Jak się wyciszacie po stresującym dniu?
Ostatnio za mną ciężki i stresujący czas. Żeby się wyciszyć to zazwyczaj biegałem, trochę ćwiczyłem, oglądałem seriale, ale w zimie zwłaszcza przy tej pogodzie zawsze jest mi trudno jeżeli chodzi o aktywność. Nie cierpię siłowni i basenu, wolę po ciężkim dniu trochę spokoju. Na czytaniu ostatnio nie mogę się skupić.
A jakie Wy macie sposoby na relaks i wyciszenie?
rzucam aktualny przykład - jestem po mocnym drinku łzy pszenicy+cola i odpalam dalej Plague Tale 1 :)
To działa?
Chociaż patrząc tutaj czy jeszcze w innym wątku jak koleś wylądował w szpitalu psychiatrycznym to ludzie dzisiaj mają takie problemy, że to raczej nic dziwnego.
Przy większej porcji stresu lubię rzeczy zajmujące umysł, jak nie gry to krzyżówki czy sudoku.
Próbuje pograć chwilę ale czasami jest jeszcze coś do zrobienia i tak trzeba usiąść do kompa albo zasypiam z padem w ręku. Ten tydzień to nocna masakra, nic dla siebie i pobudka o 5.
Ogólnie to chyba najlepszy sen.
Nigdy jeszcze nie miałem w życiu stresującego dnia.
Ostatni kwartał to mam taki kocioł, że po prostu się nie relaksowałem (no, trochę w święta), ale od 2 dni gram sobie znowu na konsoli i dobrze mi to robi, bardzo potrzebowałem tego. Jeszcze niech mróz zejdzie, to spróbuję na basen pochodzić, to też mi służy
Viti
może ty mi opowiesz, co jest fajnego w spacerowaniu w tym cholernym lesie?! (tudzież i'm doing it wrong ;) )
U mnie zawsze to wygląda jednakowo - najpierw jest zachwyt, och jaki piękny las, jak pięknie słoneczko świeci i ptaszki śpiewają... potem jest już tylko gorzej. Na ścieżce korzenie drzew, o które boleśnie obijam sobie palce i wiecznie się potykam, w twarzy jakieś pajęczyny, potem znienacka ścieżka się kończy i zaczynają się chaszcze (w sezonie kleszcze w gratisie) - suma sumarum, wychodzę z lasu wściekła jak bąk, jeszcze gorzej niż na wejściu. Nie wiem, może przytulanie drzew by mi pomogło? :(
Na ścieżce korzenie drzew, o które boleśnie obijam sobie palce i wiecznie się potykam, w twarzy jakieś pajęczyny, potem znienacka ścieżka się kończy i zaczynają się chaszcze
Wystarczy nauczyć się chodzić i wybierać uczęszczane ścieżki.
no i po co psujesz, hopkins?
A dosłownie przed chwilą o tobie pomyślałam, oglądając zorze polarne i chcąc cię spytać, czy często widzisz i jakie to fajne.
ALE NIE. trzeba było zepsuć. :P
A ta cała stara megera znowu trolluje tutaj? Zamiast na temat odpowiedzieć autorowi?
A tak na serio. Należy spacerować po wygodnych ścieżkach które się nie kończą. No i nie ciorać buciorami bo rzeczywiście wtedy można się potknąć. :D
Las paradoksalnie najlepszy do uspokojenia jest zimą, kiedy jest pusto i cicho. Właśnie ta cisza jest najlepsza. Od wiosny do jesieni można też nad rzekę. Patrzenie na rzekę też uspokaja. Ważne aby nie było słychać samochodów itp.
Jak wiosna, lato i jesień to koniecznie rower po pracy codziennie, a tak to jak koledzy wcześniej wspomnieli drink (alko + cola) i granie w gry.
Jak mam już takiego nerwa i/lub jestem zmęczony po ciężkim dniu do tego stopnia, że nie mam siły ręki podnieść, to odpalam sobie jakiś mało wymagającą, relaksującą grę typu ETS2, Car Mechanic Simulator 2021 czy innego House Flippera - generalnie coś przy czym nie potrzeba używać 100% pojemności mózgownicy. Wtedy z głośników leci ulubiona muzyka, a ja turlam się po europejskich drogach, czy dłubię pod maską jednocześnie wyciszając się i zapominając o źródle stresu.
Po ciężkim dniu najlepiej sprawdza mi się coś, co nie wymaga dużego wysiłku, ale pozwala oderwać głowę od stresu. W zimie, kiedy ciężko o aktywność na zewnątrz, pomaga mi spokojny spacer po osiedlu, ciepła herbata i proste gry, przy których nie trzeba dużo myśleć. Czasem włączam muzykę w tle i zajmuję się czymś powtarzalnym, żeby wyciszyć napięcie. Dobre rezultaty daje też krótkie rozciąganie albo prysznic z ciepłą wodą – pozwala uspokoić ciało i trochę złapać dystans do całego dnia.
Wydłużam czas powrotu do domu robiąc dodatkowe kilometry samochodem. Muzyczka se gra, ja sobie jadę. Jest git.
Na ten moment nie palę ale jeszcze chwilę temu w dodatku do tego powyżej robiłem sobie jakiś widokowy postój i puszczałem dymka.
Denerwuje ludzi na forach. A tak to sobie gdzieś jadę i mnie nie ma pół dnia w domu.
Pograć sobie albo coś obejrzeć. Drzemka też jest dobra na stres lub zjeść coś słodkiego.
Muzyka i natura. Świeże powietrze. To potrafi zrelaksować.
Gry czy filmy są fajne, ale to w dużym stresie nic nie zdziała, jeśli nie można się skupić.
Po prostu należy usunąć przyczynę stresu. To jest podstawa.
Długi spacer, intensywny wysiłek fizyczny, mindfulness, herbatki ziołowe, rozmowa z bliskimi, rzucenie się w wir pracy, trening Jacobsona, bede grał w gre
Pływam, ćwiczę, piję. Jak już nic mi się nie chce to siadam sobie spokojnie przy drzwiach i kolega wykopuje mnie z samolotu. Czasem przed nawet daje mi spadochron.