).
Wypełnione pierwsze mecze, teraz tylko nie zapomnieć uzupełniać kolejne.
Oczywiście liczę że tym razem to będzie mój turniej w Piłkarskiej Ruletce GOLa. Pozdrawiam.
Też kiedyś o tym myślałem.
W sumie dodanie paginacji do przeglądania komentarzy usera nie powinno dużo kosztować serwery GOLa, a pomogłoby w takich przypadkach. Ale może ktoś z GOLowych devów się wypowie?
Dzięki
W Monument Valley już grałem, bardzo spoko. Resztę wrzucam na listę do obczajenia.
Dopiero odkryłem ten wątek, ale prawdziwe złoto, gratulacje panowie Bodokan, Flyby - teraz już wiek nie będzie już wymówką dla nikogo.
Dobry wątek, mogę się podpisać pod tym.
Z mojej perspektywy (uwaga, typowe millenialsowe marudzenie, można nie czytać):
już dobrych parę lat temu zmęczyłem się storytellingiem w grach i próbą zrobienia z większości tytułów AAA interaktywnych filmów - ta "filmowość" gier była spoko gdy jeszcze była świeża. Czyli w moim przypadku gdy grałem po raz pierwszy w Full Throttle, Half-life'a, Indigo Prophecy, COD4 czy GTA4/5 , ale w pewnym momencie znudziło mi się. Zresztą w samej branży ta pseudointeraktywność doszła już jakiś czas temu do absurdu ("press F to pay respect").
Jednak rozumiem prawa rynku i ciężko przy tych astronomicznych budżetach podejmować jakieś naprawdę spore ryzyka w gameplayu - również skoro większość osób to kupuje i jest zadowolona kimże jestem by to oceniać :)
Na szczęście indie scena ma na tyle silną technologię, że też może dowozić gry porządnie technicznie, a z definicji może pozwolić sobie na większe ryzyko. Oczywiście spora część tytułów jest po prostu słaba, przekombinowana, czy też wtórna, ale chyba zdarzają się perełki.
Ja szukam właśnie takich tytułów przy których jestem w stanie stwierdzić że to "coś" nie mogłoby funkcjonować jako książka czy film, tylko że jest idealnie skrojone pod to medium jakim są gry.
Więc to co na mnie działa to coś w rodzaju: Braid, Witness, Manifold Garden, Everything lub coś klasycznego typu sieciowe strzelanki czy strategie.
Większość życia to przysłowiowa 'masakra'.
Masz 15? O kurła, już za 3 lata 18-tka i będę dorosły i będę pić na legalu słynne PIWO.
Masz 27? Ja pier***, już prawie 30tka, hehe śmieciarka podjeżdża.
38? OMG, za 2 lata 40-tka, a za 12 pięćdziesiąt lat :(
55 lat? Oo, już za parę lat emerytura, masakra jak to wszystko zleciało...
85 lat? Już mi nie śpiewają '100 lat' na urodzinach, ale przypał xD
109 lat? Hehe, nic nie pamiętam, nie wiem czy jest ktoś ode mnie starszy na tej planecie, poza jakąś chinką na drugim końcu świata
I tak dalej
Im większa kwota produkcji, tym niestety mniejsze ryzyka będą podejmować w mechanice gry i innowacyjności - po prostu wkładając taką kwotę i chcąc mieć pewność zwrotu z inwestycji raczej pójdą w sprawdzone rozwiązania z nową fabuła, lepszą grafiką, paroma bajerami, ale co do zasady tym samym co serwują od Vice City czy San Andreas.
W sumie stary tytuł, ale nie postarzał się ze względu na ładną grafikę 2D.
Wygląda jak platformówka, chociaż nią nie jest. To jest gra łamigłówkowa, a więc clue gry to rozwiązywanie kolejnych zadań przy pomocy skromnej liczby narzędzi jakie posiadamy: czyli chodzenie, skakanie i cofanie czasu.
Ale, jak się okazuje, korzystając tylko z tego, można stworzyć naprawdę wiele zaskakujących niesztampowych poziomów i za każdym razem gdy wydaje się że wszystko już widzieliśmy, to twórcom gry (Jonathan Blow) udaje się wyskoczyć z czymś nowym.
Główny motyw gry to operowanie czasem i wykorzystywanie czasu do rozwiązywania problemów. Tak jak w Portalu wszystko opiera się na wykorzystaniu trzech wymiarów przestrzeni, tak tutaj wszystko opiera się na dwóch wymiarach przestrzennych i trzecim wymiarze jakim jest czas.
Ostatnimi laty mam znużenie grami (RDR2, GTA5 i dziesiątki innych AAA) które starają się kopiować filmy i mocno stawiają na część fabularną i opowieściową. Jak dla mnie gry jako medium nie do końca nadają się do przekazywania liniowych opowieści, a w każdym razie nie są w tym tak dobre jak filmy czy książki.
Za to, to co jest naturalnie dobre dla gier to zabawa samą mechaniką i eksplorowaniem świata według reguł jakie w nim ustalili twórcy. Jeśli świat i reguły są ciekawie zaprojektowane to wtedy gra jako medium jest naprawdę w stanie pokazać coś ciekawego i nowego, czego nie przekaże ci film albo książka albo muzyka. I takie gry sprawiają że nie masz poczucia straconego czasu, tylko to jest coś co naprawdę może dać ci nową perspektywę na świat.
I jak dla mnie Braid jest przykładem takiego tytułu który dobrze to robi. Fabuła jest tutaj niedopowiedziana wprost, ale całkiem zgranie komponuje się z tym co się dzieje.
Również jak ktoś jest zainteresowany tematem designu gier, to polecam wywiady z twórcą Braida, Jonathanem Blowem, który opisuje swoje motywacje przy tworzeniu gier i jaki jest problem współczesnego rynku gier. Chociaż ostrzegam że koleś sprawia wrażenie dość nieprzyjemnego, w każdym razie lubi dobrze narzekać i mówić że cywilizacja upada, bo źle programujemy xD Ale generalnie ciekawa postać i w temacie game designu naprawdę ma ciekawe spostrzeżenia.
Czy wersja PC ma identyczne zagadki jak Android?
Bo pogrywam czasami na komórce, bardzo przyjemny tytuł - zagadki nie są może bardzo trudne, ale nie o trudność chodzi, bo sporo poziomów niesie ze sobą ciekawe pomysły. I grafika również bardzo sympatyczna.
ISS Pro Evolution (PSX) - moja pierwsza styczność z serią i to jeszcze na emulatorze ePSXe. Ale w kategorii ilość frajdy zdecydowanie maksimum, tym bardziej po przesiadce z drewnianej w tamtych czasach Fify.
Mario Kart 64 - najlepsze na split-screenie z kumplami.
Niemalże zderzenie się w leniwe piątkowe popołudnie z Wojewódzkim jadącym rowerami ze swoją byłą partnerką rowerami.
Spotkanie z Muńkiem z okazji gitarowego święta.
A poza tym skromnie. Już nie mówiąc o jakichkolwiek porównaniach do celebryckiego chada, b212.
wszyscy teraz żyjemy w internecie. I nic tak dobrze nie karmi jak oburzenie, jak poczucie świętej misji że zbawisz świat przez podmianę paru słów w książce.
W przyszłości pewnie wrócimy do bardziej realnego świata i wtedy będizemy się pukać w czoło, o co nam chodziło z tymi wszystkimi tzw. afirmatywnymi akcjami.
Lubimy porównywać się do tych którzy mają lepiej, zupełnie ignorując tych którym nie do końca poszczęściło się w życiu.
Tak też zrobił autor wątku.
Ja zaproponuję coś innego - gdybyś miał się jeszcze raz urodzić i mieć losowo wybrane miejsce i okoliczności urodzenia, to czy poszedłbyś na taki zakład?
Przypominam że mamy na świecie około 8mld ludzi i w tym zakładzie każdy z tych 8mld ma to samo prawdopodobieństwo że stałbyś się nowym człowieczkiem.
spoiler start
ja bym w życiu nie poszedł na ten zakład
spoiler stop
Najlepszy przedsiębiorca-pisarz - Stefan Król vel Stephen King. Niesamowita fabryka kolejnych tytułów i nawet jeśli zarzucić jemu że nie jest nowym Szekspirem, to i tak należy tylko podziwiać jak wiele jest w stanie dostarczyć jako autor. Nic, tylko nasłuchiwać i uczyć się etyki pracy.
Kundera - człowiek z innej epoki, jeszcze żyje, a duszą pierwsza połowa XX wieku. Trochę czasy których już nie ma, ale on to ma w swojej literaturze.
Ludzie kochani.
Jakieś 4 miesiące po tym jak ChatGPT został wydany, widzę że większość osób tutaj albo nie słyszała o tym, albo wzbraniała się przed tym.
O czym my tu gadamy.
Co do pytania tytułowego - tak, korzystam regularnie i traktuje jako dość poważne zagrożenie dla wyszukiwarki google''a.
LLMy mają swoje problemy, generowanie bullszitu i dość jednostajny styl w generowaniu treści.
Nie zmienia to jednak faktu, że dla mnie to największa rewolucja w IT od czasu pierwszego iPhone''a.
Trzeba złapać rytm i sposób rozmowy z LLMami, ale jednak jest potężne narzędzie, potężny asystent. Wciąż jesteśmy daleko od Skynetowej utopii z Terminatorów, niemniej jednak chatGpty i tym podobne, będą niezwykle cenne na rynku i odróżniały szybko tych co umieją z nich korzystać, od tych którzy będą walczyć z wiatrakami.
Odpowiadając na pytanie w tytule wątku - żadna muzyka nie jest "zła" ani "dobra" z definicji. Muzyka to tylko rezonans z tym co ludzie czują wewnątrz i jak spędzają czas.
Disco polo to więc odpowiedź na potrzebę wyrażenia siebie przez miliony osób w tym kraju. Możemy to lubić lub nie, jednak nie zmieni to faktu że dla wielu osób to najlepszy sposób zabawy i wyrażenia samego siebie. Czy to ironicznie czy to szczerze.
Rosół około 13.45.
Posiedzenie z rodziną.
Następnie małomiasteczkowy powrót do większego miasta.
Później jakieś sprzątanie, porządki, ustawianie się na nowy tydzień.
I na czilu czytanie mądrych książek.
I tak czas leci.
No to szanuję tym bardziej, że przy rodzinie i pracy da się jeszcze tyle wyciągnąć na granie. Widocznie kwestia dyscypliny.
A zawsze lubię poczytać wpisy ludzi pozytywnie zajaranych na temacie, także mam nadzieję że dalej będziesz tutaj się pojawiał.
Dzięki
Z ciekawości i z lekką zazdrością zapytam skąd masz tyle czasu żeby ograć 112 gier w ciągu roku.
Szacun i sam chciałbym coś takiego kiedyś praktykować.
Fajnie, fajnie, imprezka się rozkręca, żarcia najebane jak dla 10 osób, a trzeba będzie we dwoje to zeżreć.
Dzięki redakcjo i również Najlepszych Świąt Bożego Narodzenia w tym roku i nie tylko.
To jest Opowieść Wigilijna na miarę naszych możliwości.
Wpadną do wątku forumowi milionerzy, zobaczą biedę i nawrócą się na Dobro.
Warto było wpaść do tego wątku by przeczytać że polski JFK, czyli JDG, kupił matce w prezencie świątecznym fajki. Zapach świąt unosi się w powietrzu...
Ja raczej nie kupuję sobie nic świadomie na święta, czasami w poprzednich latach wpadałem w sidła promocji na epicu czy gogu i budowałem sobie kupkę wstydu w którą później i tak nie grałem (:
I już jakiś czas temu długo wyczekiwane zakupy dzielę na dwie kategorie:
- te które się sprawdziły - stały się 'niewidzialne', bo po prostu się przydają, dają radochę, ale po jakimś czasie zapomina się że ich zakup to był jakiś wielki wyczyn
- reszta - zapomniane, nietrafione albo w miarę ok, ale nie tak fajne jak wcześniej się myślało.
Co do tytułowego pytania - jestem jedną z takich osób.
Około 18 lat tutaj, a w większości spędzone na lurkowaniu.
Co do poziomu tego forum - zgadzam się z [46] od mohena.
Wbrew pozorom to forum trzyma się naprawdę nieźle (wspominałem w wątku --> https://www.gry-online.pl/forum/specyfika-forum-g-r-y-o-n-l-i-n-e/zcf217f6 ), kto miał odejść to już odszedł, a ci co zostali to będą tutaj jeszcze bardzo długo.
Czy kiedyś forum miało wyższy poziom?
Nie sądzę.
Radzę spojrzeć w archiwum, dwie losowe strony z przeszłości:
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S008archiwum.asp?YEAR=2011
https://forumarchiwum.gry-online.pl/S008archiwum.asp?YEAR=2008
Jeśli z dawnego GOLa odejmiemy "gry w skojarzenia", wiosła, posty Attyli, prowokacje xircoma, śmieszne filmiki i wątki o tym że "kiedyś forum było lepsze" (od jakichś 15 lat to powraca), to zostanie mniej więcej to co mamy teraz.
Natomiast atmosferę skansenu czuć, gdy uświadomi się sobie, że średnia wieku tutaj to pewnie ponad 30 lat. Co w sumie jest zaletą wielu takich miejsc w polskim internecie, zazwyczaj opatrzonych silnikiem phpbb by przemo. A gry-online.pl/s008.asp zawsze ceniłem za własny, całkiem schludny engine.
Tak więc jeśli nie będzie woli odgórnej zamknąć tego miejsca, to ruch będzie jeszcze długo, na tym stabilnym poziomie który jest teraz. A ludzie będą zawsze w coś grali, więc może wątki o Wiedźminie 4 i Cyberpunk 2137 będą przyciągały też trochę świeżej krwi.
Poza tym, czasami w internecie odżywają dawne trendy - tak jak blogowanie za sprawą różnych substacków wróciło do łask po jakichś 10 latach, tak może i klasyczne fora internetowe kiedyś to spotka?
Piękna historia, wzruszyłem się.
Powinienem skończyć czytać na:
In the ultimate step-daddy power play, Icardi then gets the names of Maxi's kids tattooed on his arm.
ale dalej jest jeszcze lepiej.
Przykry post, ale nie ma co się żegnać.
Zawsze lubiłem poczytać Twoje wpisy o stanie polskiej edukacji z perspektywy zakopiańskich szkół.
Polecam ochłonąć i wrócić na spokojny, powolny tryb korzystania z tego legendarnego forum dyskusyjnego.
Powolny tryb - może parę postów na miesiąc.
Niestety każda szanująca się redakcja robi janusz-analytics i wychodzi jednak że "Lewandowski ZROBIŁ TO, NIE UWIERZYSZ" w nagłówku gwarantuje 30% więcej wejść.
Kto by się na to nie skusił? :(
Całkiem możliwe.
Odpowiedź powinieneś dostać szybko - ja dostałem ostatnio po jakichś paru tygodniach.
Dla odmiany, polskie fotoradary nie są tak szybkie. A czasami w ogóle nic nie dostaniesz.
Polecam, pozdrawiam,
Krzysztof Hołowczyc
Może nie powiedziałbym że aż random typu Elber, ale faktem jest że raczej wiele nie mógł stracić na tym transferze, bo już wymaksował wszystko co mógł ze swojego pobytu w Bayernie, a ten transfer to na zasadzie spełnić marzenia, które pewnie miał za dzieciaka - chyba że był tym jednym specyficznym kolegą którzy przychodził w koszulce z Oplem z przodu i Schollem/Elberem na plecach.
A potencjalne zyski marketingowe może mieć spore, więc to raczej win-neutral sytuacja dla niego.
Drugie dno tych śmiesznych bilboardów to prawdopodobnie niedoszłe przedwczesne wybory parlamentarne, które właśnie miały być jakoś na wiosnę - była duża szansa że większość parlamentarna padnie, poszedł sygnał o wyborach i prewencyjnie ludzie w jakiś sposób związani z rządem wykupili wcześniej te billboardy.
Wyborów nie ma, więc można się wykazać kreatywnością.
Podbijam wątek, bo zauważyłem przypadkiem - a wykonania bardzo spoko, do tego dwóch kawałków które bardzo cenię.
Niestety nie posiadam jednak tego egzemplarza, przepraszam za wprowadzenie w błąd.
ostatnio odkryłem, że jak nie mogę sobie z czymś poradzić przez więcej, niż 3h, to zazwyczaj daję sobie spokój, kończę pracę, a następnego dnia rano, rozwiązanie znajduje się samo, w ciągu pierwszych 20 minut pracy
Też mnie ten temat ostatnimi czasy zastanawia i czytając jakąś mądrzejszą literaturę doszedłem do wniosku, że to standardowy tryb pracy mózgu :p
Tzn. myślenie sekwencyjne (czy tam świadome skupienie inaczej mówiąc) jest spoko do działania w obszarach które mamy już trochę wyćwiczone. Natomiast gdy mamy jakiś gruby problem do pokonania, nową trudną rzecz do zrozumienia, to najlepiej działać chwilę powalczyć z problemem, spróbować go zrozumieć ile się da, a później dać spokój i pozwolić żeby mózg "wątkami w tle" go pokonał :)
Najczęściej te wątki w tle odpalają się chyba w czasie snu, albo jakiś spacer, czy cokolwiek gdzie dajemy sobie na wstrzymanie intensywnego myślenia - aczkolwiek zauważyłem że działa to tylko jeśli odstawić też internety, smartfony czy cokolwiek mocno pobudzającego atencję...
W pracy naukowca, zazwyczaj człowiek musi radzić sobie z tym, że wszystko co robi jest w pewnym sensie porażką, przesianą rzadko jakimiś przełomami. W pracy programisty, te efekty są bardziej wymierne i szybsze.
Też jak dla mnie super sprawa, chociaż staram się uważać żeby nie kierować się tylko tym żeby feedback był szybki.
W wielu wartościowych sprawach taki feedback nie jest możliwy, co nie znaczy że należy skreślać jakiekolwiek działania, albo co gorsza sztucznie szukać JAKIEJKOLWIEK miary... Więcej na ten temat - https://brianlui.dog/2020/05/10/beware-of-tight-feedback-loops/
Odpowiem z perspektywy dość sporej liczby lat w branży i z drugiej strony jako osoba której zdarza się rekrutować innych.
To zależy.
Dziękuję,
pozdrawiam.
Yakeem.
Jaki język programowania?
Myślę że cokolwiek z najpopularniejszych będzie dobrym wyborem - Python/Java/Javascript, ze wskazaniem na dwa ostatnie jeśli chcesz zmaksymalizować szanse na rynku pracy (w obecnej chwili, ale też nie wygląda żeby któryś z nich miał spektakularnie upaść). W wolnej chwili polecam zapoznać się z ostatnią roczną ankietą ze Stack Overflow, która mówi trochę o trendach wśród programistów: https://insights.stackoverflow.com/survey/2021 (idź w kierunku albo najpopularniejsze albo wybierz te które mają największą dynamikę wzrostu - jeśli chcesz więcej ryzykować z wyborem technologii)
Zaczynasz od dowolnego popularnego języka żeby złapać ogólne zasady (pętle, funkcje, obiekty, struktura programów, kompilacja), ustawić w mózgu koncepty, które staną się częścią twojego codziennego języka (długi proces, ale konieczny) i punktem odniesienia który pomoże w nauce nowego języka. Oczywiście żaden język nie żyje w próżni i zależności od wybranego profilu będziesz musiał poznawać niuanse (otoczkę) budowania całych systemów - jak się trzyma dane (bazy, SQL), jak się komunikuje z innymi serwisami (API, protokoły), bezpieczeństwo, systemy operacyjne - nie musisz stać się ekspertem z nich, tylko mieć orientację co się dzieje, żeby w pewnym momencie wyjść poza pisanie kalkulatora, a zacząc tworzyć coś co działa komercyjnym świecie.
Najlepiej zacząć od jakiejś obszernego kursu na pluralisight, udemy, czy gdziekolwiek indziej są wielogodzinne kursy na poziomie, raczej unikaj losowych filmików kolegów z Indii na samym początku. Taki kurs powinien poprowadzić Cię za rękę, pokaże jak skompilować, uruchomić, aż będziesz miał coś działającego. Początki w dowolnej dziedzinie (język obcy, instrument, ...) są zawsze przytłaczające i lepiej iść lekcja po lekcji, żeby móc się skupić na konkretnych tematach, a nie skakać od tutorialu do tutorialu (w późniejszej fazie oczywiście nabierasz samodzielności i zaczynasz być bardziej driverem samoedukacji).
Najlepsza nauka to jak zawsze praktyka. Wchłaniasz pewne minimum teorii i starasz się tworzyć coś samemu, na początku do szuflady, albo dzielisz się na różnych portalach (poprzez swojego githuba), zawsze znajdą się pomocne dusze do oceny. Łatwo wpaść w haj kolejnych tutoriali, poczucia że fajnie jest "bo się uczysz", ale na końcu i tak chodzi o to co umiesz napisać i to czy to działa. A najlepiej umiejętność tworzenia rzeczy które działają wyrabia się przez pisanie, nie poprzez tylko bierne robienie kursów.
Oczywiście, trawa jest zieleńsza po drugiej stronie płotu i nie ma co idealizować tego zawodu. Może być przeraźliwie nudny, frustrujący, ale możesz też odnaleźć się w nim i traktować pisanie programów jak składanie LEGO (jeśli akurat to lubisz). Na pewno musisz mieć cierpliwość i polubić frustrację z tego, że siedzisz przez 5h nad problemem, nie wiesz dlaczego nie działa Ci, chociaż robisz wszystko jak należy.
Z drugiej strony na pocieszenie powiem, że najgorsze są chyba początki i później raczej jest lepiej - na początku kompletnie nie wiesz co się dzieje, większość rzeczy które masz w tutorialu to magia, która bierzesz na słowo i dopiero trzeba wielu miesięcy, żeby zacząć jak rozumieć jak to wszystko działa od deski do deski (tzn. nikt nigdy nie rozumie programów w 100%, ale jest taki moment że przestajesz się czuć jak dziecko we mgle, a zaczynasz świadomie się poruszać).
Jeśli potraktujesz to jako projekt na co najmniej parę miesięcy, a pewnie na 2-3 lata to z systematycznością powinno dać radę. Jeśli liczysz na efekty w 2-3 miesiące, to nie wróżę sukcesów.
Dużo płaci się ludziom, którzy już trochę w zawodzie przeszli, więc nie chodzi tylko o znajomości składni, ale o te wszystkie niepisane zasady, które choć są spisane, to dopiero jak się samemu przejdzie to zrozumie się wartość pewnych dobrych praktyk (oczywiście najlepsi w branży to ci którzy uczą się najszybciej i to na błędach innych).
Na końcu - w najgorszym wypadku, jeśli frustracja i zniechęcenie weźmie górę, to skończysz przynajmniej z jakąś znajomością które może pomóc napisać czasami program dla własnych potrzeb.
W sumie jeśli spojrzeć w historię początków programowania, to główna idea "programowania" to miała być masowa aktywność do użycia przez przysłowiowego laika (tak jak np. teraz jest tym korzystanie z office'a), a nie elitarny zawód.
PS. Jedna rzecz co słusznie ktoś zauważył - świat IT ma mnóstwo ścieżek i bycie "programistą", to tylko jedna, choć popularna. Możesz być testerem, product managerem, project managerem, devopsem, adminem, bazodanowcem, supportowcem, analitykiem danych i wiele innych. Zdarza się że programiści po jakimś czasie przechodzą na jedno z powyższych, choć też możliwą furtką boczną na programistę, jest złapanie pracy jako tester albo spec od supportu i przebranżowienie się na programistę wewnątrz firmy, gdy już tam udowodnisz swoją wartość (taka ścieżka to niższe zarobki na start, również spora konkurencja, ale szybciej wdrożysz się niż próbując od razu zaatakować programowanie)
Goodfellas - niekoniecznie do całości, ale lubię wracać do losowych scen.
2001 Space Odyssey - za pierwszy razem gdy oglądałem usnąłem, ale z każdym kolejnym oglądało się coraz lepiej i teraz zawsze chętnie wracam. Do oglądania w odpowiednim nastroju.
Lśnienie - zawsze na propsie gdy szukam creepy klimatu
Myślę że jedno błędne myślenie o potencjalnej walce NATO - Rosja, to to że dojdzie do wielkiej wojny konwencjonalnej, wojska NATO wjadą na pełnej i rozgromią co będzie. Obawiam się to zbyt życzeniowe myślenie i że druga strona jest zbyt sprytna żeby chciała wejść w bezpośrednią konfrontację.
To co by absolutnie Rosji wystarczyło to... parę bomb w kraju NATO i od razu wycofanie się i stwierdzenie że "nie będzie dalszych operacji". Czy myślicie że mimo wszystko Amerykanie, Francuzi stwierdzą że "nie, ale idziemy na rewanż za Polskę?".
Ten dość mroczny artykuł pokazuje co może być potencjalną taktyką ruskich - raczej nie będzie wielkiej wojny z NATO, ale...
https://okcydent.pl/index.php/polityka/rosja/scenariusz-rosyjskiego-ataku-na-polske-dzisiaj
I to jest właśnie problem z odpuszczeniem Ukrainy. Myślę że NATO 20-25 lat temu nie miałoby problemu zrobić misję humanitarną. Niestety teraz strach o konfrontację nuklearną paraliżuje jakiekolwiek działania, co IMO jest błędem w perspektywie kolejnych paru lat.

Soundtrack pod ten wątek: https://www.youtube.com/watch?v=iYYRH4apXDo
Z cyklu "przemyślenia z ....":
Dziwne to forum.
Mamy tu ludzi którym wiedzie się całkiem spoko w życiu. Mają swoje firmy, rodziny, wrzucają zabawne posty na to forum, czasami pograją w coś, chociaż główne wspominają jak dobre gierki były w drugiej połowie lat 90-tych. Mieszkają w ładnych mieszkaniach, mają znajomych i cokolwiek co podciągnęlibyśmy pod udane życie, choć oczywiście zawsze znajdzie się coś do czego przyczepić.
Z drugiej strony mamy Gęstochowę, którym niczym Diogenes żyje w swojej "beczce", wrzuca kiełbasę na patelnię i Judas Priest do radioodtwarzacza Pioneer i wygląda na takiego całkiem kontent ze swojej egzystencji.
Z trzeciej strony mamy tych którzy wrzucają po parę postów dziennie na temat modów do gothica. 50-latkowie którzy wchodzą w kłótnię z osobami w wieku swoich wnuków, ludzi na skraju załamania nerwowego, trolle, prowokatorzy, przedsiębiorcy z Podlasia, no i też całkiem elokwentne jednostki.
Jeśli dodamy do tego specyficzny engine tego forum, miks pasków o różnych odcieni zieleni i czerwieni, napisany wyłącznie pod to forum, to wychodzi nam z tego miks na miarę kiełbasy z patelni z sałatką jarzynową
Ale to chyba też największy plus tego miejsca, które wygląda że trzyma się całkiem nieźle.
Pozdrawiam,
Piotr Fronczewski
P.s. "Ale to ty dzwonisz..."
Nie chcesz być alkoholikiem, a kim chciałbyś być?
Co do:
szczęśliwe życie, ma tylko okazję zobaczyć u znajomych na fb
bardzo często Ci "szczęśliwi" na FB i insta nie do końca tacy są.
Sugerowałbym odstawienie przeglądania cudzych profili, bo zazwyczaj nie pokazują one całej prawdy - jakichś małych kłótni codziennych, cichych dni, popsutego wyjazdu bo ktoś ma focha, albo innych pomniejszych irytacji.
I dążenie do mitycznego "szczęścia" też jest kontrproduktywne - "szczęście" to zazwyczaj efekt uboczny i coś co widzisz w retrospekcji, niż checkpoint który zdobywasz na mapie.
Generalnie z założenia portale randkowe są mocno nieoptymalne do poznawania - nie masz mowy ciała, większość osób nie do końca potrafi przekazywać swoje myśli w formie tekstowej, dołóż do tego jeszcze wybieranie pojedynczych najkorzystniejszych zdjęć, trochę retuszu i dużą dysproporcję w preferencjach mężczyzn i kobiet i masz nieszczęście gotowe.
https://www.mediavsreality.com/mediavsreality/2018/10/30/why-online-dating-drives-men-crazy
Powiedziałbym "spróbuj poznać w prawdziwym świecie!" ale to mało praktyczna rada.
Przeczytane klasyki które dobrze wspominam:
Wilk Stepowy
Solaris
Grona Gniewu
Mistrz i Małgorzata
Rzeźnia Numer 5
Syreny z Tytana
Ojciec Chrzestny
Zastanawialem sie czy to jakis eksperyment, zwykly zart, choroba / proba poradzenia sobie z czyms / podreperowanie samooceny? Temat wydaje sie jeszcze ciekawszy poniewaz autor nie ogarnicza sie tylko do zmiany nicka - zawsze tworzy jakies fabularne tlo dla swoich nowych charakterow.
Też mnie to zastanawia.
Gdy zobaczyłem po raz pierwszy jego posty pomyślałem "ale fajnie, ktoś z zajawką, polecił parę starszych gier, cool".
Widząc po raz n-ty wpis w podobnym szablonie zaczynam podejrzewać że ktoś tu znowu się bawi w forumowe boty (wysiu etc.). Ewentualnie prowokacje ala xircom - forumowicze z lat 2006-2008 pamietajo.
Trzeba przyznać że osobowości takie jak jegomość powyżej czy gęstochowa zawsze budowały tożsamość tego forum...

gdy ujrzała nową książkę Andrzej Sapkowskiego "Odrzucając Na Bok Wiedźmińskie Obyczaje" i spytała
Civ 4
COD 1 (multi)
ISS Pro Evolution (na emulatorze PSXa który nazywał sie ePSXe)
PES 6
PES 4
THPS 3
Mafia
GTA 3
Super Bomberman 5 (na emulatorze SNESa)
Aha no i oczywiście Cadillacs and Dinosaurs.
Piękna historia, piękny coming out.
Mam nadzieję że kolejny piknik GOLa będzie w tej formie.
Dobry wątek, w sumie zrobiłeś trochę twitterowy wątek na GOLu.
Miałem Secret Service od około 10 numeru do ostatnich. Niestety ojciec przypadkiem wrzucił do pieca je parę lat temu. Chyba z całej kolekcji ostał mi się tylko jubileuszowy numer 50, w którym akurat wszyscy byli przedstawieni z imienia i nazwiska.
Podobnie stało się z kolekcją Kaczorów Donaldów :/
BTW Miło widzieć że ludzie z internetów spotykają się w realnym świecie (
Dobry wokal, przyjemnie wpada w ucho.
Sam od 3 lat bawię się totalnie amatorsko gitarką, fajnie zobaczyć innych (szczególnie z GOLa) jak na wyższym levelu też dla frajdy to robią.
Powodzenia z zespołem i dużo siły na wszelkich życiowych zakrętach
Wszystkiego najlepszego. Dużo szczęścia, pomyślności dla wszystkich obecnych tutaj.
Właśnie zakładam garnitur i siadam przed https://www.gry-online.pl/forum/
Słynne s008.asp
Niezły rok.
Stabilnie, acz może trochę za dużo stagnacji. Zdrowie w bardzo dobrym stanie, niezła praca i dość sporo luzu w niej.
Za to liczę na to że przyszły rok będzie naprawdę dobry.
Chocolatey
XYPlorer
XNView
Evernote
Obsidian.md
Notepad++
NordVPN
7 zip
PotPlayer
Firefox
Thunderbird
Paint.net
Foxit Reader
Spotify
+ growe (Steam, GOG, Epic)
Oczywiście że ma sens. Sport, instrument, malowanie czy jakakolwiek nowa aktywność z którą nie miałeś wcześniej do czynienia. Nie porównuj się do innych, mierz swoje postępy, zapisz się może na jakiś trening personalny na rozruszanie, a dasz radę i będziesz miał sporo radochy z tego sportu.
Jeśli chcesz piłkę nożną - B klasa to granie rozrywkowe, więc spokojnie znajdziesz gdzieś miejsce. A klasa to zależy gdzie, na jakimś zadupiu może pograsz, ale w okolicy większych miast poziom odrobinę wyższy i powinieneś trochę potrenować zanim spróbujesz.
Mam na myśli granie przez dedykowany kontroler w rodzaju tego https://www.x-kom.pl/p/621608-pad-razer-kishi-for-android-xbox.html, bo rzeczywiście granie przez ekran dotykowy jest średnio przyjemne.
Co do stabilności to nie widzę problemów tam gdzie emulatory uważane są za stabilne (wg https://www.reddit.com/r/EmulationOnAndroid/wiki/index ) - próbowałem GTA na PSP, RE1 na PSX czy Shenmue na DC i chodziło to naprawdę nieźle.
Jedynie średnio było na GC - emulacja nie miała glitchy, ale było bo prostu wolno i przycinało.
Gry dedykowane na smartfony to nie moja bajka i nigdy specjalnie się interesowałem się jakimiś Clash Royale i tym podobnymi najpopularniejszymi tytułami na komórki.
Ale za to ostatnio odkryłem subreddita https://www.reddit.com/r/EmulationOnAndroid/ i zainteresowałem się tematem emulacji starszych konsol na Androidzie - zamówiłem sobie jednego teleskopowego kontrolera (Gamesir x2) i wypróbowałem parę emulatorów na moim samsungu - wygląda to całkiem nieźle, szczególnie emulacja PSP, PSXa, N64 czy DC daje radę. (GC raczej średnio, Ps2 nie próbowałem bo też podobno słabo jest).
Czy ktoś z Was jeszcze się w to bawił? Jakie wrażenia?

Podbijam - zainspirowany tym wątkiem wziąłem się za Dooma 2 i małymi kroczkami przeszedłem - klasyk, trzyma się dobrze.
Choć widać ograniczenia techniczne czasów w których powstała ta gra, to jednak widać że to był szczyt kreatywności Romero, McGee, Petersena i reszty ekipy - na każdym z 30 etapów pojawia się jakieś ciekawe, nowe ułożenie przeciwników lub jakieś inne ciekawe rozwiązanie na samej planszy.
Polecam wszystkim odświeżenie, wciąż dobrze się trzyma.
Euro 2008 - mimo rozczarowania wynikami Polaków, to jednak ciekawy to był okres w moim życiu i same mistrzostwa miały parę mocnych hajlajtów.
Przede wszystkim do dzisiaj pamiętam nerwowe wyczekiwanie na pierwszy mecz z Niemcami, pierwszy występ Polaków na Euro i to przekonanie, że "do trzech razy sztuka" - w końcu niewypały Engela i Janasa brały się z tego że to tylko polska myśl szkoleniowa, a teraz mamy doświadczonego trenerskiego Midasa, który w 2006 potrafił nawet grozić Anglikom trenując drużynę Trynidadu i Tobago - więc co dopiero będzie, gdy będzie miał do dyspozycji takich asów jak Ebi Smolarek, Żurawski czy Krzynówek!
I później pamiętam bliźniacze powroty po meczach z Niemcami i Austrią. Po tym pierwszym idąc przez przygnębione miasto, jedynie od czasu do czasu słychać było gromkie "Podolski to pała, wygląda mi na ....". A szkoda, bo w sumie Lukas to sympatyczny chłopak i akurat on zżyty był i jest z Polską. Ale frustracja z porażki nie bierze pod uwagę takich tłumaczeń - idąc smutny wśród tych okrzyków sam "nie pochwalałem, ale rozumiałem" jakby to powiedział klasyk.
Później mecz z Austrią, puenta identyczna, tylko tym razem celem był łysy z Anglii, policjant który również bawił się w sędziowanie, aczkolwiek czy miał łeb do tego sędziowania?
Wielu polskich fanów powiedziałoby w czerwcu 2008, że chyba nie. Do dzisiaj bawi mnie wspomnienie tych wszystkich statecznych starszy ludzi, którzy wrzucali (dzień po meczu z Austrią) na naszą klasę śmieszne i wulgarne przeróbki z podobizną pana Howarda xD
I jeszcze pamiętam bojową postawę Turcji, która doszła do półfinału. Tym bardziej bojowa, że tam chyba z połowa składu miała kartki i kontuzje i realnie brali pod uwagę scenariusz wystawienia rezerwowego bramkarza do gry w polu - w półfinale przeciwko Niemcom.
Żeby było śmieszniej, to wygrywali z Niemcami, grali jak równy z równym i przegrali w samej końcówce.
Smutek mnie taki ogarnął, że dzień później poszedłem na kebaba uczcić ich dobrą grę na tych mistrzostwach.
Piękne wspomnienie.
Influencer, bloger, kucharz, celebryta.
Jest dla GOLa taką postacią jak Klaudiusz Sevković czy Grzegorz Markocki dla polskich reality show. Po prostu osobowość.
- wkręciłem się na wycieczkę do Gdańska z grażynkami z pracy xD w sierpniu
Youngboy from Gęstochowa and Mature Ladies On The Trip.
Powodzenia i dużo sukcesów na nowej drodze życia.
Nie zapomnij o smalltalku - spytaj swoich współpracowników "jak Wam minął weekend?", a także zwróć uwagę że mamy niezbyt ciepły maj w tym roku i że nie możesz się doczekać aż będzie cieplej. To będzie dobry starter żeby przenieść konwersację na temat Judas Priest.
Przed jednokrajowymi finałami zazwyczaj mam jak najgorsze oczekiwania jeśli chodzi o emocje, więc w sumie nie jest dzisiaj tak źle.
Wiele lat temu, wchodzę do spożywczaka, zamykam drzwi za sobą.
Po chwili, (minęło jakieś 5-10 sekund) z wysokości 5 pięter, spada tuż przed drzwiami tego sklepu parę ciężkich drewnianych desek z takiego małego daszku, przyczepionego do elewacji starej kamienicy.
W sumie dziwne uczucie, takie parę sekund które robi różnicę.
Todoist
Trello
Kalendarz google'a
+ jakiś system ogarniania zadań, np. osławione GTD (https://hamberg.no/gtd)
albo po prostu zeszyt papierowy i system w rodzaju bullet journalu (https://www.youtube.com/watch?v=_45FtmeU8xQ)
Odpowiedź na to była ładnie ujęta w książce Viktora Frankla "W poszukiwaniu sensu" - powinieneś odwrócić sytuację i uświadomić sobie, że to nie ty zadajesz pytanie "jaki jest sens tego życia?" - tylko raczej skoro już się urodziłeś, to właśnie ty dostałeś zadanie które brzmi "jaki sens jestem w stanie nadać temu życiu?".
I każdy musi odnaleźć to na własny sposób, nie ma jednej uniwersalnej odpowiedzi - aczkolwiek niektóre motywy powtarzają się między ludźmi: potomstwo, pomaganie innym, tworzenie, dawanie, wysiłek fizyczny, przyjaciele, rodzina, imprezy, itd. Oczywiście, nie wszystkie naraz u tej samej osoby.
Pomyśl więc ilu ludzi nie miało okazji się urodzić lub nie miało okazji przeżyć tego życia w takich warunkach jak ty i możesz sobie uświadomić że w sumie znalazłeś się w grupie wygranych w tej biologicznej loterii.
To co nadaje sens życiu to też... śmierć. W ostatnich latach popularna się stała filozofia stoicyzmu (która co ciekawe nie ma aż tak wiele wspólnego z popularnym znaczeniem słowa "stoicki") i ma ona parę ciekawych i prowokacyjnych myśli, które mnie potrafiły wyciągnąć z takiego codziennego marazmu.
Z jednej strony to przypominanie sobie o swojej śmiertelności - w sensie że umrzesz za te kilkadziesiąt lat i nie będzie ciebie. Brzmi depresyjnie takie psychologiczne samobiczowanie, ale po głębszym zrozumieniu pozwala trochę inaczej patrzeć na to co robisz na co dzień i uświadomić ci co jest warte uwagi, a co jest tylko zbędnym teatrzykiem.
I jeśli podejdziesz do tego raczej na zasadzie, że "kiedyś to się skończy, więc warto wykorzystać to co jest i nie chwytać się tego za mocno" - to nawet taka myśl o śmierci potrafi sprawić że bardziej doceniasz teraźniejszość i paradoksalnie pobudzić do działania.
Z drugiej strony stoicyzm przypomina, że i za twojego życia zmierzysz się z cierpieniem, swoim i swoich bliskich. I nakazuje przygotować się na niego zawczasu, także wtedy gdy przyjdzie chwila próby i spełnią się te czarne scenariusze, to będziesz chociaż odrobinę lepiej przygotowany na to.
Ponownie - brzmi to niezbyt zachęcająco, ale jakby pomyśleć z drugiej strony - jeśli przygotujesz się na najgorsze, to będziesz sobie w stanie z nim poradzić i to co ci zostanie to docenienie tych wszystkich lepszych momentów.
I to powyżej to jest tylko przykład jak użyć filozofii, w tym przypadku stoicyzmu, jako drogowskazu do działania na co dzień.Nie wiem czy stoicyzm jest uniwersalną odpowiedzią dla wszystkich - w końcu nie bez powodu tyle różnych sprzecznych filozofii pojawiało się w historii, więc może tobie bardziej pasować będzie coś innego jak np. hedonizm?
To już pytanie do ciebie, ale przede wszystkim musisz podejść do tego pytania bardziej aktywnie, niż tylko na zasadzie że z nieba spadnie ci odpowiedź.
--
Aha, no i zawsze warto popracować nad podstawami - dobry sen (kładzenie się i wstawanie o tej samej porze - nadrabianie snu nie działa), ruch (przede wszystkim powolne spacery, bez celu, najlepiej otoczony przyrodą - zawsze w każdym przypadku poprawia samopoczucie), dieta (czyli wyrzuć syf w stylu energetyków i poeksperymentuj co działa dla ciebie - może kolejna moda typu "intermittent fasting" w twoim przypadku też by się sprawdziła) i wyłączenie tysięcy powiadomień w telefonie i na kompie (żeby nie dostawać ciągłych alarmów i innych zaśmiecaczy).
Brzmi to wszystko jak kolejna rada typu "idź pobiegaj to ci przejdzie" ale w sumie te powyższe rzeczy po prostu działają i to podstawy. Więc warto zawsze powtórzyć.
Ja bym wybrał "Lalkę". Uwielbiam tę powieść.
+1, myślę że charakter Wokulskiego rezonuje z nastoletnim wiekiem i dobrze się to czytało w liceum - jedynie wstawki Rzeckiego były trochę przynudzające.
Więc "Lalka" przemawiała do mnie bardziej niż np. przerysowane "Cierpienia młodego Wertera", które przerabiałem w mniej więcej podobnym okresie.
Można spodziewać się pogromu?
W sumie prawie cały rok (?) przerabialiście materiał w formie zdalnej - co zakładam że też nie będzie czynnikiem sprzyjającym?
W każdym razie ciekawy wątek, dopiero teraz się natknąłem na niego, ale jest trochę fajnych wpisów, dzięki za podbicie.
Kontekst tych filmików planeswalkera, jeśli ktoś nie kojarzy źródła:
to są transkrypcje filmików które wrzuca na YT niejaki koroluk, a które tutaj gorliwie prezentuje nam planeswalker.
Koroluk przez parę lat działał na wykopie, dość sprawnie posługiwał się piórem, miał trochę popularniejszych wpisów, czy to z polityki (gdzie obalał mity dobrobytu Węgier za ichniejszej dobrej zmiany, czy też korygował krytykę PO która bardzo nabrała na sile w latach 2014-2015) czy z tematów około-społecznych (aborcja, eutanazja czy też jeden z kontrowersyjniejszych o... kazirodztwie), a wyróżniał się tym że choć prezentował poglądy centrolewicowe czy też centrowe (otwarcie bronił właśnie PO, Rostowskiego czy też pisał pochwalne posty dla D. Tuska) to używał języka który w sieci prezentowali raczej zwolennicy środowisk okołokorwinowych - czyli mocno konfrontacyjne "masakry", "orki", "prawaki" itp. Zazwyczaj dobrze się czytało i brzmiało zabawnie, choć pewnie opinia tutaj zależy w dużej mierze od poglądów czytającego.
Od jakiegoś roku Koroluk przerzucił się na youtube'a, co też jest znakiem w jaką stronę poszedł internet - fora internetowe i blogi, chociaż wciąż żyją, ustabilizowały się, mają i będą mieć swoją niszę - ale to jednak video (youtube) i audio (podcasty) to obecnie główny środek dotarcia do dużych mas ludzi.
I idzie mu całkiem nieźle, chyba powoli dociera też do mediów głównego nurtu (była o nim ostatnio wzmianka w jakiejś gazecie), więc jego wykopowe konto i wpisy tekstowe poszły ostatnio w odstawkę. Do tego stopnia że w ostatnio tygodniu nawet usunął swoje konto na wypoku, co jak podejrzewam jest związane z jego coraz większą popularnością i przed potencjalnymi występami w mediach pewnie nie chciałby mieć wyciąganych wpisów sprzed paru lat.
(co swoją drogą i tak jest skazane na porażkę, bo pewnie ludzie i tak przez jakiegoś web archive'a do nich dotrą)
Z mojej strony: raczej nie jestem fanem video w jego wykonaniu, z racji średniej dykcji (którą i tak poprawił) jak i tego że po prostu teksty lepiej mu wychodziły - transkrypcja to nie to samo, inaczej przygotowuje się tekst mówiony a inaczej pisany i ten ostatnio o wiele lepiej mu wychodził.
Co do treści: jest to raczej typowa bitka internetowa na froncie polityczno-społecznym, zależy kto czego szuka - na pewno warto żeby na youtubie była przeciwwaga dla kolejnych "niezależnych" i "niepokornych" kanałów i materiałów w środowiskach około konfederacyjnych, więc myślę że koroluk zadomowi się na dłużej w polskim necie.
Z drugiej strony, jak ktoś woli spokojniejszą dyskusję w okolicach polityki i spraw społecznych to prędzej poleciłbym coś w rodzaju https://pl.wikipedia.org/wiki/Projekt_Spi%C4%99cie
Gabriel Knajt 1.
Najlepszy klimacik - Nowy Orlean, pikseloza, kryminał, trochę humoru i to przeszywające midi.
Gorąco polecam.
https://www.youtube.com/watch?v=aFcTfHdOOSI
A jak levele i gameplay? Jest ciekawy design i wciąga, czy to raczej nie jest poziom Dooma czy Duke Nukema?
Bardzo grywalna klasyka - prosty, wciągający shooter, czyli znak rozpoznawczy lat 90-tych.
Do tego pogrywałem z kumplami po LANie, jako że całkiem sprawnie się to konfigurowało.
Lol, pamiętam że z tego wątku 13 lat temu pierwszy raz usłyszałem o tym serialu.
Nieznane są wyroki botów...
P. Thiel to akurat bardzo mądry koleś i ta refleksja jest trochę zaskakująca znając jego dotychczasowe poglądy. Ale też coś w tym jest:
- najwięcej rezerw walutowych na świecie jest trzymana w dolarach
- juan chiński nie zagraża dzisiaj dolarowi
- podbijając temat bitcoina i ogólnie rynku krypto, w pewnym sensie grasz z Chinami w jednej drużynie
I to jest idea Petera - nawet jeśli jesteś za zdecentralizowaną walutą i wszystkimi benefitami krypto, musisz pamiętać że takie zmiany nie mają miejsca w próżni. I że Chiny, nawet jeśli nie wspierają oficjalnie bitcoina i zakazują używania go na własnym rynku, wciąż mogą cieszyć się jeśli bitcoin rośnie w siłę na świecie.
Pamiętamy - chociażby stąd https://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=11037857
A szybki risercz internetowy pokazuje, że chyba nasz kolega działa dalej pod... https://pieklomezczyzn.wordpress.com/
(jeśli dobrze widzę)

Przyznam że wchodząc na to forum nie dziwi mnie taki układ wątków -->
Jedyne zaskoczenie to że tego wątku nie założył osobnik z nickiem składającym się z trzech słów, w tym z czasownika w 1 osobie liczby mnogiej.
Co do meritum to niestety nie skusiłem się na lekturę całego wpisu, a pobieżnie przeglądając nawet nie jestem w stanie stwierdzić czy się żalisz, chwalisz, doradzasz czy chcesz zostać felietonistą gry-online.pl.

Carl Sagan ładnie to ujął:
Spójrz ponownie na tę kropkę.
To Nasz dom. To my.
Na niej wszyscy, których kochasz, których znasz. O których kiedykolwiek słyszałeś. Każdy człowiek, który kiedykolwiek istniał, przeżył tam swoje życie. To suma Naszych radości i smutków. To tysiące pewnych swego religii, ideologii i doktryn ekonomicznych. To każdy myśliwy i zbieracz. Każdy bohater i tchórz. Każdy twórca i niszczyciel cywilizacji. Każdy król i chłop. Każda zakochana para. Każda matka, ojciec i każde pełne nadziei dziecko. Każdy wynalazca i odkrywca. Każdy moralista. Każdy skorumpowany polityk. Każdy wielki przywódca i wielka gwiazda. Każdy święty i każdy grzesznik w historii Naszego gatunku, żył tam.
Na drobinie kurzu zawieszonej w promieniach Słońca. Pomyśl o rzekach krwi przelewanych przez tych wszystkich imperatorów, którzy w chwale i zwycięstwie mogli stać się chwilowymi władcami fragmentu tej kropki. Naszym pozom. Naszemu urojonemu poczuciu własnej ważności, naszej iluzji posiadania jakiejś uprzywilejowanej pozycji we wszechświecie, rzuca wyzwanie ta oto kropka bladego światła.
Małe korekty:
- masz na myśli średnią długość życia a nie "średni wiek mężczyzn w Polsce". To ostatnie będzie około 40 lat.
- jeśli dożyłeś 74 lat, to twoja oczekiwana długość pozostałego życia nie wynosi 0 lat - czym innym jest oczekiwana długość życia w momencie narodzin a czym innym gdy masz x lat :)
Przynajmniej udało mi się być raz na jego koncercie. Może i nie był w pełni trzeźwy, może nie do końca śpiewał wyraźnie, ale jednak blask legendy roztaczał się na całą widownię - mimo iż było to sobotnie popołudnie i klimat festynu małego miasta.
Chciałem być marynarzem
Chciałem mieć tatuaże
Podróżować, zwiedzać świat
Pięknie żyć, garściami życie brać
Dzięki za info. Jakiś czas temu zastanawiałem się czy to żyje jeszcze, więc sprawdzę to ET Legacy.
Podobnie zastanawiałem się jak z COD 1 (w multi) i okazuje się, że też są jeszcze żywe serwery i czasami można pograć wieczorem.
Brzmi trochę abstrakcyjnie, że bliscy zachęcają Ciebie do oglądania telewizji i twierdzą że to dla twojego dobra, chociaż muszę przyznać że również zauważyłem że dla pokolenia naszych rodziców i dziadków, czyli powiedzmy powyżej 45 roku życia, telewizja to jest obowiązkowy codzienny towarzysz.
I jak im powiesz, że w zasadzie telewizji nie potrzebujesz, a telewizor ewentualnie do streamingu, to przecierają oczy ze zdumienia i pytają "jak tak można żyć" :D
Ale trzeba ich zrozumieć, że w trochę innej kulturze dorastali i pewnie my też za kilkadziesiąt lat będziemy się obruszać że młodzież nie korzysta z tych "właściwych" mediów.
Więc moja nieproszona rada dla Ciebie to w miarę możliwości ignoruj czy nie zajmuj głowy i rozwijaj swoje zainteresowania. Oczywiście dobrze mieć jakiś plan na rozwój takich umiejętności które pozwolą ci zarobić na chleb, ale niekoniecznie muszą padać one daleko od zainteresowań. Inwestuj w to czym się naturalnie interesujesz.
Myślę że kwestia treningu - trzeba przemęczyć się przez pierwszych parę dni, ale później jak wejdzie w krew no to już w ogóle o tym nie myślisz.
I masz skilla który przyda Ci się prawie do końca życia :)
Ale jeśli te wykałaczki dentystyczne starczą to też git - w sumie nawet nie słyszałem o czymś takim wcześniej.
Zawsze miewałem niespodzianki, więc staram się raz do roku.
Co ciekawe gamechangerem u mnie stało się stosowanie nici dentystycznej - odkąd zacząłem ją stosować regularnie (2-3 razy dziennie), to ogromnie spadło tempo psucia się zębów. Polecam innym - samo regularne mycie plus płyny do płukania ust okazywały się niewystarczające, przynajmniej w moim przypadku
spoiler start
i nie, nie jest to post opłacony przez producentów nici dentystycznych
spoiler stop
No to fajnie brzmi, zazdroszczę :) W sumie z takim doświadczeniem to mógłbyś jakiegoś bloga prowadzić czy jeszcze gdzieś tam się dzielić tą wiedzą. Chociaż może i w sumie wystarczy GOL do takich rzeczy.
Sam mam na celu zredukowanie trochę roboczogodzin, żeby trochę więcej przeznaczyć na własne cele - książki, sport czy własne projekty. No i na granie w klasyki.
Kongratulacje!
Czy zrobi się z tego cykliczny wątek wspominkowy jak to ma miejsce co miesiąc na GOLu? :)
Ja jeśli liczyłbym jakieś swoje stare konta, to wyszłoby z 17 latek.
Mały offtop z ciekawości, jesteś/byłeś dziennikarzem growym czy po prostu gracz hobbysta?
Widzę po Twoich postach mega zajawkę i w sumie taką pozytywną zaraźliwą energię - plus zastanawiam się skąd tyle czasu bierzesz na granie :)
Fajny post, aż zachęciłeś do odświeżenia paru rzeczy.
Przypomniałeś mi o Redneck Rampage i Outlaws - grywalne dalej? Szczególnie byłbym zainteresowany Outlaws - do dziś pamiętam świetny klimat Dzikiego Zachodu.
Trafiłeś idealnie z tym wątkiem, bo również chodzi mi po głowie żeby pograć sobie od początku do końca w Dooma.
Jeden z powodów to skończona ta książka -- > https://en.wikipedia.org/wiki/Masters_of_Doom
którą z całego serca polecam. Historia jak to Romero, Carmack i spółka tworzyli największe hity ID Software.
Każdy gamer lat 90-tych przeczyta tę książkę praktycznie w jednej sesji i w trakcie czytania ożywi niejedno wspomnienie z grania w Quake'a po LANie czy katowania właśnie Dooma.
No i czuć w tej książce ten klimat późno nocnych sesji programowania, oraz pudełek po pizzy pozostawianych tu i tam.
Zazwyczaj moją nostalgiczną potrzebę grania w stare FPSy zaspokaja Duke Nukem 3D, ale tym razem pora na Dooma chyba, skoro i ten wątek mnie tutaj zaskoczył :)
Widzę, że nowe filmiki są krótkie, ale starsze mają nawet po kilka godzin
Joe się przeniósł na Spotify'a (kontrakt za 100 mln $) i na youtube'a wrzucane są teraz tylko klipy z odcinków.
Więc pełne odcinki tylko na Spotify'u, co szczerze mówiąc zniechęciło mnie trochę do słuchania go, bo do podcastów korzystam z innych appek.
Ale w sumie jest tyle innych dobrych podcastów, że jest w czym wybierać...
No tak, ledwo Niedzielski zakazał przyłbic i taki efekt.
spoiler start
HE HE
spoiler stop
Ciekawe dane i potwierdzają przypuszczenia:
- forum ma się nieźle
- spadki już są wliczone - kto miał odpłynąć to odpłynął już do sociali. Nie sądzę żeby pojawiła się jakaś nowa technologia, która miałaby dobić te fora które przeżyły. Co więcej, widzę że nowe sociale które się pojawiają raczej walczą między sobą (clubhouse to konkurencja dla twittera/tiktoka/fejsbuka raczej niż reddita)
- to kolejny przykład że widać przesyt serwisami przeładowanymi niusami i szybką treścią - popularność substacka pokazuje że ludzie potrzebują jednak dłuższych i spokojniejszych treści (no i lekka tęsknota za epoką blogowania).
- z for tematycznych odpłynęło sporo części rozrywkowej (typu gra w skojarzenia, quizy, wrzucanie śmiesznych obrazków), która napędzała sporą część ruchu, ale za to zostały tematy gdzie ludziom rzeczywiście chce się o czymś dłużej rozmawiać albo przynajmniej solidnie potrollować
Wniosek: skoro GOL przeżył te 20 lat to i przeżyje kolejnych 20 lat. Tym bardziej że ma solidną bazę tego forum - czyli komentarze do gier, przez które sporo ludzi tutaj też w końcu trafi.
Poszło też trochę ode mnie - dzięki dla administracji za podwieszenie, bo bym pewnie nie zobaczył
Czemu nie mają inflacji mimo dodruku?
W skrócie, w czasie ogólnoświatowego kryzysu ludzie z innych krajów sporo pieniądza przerzucają na jakąś pewniejszą walutę - i tutaj wciąż dolar jest pierwszym wyborem, stąd paradoksalnie mimo dodruku pieniądza to dolarowi bardziej grozi deflacja niż inflacja.
Dzięki Minas za dobry post.
Może jestem naiwny ale wierzę jednak że ludzie z czasem się ogarną. Jeszcze dwa miesiące temu szczepionka była dla większości społeczeństwa czymś abstrakcyjnym, aż tu nagle w ciągu ostatnich tygodni okazało się że jest to temat który dotknie każdego z nas w ciągu najbliższych miesięcy i stąd u wielu osób niepewność i reakcja obronna, bo znowu mamy do czynienia z czymś nowym - i może przechodzimy przez pierwszy etap tego szoku, czyli "zaprzeczenie".
(Zresztą coś podobnego jak przechodziliśmy w lutym, gdy sporo osób wyśmiewało tę histerię na "nowy katarek").
Wydaje się, że niestety trochę pracy trzeba będzie wykonać z tymi fejkami i uświadamiać ludzi. Jednak wierzę też że z czasem gdy ludzie zobaczą że te bardziej zdyscyplinowane kraje (które szczepią się w większym procencie) jakoś żyją, nie wyrastają im trzecie ręce, a co więcej wracają w pełni do normalnego życia, to i nasi rodacy przekonają się (a może nawet pan prezydent) i pójdą się zaszczepić.
P.s.
Chyba że rzeczywiście okaże się że chipy które dostaniemy, były robione w pośpiechu jak Cyberpunk i będziemy mieli codziennie glicze :/
P.s.2
Do tej listy pytań które przewijały mi się na forach i innych soszialach pojawia się kwestia szczepionki na ptasią (czy może świńską) grypę parę lat temu, gdzie podobno były jakieś efekty uboczne (w Szwecji czy może w Szwajcarii) - jest może gdzieś jakieś wyjaśnienie tego, co by można było podsyłać innym?
Z ciekawości włączyłem sobie teraz, żeby zobaczyć o co chodzi.
Pamiętam jak 7-8 lat temu testowałem podobne rozwiązania (nie pamiętam nazwy), ale działało to wtedy średnio i wciąż było melodią przyszłości.
Przed chwilą pograłem w Hitmana i PUBG i działało naprawdę nieźle - niebo a ziemia w porównaniu do tego co kiedyś. Tym bardziej że grałem po WiFi, pewnie po kablu chodziłoby jeszcze płynniej, ale naprawdę w ogóle nie czuć było że sygnał z mojego pada musi przemierzyć całą drogę do jakiegoś zewnętrznego serwera, który cały czas streamuje obraz.
Naprawdę zapowiada się na gamechangera, ale też ciekaw jestem jak działają rozwiązania konkurencji, bo trochę janusz ze mnie w tej kwestii i nie wiem jak np. GeforceNow wypada w tym porównaniu.
Brzmi bardzo ciekawie - sam to rozkminiłeś, czy gdzieś w necie był opis tej implementacji?
Zależy o której spytasz.
Jeśli spytasz mnie w piątek wieczorem to odpowiem, że mocne 6/10.
Jeśli spytasz w pochmurny dzień, a w robocie syzyfowa praca, to mocne 4/10.
Mogłoby być lepiej. Ale chyba wszyscy biegamy po https://en.wikipedia.org/wiki/Hedonic_treadmill
To jest swoją drogą ciekawe zagadnienie - jak dostaje się tak duże fundusze (tak jak np. polski fundusz rozwoju) to na co je będziesz inwestował? Poza oczywiście pensjami dla swoich wybrańców, w pewnym momencie trzeba wydawać na "promocję", więc pewnie można spodziewać się zwiększonych udziałów na GOLu, wykopie, twitterze czy jakichś teoretycznie neutralnych serwisach typu spidersweb.
(oczywiście nie wątpię, że każda strona sporu ma tutaj swoje oddziały online, tak nie wątpię że duża część funduszy obecnej władzy pójdzie w promowanie swoich racji na takich miejscach jak to)
I kolejne pytanie, czy ta nowa propaganda będzie bardziej wyrafinowana niż reklamy typu użytkowniczka Nikola23 która w trzecim poście poleca już jakiś portal randkowy.
Z tego co czytałem, to w przypadku ruskich wtrętów w US&A, były to akcje zakrojone na wiele miesięcy - tacy potencjalnie trolle zakładali np. na fejsie fanapage w rodzaju "LGBT pride" albo "Dumny Teksas". Generalnie większość czasu postowali w tematach ich społeczności, zdobywali zaufanie i dopiero po jakimś czasie uderzali z mocnym, konfliktowo-polaryzującym przekazem i robili to sporadycznie - dzięki temu byli wiarygodni.
(pomijam kwestię kont-botów na twitterze bo to jednak dość prosta armia)
W sumie dobrze wyczuli koniunkturę, rozsądny ruch. Teraz czas na wizytę od Russia Today, Alexa Jonesa i będzie w trendach na światowym youtubie.
Ominęła mnie inba z ostatnich paru dni - szkoda mi czasu żeby śledzić politykę codziennie - ale jako że teraz jest ciekawie, to właśnie przysiadłem i poczytałem parę analiz na wyborczej, twitterze, dorzeczy i jeszcze gdzieś tam i z tego co zrozumiałem (po kolei):
- duda wygrywa wybory, #3lataspokoju
- adrenalina opada, wychodzą wszystkie fochy z poprzednich miesięcy gowina, ziobry, morawieckiego i innych orłów
- główna oś walki ziobro vs morawiecki, kto zyska na rekonstrukcji
- nowy delfinek to moraviecki, więc ziobo eskaluje margoty, lgbty żeby coś tam siłę pokazać przed kolejnymi negocjacjami
- to wiele nie daje, bo kierunek jest taki że na jesieni morawiecki zostaje wiceprezesem pis i nieoficjalnie namaszczony na następcę naczelnika
- ale żeby mógł zostać namaszczonym na nastepcę, trzeba wyczyścić sprawę wyborów (#sasin70mln), respiratorów itp za które oberwałby MM
- więc powstaje ustawa bezkarność+, czyli kuriozalne zapisy że możesz komuś wpierdolić, jeśli tylko uzasadnisz że to w ramach walki z covidem. Albo może trochę wirtualnych respiratorów sprzedać czy coś w tym rodzaju - chodzi o ochronę premiera na kolejne lata i jego ludzi (szumowski)
- ZZ nie chce się na to zgodzić, wie że wytrąciłoby mu to główne haki które ma swojego nemesiska-mateuszka
- ZZ broni się rozpaczliwie i w swoim stylu zaczyna grzebanie i budowanie haków - podobno jakiś prokurator w lubinie ma coś na żonę morawieckiego (according to zbigniew stonoga - wiem jaka jest wiarygodność tego źródła (: ) i dzisiaj (tj. 18.09.2020) miała być wielka inba z zatrzymaniem owej żony
- ale ludzie naczelnika dają mu cynk wcześniej i wchodzi tryb kryzysowy, do zatrzymania żony nie dochodzi i od rana idą informacje, że koalicji nie ma i nieoficjalnie zz ma weekend na przemyślenie
- (futerkowa afera to tylko test dyscypliny w samym pisie i pokazanie siły naczelnika i trochę przykrywka na to wszystko (tzw "proxy war"?))
Więc sprawa jest dynamiczna i tak naprawdę chodzi już tylko o skuteczne pozbycie się obecnego ministra sprawiedliw0ści?
https://twitter.com/JakubWlodek/status/1307043491168518153
Ciężko uwierzyć się że mieliby się pogodzić i żyć jak dawniej. Chociaż nie znam się na polityce.
To chyba w temacie polecam obejrzeć jak kiedyś się to robiło:
https://www.youtube.com/watch?v=upO6yL3YMXA
Wolna wola - ciężko żebyśmy żyli jak nie było wolnej woli... i ciężko w nią uwierzyć jeśli zaczyna się studiować budowę mózgu. W dawnych wyobrażeniach reprezentacją wolnej woli był mały człowieczek siedzący wewnątrz czaszki i podejmujący za nas decyzję.
Gdy się jednak rozkroiło czaszkę i przestudiowało działanie poszczególnych partii mózgu okazało się że ten człowieczek nie jest widoczny gołym okiem. I w zasadzie im więcej rozumiemy działanie mózgu, tym mniejszy się ten homunkulus wydaje...
Złożoność procesów w mózgu jest ogromna, być może nigdy nie będziemy w stanie ogarnąć wszystkiego (tak jak wciąż ciężko przewidzieć pogodę więcej niż parę dni w przód) nie oznacza to jednak że sama natura tych procesów nie jest w pełni wyjaśnialna.
Mechanika pojedynczych fotonów czy elektronów również podlega losowości, czego dowiódł np. eksperyment Younga, więc świat w najmniejszej skali nie jest deterministyczny wobec obecnie przyjętej interpretacji mechaniki kwantowej (choć nie brak głosów też, że losowość wmawiamy tutaj ciągle z braków w wiedzy).
Jednak w większej skali efektów kwantowych nie dostrzegamy, bo zaczyna działać statystyka - teoretycznie (wg mechaniki kwantowej) jest możliwe żebyś przeszedł przez ścianę, tylko nie ma to za wysokiego prawdopodobieństwa żeby się tym przejmować.
Malwina, słowa uznania!
Cóż tam było w tej usuniętej wiadomości? Czyżby znowu słynny zakład pogrzebowy na literę j, parokrotnie już wymieniony w tym wątku?
Sporo grałem kiedyś w Death Rally - fajny klimat to miało, aż odpalę ponownie dla nostalgii.
Zakładając że ten wątek to nie prowo, albo jeśli czyta ktoś o podobnych rozterkach:
- studia nie są aż tak ważne, chyba że chcesz zostać lekarzem, architektem czy pracować w jakimkolwiek innym licencjonowanym zawodzie => więc w twoim przypadku samo skończenie studiów byłoby jakimś plusem, zatem polecam dojechać do licencjata/inżyniera na obecnym kierunku
- żeby robić w rachunkowości czy tam finansach wydaje mi się, że skończenie chemii medycznej + podyplomówka kursy będą równie dobre, jak pójście od zera na finanse i rachunkowość. Mówię oczywiście o ocenie CV ze strony pracodawcy, bo prawda jest taka że żeby złapać właściwego skilla do roboty i tak będziesz musiała samemu poćwiczyć plus złapać jakieś sensowne praktyki na start. Studia za bardzo nie uczą praktycznych umiejętności.
- jesteś pewna że chcesz robić w finansach? Trawa u sąsiada jest zawsze bardziej zielona i do tego trochę egzotyczna wydaje mi się transformacja osoby która poszła w ścisły/przyrodniczy kierunek i nagle stwierdza że jednak woli pracować w banku
Grim Fandango
ISS Pro Evolution
PES 6
Sanitarium
GTA Vice City
Call Of Duty 1
Zelda: Ocarina of Time
Duke Nukem 3D
Half-life 2
Civilization 3
Zgadzam się z wcześniejszą opinią blastula.
Nolana lubię oglądać, prezentuje wyrównany poziom, choć oczywiście nie jest i nie będzie to Scorsese, Polański czy Kubrick.
Zazwyczaj recenzje psują mi odbiór filmu, ale w tym przypadku odwrotnie - czytając opinie tutaj myślałem, że będzie mocno średni, a wydaje mi się że było całkiem nieźle.
Jak dla mnie druga część filmu lepsza od pierwszej.
Polecam.
W sprawie laptopów gamingowych: kupiłem 3 lata temu Della (https://www.x-kom.pl/p/340539-notebook-laptop-156-dell-inspiron-7567-i5-7300hq-8g-1000-win10-gtx1050.html) i do moich casualowych potrzeb w zupełności wystarcza. Wprawdzie SSD padł po dwóch latach i sporadycznie Win10 zalicza zwiechy (paradoksalnie nie gdy korzystam, tylko jak jest zalockowany), ale ogólnie jestem zadowolony. Najsłabszy jego punkt to dramatycznie słaba matryca, ale jak potrzebuję lepszego obrazu to podłączam do monitora.
Sympatyczny, hejterski wątek.
Dołożę więc i swoją cegiełkę, choć w tym przypadku sprzed wielu lat - po GTA3 i GTA VC które były dla mnie świetnymi tytułami, po paru godzinach grania dałem sobie spokój z San Andreas. Ogromny świat, niezły klimat, ale po prostu zaczęło mnie to nudzić - miałem wrażenie że trzeci raz przechodzę tę samą grę.
- Halo?
- Sorry, nie mogę teraz rozmawiać, trafiła mi się niezła okazja
- Ale to ty dzwonisz
Jeśli szukasz czegoś lekkiego do poczytania przed snem, to polecam cokolwiek od Billa Brysona:
Krótka Historia Prawie Wszystkiego
W domu
Ciało
+ czyta się szybko, Bill ma lekkie pióro
+ sporo ciekawostek skondensowanych w spójnej narracji - nie ma problemu żeby w jednym rozdziale opisywać eksportowanie lodu na statkach z północy na południe by po chwili przejść do opowieści jak kiedyś nieudolnie budowano mosty przy użyciu samego żelaza i dopiero dodanie odrobiny węgla do żelaza (a więc stworzenie stali) stworzyło jeden z podstawowych budulców nowoczesnego budownictwa
--
Jeśli coś innego popularno-naukowego to może klasyk czyli "Kosmos" Carla Sagana.
--
A jeśli szukasz czegoś z fabułą to może:
Ojciec Chrzestny (klasyka tak jak film i równie dobre)
Na Zachodzie Bez Zmian (realia wojny, realistycznie i nieprzyjemnie)
Cylinder Van Troffa (post-apo, bardzo dobre)
Zdarzyło mi się w tym roku i dwa lata temu również czytywać "Tako rzecze Zaratusztra". Głównie z powodu hype'u na Nietzschego i wielu ciekawych i jednocześnie sprzecznych opinii o nim. Z tego co kojarzę to tę książkę napisał chyba w jednym ciągu, chyba nie alkoholowym, ale miał chyba coś w rodzaju wielkiej improwizacji w trakcie jej pisania.
Jak dla mnie spoko do poczytania od czasu do czasu, po pijaku, pod wpływem innych używek, albo jeśli zaszyłbym się w domku w lesie i miał coś czytać przez cały dzień.
Do czytania do poduszki albo w tramwaju chyba niekoniecznie - ciężko utrzymać flow w trakcie czytania cały czas, albo czytać jeśli jest się trochę zmęczonym.
Moje rekomendacje:
Joe Rogan - nie trzeba przedstawiać, w sumie stał się jedną z czołowych postaci medialnych na świecie, a jego ostatni transfer do Spotify'a to największy hit transferowy internetowych mediów ostatnich lat.
Rozpiętość tematyki ogromna - od foliarskich i surrealistycznych odcinków jak 4h z Alexem Jonesem i Eddiem Bravo, po biznesową czołówkę świata (dwa odcinki z Elonem, dwa odcinki z Jackiem Dorseyem), przez politykę (Bernie Sanders, A. Yang), muzykę (J. Hetfield, Billy Corgan) aż po poważanych naukowcó (R. Penrose).
S. Harris (Making Sense podcast) - gość który lubi flame'y, jeszcze 10 lat był jednym z Czterech Jeźdźców Ateizmu (obok Dawkinsa, Dennetta i Hitchensa), dzisiaj głównie walczy z poprawnością polityczną i promuje medytacje. Niemniej jednak, odcinki w których trzyma się z daleka od polityki (a jest bliżej nauki/filozofii) ma wciąż bardzo ciekawe, więc rekomenduję jego rozmowy z: M. Pollanem, D. Krakauerem, G. Westem, R. Sapolskym, E. Weinsteinem, R. Gervaisem.
Shane Parrish (Knowledge Project) - gość odpowiedzialny za popularny self-helpowo filozoficzny blog Farnam Street. Ma trochę nieradiowy kiepski głos, ale udało mu się zaprosić trochę ciekawych gości. Polecam szczególnie odcinek z Navalem Ravikantem, CEO Angel List, poza tym rozmowy z Tylerem Cowenem czy Tobim Lutke (CEO Shopifya) również były interesujące.
Conversation with Tyler (Tyler Cowen) - profesor ekonomii, ciekawy człowiek o wielu zainteresowaniach. Zaprosił paru noblistów, pisarzy i przedsiębiorców. Polecam rozmowy z P. Thielem, P. Collisonem.
Eric Weinstein (Portal) - świeży podcast, zainagurowany ledwie parę miesięcy temu, ale już znalazł swoją niszę. Eric to łebski gość, skończył fizykę/matematykę na Harvardzie, parę lat temu podjął próbę unifikacji Ogólnej Teorii Względności i Mechaniki Kwantowej, a ostatnio siedzi w biznesie i polityce. Lubi się wymądrzać, ale nie można mu odmówić ciekawych spostrzeżeń. Rozmowy trwające po 3h, ale jeśli szukasz większej głębii poza self-helpowymi godzinnymi podcastami to Portal Erica Weinsteina jest tym czego szukasz. Polecam odcinki z P. Thielem, T. Cowenem, R. Holidayem.
Inne podcasty warte wzmianki:
Hardcore History Dana Carlina
J. Altucher Show
Numberphile
Tim Ferris
Art of Manliness
Peter Attia Drive
Lex Fridman Artificial Intelligence
Co do albumu z tytułu wątku to parę miesięcy temu dałem tej płycie szansę z racji częstego jej występowania na listach Best Of 2k19 i o dziwo naprawdę nieźle się słuchało. Z poprzedniej twórczości Lany kojarzyłem tylko najpopularniejsze utwory (czyli standard: Video Games, Summertime Sadness i może jeszcze coś czego nie jestem w stanie sobie teraz przypomnieć). Spodziewałem się więc że LP tej artystki będzie monotonny - ale naprawdę nieźle się słuchało, niemalże do samego końca (ostatnie dwa kawałki chyba już nie bardzo pamiętam).
Więc w sumie mogę polecić, ale z zastrzeżeniem że trzeba nastawić uszy na taki miękki dream-pop, z lekką melancholią, aczkolwiek muzycznie dość różnorodny więc nudy nie powinno być jak już jest się w odpowiednim nastroju.
Strona z notowaniem jest dzisiaj cały dzień niedostępna: https://www.polskieradio.pl/9/4292/Artykul/2511579,LP3-za-nami-1998-notowanie
Najlepsze jest to, że w kodzie strony jest chamskie przekierowanie na wersję awaryjną https://www.polskieradio.pl/error/500.html
:D
Swoją drogą w kodzie tej strony są inne kwiatki, jak np. wykomentowana sekcja włączająca "żałobne menu"... Do czegokolwiek to menu ma być używane.
Czy ktoś z Was korzysta ze stojaków pod telewizor?
Planuję niedługo kupić telewizor i nie chciałbym go mieć w jednym miejscu podłączonego na stałe, tylko raczej zmieniać jego położenie między dwoma pokojami. Przez to zainteresowałem się stojakami na kółkach pod TV: https://ans.sklep.pl/stojaki-tv-na-kolkach
Korzysta ktoś z Was z czegoś takiego i może polecić jakieś model?
A tak w ogóle - to czy ten pomysł ze stojakiem ma w ogóle sens? :)
Jako że wyborów i tak nie będzie, to największymi wygranymi będą Paweł Tanajno i Stanisław Żółtek.
W polityce trochę lat działała i miała opinię osoby na poziomie, którą nawet doceniała opozycja.
Ale na debaty i kampanie trzeba mieć trochę innego skilla, którego jej ewidentnie brakuje.
Zanim zagrałem pierwszy raz w ISS Pro Evolution to grałem już w wiele pecetowych futbolówek. Fifa 97, 98, World Cup, 99, 2000, Actua Soccer. Najwięcej oczywiście w Fify, ale jednak po każdej z tych edycji odczuwałem niedosyt.
Problemem ich było to, że po początkowym zachwycie grafiką i możliwościami to każda z tych edycji stawała się po tygodniu... monotonna i przewidywalna? Znało się jakie triki działały a co było praktycznie niewykonalne (np. strzelenie gola z rzutu wolnego albo z dystansu w Fifie 98). Komputer szybko przestawał być wyzwaniem, chyba że próbowałeś zdobyć MŚ grając Trynidadem i Tobago.
Natomiast kiedy pierwszy raz zagrałem w ISS PE1 w lokalnej konsolowej kawiarence (możliwość zagrania na PSX1 przez 20 minut za chyba 2zł?) to... nie byłem w stanie wyjść z własnej połowy. Nie wybrałem najwyższego poziomu trudności ale grało się cholernie trudno. Nawet oddanie niecelnego strzału było dla mnie jak wygrana.
Zainteresowałem się później tym tytułem. Zacząłem czytać, natknąłem się na jego opis w Secret Service (pecetowa gazetka owszem, ale miała minidziały o konsolach - jeszcze zanim powstał NeoPlus). Byłem oszołomiony wszechstronnością rozgrywki, brakiem schematyczności, realizmem rozgrywki. Większość osób może sobie nie zdawać sprawę ale jeszcze kilkanaście lat temu między PESem (wtedy jeszcze ISS) a FIFą była przepaść. Fifa nudziła się dość szybko a ISS nawet po miesiącach rozgrywki dawał radochę i możliwość doskonalenia się.
I ze znajomymi też się grało fantastycznie.
Więc ISS PE to jedna z moich ulubionych gier ever, chociaż co najciekawsze nie grałem w nią większość czasu na PSXie tylko... na pecetowych emulatorach ps1, głównie ePSXe.
Setki godzin poszło na to, ale warto było.
Tak nawiasem mówić to ten dziki rynek software'u w dłuższej perspektywie przyniósł trochę dobrego - branża gier to chyba jedna z niewielu branż gdzie polskie firmy rzeczywiście wydają produkty high-tech liczące się na świecie.
Ale zgadzam się generalnie z postem. Bycie programistą w latach 90-tych miało swoje plusy, ale jednak łatwość piracenia dzieł musiała być frustrująca dla twórców.
Właśnie zastanawiałem się czy nie spróbować BF5, bo ostatnio gram trochę w jedynkę. Jak typowy casual - 15-30 minut dziennie - ale bardzo podoba mi się multi. Fajne mapy, niski próg wejścia i fajny klimat grania rodem z Call of Duty 1/2. I z tego że tak fajnie się gra w BF1 myślałem czy by nie spróbować też piątki skoro jest w abonamencie, no ale Twój post odwiódł mnie od tego pomysłu.
W sumie jakoś tak wychodzi, że nieważne czy zaczynasz od kapitalizmu czy od socjalizmu to ostatecznie system dąży do czegoś pomiędzy jednym i drugim. Tak jak komunistyczne Chiny które w ostatnich kilkunastu latach stawały się coraz bardziej kapitalistyczne tak i Europa dryfuje w drugą stronę i pewnie oba światy spotkają się gdzieś w połowie drogi.
https://www.goodreads.com/quotes/983421-the-fear-of-capitalism-has-compelled-socialism-to-widen-freedom
The fear of capitalism has compelled socialism to widen freedom, and the fear of socialism has compelled capitalism to increase equality. East is West and West is East, and soon the twain will meet.
Nie od dzisiaj robi się standupy na temat polityków i lekarzy, też mnie dziwi ten temat.
No to by było coś, gdyby Amazon wypuścił 7 (albo nawet 8) cali z dobrym kolorem. Ale czy to będzie kwestia najbliższych miesięcy?
W sumie mógłbym poczekać, bo i tak komunikacją publiczną teraz nie jeżdżę (gdzie w większości używam czytnika), więc póki co mogę pokończyć te wszystkie fizyczne książki, które odłożyły się w kolejce ;)
Z innej beczki - jak idzie Wam oddychanie i dłuższa, intensywniejsza praca w takich maseczkach?
W tej chwili ciężko jest mi wyobrazić sobie czerwiec, 30 stopni na zewnątrz i spacer dłuższy niż parominutowy w takiej maseczce :/
Brzmi patologicznie, ale patrząc na ulice byłem pozytywnie zaskoczony - jakieś 95% społeczeństwa przygotowało się. Myślę, że te brakujących parę procent (które miałeś przyjemność spotkać) ogarnie się w ciągu najbliższych paru dni.
Widzę właśnie, że Oasis jest często wymieniany jako ten najlepszy, chociaż nie wiem ile w tym opłacania recenzji. Tutaj jest fajne porównanie: https://swiatczytnikow.pl/2019-porownanie-czytnikow-amazonu-kindle-8-10-paperwhite-3-i-4-oasis-2/ - jest parę różnic między PW a Oasisem, ale nie wiem czy one uzasadniają cenę większą o ~ 70€
Jak oceniasz przesiadkę ze starego na Oasisa? Czuć różnicę między 6'' a 7''? Korzystasz z podświetlenia?
Dzięki za rekomendacje. Jako że rozmiar ma znaczenie, to celuję w 7 cali i ten ostatni wygląda całkiem spoko.
Jeśli chodzi o to skąd biorę tytuły do czytania, to głównie Amazon i kocham amazonowego one-clicka - 5 sekund, tytuł kupiony i wgrany na Kindle'a. Do tego robię sporo zaznaczeń, dobrym słownikiem nie pogardzę i korzystam z synchronizacji kindle-smartfon-pc - więc dobra integracja ze światem Amazona to dla mnie must-have. Muszę więc poczytać czy te PocketBooki działają sprawnie w tym obszarze.
Fajne byłyby jeszcze bajery jak integracja z pocketem, albo jakikolwiek prosty format wysyłania artykułów znalezionych w necie do przeczytania na czytniku.
Co do podświetlenia to zakładam że w nowych modelach PW, Oasis czy PocketBook to jest standard, tzn. nie muszę analizować czy któryś model ma tu niedoróbki?
Jestem posiadaczem już siedmioletniego kindle'a.
Spisywał się naprawdę dobrze, ale szukam czegoś nowego bo już trochę zamula.
Potrzebowałbym podświetlenia ekranu, z innych funkcji to fajnie byłoby móc synchronizować artykuły trzymane w pockecie/instapaper z owym czytnikiem. Ktoś coś poleci?
Szybki risercz google'owy mówi o takich modelach jak Kindle Oasis, Kobo Forma. Może ktoś z obecnych tutaj ma doświadczenia z nimi, albo może polecić coś innego?
Z jednej strony takie promki brzmią kusząco, z drugiej to trzeba się jednak ograniczać - biblioteka gier w Steamie/GOGu rośnie, a czasu nie przybywa na granie.
Przyznam się, że cierpię czasami na Syndrom Zbędnego Chomikowania i padam często ofiarą takich promocji.
Stan totalnego zakochania o którym piszesz do właśnie ta cała popkultura, nie tylko Disney - ale też i te wszystkie filmy romantyczne dla dorosłych: Forrest Gump, Przyjaciele, Titanic i tysiące innych w których główny motyw to znalezienie swojego soul mate'a :)
Właśnie biologiczne podstawy tego totalnego zakochania o którym piszesz to zazwyczaj pierwsza nastoletnia miłość, kiedy to układy limbiczne pracują w człowieku pełną parą, a kora przedczołowa jeszcze ma parę lat żeby się w pełni rozwinąć (do około 25 roku życia)., więc te wszystkie emocje jeszcze nie są powstrzymywane skutecznie przez dlPFC. Nieznajomość, niepewność wyniku to żyzny grunt pod wydzielanie wielkich ilości dopamin. A jako że człowiek lubi post-factum interpretować to co czuje i cała popkultura powyżej karmiła go jednym obrazem miłości ala "Cierpienia Młodego Wertera" to nic dziwnego, że później biorą się przypadki takie jak autora wątku czy np. Twoje przekonanie o wyjątkowości tego.
I nie, wbrew temu co piszesz - autorowi powyższego artykułu nie chodzi to, że ta chemia "odpala" się przy co drugiej kobiecie. W zasadzie jest to bardzo rzadkie i muszą do tego zaistnieć odpowiednie warunki.
Ale na pewno należy walczyć ze szkodliwym myśleniem typu "albo ona albo życie nie ma sensu".
Problem leży w twoim postrzeganiu jak wyglądają związki, jeszcze nie wyrosłeś z Disneya :)
Lektura do przeczytania:
https://therationalmale.com/2011/08/30/there-is-no-one/
A w skrócie: są dobre "te jedyne", są złe "te jedyne", ale nie ma wyłącznie jednej jedynej.
Sorry, ale stwierdzenie że to "tylko forum gier komputerowych" przestało być prawda w 2006 roku. Od tego czasu GOL to miejsce dyskusji politycznych, filozoficznych na wyższym poziomie niż 95% internetu (wątek Dobra Zmiana), miejsce tworzenia nowego contentu (mały Vansa) i prekursorów wyrafinowanego trollingu (Xircom vel req_, starzy pamiętają). Więc skoro "Rozmowy kulturalne o seksie i związkach" na O2 stały się prekursorem szamba w całym polskim internecie, tak GOL wręcz przeciwnie, wyrósł na forum arystokracji polskiego internetu!
W ostatnich latach regularny cykl 3 lata i zazwyczaj wiąże się to z wolnym działaniem modelu który posiadam oraz brakiem feature'ów które są standardem na rynku.
Tak było w 2013 gdy miałem jeszcze Nokię (jakiś X model), jeszcze bez Androida.
Tak było w 2016 gdy miałem jeszcze Samsung S2 ze starym androidem.
Teraz jeszcze trzymam Redmiego 3S, ale czuję że zbliża się jego koniec również.
Nie jestem pewien, ale wydaje mi się, że o ile pył może rzeczywiście unosić się "sam z siebie", to cząsteczki wirusa przenoszą się wyłącznie drogą kropelkową, a więc przez cząsteczki pary wodnej i to że wirus jest mikroskopijny, nie znaczy to, że sam dostanie się przez szczelinę do ust. Bardziej chodzi chyba o zatrzymanie pary na wcześniejszej warstwie maseczki/przyłbicy/kostiumu czy cokolwiek innego się nosi.
Standardowo. Dużo żarcia, siedzenie z rodziną, włączony telewizor i na koniec, wieczorem w poniedziałek czuję się bez energii.
Cały rok totalnie inaczej spędzam czas, no ale Boże Narodzenie i Wielkanoc rządzą się swoimi prawami. Dobrze, że przynajmniej sobota/niedziela miały bardziej optymistyczną pogodę.
Widzę, że wątek nie jest ograniczony do beletrystki, więc polecę to co najbardziej przykuło moją uwagę ostatnio:
"Sapiens" Y.N. Harari - mocny hype w ostatnich latach, chwalona zewsząd, ale jak najbardziej słusznie. Autor podsumował całą swoją życiową karierę historyka, w jednej książce opisującej historię człowieka i cywilizacji. Dlaczego jest coś takiego jak pieniądz, jak powstają imperia, czy żyje nam się lepiej niż łowcom-zbieraczom. Czyta się naprawdę lekko i po przeczytaniu ma się to przyjemne uczucie, że przeczytało się coś naprawdę mądrego. Ale zastrzeżenie - wiele z treści w tej książce to interpretacja autora, jakkolwiek trzymająca się całości, to nigdy nie można przyjmować dogmatycznie jednej interpretacji całej historii.
"Behave" R. Sapolsky - jak działa człowiek, biologia jego zachowania. Albo inaczej mówiąc - jak działa mózg, na konkretnych przykładach. Jak łatwo przychodzi nam dzielenie świata na "my" vs "oni", dlaczego robienie "właściwych" rzeczy jest trudne i jaka część mózgu za to odpowiada. Generalnie niewiele jest dobrych książek z popularnej nauki w okolicach biologii i neurobiologii. Robert Sapolsky jest nadczłowiekiem - nie dość że jest wciąż aktywnym naukowcem, który spędził ponad dwadzieścia lat na afrykańskich sawannach badając zachowanie pawianów, to jeszcze ma naprawdę lekkie pióro i jego książki, mające po kilkaset stron, czyta się jak typową lekką książkę do poduszki. Polecam w 100%
"Anitfragile" N.N. Taleb - autor to bufon over 9000, więc wielu ludzi odkłada książki Taleba po przeczytaniu paru stron. Ja polecam - wśród całej papki popularnonaukowo-self-developmentowej ten autor ma własny styl, nie boi się wrzucić fikcyjnych postaci w środek książki nie będącej beletrystyką, albo nie boi się nazwać pewnych uczelni "Sowiet-Harvardem". Ale nie tylko o samą kontrowersję tu chodzi - "Antifragile" czyta się naprawdę nieźle i sama idea stojącą za tytułem jest bardzo wciągająca. W skrócie - cała książka mówi o tym jak pewne zjawiska, na pierwszy rzut oka będące szokiem, czymś bardzo nieprzyjemnym, mogą być w dłuższej perspektywie (większej skali) czymś niezwykle pozytywnym. Więc tytułowa anty-kruchość to opis zjawisk które zyskują na lokalnych porażkach/katastrofach. Tak jak bankierzy zyskujący na kryzysie finansowym w 2008 roku.
----
Mam jeszcze mnóstwo non-fiction tytułów w zanadrzu do polecenia, ale to może innym razem i jak będą chętni na te polecenia. Pozdrawiam.
Paragraf 22 czytałem 13 lat temu w wersji polskiej. Szczerze mówiąc, przeczytałem całość, ale nie byłem wtedy nadmiernie zachwycony, tym bardziej że miesiąc później przeczytałem Mistrza i Małgorzatę i automatycznie ta książka stała się dla mnie "best ever".
Wydaje mi się, że do Paragrafu byłem chyba jeszcze za młody wtedy, więc możliwe że dam temu tytułowi drugą szansę, w wersji oryginalnej. Dzięki za przypomnienie!
Tego było więcej, polecam sobie przejrzeć wątki zakładane przez sys|yavora w archiwum - było parę kobył, w których nie brakowało flame'u i ciekawostek popularnonaukowych.
http://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=3994891
http://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=3580261
czy też krótki powrót parę lat później pod ksywą "bożek":
http://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=10629695
Teraz ludziom nie chce się pisać dłuższych postów, chociaż posty w politycznych wątkach bywają wciąż całkiem obszerne.
Nostalgia mnie ogarnęła czytając te wszystkie piękne historie.
Do litanii wspomnień dorzucę epickie wymiany postów między Attylą a sys|yavorem, np. tutaj http://forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=3569953
Jeśli chodzi o gry komputerowe to rzeczywiście w ciągu lat 90 dokonał się największy skok w historii, którego pewnie już nic nigdy nie przebije - czyli słynne przejście z 2d w 3d. 3dfx, akceleratory grafiki, a później S3, NVidię i w końcu era Geforce'ów. W kioskach królowało Secret Service, Świat Gier Komputerowych.
W domach zaczynaliśmy od pegasusów, później składaliśmy IBMy żeby udźwignąć w rozdzielczości 320x240 co lepsze strzelanki, co szczęśliwsi dorabiali się spiraconego PSXa i przeżywali przygodę swojego życia w Final Fantasy 7 czy Metal Gear Solid.
W muzyce z jednej strony doszły do głosu depresyjne nastolatki z Seattle, z kolei Wielka Brytania była wyluzowana jak nigdy ze swoimi Blurami, Oasisami, Verve'a czy Primal Screamami.
Polska, jak podkreśliło wielu przedmówców - to był Dziki Zachód. Kradzione radia, mafia trzęsąca Warszawą i okolicami, a w polityce śmiertelna linia podziału przebiegała między Wałęsą i Kwaśniewskim, czyli Solidarność kontra PZRP vel SdRP vel SLD. Pamiętam że odwiedzając Wrocław często widziałem auta z powybijanymi szybami - znak że ktoś zajrzał do środka w poszukiwaniu nowych zdobyczy, czyli głównie wspomnianego radia.
Za bułki płaciliśmy nawet w tysiącach złotych i często pytaliśmy ile to jest na stare, gdy ktoś mówił że coś kosztuje 100 zł.
Sentymenty zwykłe, dlatego wielu twierdzi że były to najlepsze lata. Na pewno działo się sporo, choć to nie zawsze oznacza coś pozytywnego.
Porównując lata 1991-2000 do lat 2001-2010, rzeczywiście można odnieść wrażenie że w tych pierwszych więcej się działo i więc zapamiętało.
Ale - to tylko wrażenie w końcu.
Jeszcze nigdy nie byłem na wycieczce zorganizowanej z biurem, więc miałbym pewnie podobny zgryz. U mnie od paru lat regularnie, Ryan(Wizz) + Booking + lokalna wypożyczalnia aut (jak ogień unikam sieciówek typu Avis, Hertz, Europecar). Ani razu nie naciąłem się - dla mnie podróżowanie po Europie z biurami podróży to strata pieniędzy i czasu. Tak, czasu też, bo wbrew pozorom znalezienie lotów, zorganizowanie noclegów (po małym riserczu, żeby w dobrych lokacjach było) i auta, to kwestia typu przysiąść przed kompem na 1,5h i można od razu wszystko dograć i opłacić.
Jedynie rozważam biuro gdybym się wybrał w końcu na jakąś bardziej egzotyczną wyprawę. Są biura które oferują wycieczki w mniejszych grupach (7-10 osób) do Ameryk, Azji i tutaj widzę wartość dodaną, z której być może skorzystam.
Ja podobny wiek i również propsuję matematykę dla przyjemności. Poniższy artykuł dobrze opisuje moje podejście:
https://fs.blog/2018/05/math-life-beautiful/
Miałem akurat to szczęście, że mój nauczyciel z matematyki w liceum nie znosił rycia na blachę i był maksymalnie nastawiony na rozkminę i rozumienie dowodów. Lekcje u niego wyglądały tak, że przez 5 minut omawiał teorię, a później przez 10 robił przykłady, dowody, wykorzystywał tę teorię i na koniec brał biednych uczniów do robienia kolejnych zadanek. Takie klasyczne "learning by doing". Ale dzięki temu, w pewnym momencie (pod koniec pierwszej klasy w liceum) coś mi w głowie "kliknęło" i zrozumiałem o co chodzi w tej matematyce i fizyce. Właśnie to o czym piszesz - że stosujesz ten sinusy, kosinusy, logarytmy, pochodne, ale tak naprawdę rozumiesz coś się kryje pod tymi pojęciami. Coś ala programujesz w Javascripcie/C++, ale rozumiesz aż do poziomu asemblera/bramek logicznych na procesorze co tak naprawdę dzieje się "under the hood". I masz wtedy fun, bo wiesz co się dzieje i możesz kreatywnie wykorzystywać narzędzia matematyczne do rozwiązywania problemów. I to jest bardzo grywalne :)
Również wykorzystywanie tej matematyki w codziennym życiu, rozumienie i dostrzeganie fizyki w swoim otoczeniu. Ma to swoją magię, którą ciężko przetłumaczyć dopóki samemu się tego nie spróbuje. Rysiek Feynman ładnie to opisuje tutaj:
https://www.youtube.com/watch?v=ZbFM3rn4ldo
- co do pisania odręcznego - mimo codziennej pracy przy klawiaturze to wciąż mam słabość do używania długopisu. Zwłaszcza jak chcę strumień świadomości przelać na papier to o wiele naturalniej idzie to z długopisem, gdy mogę swobodnie mieszać prozę z diagramami, rysunkami i strzałkami. Aczkolwiek zgodzę się, że pisanie samego tekstu jest o wiele, wiele szybsze na samej klawiaturze (co innego jeśli chcemy wplatać schematy, rysunki do tego)
Nie tyczy się to tylko i wyłącznie Polski, niemniej jednak smutny jest widok gdy tłumy ludzi przelewają nienawiść i złość na ludzi, którym niewątpliwie zależało na dobrym występie na MŚ. Na brak sukcesu składa się wiele czynników, wśród nich zwykły zbieg okoliczności.
Niestety większość ludzi podchodzi do piłki nożnej jak do szachów, a tymczasem to sport w którym jedno kopnięcie może przekreślić miesiące przygotowań. To nie tenis i siatkówka, gdzie role szczęścia/losu są zmniejszone.
Nie twierdzę, że przygotowania były bezbłędne oczywiście.
To pisałem ja, ze świetnym refleksem - miesiąc po ostatnim poście w temacie. Pozdrawiam.
Gdy następnym razem kupisz chińskiego smartfona, pamiętaj, że dzięki tej kwocie wspomagasz argentyńskich piłkarzy.
Swoją drogą zastanawia mnie, czy jeśli chiński naród rzeczywiście interesuje się tak piłką nożna, czy nie powstaną tam za niedługo fabryki dobrych piłkarzy? W sensie rekrutacja dzieci w wielu czterech lat i wojskowy dryl? Sprawdziło się to im w przypadku gimnastyki.
Codziennie mam inną ulubioną książkę, więc dzisiaj wypada na "Inny Świat", ewentualnie "Krótka historia prawie wszystkiego" B. Brysona.
Oczywiście że genetycznie, z racji kilkusetletniego sąsiedztwa, Niemcy nie są nam dalecy, nic takiego nie napisałem.
Natomiast, chcąc nie chcąc, to Rosjanie i Ukraińcy są nam bliżsi pod tym względem.
Pomijając kwestie sentymentów i twierdzenia "jedynka była lepsza, bo dawniej była", wydaje się, że druga edycja była kiepska głównie ze względu na pytania. Nie oglądałem zbyt wielu odcinków, ale jeśli na poziomie 125 tys. zł były pytania o bohaterów telenowel TVNowych, to ja dziękuję za taką sprawdzanie takiej wiedzy.
Genetycznie, językowo bliżej nam do Rosji, gospodarczo obecnie oczywiście Niemcy. Wydaje się, że skuteczny rząd powinien potrafić grać tak w dyplomacji by, mówiąc brzydko, trochę z jednymi, trochę z drugimi coś ugrać, nie idąc w jednoznaczne deklaracje dla którejś z tych stron. O ile oczywiście fajnie jest się szczycić sojuszem z Ju Es Ej, to patrząc realnie dystansowanie się od dwóch napotężniejszych państw w Europie, będących jednocześnie naszymi sąsiadami, nie byłoby najodpowiedzialniejszym zagraniem.
To fakt, seriale starzeją się szalenie.
Niedługo będziemy mieli okazję zobaczyć nowe odcinki Twin Peaks po 25 latach. Zobaczymy jak niesłaby może być taki odgrzewany kotlet, reżysera w wieku emerytalnym.
https://www.youtube.com/watch?v=i7d0Lm_31BE
W granicach rozsądku, jeśli jest do wyboru towar, o którym wiem, że pochodzi od polskiego producenta i wiem, że ów producent nie jest Januszem-wyzyskiwaczem to raczej preferuję taki towar.
Jako że w większości przypadków nie jestem pewien czy ten polskobrzmiący produkt jest polski, to kieruję się jakością.
Póki co ogromna przewaga Włochów. W Niemczech mruczała ledwie połowa drużyny, słabiutko wyglądało to w porównaniu do Włochów.
Mógłby ktoś streścić co zrobił Simeone? Akurat nie miałem przyjemności tego obejrzeć.
b212 - fajna metoda, do tej pory głównie stawiałem nacisk na uczenie się z Fiszek (tak się to odmienia?), jednak później mimo bogatszego słownictwa robiłem bardzo dużo błędów podczas budowania zdań, stosowałem dziwne konstrukcje i nie miałem pewności przy wysławianiu się, mimo że słówka znałem.
Przy nauce angielskiego input jest w zasadzie wszędzie i wystarczy z niego korzystać, w przypadku innych języków trzeba trochę dłużej poszukać fajnego materiału - strony informacyjne, muzyka, prostsze książki, ale w dobie internetu to nie jest chyba problem.