Od mrocznych głębin po jaszczurze bóstwa. W Cyfrowych Podziemiach Drenza wyciągam dobre gry, które łatwo przeoczyć
Każdego miesiąca wychodzi mnóstwo mniejszych produkcji, które nikną w cieniu bardziej dofinansowanych tytułów. Witajcie w pierwszym tekście z serii Cyfrowe Podziemia, w którym będę pochylał się nad mniej znanymi grami, w które warto zagrać.
Obfitujący w gry rok 2026 to nie tylko duże premiery, ale również mnóstwo mniejszych produkcji, które w gorącym kotle debiutów nierzadko są w cieniu bardziej dofinansowanych tytułów. Witajcie w pierwszym artykule z serii Cyfrowe Podziemia, w którym będę pochylał się nad mniej znanymi grami, w które, w mojej opinii, warto zagrać. Co miesiąc wezmę na warsztat kilka produkcji – niekiedy świeżych, innym razem mających kilka lat. Nazwa serii może sugerować, że w dużej mierze będzie to tekst o dungeon crawlerach, w które lubię grać, ale nie tym razem – w artykule znajdziecie zawsze różnorodne gatunkowo gry.
Zapraszam do lektury!
Dive or Die: Children of Rain
Niedawna premiera, którą można nazwać dzieckiem Dave the Diver i Darkest Dungeon w postapokaliptycznym, lovecraftowskim, podmorskim, kosmicznym horrorze. Przez 5 lat padał czarny deszcz. Każdy, kto się z nim zetknął, wkrótce popadł w śmiertelny obłęd. Lecz ostatni ocaleli ujrzeli cud – deszcz przestał padać, zaś przed ich oczyma pojawił się bóg – Zaklinacz Deszczu. Jednak jego rozpacz może doprowadzić do Wielkiego Potopu, który na zawsze pochłonie ludzki świat. Opętany nurek, Jack, odczytał znaki, wedle których ocaleli mają 40 dni na to, by uratować świat. W tym celu należy zanurzyć się w wodnej otchłani, poszukując świętych relikwii. Jednak nie będzie to proste zadanie, bowiem ponure głębiny pełne są plugawych istot, które z chęcią pożywią się nurkiem.
Tak pokrótce przedstawia się tło fabularne Dive or Die. Stajemy na czele ocalałych, którymi zarządzamy w taki sposób, by te 40 dni nie było ich ostatnimi, dbając przede wszystkim o to, by nie oszaleli lub nie pomarli z głodu. Na skrawku powierzchni rozbudowujemy bazę, w której ulepszamy obiekty, zarządzamy zasobami oraz ludźmi. Każdego dnia posyłamy w głębiny nurka, który zbiera jedzenie, plany i inne rzeczy, dzięki, którym możemy rozbudować obóz i tworzyć przedmioty ułatwiające kolejne nurkowania, aby te były dłuższe i bardziej efektywne, przy okazji zwiększając szanse nurka na przeżycie. W obozie jest możliwość rekrutowania ocalałych, którzy z każdym udanym nurkowaniem zyskują punkty doświadczenia i wraz z osiągnięciem kolejnego poziomu można zwiększać ich podstawowe statystyki odpowiadające za życie, zdrowie psychiczne, obciążenie i tlen oraz szereg różnych umiejętności specjalnych. Wśród nich są takie, które pozwolą na obsadzenie konkretnego miejsca wybraną osobą, by je w pełni wykorzystywać. W końcu w punkcie medycznym potrzeba kogoś, by leczył nurków z obłędu…
Ponadto mamy różne zdarzenia fabularne, które mają wpływ na naszą społeczność. Mamy opcję wysyłania ludzi na dalsze wyprawy w poszukiwaniu rozbitków i zasobów. By ukontentować na chwilę boga, możemy też składać ofiary z wybranych ocalałych, co niekiedy wydłuży nam uciekający czas. Ogólnie jesteśmy panami życia i śmierci ostatnich ludzi. A wszystko to ubrane w ręcznie rysowaną, prostą grafikę 2D w mrocznych barwach z melancholijną, dark ambientową oprawą audio. Zdecydowanie warto, tym bardziej, że gra jest w atrakcyjnej cenie.
- Data premiery: 21 lipca 2026
- Cena: 37,99 zł
- więcej o Dive or Die: Children of Rain
Gecko Gods
Z kolei na przeciwstawnym biegunie jest relaksujące Gecko Gods, które spokojnie można nazwać młodszym bratem gry Sable. Wcielamy się w uroczego gekona eksplorującego niewielki archipelag, którego wyspy skrywają tajemnice związane z pewnymi jaszczurzymi bóstwami. Przyjdzie nam zwiedzać świątynie, ruiny i zasypane piaskiem lub zalane podziemia, gdzie należy rozwiązać proste łamigłówki polegające przeważnie na przesuwaniu dźwigni w taki sposób, by otworzyć ważne przejście lub odnaleźć relikwie. Celem jest uruchomienie na kluczowych wyspach starych mechanizmów, które pozwolą dostać się do ukrytej w wulkanie świątyni.
Naszym gekonem wejdziemy wszędzie, bo bez problemu płynnie porusza się po ścianach i sufitach, docierając w ten sposób do wielu z pozoru niedostępnych miejsc. Odkrywanie nowych zakątków, rozbijanie ceramiki, drobne starcia z niewielkimi stworkami, rozwiązywanie prostych zagwozdek, sterowanie łupinką na oceanie, polowanie na owady składają się na miłą, odprężającą przygodę. Jej charakter uzupełnia grafika z efektem cel shadingu, co nadaje trójwymiarowemu środowisku wyglądu ręcznie rysowanej animacji dla dzieci z żywą, jasną i ciepłą paletą barw. Całość dopełnia świetnie dobrana ścieżka dźwiękowa w stylu etno.
- Data premiery: 16 kwietnia 2026
- Cena: 54,99 zł
- więcej o Gecko Gods
Dimhaven: The Lost Source
Węgierska firma Zadbox Entertaiment zadebiutowała na rynku w 2016 roku grą Quern: Undying Thoughts, która rok później doczekała się w Polsce fizycznego wydania w ramach serii „Dobra Gra Plus”. Była to jedna z ostatnich gier w naszym kraju, którą można było uruchomić z płyty, pomijając klienta Steam czy GOG. Sfinansowana z pomocą Kickstartera produkcja była hołdem dla serii Myst i została bardzo dobrze przyjęta przez fanów tego typu przygodówek. Dla mnie była ona nawet bardziej „mystowa” niż oryginał, ocierając się o arcydzieło w gatunku.
Niestety, na kolejną grę studia trzeba było czekać niemal 10 lat. Węgrzy po raz kolejny zaserwowali pierwszoosobową przygodówkę, ale stawiając już na bohaterkę z krwi i kości, która trafia do tajemniczego Dimhaven, gdzie próbuje odnaleźć swojego wuja. W przeciwieństwie do Quern twórcy postawili na mniej enigmatyczną, prostszą fabułę, pojawiła się możliwość rozmowy z napotkanymi postaciami, zaś szkicownik zastąpiono aparatem, którego zdjęcia służą pomocą w rozwiązywaniu łamigłówek. Rozgryzając daną zagadkę, wybrane zdjęcie trzymamy w jednej dłoni, dzięki czemu szybciej możemy ją rozwiązać. A same łamigłówki to ta sama jakość, co w Quern. Dominują jednak takie, w których odkrywamy, jak działają poszczególne maszyny i próbujemy uruchomić różne aparatury, urządzenia, odszyfrować hasła itp. Czasami można odnieść wrażenie, że są przekombinowane na siłę, aby gracz spędził z nimi więcej czasu. Mi to nie przeszkadzało, bo znajdywanie rozwiązania było bardzo satysfakcjonujące.
Szkoda tylko, że gra nie okazała się dłuższą przygodą. Przejście zajmuje do 10 godzin. Liczyłem na więcej. Jeśli szukacie produkcji z jakościowymi łamigłówkami i nie przeszkadza wam estetyka retro 3D stylizowana na realizm, to Dimhaven jest grą dla was.
- Data premiery: 23 czerwca 2026
- Cena: 99 zł
- więcej o Dimhaven: The Lost Source
Swan Song
Twórca świetnego Sizeable wydał w tym roku swoja kolejną grę logiczną: Swan Song. Tym razem miejscem rozwiązywania łamigłówek będzie pozytywka, w której rozmieszczamy nuty na skali muzycznej. Po przekręceniu kluczyka rozbrzmiewa melodia i aktywuje figurkę łabędzia, który musi dotrzeć do pola ze swoim symbolem. W zależności od tego, jak rozmieściliśmy nuty na skali, pola ze ścieżką zmieniają położenie. Należy tak je umieścić, aby łabędź bezproblemowo dotarł do celu. Z każdym kolejnym poziomem oraz kolejnym aktem trudność wzrasta – pojawiają się bardziej rozbudowane ścieżki, utrudnienia oraz nowe nuty.
Siłą gry jest nie tylko oryginalny pomysł, ale również historia w tle. W trakcie rozgrywki w pozytywce znajdziemy kasety do odsłuchania oraz przedmioty i listy, dzięki którym poznajemy losy pewnej rodziny. Oprócz łamigłówek dostajemy dojrzałą opowieść o stracie, żałobie i relacjach rodzinnych. Były fragmenty, które naprawdę łapały za serducho. Wpływ na tak rzewną rozgrywkę ma piękna muzyka. Zdecydowanie warto.
- Data premiery: 4 czerwca 2026
- Cena: 34,49 zł
- więcej o Swan Song
Idols Of Ash
Emocjonująca gra platformowo-zręcznościowa z wyczuwalna dozą survival horroru. Wyposażeni w hak wspinaczkowy schodzimy w głąb potężnej, tajemniczej struktury. Skaczemy po platformach, zahaczamy hakiem w odpowiednie miejsca, by spuszczać się na linie i szukać drogi w dół. I to możliwie jak najszybciej, bowiem tuż nad sobą będziemy czuć (a raczej słyszeć tupot nóg) ogromną stonogę, dla której jesteśmy smakowitym kąskiem. Praktycznie cały czas trzeba być w ruchu.
Grę zaczynamy na poziomie normalnym, który ma gdzieniegdzie rozmieszczone punkty zapisu. Gdy zakończymy rozgrywkę w tym trybie, to odblokowujemy poziom hardkorowy i tu już zaczynają się schody – checkpointów już nie ma, zaś stonoga jest nieco szybsza. Udane zakończenie w tym trybie odblokowuje kolejny. I tak w kółko. Niby jest powtarzalność, ale struktura jest na tyle duża, że możemy schodzić różnymi ścieżkami.
Oprawa graficzna to stylizacja na PSX, co zawsze pobudza wyobraźnię. Poza tym mamy dobre audio i fajny utwór muzyczny na końcu. Sterowanie jest proste i intuicyjne. Pomimo swojej prostoty Idols of Ash dostarcza sporo emocji, kosztuje niewiele, a jest szansa, że spędzicie z tym tytułem kilka godzin.
- Data premiery: 9 kwietnia 2026
- Cena: 12,49 zł
- więcej o Idols of Ash
Shards Of Order
Najświeższy tytuł w zestawieniu będący takim podstawowym RPG z karcianym systemem walki, który dodatkowo nie jest jakimkolwiek rogalem (ani roguelike, ani roguelite!), co jest dość rzadko spotykane. Ponadto w grze nie uświadczymy tur – zamiast tego wrogowie mają licznik czasu, na który możemy wpływać zagranymi kartami. W tym przedziale czasowym możemy nierzadko wybierać karty jednego bohatera, nawet talię można ułożyć pod jednego z trzech bohaterów (Żołnierz, Łuczniczka, Uczony) w zależności od preferowanego stylu.
W grze w dużej mierze wędrujemy liniowym szlakiem wśród zgliszczy umierającego świata. Rozmawiamy z napotkanymi postaciami, niekiedy przyjdzie nam podjąć kluczowy wybór, ale przede wszystkim walczymy z przeklętymi istotami i ich poplecznikami. Po walce zdobywamy punkty doświadczenia, które przeznaczamy na rozbudowanie talii lub ulepszanie kart. Natrafimy też na podstawowe wyposażenie, przedmioty fabularne i na takie, dzięki którym wykonamy jakiś quest poboczny. Nie ma tego dużo, ale Shards of Order skupia się przede wszystkim na wymagających starciach.
Ponadto w grze uświadczymy niemało tekstu, który świetnie się czyta (jest język polski). Scenopisarstwo jest na wysokim poziomie, podobnie jak oprawa graficzna. Ręcznie malowana, stylowa, nie do końca dopieszczona, postimpresjonistyczna. Niekiedy podziwiałem dobór barw i projekt postaci. Szkoda tylko, że animacje są trochę toporne, co nieco zaburzało całościowy odbiór, ale nie zawsze można dostać wszystko. Niemniej w ten sposób gra odpali nawet na starym sprzęcie, a zdecydowanie warto ją kupić, zainstalować, zagrać i zanurzyć się w tym nihilistycznym świecie. Za niewielką cenę dostajemy przyzwoity tytuł na co najmniej 10 godzin.
- Data premiery: 28 lipca 2026
- Cena: 19,99 zł
- więcej o Shards of Order
Może wśród powyższych tytułów znajdziecie swoją kolejną grę, która dostarczy pierwszorzędnej rozrywki. Ja bawiłem się (i nadal bawię) z nimi świetnie. Jeśli zagraliście w jakiś niszowy tytuł, który jest warty uwagi, dajcie znać w komentarzach. Natomiast w kolejnej części Cyfrowych Podziemi przyjrzę się kilku sierpniowym premierom, których pewnie nie macie na radarze, o ile oczywiście okażą się godne polecenia.
Do następnego!








