
Polacy są coraz głupsi
Polacy są coraz głupsi. Niestety, nie mamy tutaj do czynienia ze stwierdzeniem opartym wyłącznie na jakichś indywidualnych obserwacjach czy dowodach anegdotycznych. Tego rodzaju smutna konstatacja znajduje swoje potwierdzenie w badaniach naukowych. Niedawno zrobiło się o nich głośno po publikacji analizy wyników w "The Economist". Pojawił się tam wykres, z którego wynika, że ok.1/5 polskich studentów i absolwentów uczelni wyższych osiągnęła wyniki na poziomie lub poniżej 10-latka.
https://www.economist.com/international/2026/06/25/students-are-doing-worse-than-you-think
Chodzi o PIAAC (Programme for the International Assessment of Adult Competencies), znane też jako Survey of Adult Skills, czyli największe i najbardziej wiarygodne międzynarodowe badanie kompetencji poznawczych osób dorosłych prowadzone przez OECD. Celem badania jest pomiar realnych umiejętności, których ludzie używają w życiu codziennym i w pracy, a nie tylko statystyczne ujęcie formalnego wykształcenia.
Badanie sprawdza trzy główne obszary kompetencji poznawczych: czytanie ze zrozumieniem (literacy), czyli rozumienie, ocenianie i wykorzystywanie tekstów pisanych; umiejętności matematyczne (numeracy), czyli pracę z liczbami, danymi i problemami matematycznymi w kontekście rzeczywistym; oraz rozwiązywanie problemów w środowisku technologicznym (adaptive problem solving). Ten ostatni obszar pojawił się dopiero w drugim (najnowszym) cyklu tego badania.
https://www.oecd.org/en/about/programmes/piaac.html
Skala punktowa w poszczególnych obszarach wynosi 0-500. Poziomy biegłości są jasno zdefiniowane: Poziom 1 lub poniżej oznacza bardzo podstawowe umiejętności (rozumienie prostych zdań, proste obliczenia), a Poziom 4/5 to najwyższa biegłość (złożone teksty, abstrakcyjne rozumowanie, zaawansowana analiza). Pierwszy cykl badań przeprowadzono w latach 2011-2014 (w Polsce w 2012 r.), drugi cykl - w latach 2022-2023 z wynikami opublikowanymi w grudniu 2024 r. Dzięki ujednoliconej metodologii (reprezentatywne próby narodowe, te same ramy pomiarowe, dostosowania demograficzne) wyniki są bezpośrednio porównywalne między cyklami i krajami.
Oficjalny wynik Polski z 2023:
https://www.oecd.org/en/publications/survey-of-adults-skills-2023-country-notes_ab4f6b8c-en/poland_9d76682b-en.html
W najnowszym badaniu (cyklu) Polska wypada słabo na tle innych krajów OECD. Dorośli Polacy (16-65 lat) uzyskali następujące wyniki:
- czytanie ze zrozumieniem: 236 punktów (poniżej średniej OECD);
- umiejętności matematyczne: 239 punktów (również poniżej średniej OECD);
- rozwiązywanie problemów: 226 punktów (nisko).
Aż 39% dorosłych Polaków znajduje się na najniższych poziomach, gdy idzie o czytanie ze zrozumieniem (Poziom 1 lub niżej), przy średniej OECD 26%. Jednocześnie tylko 3% osiąga najwyższe poziomy (OECD: 12%). Polska lokuje się w dolnej grupie krajów razem z Portugalią, Chile, Litwą, Włochami i Hiszpanią. Znacznie lepiej wypadają kraje nordyckie, Japonia, Holandia czy Finlandia, gdzie wyniki są o 30-50 punktów wyższe, a odsetek osób na niskich poziomach jest dużo mniejszy. Szczególnie niepokojące są wyniki wśród osób z wykształceniem wyższym. Polska należy do krajów, w których absolwenci uczelni mają relatywnie najsłabsze kompetencje poznawcze w porównaniu z innymi państwami OECD.
Co gorsza, porównanie pierwszego cyklu badań (2012) z drugim (2023) pokazuje jeden z największych spadków wśród wszystkich krajów uczestniczących:
- czytanie ze zrozumieniem: spadek o 31 punktów (z ok. 267 na 236), czyli jeden z najgłębszych obok Litwy (-28);
- umiejętności matematyczne: spadek o 21 punktów (z ok. 260 na 239) - również w czołówce negatywnych zmian.
W pierwszym badaniu (cyklu) Polska już nie należała do liderów (plasowała się raczej w dolnej połowie), ale wyniki były zauważalnie lepsze. Spadki są statystycznie istotne i pozostają duże nawet po korekcie na zmiany demograficzne (starzenie się społeczeństwa, migracje). W wielu krajach wyniki były stabilne lub spadały minimalnie; w Polsce regres jest wyraźny i szeroki.
https://gpseducation.oecd.org/CountryProfile?primaryCountry=POL&treshold=10&topic=AS
Polska doświadcza realnego i mierzonego spadku jakości kompetencji poznawczych dorosłych (u dzieci sytuacja jest nieco lepsza, co pokazują badania PISA). Nie jest to tylko "wrażenie" czy anegdotyczna obserwacja wykładowców na wyższych uczelniach - chodzi o porównywalne (międzynarodowo) dane. Pozycja Polski w rankingu PIAAC jest niska i pogarsza się, mimo że odsetek osób z wykształceniem wyższym znacząco wzrósł w ostatnich dekadach. To klasyczny przykład "inflacji dyplomów": więcej papierów, mniej rzeczywistych umiejętności.
Przyczyn jest wiele, a różni komentatorzy wskazują m.in. masyfikację szkolnictwa wyższego bez zachowania standardów, zmiany w edukacji szkolnej (nacisk na testy zamknięte, nowa formuła egzaminów itp.), spadek nawyków czytelniczych, dominację krótkich form wypowiedzi w mediach społecznościowych. Skutki tych negatywnych zmian mogą być poważne; wiążą się z niższą produktywnością, trudnościami na rynku pracy w przypadku zawodów wymagających złożonego myślenia, większą podatnością na dezinformację, słabszą adaptacją do zmian technologicznych i - w dłuższej perspektywie - zahamowaniem rozwoju gospodarczego i cywilizacyjnego.
*Na załączonym wykresie z "The Economist" widać dane dotyczące wyłącznie studentów i osób z wyższym wykształceniem, a nie całej populacji dorosłych. Dlatego mamy słupek z ok. 22-23% "idiotów", a nie 39%. Ale i w tej kategorii Polska wypada, jak widać, fatalnie. ;)
Zacząłem się zastanawiać nad tym, że skoro uczniowie w Polsce są tak głupi, to jaki poziom reprezentują nauczyciele.
I tu ciekawostka. Ta sama organizacja badała poziom wiedzy nauczycieli (The OECD's Teacher Knowledge Survey - TKS) i okazuje się, że w Polsce pedagodzy są podobno jednymi z mądrzejszych wśród badanych. Zajęli drugie miejsce (ex aequo z Chorwacją oraz USA) zaraz po … Portugalczykach.
https://www.oecd.org/en/publications/results-from-the-teacher-knowledge-survey_5542e88a-en.html
Nasuwają się dwa wnioski: albo te badania można potłuc o kant dupy, albo nauczyciele w Polsce są mentalnie jeszcze głupsi od swoich uczniów skoro umiejętność jasnego i skutecznego przekazywania informacji (transfer wiedzy) zwyczajnie przerasta ich możliwości.
Do tego w informacji podanej w OP nie odnotowano zastrzeżenia samego OECD The survey focuses heavily on reading and math, largely ignoring practical trades, creative abilities, emotional intelligence, and digital communication skills., ale większość owiec tutaj i tak przyklasnęła tezie z postu otwierającego nawet nie zadając sobie trudu sprawdzenia informacji podanych przez organizatora badań.
Bukary i ty podobno jesteś nauczycielem i to języka polskiego? Powinieneś uczyć jak odróżnić fakty od opinii. Jak nie dać się zwieść manipulacji? A sam to robisz. Manipulujesz żeby pokazać swoją opinię!
Nie, Polacy nie stają się głupsi! Badani wykazują się mniejszymi kompetencjami dość istotnymi, ale nie oznaczającymi postawionej przez ciebie tezy.
Co więcej badania sorry są do dupy. To jak porównywanie żołędzi do kasztanów i ocenianie na tej podstawie wielkości sosny.
Po pierwsze wyciąganie średniej dla całego kraju oceniającej umiejętności na podstawie wybranej losowo grupy co ma niby ocenić? Piszesz Polacy są głupsi. Nie, badanie wykazuje że przebadani (no już jak chcesz niech będzie) są głupsi. Choć ja wolałbym raczej określenie mają mniejsze kompetencje w wybranych dziedzinach.
Po drugie metoda badania. Żeby ocenić czy są jak to ująłeś głupsi trzebaby we wszystkich badaniach pytać te same osoby.
Po trzecie już od dawna wiadomo że statystyka to fajna dziedzina ale nie da się wszystkiego tak łatwo policzyć. To tylko narzędzie i to dość zawodne, jeśli użyjesz go źle i tendencyjnie.
Po czwarte: oja rada zamiast tworzyć tendencyjne i manipulujące wątki weź wyjedź skorzystaj z wakacji a jak już odpoczniesz to wróć. Bajo "głupszy" Polaku 🤣
Bardzo pesymistyczny ten raport. Jak do tego dołożyć dane demograficzne i to, że młodych coraz mniej i społeczeństwo się starzeje, to potencjalne scenariusze na przyszłość nie zapowiadają się różowo...
Było by jeszcze gorze,j tylko ja mocno zawyżam wszelkie statystyki
A najbardziej to widac po ludziach 40-50lat ktorzy gdyby nie to ze internet jest w smartfonie w zyciu by sie w sieci nie pojawili bo byli by za trudni na obsluge komputera.
Serio, smartfony odpowiadaja za ta brzydka rewolucje. I jak oczywiste jest dla nas jak to zle robi dzieciakom tak pochylcie sie nad tym jak zle to zrobilo ludziom ciut starszym gdzie najbardziej widac to po tym jak lezy wsrod rodakow jezyk Polski.Ostatnio gdzies latal po twiterku temat ze zdjeciem ze szkoly z dyplomem „ukączenia” klasy, ot co, pani pedagog sie popisala.
I niby w kontrze do mojego pomyslu mozna by postawic fakt ze no kurde przeciez jest autokorekta i tez mnie to cholernie dziwi ale wystarczy spedzic na FB kilka minut by zobaczyc killa flagowych popisow.
Via Tenor
Via Tenor
"Skutki tych negatywnych zmian mogą być poważne; wiążą się z niższą produktywnością, trudnościami na rynku pracy w przypadku zawodów wymagających złożonego myślenia," -super, czyli możliwe, że za kilkanaście lat zbliżę się do zarobków, które biorą osoby za położenie płytek w łazience. Czekaj... Po co się było uczyć jak można zarabiać dużo kasy za jakieś prace niewymagające omawianych kompetencji?
A po co edukować? Żeby trudniej im było wciskać kit? Łatwiej rządzić tępym motłochem, i oby się nie dowiedzieli, że mamy saloniki vip w szpitalach, zamykamy przed nimi całe piętro szpitala a dyrektor nam jeszcze kule podwiezie.
A jest jakaś nacja, która nie głupieje? :)
Średnia o 20-30 pkt. niższa to chyba nie problem, jeśli już, to faktycznie odsetek tych na najniższym poziomie robi wrażenie. No ale polski to trudny język, nie to co włoski czy hiszpański, a przecież tam też jest słabo. :)
Są kraje, które "nie głupieją". Np. Finlandia, Japonia, Holandia, Norwegia, Singapur.
Choć stagnacja też nie jest dobra.
Przy rozwoju cywilizacyjnym i mając do dyspozycji narzędzia, które w wielu dziedzinach życia nas wyręczają to chyba nieuniknione. Przypuszczam, że jakbym sam wziął udział w tym teście, to choćby tylko w umiejętnościach matematycznych poszłoby mi dość słabo.
Jakoś mnie to nie zaskakuje, mniej więcej tego zjawiska dotyczył mój wątek o dinozaurach, w którym wcale o dinozaury mi nie chodziło.
Badanie PIAAC obejmuje umiejętności użyteczne w życiu codziennym i radzenie sobie z problemami. Nie wiem jak jest obecnie, ale polski system nauczania, z którym miałem styczność ponad 10 lat temu, opierał się na wpajaniu regułek, dat i faktów, bombardowaniu ucznia różnorodnymi informacjami, które powinien znać, jeśli chce zasłużyć na odpowiedni tytuł. Czy były potrzebne do życia to już kompletnie nieistotna sprawa, ważne że uczeń miał zmarnować czas i energię na ich krótkotrwałe przyswojenie. Czy zrobi z nich jakiś użytek? Czy zapamiętywanie konkretnej bezużytecznej wiedzy będzie służyło wyciągnięciu z niej jakichś wniosków? Nieważne, ale będzie za to błyszczał w 1 z 10. Zatwardziałym betonowym pokoleniom wykształconym w starym duchu nie mieści się w głowach, że na maturze można korzystać z tablic wzorów, albo że z kanonu lektur wylecieli "Chłopi". Gloryfikują szkołę przedwojenną, która bardzo dobrze kształciła bezrobotnych. Z pogardą odnoszą się do głupiego zachodniego społeczeństwa, bo nie zna stolicy Bułgarii. Tymczasem to właśnie zachodnie społeczeństwo ma największe sukcesy naukowe i technologiczne.
Jest to zapewne spowodowane coraz większą falą upałów z roku na rok, które uszkadzają mózgi młodzieży jeszcze w czasach szkolnych.
A teraz spójrzmy na ten wątek z dystansu.
Gość pisze na forum, że Polacy są głupi - ba, że są coraz głupsi!... I właściwie wszyscy z uznaniem kiwają głową i mu przytakują! Potęga nauki, siła autorytetu, sztuka dyplomacji... ;)
Bukary i ty podobno jesteś nauczycielem i to języka polskiego? Powinieneś uczyć jak odróżnić fakty od opinii. Jak nie dać się zwieść manipulacji? A sam to robisz. Manipulujesz żeby pokazać swoją opinię!
Nie, Polacy nie stają się głupsi! Badani wykazują się mniejszymi kompetencjami dość istotnymi, ale nie oznaczającymi postawionej przez ciebie tezy.
Co więcej badania sorry są do dupy. To jak porównywanie żołędzi do kasztanów i ocenianie na tej podstawie wielkości sosny.
Po pierwsze wyciąganie średniej dla całego kraju oceniającej umiejętności na podstawie wybranej losowo grupy co ma niby ocenić? Piszesz Polacy są głupsi. Nie, badanie wykazuje że przebadani (no już jak chcesz niech będzie) są głupsi. Choć ja wolałbym raczej określenie mają mniejsze kompetencje w wybranych dziedzinach.
Po drugie metoda badania. Żeby ocenić czy są jak to ująłeś głupsi trzebaby we wszystkich badaniach pytać te same osoby.
Po trzecie już od dawna wiadomo że statystyka to fajna dziedzina ale nie da się wszystkiego tak łatwo policzyć. To tylko narzędzie i to dość zawodne, jeśli użyjesz go źle i tendencyjnie.
Po czwarte: oja rada zamiast tworzyć tendencyjne i manipulujące wątki weź wyjedź skorzystaj z wakacji a jak już odpoczniesz to wróć. Bajo "głupszy" Polaku 🤣
Nie misiu puszysty. Wątek ma głupi tytuł i nie pasujący do badania. A samo badanie jak to badanie. Polacy nie są głupsi. To z badania nie wynika. Co więcej sam Bukary napisał że badanie zrobiono na określonej grupie osób (z wyższym wykształceniem i studentach) i że w badaniu wyszedł regres w kompetencjach. Tylko po co umieścił taki tytuł i idącą za nim tezę? To jest właśnie manipulacja.
Choć ja wolałbym raczej określenie mają mniejsze kompetencje w wybranych dziedzinach.
W wybranych dziedzinach? Jakich? Takich jak codzienne funkcjonowanie? :)
Ktoś się obruszył, bo wziął wyniki bardzo personalnie
Aż chciałoby się rzec w odpowiedzi na twój wpis: quod erat demonstrandum. ;)
napisał że badanie zrobiono na określonej grupie osób (z wyższym wykształceniem i studentach)
Przeczytaj jeszcze raz. Przywołany wykres (z "The Economist") dotyczy studentów i osób z wyższym wykształceniem. Natomiast całe badanie wraz z ogólnymi wynikami obejmuje osoby z różnych grup społecznych.
Polacy nie stają się głupsi!
To chyba dosyć oczywiste, że stwierdzenie, iż "Polacy stają się głupsi" nie jest oparte na jakichś badaniach genetycznych i w kontekście całego wątku oznacza: "na podstawie porównywalnych, międzynarodowych badań PIAAC kompetencje poznawcze dorosłych Polaków spadły w sposób wyraźny i jeden z największych w OECD".
Owszem, PIAAC nie mierzy jakiejś "mądrości życiowej", tylko trzy konkretne, bardzo ważne kompetencje poznawcze. Chodzi o podstawowe narzędzia do funkcjonowania w nowoczesnym świecie, np. czytanie instrukcji, analizowanie informacji, radzenie sobie z nowymi problemami. Spadek o 31 punktów w zakresie czytania ze zrozumieniem to odpowiednik kilku lat wstecz w edukacji. Jeśli uważasz, że masowe pogorszenie tego rodzaju kompetencji nie jest istotne i nie wskazuje na "głupienie" społeczeństwa... pogratulować.
Żadne badanie dotyczące kompetencji nie jest idealne, ale PIAAC to najlepsze dostępne narzędzie do porównań międzynarodowych kompetencji dorosłych, choćby dlatego, że posługujemy się tutaj ujednoliconą metodologią, reprezentatywnymi próbami, identycznymi ramami czasowymi. Wyniki są porównywalne między cyklami, bo dotyczą reprezentatywnych przekrojów populacji. Podważając metodologię PIAAC, sugerujesz, że wszelkie badania na większej i reprezentatywnej grupie osób można spuścić w kiblu. Serio?
Nie mamy tutaj, rzecz jasna, do czynienia z badaniami panelowymi, które logistycznie byłyby niemożliwe do przeprowadzenia, gdy idzie o tak ogromną liczbę osób i państw. Naukowcy używają reprezentatywnych przekrojów populacji właśnie dlatego, że dają wiarygodny obraz zmian w całym społeczeństwie. Porównujemy kohorty w podobnym wieku w różnych momentach czasowych. To standardowa metoda w naukach społecznych (podobnie jak w badaniach płac, zdrowia czy ubóstwa). Jeśli odrzucamy metodologię PIAAC, to odrzucamy praktycznie wszystkie międzynarodowe porównania edukacyjne.
Co więcej, trend spadkowy, o którym mówią wyniki badań, jest spójny z innymi sygnałami. Potwierdzają to również badania PISA, opinie wykładowców, nauczycieli, wyniki egzaminów, badania dotyczące spadku czytelnictwa itp. Gdybyśmy mieli do czynienia z wyjątkowym, odrębnym wskazaniem, moglibyśmy się zastanawiać nad tym, czy jest prawidłowe. Ale tutaj nie pojawił się nawet wyjątek, który potwierdza regułę. Owszem, statystyka może być nadużywana. Ale w tym wypadku możemy wyciągać wnioski z wielu różnych wskaźników. Duży spadek w PIAAC, spadki w najnowszym PISA, bardzo wysoki odsetek słabych wyników wśród osób z wykształceniem wyższym, spadek czytelnictwa książek w Polsce itd. - to wszystko mówi samo za siebie. Dlatego nie mamy tutaj do czynienia ze "zbieraniem wiśni", tylko z widocznym kierunkiem zmian. I w tym znaczeniu Polacy są, owszem, coraz głupsi.
I na koniec: badanie nie pokazuje, że Polacy są głupsi "z natury" od Niemców czy Finów. Pokazuje natomiast, że nasz system edukacyjny i kontekst kulturowy w ostatnich 15 latach coraz gorzej radzi sobie z rozwijaniem i utrzymywaniem kluczowych kompetencji poznawczych, choć wydajemy więcej publicznych pieniędzy na kształcenie młodych ludzi i dajemy więcej dyplomów. To diagnoza poważnego problemu, nad którym społeczeństwo powinno się pochylić, zamiast udawać, że nic złego się nie dzieje.
I odbiegając od tematu: gdybym uciekał się na twoje podobieństwo do osobistych wycieczek, to musiałbym stwierdzić, że poziom zamieszczanych przez ciebie wpisów (Bajo "głupszy" Polaku itp.) potwierdza wyniki badań, ale nie jestem aż tak złośliwy. ;) Skoro jednak musiałeś wykorzystać wykonywany przeze mnie zawód do kręcenia beki, powiem tylko, że jako nauczyciel, który od 26 lat pracuje z (różną) młodzieżą, mam większe kompetencje, żeby ocenić, czy in pleno z roku na rok "głupiejemy" i w jakim stopniu to kwestia cywilizacyjna (np. kulturowo-edukacyjna), a w jakim np. genetyczna. W skrócie: daruj sobie następnym razem argumentum ad personam i skup się na merytoryce. Wszystkim wyjdzie to na lepsze.
No i widzisz Bukary to jednak ty udowadniasz na sobie wyniki badań. Ja podważam nie tyle metodologię badań tylko raczej wniosek który ty wyciągnąłeś czyli przypomnę tytuł wątku: Polacy są coraz głupsi. Za przeproszeniem z tych badań to nie wynika. Za to z tytułu wynika że Bukary staje się coraz głupszy bo wcześniej nie tworzył wątków o tytułach clickbaitowych a teraz je tworzy. Następnym razem zrób tytuł: niepokojące wyniki badań nt kompetencji Polaków. A clickbaity zostaw sobie na X-a którego kochasz tak bardzo.
Ja podważam nie tyle metodologię badań tylko raczej wniosek który ty wyciągnąłeś czyli przypomnę tytuł wątku: Polacy są coraz głupsi.
Aha. W ogóle nie kwestionujesz jakości badań. Przypomnijmy:
Co więcej badania sorry są do dupy. To jak porównywanie żołędzi do kasztanów i ocenianie na tej podstawie wielkości sosny. [...] Po drugie metoda badania. Żeby ocenić czy są jak to ująłeś głupsi trzebaby we wszystkich badaniach pytać te same osoby.
Ty się w ogóle czytasz? Dosłownie krytykujesz metodologię badań. Ale idźmy dalej: czyli badania przeprowadzone poprawnie pod względem metodologicznym, z których wynika, że Polacy są coraz głupsi w zakresie badanych kompetencji, nie pokazują, że Polacy są coraz głupsi.
Jasne.
Nie dość, że nie zrozumiałeś tego, co napisałem (o czym świadczy twoja uwaga o badaniach przeprowadzonych rzekomo tylko na studentach i osobach z wyższym wykształceniem), to jeszcze uczepiłeś się teraz "klikbajtu". Zaiste, sformułowanie "Polacy są coraz głupsi" kompletnie nie oddaje wyników badań, które pokazują, że jesteśmy coraz gorsi w czytaniu ze zrozumieniem, umiejętnościach dotyczących operowania liczbami i rozwiązywania problemów przy użyciu technologii. Kompletnie inne znaczenie.
I wincyj osobistych wycieczek, wincyj! To rzeczywiście czyni twoje wpisy "mądrzejszymi". :)
Tak podważam wyniki badań jeśli chcesz to odnosić do inteligencji kogokolwiek a ty to robisz.
A o wycieczki osobiste sam się prosisz. Przestań zgrywać alfę i omegę i sam poczytaj swoje posty w różnych wątkach. Bo ja widzę lecąca w dół jakość twoich wypowiedzi. Dlatego doradzam wakacje najlepiej od tego forum.
P.S. Ja sobie zrobię bo jak nawet ty robisz takie durne tytuły, dochodzisz do wniosku że libki są złem całego świata albo w ramach potępienia plemiennosci polityki oskarżasz interlokutorów że są zwolennikami Tuska to rzeczywiście nie ma co tu szukać. Kiedyś najmądrzejszy i mający najciekawsze przemyślenia Bukary "zgłupiał" i tyle.
"Nie krytykuję metody badań, ale jednak krytykuję". To jakaś intelektualna dwubiegunowość? Tego rodzaju wpisy naprawdę sprawiają, że zaczynam się zastanawiać, czy przypadkiem obrona przegranej sprawy nie wynika z tego, iż byłeś jednym z tych badanych. ;)
No i oczywiście musiałeś tutaj przywołać "Dobrą zmianę". Bo wiadomo: jak ktoś nie chwali obecnego rządu, to musi być tym "głupszym".
A wracając do sprawy, powtórzę, żeby się utrwaliło: badania pokazują, że jako społeczeństwo (in pleno) stajemy się coraz gorsi w zakresie kluczowych i aktualnie potrzebnych kompetencji poznawczych, a więc "głupiejemy".
Moze nauczyciele powinni czytac wiecej ksiazek, a mniej twittera. Jak moga uczyc kolejne pokolenia czytania ze zrozumieniem i krytycznego myslenia skoro sami zatracaja te zdolnosci???👹
Kłócicie się bez ustalenia warunków brzegowych, bez sensu, bronicie postawionych tez a nie zastanawiacie się co mówią te badania. Otóż głównym wnioskiem z tych badań jest to, że zestaw badanych kompetencji ma coraz mniejsze znaczenia w warunkach współczesnych społeczeństw. Regres jest niewątpliwy, ale w warunkach badanych parametrów. Może inne nie badane kompetencje są współcześnie ważniejsze? Wówczas obserwowany regres jest nieistotny dla funkcjonowania społecznego i zależy od wartości określonych przez badacza jako istotne. Powiem tak (dla ilustracji), stan kultury jest katastrofalny, coraz mniej ludzi na świecie chodzi regularnie do filharmonii. (obserwacja osobista potwierdzona statystyką).😜
Panowie, jeszcze raz, bo widzę, że problemy kognitywne się nawarstwiają...
Badanie PIAAC właśnie sprawdza kompetencje AKTUALNIE przydatne.
Np. w przypadku "czytania ze zrozumieniem" nie chodzi tylko czy przede wszystkim o "czytanie książek". To umiejętność rozumienia dłuższych tekstów, oceniania wiarygodności informacji, wyciągania wniosków. W erze TikToka, deepfake’ów i zalewu treści to umiejętność bardziej potrzebna niż kiedykolwiek.
Umiejętności matematyczne to również rozumienie procentów, statystyk, ryzyka, budżetów. Bez tego stajemy się podatni chociażby na manipulację (kredyty, inwestycje, "promocje").
Z kolei rozwiązywanie problemów to właśnie umiejętność radzenia sobie z nowymi, nieznanymi sytuacjami i zmiennymi warunkami. W świecie AI to jedna z najbardziej przyszłościowych kompetencji. Zwłaszcza że to badanie uwzględnia wykorzystanie nowoczesnych technologii do rozwiązywania problemów.
Całe badanie sprawdza nie tylko jakąś tymczasową biegłość techniczną, ale przede wszystkim głębokie kompetencje poznawcze, które były i są AKTUALNE i POTRZEBNE. Paradoksalnie, w erze AI tego rodzaju kompetencje stają się bardziej wartościowe. Nic dziwnego, że pewne kraje z wysokimi wynikami (Finlandia, Japonia, Singapur) wręcz w nie inwestują, bo wiedzą, że w połączeniu z technologią dają one przewagę.
Możecie więc dalej zaklinać rzeczywistość, obrażać mnie do woli i udawać, że tego rodzaju badania wcale nie pokazują, że stajemy się "głupsi", ale kijem Wisły nie zawrócicie.
Czyli poniżej 5% interakcji z AI ma charakter dyskusyjno-analityczny. Zatem głupienie społeczeństw (w tym Polaków) to proces nieunikniony i obniżający koszty funkcjonowania.
Nie unoś się
Nie muszę się jakoś szczególnie unosić, skoro mój szanowny adwersarz, Ryokosha, nawet twojej wypowiedzi nie zrozumiał.
Obaj się zgadzamy, że polskie społeczeństwo w pewnym sensie "głupieje", co jest - jak sam napisałeś - "dramatem". Nie wiem, czy mamy tu do czynienia z jakimś ogólnoświatowym spiskiem, próbą wytresowania ludzi do "konsumpcji treści w pętli szybkiej nagrody" czy też działaniem mającym na celu uszczuplenie dostępu do prawdziwej władzy (zahamowaniem i tak pozornej demokratyzacji), a więc wytworzeniem "nadzorczej" elity. (A może chodzi o wszystko naraz).
Istnieją jednak państwa, w których podejmuje się działania, żeby temu przeciwdziałać, a przynajmniej ten proces idiocenia ustabilizować. I zajmują się tym elity. (Co IMHO odrobinę przeczy wszelkim teoriom spiskowym). Tak czy inaczej, regres jest widoczny. Diagnoza - wbrew temu, co sugerują niektórzy - też została trafnie postawiona. Teraz czas na lekarstwo. Nie łudzę się, że Polacy zgodzą się na jego zaaplikowanie, skoro (casus Ryokoshy) udają, że nic się nie stało, próbują zaklinać rzeczywistość i wolą polityczne igrzyska od stawiania na jakąś sensowną wartość. Zawsze tak było - z drobnymi przerwami, gdy system już nie był w stanie obronić się przed implozją i drastyczna reakcja okazywała się konieczna.
"Wrogiem" czy też źródłem wielu problemów okazała się sama demokracja, której "rozwój" przypomina w uproszczonym zarysie to, co stało się z Internetem. Mieliśmy otrzymać narzędzie demokratyzujące dostęp do wiedzy, a w ogólnym rozrachunku zyskaliśmy też nowy sposób na szerzenie głupoty. I teraz musimy żyć w cieniu przysłowia: "Tak krawiec kraje, jak mu materii staje". Wiemy (mniej więcej), co trzeba zrobić, żeby było lepiej. Ale tego nie (z)robimy. Bo nie przeczytaliśmy z uwagą rozważań św. Augustyna na temat wolnej woli. ;)
Ja to na codzień doświadczam i już szczerze mówiąc, nie wiem jak z ludźmi postępować. Po prostu się nie da.
Ludzi przerasta zrozumienie najprostszej wypowiedzi. Gdybyście zobaczyli w jaki sposób muszę się zwracać do ludzi, to byście pękli ze śmiechu, a mi do śmiechu nie jest. Jeszcze trochę i wyląduję w pomieszczeniu bez klamek.
Swoją drogą - tak jak w każdym podobnym przypadku testy są tajne i nie można się przekonać, na jakich to zadaniach z życia codziennego wykłada się spora część polskich studentów? Szczerze mówiąc, powiedziałoby mi to więcej niż znajomość faktu, że jesteśmy gdzieś na szarym końcu zestawienia.
Kiedyś już chyba zadawałem podobne pytanie na temat innego badania (a może Bukary pisał wtedy o tym sprzed dekady) i w intrenecie były tylko jakieś przykładowe, "podobne" zadania... W dodatku chyba tylko te z podstawowego poziomu.
Tutaj masz udostępnione publicznie zadania:
https://www.oecd.org/en/about/programmes/piaac/piaac-released-items.html
No to przecież była mowa o tym, że nawet dorośli Polacy mają problemy z rozwiązywaniem zadań dla 10-latków. :)
Pojawił się tam wykres, z którego wynika, że ok.1/5 polskich studentów i absolwentów uczelni wyższych osiągnęła wyniki na poziomie lub poniżej 10-latka.
Dlatego zaczyna mi to śmierdzieć jakąś lewą metodologią albo doborem próbek pod tezę :) (tak, wiem ilu starszych ludzi to wtórni analfabeci)
Ciesz się w takim razie, że należysz do elity, bo potrafisz nie tylko czytać po angielsku, ale nawet skonstruować dłuższą wypowiedź po polsku. Ginący gatunek. ;)
A publicznego dostępu do tych najtrudniejszych zadań chyba nie mamy. :(
Dziwi mnie jednak to, że tak uparcie próbujesz szukać uzasadnienia dla fatalnych wyników (zła metodologia itp.). Gdybyś trochę popracował w szkole, to byś doszedł do wniosku, że wszystko się zgadza. ;) Pamiętaj też, że takie same zadania rozwiązywali przedstawiciele innych nacji, a jak porównamy z nimi Polaków, to...
Zacząłem się zastanawiać nad tym, że skoro uczniowie w Polsce są tak głupi, to jaki poziom reprezentują nauczyciele.
I tu ciekawostka. Ta sama organizacja badała poziom wiedzy nauczycieli (The OECD's Teacher Knowledge Survey - TKS) i okazuje się, że w Polsce pedagodzy są podobno jednymi z mądrzejszych wśród badanych. Zajęli drugie miejsce (ex aequo z Chorwacją oraz USA) zaraz po … Portugalczykach.
https://www.oecd.org/en/publications/results-from-the-teacher-knowledge-survey_5542e88a-en.html
Nasuwają się dwa wnioski: albo te badania można potłuc o kant dupy, albo nauczyciele w Polsce są mentalnie jeszcze głupsi od swoich uczniów skoro umiejętność jasnego i skutecznego przekazywania informacji (transfer wiedzy) zwyczajnie przerasta ich możliwości.
Do tego w informacji podanej w OP nie odnotowano zastrzeżenia samego OECD The survey focuses heavily on reading and math, largely ignoring practical trades, creative abilities, emotional intelligence, and digital communication skills., ale większość owiec tutaj i tak przyklasnęła tezie z postu otwierającego nawet nie zadając sobie trudu sprawdzenia informacji podanych przez organizatora badań.
Czyli chcesz powiedzieć, że mamy samych koniunkturalistów zamiast nauczycieli?
Po pierwsze, cały wywód, który zestawia PIAAC i TKS, opiera się na nieporozumieniu. PIAAC mierzy podstawowe kompetencje poznawcze dorosłych, m.in. to, jak dobrze ludzie rozumieją teksty, liczą i rozwiązują problemy w praktyce. Z kolei Teacher Knowledge Survey (TKS) mierzy wiedzę pedagogiczną, czyli to, co nauczyciele wiedzą o metodach nauczania, psychologii uczenia się, planowaniu lekcji, ocenianiu itp., a nie poziom "mądrości" czy kompetencji poznawczych. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Wysoki wynik w TKS oznacza po prostu, że polscy nauczyciele dobrze znają teorię pedagogiki.
Po drugie, nawet dobry transfer wiedzy nie gwarantuje wysokiego poziomu kompetencji poznawczych społeczeństwa. Przyczyn jest wiele.
Czas transferu wiedzy na (załóżmy) wysokim poziomie jest ograniczony (w najlepszym wypadku) do kilku godzin dziennie. Reszta to rodzina, rówieśnicy, media, Internet, gry, TikTok, YouTube itp. Jeśli środowisko poza szkołą "mnoży" problemy z koncentracją, promuje scrollowanie i konsumpcję powierzchownych treści, nauczyciel (nawet dobry, a takich w Polsce coraz mniej) nie ma szans w starciu z rzeczywistością.
Na pogorszenie kompetencji poznawczych ogromny wpływ mają więc czynniki pozaszkolne: kapitał kulturowy (rodzina, relacje z bliskimi), konsumpcja mediów (dramatyczny spadek czytelnictwa w Polsce), smartforny i media społecznościowe (negatywny wpływ na uwagę, pamięć roboczą i głębokie myślenie), motywacja (po co się uczyć, skoro lepiej zarobię, kładąc kostkę brukową, a nie studiując matematykę?).
Istotny jest też tzw. efekt rozcieńczania. Dobry nauczyciel może świetnie transferować wiedzę i kształtować umiejętności. Ale gdy system premiuje średniej jakości nauczycieli oraz liczne klasy, wówczas pozytywne efekty ulegają "rozmyciu". A w Polsce mamy przecież do czynienia z ciągłym oszczędzaniem (stąd liczebność klas i brak podziału na mniejsze oddziały) i masyfikacją edukacji, bo rozdajemy dyplomy uczelni wyższych na lewo i prawo.
Do tego dochodzą problemy systemowe. Polskie nauczanie, o czym pisałem już wielokrotnie, zorientowane jest na wyniki egzaminów (testów), a nie na kształtowanie głębokich kompetencji poznawczych. Nauczyciele przeciążeni są biurokracją (co pokazują różne badania) i dużą liczbą godzin (z uwagi na wszechobecne braki kadrowe). Uczniowie z trudnych środowisk (z problematycznym kapitałem kulturowym) nie otrzymują wystarczającego wsparcia (i nie chodzi tylko o brak psychologów w szkołach). Wreszcie: kompetencje nabyte w szkołach ulegają szybkiej erozji (zdać, zakuć, zapomnieć), a na dodatek brak jest skutecznego kształcenia ustawicznego dorosłych.
Owszem, kraje, gdzie nauczyciele są naprawdę dobrzy, a do tego szanowani przez społeczeństwo (np. Finlandia, Singapur), mogą się poszczycić wysokimi wynikami PIAAC czy PISA. Ale zazwyczaj idzie to w parze z wysoką kulturą uczenia się, dyscypliną (czy pewną higieną umysłową), gdy idzie o życie pozaszkolne, wsparciem rodziny itd. Dobra pedagogika to bowiem warunek konieczny uzyskania kompetencji poznawczych, ale nie wystarczający. Poziom kompetencji danego społeczeństwa jest wypadkową wielu czynników tworzących pewien "ekosystem" (rodzina, szkoła, kultura, technologia, polityka edukacyjna). Nawet najlepsze wyniki nauczycieli w TKS nie gwarantują tego, że społeczeństwo będzie "mądre". Zwłaszcza że polski "ekosystem" do najlepszych nie należy.
Oczywiście, to nie zwalnia nauczycieli (i wykładowców czy naukowców) z pewnej odpowiedzialności za drastyczne pogarszanie się kompetencji poznawczych przeciętnego Polaka. Ale jakość polskiej kadry pedagogicznej to temat na jeszcze inną dyskusję. Od razu dodam, że tutaj też widać problem uwydatniony przez badania PIAAC, bo wskutek negatywnej selekcji spowodowanej warunkami pracy i niskimi zarobkami do tego zawodu coraz częściej trafiają "ludzie z przypadku".
I wreszcie po trzecie, w pierwszym wpisie wyraźnie zaznaczyłem, jakich (trzech) obszarów "kompetencyjnych" dotyczy badanie PIAAC, więc Ameryki (i jakiejś manipulacji) nie odkryłeś. To chyba oczywiste, że mówimy o głębokich kompetencjach poznawczych w zakresie rozumienia tekstu, obliczeń czy rozwiązywania problemów (stąd wyrażenie "głupsi"), a nie np. o inteligencji emocjonalnej (czyli samoocenie, asertywności, empatii itd.), którą trudno rozpatrywać w kategoriach "głupi-mądry".
BTW, mamy odrębne badania dotyczące inteligencji emocjonalnej w krajach OECD, choć - w przeciwieństwie do rozpoznawania kompetencji poznawczych - to kwestia problematyczna, gdy idzie o standaryzację. Zgadnij, jak wypadają w nich Polacy (np. młodzież). Podpowiedź: wyniki nie wzmocnią twoich argumentów ad personam ("owce").
Czyli geysza chciał błysnąć a Bukary go zaorał. Następnym razem nie zapomnij dodać świadectwa z paskiem ;)
Viti i Bukary
Rozumiem więc, że jak zawsze winny jest system i program nauczania, nieudolność tychże opracowanych przez MEN oraz „odporność na wiedzę” samych zainteresowanych (czyli uczniów). Nauczyciele w Polsce są natomiast genialni i nie jest wcale ich winą jakikolwiek brak sukcesu w edukowaniu kolejnych pokoleń i nieudolność w transferze wiedzy.
Drackula
Prymitywie, nigdzie nie napisałem, że miałem świadectwo z czerwonym paskiem.
Z kolei Teacher Knowledge Survey (TKS) mierzy wiedzę pedagogiczną, czyli to, co nauczyciele wiedzą o metodach nauczania, psychologii uczenia się, planowaniu lekcji, ocenianiu itp., a nie poziom "mądrości" czy kompetencji poznawczych. To są dwie zupełnie różne rzeczy. Wysoki wynik w TKS oznacza po prostu, że polscy nauczyciele dobrze znają teorię pedagogiki.
Viti
I naprawdę wydaje się Tobie, że problem leży li tylko w programie nauczania? Być może zwyczajnie te badania nie odzwierciedlają stanu realnego.
Hopkins
Zrozumienie tej prostej zależności wydaje się banalne, jednak nie dla wszystkich jak widać po twoim poście. Im wyższa ocena TKS, tym większe możliwości pedagoga, a co za tym idzie także wyższy powinien być poziom transferu wiedzy nauczyciel -> uczeń.
Niestety osądzając po prezentowanych w OP wynikach badań PIAAC (Survey of Adult Skills) nie ma to zastosowania, tak więc albo wyniki badań nie odzwierciedlają stanu faktycznego i są przekłamane, albo nauczyciele w Polsce są kiepscy gdyż nie potrafią przekazać wiedzy swoim uczniom, co finalnie skutkuje coraz większą głupotą wśród dorosłych Polaków jak sugeruje autor tego wątku.
A więc jest źle, ale nie tylko u nas, bo problem jest chyba globalnych, a przynajmniej dotyczy szeroko cywilizacji zachodniej.
Widzę to w kontekście materiałów szkoleniowych adresowanych ogólnie (czyli nie stricte technicznych a tych dotyczących wszystkich pracowników), słownictwo w nich używane, konstrukcja zdań itd. wszystko jest systematycznie upraszczane. W wypadku nagrań lektorzy mówią coraz wolniej itd.
Wiem, ze to nie do końca dowód na głupienie społeczeństwa, ale wystarczająca kolejna cegiełka do tezy.
Inna kwestia, jest taka, że mamy teraz kult głupoty, niewiedza i ignorancja są dzisiaj powodem do dumy i chwalenia się a nie wstydu, co widać w social mediach.
bo problem jest chyba globalny
No cóż, odwrócony efekt Flynna też daje o sobie znać. W XX wieku IQ rosło średnio o ok. 3 punkty na dekadę dzięki lepszemu odżywianiu i lepszej edukacji czy medycynie. Od przełomu XX i XXI w. w wielu krajach rozwiniętych trend się zatrzymał lub odwrócił - notujemy spadki rzędu 0,2-0,7 punktu na dekadę (czasem więcej w konkretnych kohortach). Wśród przyczyn wskazuje się czynniki środowiskowe (ekrany, mniej czytania, zmiany w edukacji itp.), zmiany demograficzne (oraz imigrację) czy po prostu nasycenie efektów poprawy warunków życia.
Nie mam pojęcia, jak to ma wpływ na konkretne kompetencje poznawcze, ale spadek Polski w "rankingu" jest spory na tle innych krajów. To wykluczałoby czynnik "migracyjny" i wskazywało przede wszystkim na problemy środowiskowe.
Przykładowo:
Współczesny człowiek od dzieciństwa ma kontakt z komputerami , ikonami, mapami, wykresami i interfejsami. To może rozwijać umiejętności potrzebne do rozwiązywania wielu zadań testowych.
Edukacja częściej kładzie nacisk na myślenie abstrakcyjne i analizę niż sto lat temu.
Życie codzienne wymaga przetwarzania dużej ilości informacji, przełączania uwagi i operowania symbolami.
To przypomina inne formy adaptacji. Gdybyś przez lata trenował grę w szachy, prawdopodobnie osiągałbyś znacznie lepsze wyniki w zadaniach szachowych. Nie oznaczałoby to automatycznie, że wzrosła Twoja ogólna inteligencja – raczej, że Twój mózg przystosował się do określonego rodzaju wyzwań.
W tym sensie efekt Flynna można postrzegać jako zmianę kompetencji poznawczych dostosowanych do wymagań środowiska. To zgodne z wiedzą o plastyczności mózgu: doświadczenia i trening mogą wyraźnie wpływać na sposób wykonywania zadań poznawczych.
Nie oznacza to jednak, że wszystkie aspekty inteligencji rosną lub maleją jednocześnie. Różne zdolności mogą rozwijać się odmiennie, zależnie od tego, jakie wymagania stawia środowisko. Dlatego interpretacja efektu Flynna jako przejawu adaptacji środowiskowej jest poważnie rozważana w psychologii i naukach poznawczych.
U nas obstawiam na zmiany w nastawieniu społecznych. Przez całe lata 90-te i pierwszą dekadę XXI wieku usilnie tłoczono wszystkim do głów, że edukacja i wykształcenie są szansą na poprawę warunków życia. Jednak ostatnie 10-12 lat to sytuacja odwrotna, powrót do kpin z edukacji, chęci uczenia się itd. coś co przechodziliśmy w czasach komuny (walka władzy z inteligencją). A jak ludzie nie wierzą w to, ze nauka się w życiu przydaje to takie mamy efekty.
Widać to choćby po zidioceniu teleturniejów.
Znafco, znowu mnie atakujesz, choć nie zrozumiałeś tego, co napisałem. Twoja wypowiedź w żadnej mierze nie przeczy mojej. Odnosiłem się do empirycznego zjawiska statystycznego, czyli efektu Flynna. W XX wieku IQ rosło w wielu krajach (ok. 3 punkty na dekadę), a od końca XX wieku obserwujemy stagnację lub spadki. Tak się prezentują wyniki standaryzowanych testów IQ. To fakt. Opisywałem po prostu trend w wynikach testów, a nie omawiałem teorii inteligencji. Sam nawet napisałem, że realna zmiana wyników testów IQ (na lepsze czy na gorsze) w czasie jest spowodowana kombinacją czynników środowiskowych (i wymieniłem wśród nich m.in. edukację, o której piszesz).
Jeszcze prościej: opisywałem trendy i liczby, mówiłem o IQ jako o mierzalnym wyniku. Ty z kolei piszesz o interpretacji psychologicznej i tworzysz przy okazji chochoła, ponieważ nigdzie nie powiedziałem, że wynik IQ obejmuje wszystkie aspekty czegoś, co możemy nazwać "inteligencją". Zwróć uwagę na pierwsze zdanie: "odwrócony efekt Flynna *też* daje o sobie znać". TEŻ. Co więcej, rozróżniłem w ostatnim akapicie wyniki IQ i "kompetencje poznawcze".
Tak więc zanim mnie zaatakujesz kolejnym razem, przeczytaj uważniej to, co napisałem.