Sytuacja, po której mieliście ochotę natychmiast zmienić nazwisko, przefarbować włosy i wyjechać do innego województwa. Co zrobiliście, udając potem, że "tak miało być"?
Większość RPGów uczy nas robienia rzeczy dla zysku, bo za misje dostajemy exp, złoto lub acziwmenty. Czy macie swoje czysto ludzkie odruchach i nawyki wobec NPC lub świata gry, mimo że gra zupełnie tego nie wymaga i nie daje Wam za to żadnej nagrody? Sam automatycznie zamykam za sobą drzwi w domach postaci, żeby im "nie wiało", albo omijam bezbronnych wrogów, zamiast bezsensownie ich zabijać.
Jakie są Wasze nawyki w grach, które wynikają wyłącznie z Waszego charakteru, a nie z mechaniki gry?
Rzuć wyzwanie społeczności! Opisz w komentarzu innego czytelnika naszego forum w nieoczywisty sposób. Nie używaj jego nazwy użytkownika. Czy pozostali czytelnicy domyślą się, o kogo chodzi? Zostaw swój opis poniżej i zobacz, jak szybko ktoś zgadnie!
U mnie to był kuzyn który w pierwszej połowie lat 90. PCeta i odpalił mi Dooma. Odtąd nie było dnia żebym nie suszył rodzicom głowy o sprzęt do grania. Szybko pojawił się Pegasus a chwilę potem PCet.
Ile mieliście lat? Czy jesteście fanami do dziś?
U mnie to był Linkin Park, a miałem 15 lat. Fanem dziś nie jestem, ale dzięki LP wylądowałem na forach a potem last fm które to mocno poszerzyły moje horyzonty muzyczne.
Może nie brak, ale to, że z wiekiem czytanie książek, granie w gry czy uczenie się nowych rzeczy nie wiążą się z taką ekscytacją jak kiedyś.
A przeminęło całkowicie czynne granie w piłkę. Tu z kolei żałuję przede wszystkim tego, że robiło się to wspólnie z kilkoma znajomymi, z którymi może nie potrzebuję mieć bliskich relacji ale tam na boisku fajnie się z nimi grało.
Mam dzisiaj mega rozkminę. Pamiętacie ten stan, jak parę lat temu mieliście taką fazę na jakiś temat, że świat poza tym nie istniał? Żyliście tym na dwieście procent, a teraz wszystko przygasło i został sam żal.
Co to był za ogień i dlaczego to właściwie umarło? Praca, dorosłość, czy po prostu faza minęła? U mnei największą tęsknotę wywołuje wspomnienie tej czystej radochy, której dzisiaj już nie potrafię w sobie odpalić. Czego w tym wszystkim żałujecie najbardziej i jak to wygląda u Was?
Juriën Gaari - klasyczny przypadek z holenderskich boisk (grał m.in. w RKC Waalwijk). Urodził się w Rotterdamie i całe życie spędził w Holandii, ale od lat stanowi o sile defensywy drużyny z Karaibów.
Juninho Bacuna - urodzony w Groningen, reprezentował Holandię w kadrach młodzieżowych (U-18, U-20, U-21). Ponieważ w dorosłej reprezentacji Oranje środek pola był zablokowany przez gwiazdy światowego formatu, wybrał grę dla Curaçao.
Tahith Chong - wychowanek Feyenoordu i Manchesteru United, przeszedł przez wszystkie kadry młodzieżowe Holandii (od U-15 do U-21), a teraz wymiata w angielskim Luton i gra dla Curaçao.
Armando Obispo - rodowity Holender, wieloletni gracz PSV Eindhoven i były kapitan młodzieżowej reprezentacji Holandii U-21, który wobec braku powołania do dorosłej kadry wybrał wyspę.
Riechedly Bazoer - w latach 2015-2016 zagrał nawet 6 meczów w pierwszej reprezentacji Holandii, ale dzięki nowym przepisom FIFA mógł oficjalnie zmienić barwy i pomóc Curaçao w awansie