Baldur’s Gate 2: Throne of Bhaal. Niektóre RPG potrzebowały dodatku, żeby naprawdę rozwinąć skrzydła. Oto moje ulubione przykłady
- Dragon Age: Origins - Awakening
- Pillars of Eternity: The White March
- Fallout: New Vegas – Old World Blues
- Wiedźmin 3: Krew i wino
- Dark Souls 3: The Ringed City
- Neverwinter Nights 2: Mask of the Betrayer
- Elden Ring: Shadow of the Erdtree
- Diablo 2: Lord of Destruction
- Cyberpunk 2077: Widmo wolności
- Baldur’s Gate 2: Throne of Bhaal
Baldur’s Gate 2: Throne of Bhaal
- Producent: Bioware
- Rok wydania: 2001
Baldur’s Gate 2 to jedno z najważniejszych RPG wszechczasów, a dodatek Throne of Bhaal zdecydowanie nie przynosi wstydu (od lat zresztą obie gry sprzedawane są tylko w pakiecie). Akcja rozgrywa się bezpośrednio po rozwiązaniu intrygi z podstawowej edycji. Tym razem rośnie skala i stawka rozgrywki – Dziecię Bhaala pakuje się bowiem kabałę rodem z Nieśmiertelnego, tylko że z fabułą i realizacją, która wolniej się starzeje mimo tego, że gra działa na starożytnym Infinity Engine.
Tym razem nasze Dziecię Bhaala ląduje w oblężonym mieście Saradush, gdzie zostaje ściągnięte wraz ze swoim rodzeństwem – tak tak, zbliża się ostateczna konfrontacja między potomstwem Bhaala o to, kto posiądzie dziedzictwo martwego boga. Natarcie na miasto prowadzi jeden z Twych przyrodnich braci, gigant Yaga-Shura. Najpotężniejsi z rodzeństwa toczą wojnę, a pomioty, które chcą po prostu żyć w pokoju, otacza opieką tajemnicza Melissana.
Tron Bhaala był wprawdzie trochę bardziej liniowy (za to opowieść znakomicie się przeżywało) od „podstawki”, ale za to przynosił mnóstwo nowości, możliwość podbicia postaci do „boskiego” 20. poziomu i wyżej, jeszcze potężniejsze zaklęcia, artefakty i umiejętności – i naprawdę trudne walki. No i najważniejsze, do drużyny mogliśmy dołączyć Sarevoka, naszego wroga z pierwszego Baldur’s Gate. I był to towarzysz iście epicki. Tak jak cały dodatek.
Chcesz stworzyć własną topkę kultowych gier – lub czegokolwiek innego? Zapraszamy tutaj!

