Podczas weekendu pisaliśmy o startującym zupełnie nowym Battle.necie – sieciowej usłudze Blizzarda, która dzięki nowym opcjom stanie się jeszcze lepsza od swego poprzednika. Napisaliśmy również o powoli startującym programie beta-testów i już wysłanych zaproszeniach.
Podczas weekendu pisaliśmy o startującym zupełnie nowym Battle.necie – sieciowej usłudze Blizzarda, która dzięki nowym opcjom stanie się jeszcze lepsza od swego poprzednika. Napisaliśmy również o powoli startującym programie beta testów i już wysłanych zaproszeniach.
Pierwszą betą, jakiej miał doświadczyć nowy Battle.net i wszyscy jego użytkownicy, miał być oczywiście StarCraft II – pierwsze zaproszenia do udziału w testach zostały rzekomo wysłane tuż po starcie BN. Nawet pojawił się obrazek na dowód prawdziwości tych słów. Jak się wczoraj okazało – Blizzard zaprzeczył, jakoby jakiekolwiek zaproszenia były rozsyłane i na oficjalnym forum Battle.net przedstawiciel firmy umieścił taką oto wypowiedź: „To nieprawda i efekt używania Photoshopa. Damy znać, kiedy zacznie się beta i kiedy będziemy rozdawać zaproszenia. Niestety – ciągle jest jeszcze trochę czekania” .
Należało się tego spodziewać, podobnie jak tego, że za 8 dni, pierwszego kwietnia, podobnych rewelacji będzie pewnie kilka. Dobrze, że chociaż nowy Battle.net jest prawdziwy. Na gry pozostaje tylko czekać.
Oczywiście nieprawda…
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
GRYOnline
Gracze

Autor: Filip Grabski
Z GRYOnline.pl współpracuje od marca 2008 roku. Zaczynał od pisania newsów, potem przeszedł do publicystyki i przy okazji tworzył treści dla serwisu Gameplay.pl. Obecnie przede wszystkim projektuje grafiki widoczne na stronie głównej (i nie tylko), choć nie stroni od pisania tekstów. W 1994 roku z pełną świadomością zaczął użytkować pecety, czemu pozostaje wierny do dzisiaj, choć w międzyczasie polubił Switcha. Prywatnie ojciec, podcaster (od 2014 roku współtworzy Podcast Hammerzeit) i miłośnik konsumowania popkultury, zarówno tej wizualnej (na dobry film i serial zawsze znajdzie czas), jak i dźwiękowej (szczególnie, gdy brzmi ona jak gitara elektryczna).