Wasza pasja, która przeminęła.
Mam dzisiaj mega rozkminę. Pamiętacie ten stan, jak parę lat temu mieliście taką fazę na jakiś temat, że świat poza tym nie istniał? Żyliście tym na dwieście procent, a teraz wszystko przygasło i został sam żal.
Co to był za ogień i dlaczego to właściwie umarło? Praca, dorosłość, czy po prostu faza minęła? U mnei największą tęsknotę wywołuje wspomnienie tej czystej radochy, której dzisiaj już nie potrafię w sobie odpalić. Czego w tym wszystkim żałujecie najbardziej i jak to wygląda u Was?
"U mnei największą tęsknotę wywołuje wspomnienie tej czystej radochy, której dzisiaj już nie potrafię w sobie odpalić"
acha...czyli twoją największą pasją, która przeminęła jest... brak pasji
Może nie brak, ale to, że z wiekiem czytanie książek, granie w gry czy uczenie się nowych rzeczy nie wiążą się z taką ekscytacją jak kiedyś.
A przeminęło całkowicie czynne granie w piłkę. Tu z kolei żałuję przede wszystkim tego, że robiło się to wspólnie z kilkoma znajomymi, z którymi może nie potrzebuję mieć bliskich relacji ale tam na boisku fajnie się z nimi grało.
Ja tam nie przypominam sobie żadnej pasji która by przeminęła. Jaram się cały czas tym samym co 30 lat temu. 😁
Nie była to nigdy moja główna pasja, ale kiedyś czytałem beletrystyke różnych gatunków; najbardziej lubiłem scifi i technothrillery. Pewnego dnia, dosłownie w połowie książki mi się odwidziało. Próbowałem wracać, ale nie mogę się przemóc i teraz czytam wyłącznie literaturę faktu.
chyba urbex.
lubie to dalej ale nie mam juz zbytnio z kim, ta ekipa sie rozleciala
Animacje we flash, głównie stick fighty, ale miałem różne projekty. Miałem też dobrze prosperujacy kanał na youtube, ale w tamtuch czasach nie było systemu monetyzacji, wiec brakowało motywacji do regularnego tworzenia.
Chyba gry komputerowe. Z braku czasu sesje były coraz krótsze i coraz bardziej nieregularne. Z tego tytułu immersja mi spadła więc i z czasem odechciewało mi się odpalać kolejne tytuły bo wiedziałem, że nie będę miał czasu żeby jakąś grę ukończyć albo, po prostu się w nią wkręcić. Z czasem było coraz gorzej. Ogarniam co się dzieje w branży, ogarniam nowe tytuły, nawet miałbym na czym je odpalić. Jest nawet kilka takich na które czekam, ale... jakoś już bez emocji to wszystko. Obecne bestsellery w ogóle mnie nie pociągają. Jest mnóstwo tytułów, których nie ograłem. Nieraz mam chcice żeby pograć, ale odpalam jakiegoś starocia, albo indyka i mi przechodzi po godzinie.
I właśnie to nie jest pasja, która przeminęła naturalnie... jak resoraki i Lego w dzieciństwie :D Została mi wydarta XD
Co gorsza zaczyna się tak dziać z filmami, które kiedyś oglądałem nałogowo. Teraz jest tak, że jak już mam czas żeby coś zobaczyć to nie moge się skupić na filmie i wyłączam go w połowie, albo oglądam na 3 razy. Dramat, za dużo na bani.
Taniec, kontuzja, rodzina, dziecko plus spustoszenie jakie w branży spowodował covid. Był czas gdy miałem około 10h zajęć tygodniowo, w tym 3 godziny intensywnych treningów, do tego kongresy, festiwale i regularne imprezy (pomiędzy 1 a 3 w tygodniu).
No cóż, przynajmniej była to cudowna przygoda i będę miał co wspominać na stare lata.
To nie pasja więc nie do końca odpowiedź na zadane pytanie ale to bardzo świeże rozważanie więc o tyle dorzucę swoje parę groszy.
Chociaż mogła być w tym jakaś pasja, ale gdzieś już uleciała ze mnie dusza jakiegoś pseudoromantyka, empatyka, osoby bardzo emocjonalnej na wielu płaszczyznach. Za pewne z lekka artystycznej. Żyćko wzięło i przetyrało i jakoś tak z tego odczuwania jakiś większych emocji to chyba został tylko wnerw ;) Chociaż to może moment w którym przesypiam to że emocje powinno budzić przede wszystkim rodzicielstwo.
Każdy chłopiec musi w końcu dojrzeć, albo będzie go bolało to że to się dzieje. Ja jestem tym drugim i powojował by coś jeszcze jak u Molnara o plac broni a tu cóż, terminy, papiery, faktury, rachunki. Przetrwałem klub 27, zobaczymy co Chrystusowe zaraz powie ;)
Trzymcie się byki, pasje piękna sprawa i nie trzeba ich oddawać przez coś, tym bardziej że poza tą presją społeczna na tyranie i opieke nad gniazdem trzeba się czasem odciąć od wszystkiego i oby nie przez używki.
Myślałam długo o tym temacie i wyszło na to, że najbardziej mi żal... (nie, nie motyli drewnianych i koników bujanych :P) - koncertów, festiwali, eventów. Kiedyś życie opierało się na odliczaniu do kolejnego wydarzenia, a teraz nie pamiętam, kiedy ostatnio byłam na jakimś koncercie.
Dorosłość odpaliła na pełnej, czasu brakuje a nawet i zdrowia, ekipa się rozproszyła po Polsce i nie tylko (a trzeba pamiętać że "happiness only real when shared").. można uronić łezkę wzruszenia za czasem minionym i faktycznie, to jest coś, czego mi brakuje. Jakąś namiastkę dawnych przeżyć dostaję od znajomych i przyjaciół, kiedy sobie co jakiś czas gadamy i wspominamy i okazuje się, że wszyscy tęsknimy jednakowo. A z drugiej strony.. przecież to właśnie o to chodzi, żeby mieć coś pięknego i to pielęgnować, choćby w pamięci. :)
Kiedyś jarałem się bardziej Harrym Potterem, może dlatego że go nie czytałem jeszcze tyle razy
Modelarstwo, i coraz bardziej widzę, że gry komputerowe.
Manga i anime, ale w sumie nie mam o to żalu, za to ludzie, których dzięki temu poznałam, to kawał dobrej historii i teraźniejszości :) chociaż Evangeliona lubię odświeżyć co jakiś czas i nadal jest ciark :)
W sumie wszystkie siedemset pasji, które miałem w życiu umarło z powodu tego, że takim po prostu jestem człowiekiem. Bardzo szybko się zapalam do różnych zajawek, ale równie szybko mi przechodzi. Tak mam i wątpię, żeby to się kiedyś zmieniło.
Plus to, że ja nigdy nie byłem w niczym naprawdę dobry. Jakbym kiedyś odkrył coś, do czego mam naprawdę talent, to pewnie łatwiej byłoby mi się tego trzymać, a tak niestety jest jak jest.
Talent to talent. Jak masz do czegoś naturalne predyspozycje to dość szybko to zauważysz.
Ok, czyli wolisz wierzyć, że do niczego nie masz smykałki i w niczym nigdy nie będziesz dobry, dopóki nie odkryjesz tego czegoś co przychodzi naturalnie i bez wysiłku.
Co kto woli, ale dla mnie to taka wymówka, żeby nie robić rzeczy, które się chce robić, kiedy się nie ma od początku świetnych rezultatów :)
No nie, "czyli" sugeruje, że jedno stwierdzenie jakoś wynika z drugiego, a ty sobie po prostu połączyłeś kropki tak jak ci pasowało.
Talent to nie jest osiąganie świetnych rezultatów od początku, ale też nikt nie potrzebuje "tysięcy godzin", żeby odkryć, że potrafi rysować, jest dobry z matmy, czy osiąga dobre wyniki w sporcie.
To o czym piszesz to jest zwyczajne maksowanie jakiejś umiejętności, przy czym nie posiadając naturalnych predyspozycji i tak jest duża szansa, że nie osiągniesz takich wyników jak osoba utalentowana.
Zdecydowanie anime. Kiedyś byłem na bieżąco, oglądałem bardzo dużo różnych serii z przeróżnych czasów wydania, miałem też z kim o tym rozmawiać... Obecnie nie pamiętam kiedy ostatni raz obejrzałem jakąś serię w całości. Dalej lubię charakterystykę i stylistykę, ale zdecydowanie wolę sobie zagrać w jakiegoś jRPGa albo posłuchać soundtracków do anime aniżeli jakiekolwiek zacząć oglądać.
Dalej kocham moje ulubione serie jak Evangelion, Steins Gate... ale żeby szukać dalej to nah :P
Rzeczy, które robiłem i dawały dużo satysfakcji i już minęły:
- modele z Małego Modelarza;
- rysowanie ołówkiem - kiedyś nawet mi to wychodziło;
Jak to się mówi - to se ne vrati. Oko i ręka już nie ta.😭
Jazda na rowerze. Dawniej przychodziło się z pracy, jadło obiad i na rower. Teraz przychodzi się z praaacy, obiaaad i później niechce się ruszyć tyłka.
Kiedyś lubiłem wykuwać miecze, ale aktualnie już mi się nie chce...
https://www.youtube.com/watch?v=HgBM5F_wd8s
Jak byłem dzieckiem to lubiłem czytać komiksy z Kaczorem Donaldem i Tytusy, a teraz nie jestem w stanie tego czytać, mam sentyment, ale nie czerpię z tego absolutnie żadnej przyjemności. Być może po prostu wyrosłem, ale może nie tylko to.
Podobnie z prasą drukowaną, przed 2007 rokiem pochłaniałem dziesiątki tygodników, dzienników, miesięczników, a teraz prawie nie czytam, osiągnąłem jakiś ultra instynkt i wiem co kto napisze, zanim w ogóle skończę leada. Kiedyś rozkoszą tygodnia była nowa Piłka Nożna, a teraz informacje o świecie czerpię z twittera.
Na gry mam ostatnio mało czasu, ale głód tychże mam, więc ta pasja chyba nie wygasła. Ale ze mnie taki growy erotoman gawędziarz, więcej o grach rozmawiam i myślę w co sobie zagram, gdy znajdę chwilę, niż realnie gram.