Pierwszy zespół lub artysta, którego staliście się fanami to...
Ile mieliście lat? Czy jesteście fanami do dziś?
U mnie to był Linkin Park, a miałem 15 lat. Fanem dziś nie jestem, ale dzięki LP wylądowałem na forach a potem last fm które to mocno poszerzyły moje horyzonty muzyczne.
Trudno mnie nazwać fanem "zespołu lub artysty", raczej słucham tego co mi siądzie, ale zawsze jak wracam do przeszłości, to jednym z pierwszych zespołów, którego sam świadomie wybierałem do słuchania było Iron Maiden. Miałem pewnie jakieś kilkanaście lat. Do tej pory mam utwory na swojej playliście (choć raczej te starsze).
Spice Girls, 7-8 lat, miałem plakaty z Bravo nad łóżkiem i zeszyt, do którego wklejało się wycinki z gazet.
A w "dorosłości" to Daft Punk. Ogólnie całe liceum to etap fascynacji muzyką elektroniczną, tą troszkę bardziej i troszkę mniej ambitną, ale dopiero dość późne odkrycie Daft Punk chwilę po maturze zmieniło moje życie na zawsze. Bardzo lubię też Massive Attack, ale wydaje mi się, że w Daft Punk mam największe kompetencje muzyczne i tylko w odniesieniu do tego zespołu mogę zaryzykować stwierdzenie "prawdziwy fan": śledzę dalsze poczynania twórców, mam swoje ulubione płyty, mam swoje ulubione niszowe utwory, mam płytę, której za bardzo nie lubię ;).
https://www.youtube.com/watch?v=K0HSD_i2DvA
Jestem też dużym fanem rapera o ksywce Pezet, akurat ostatnio przeżywa on jakiś renesans swojej popularności, nie do końca mam czas to śledzić, ale w latach 2000-2020 konsekwentnie uważałem go za najlepszego polskiego rapera i słuchałem intensywnie (bardzo lubię np. powszechnie hejtowaną płytę Radio Pezet).
A no i po jednym z moich ulubionych filmów Amadeusz zakochałem się w twórczości Mozarta, tu też mi się wydaje, że mam pewne ponadprzeciętne kompetencje fanowskie, ale do Wielkiej Gry bym z tym nie poszedł.
Ten utwor skazil mnie na cale zycie i do dzis moja znajomosc pewnych slow i ich uzywanie w roznych (nieraz randomowych) momentach potrafi uniesc niektore brwi. Co prawda niektorych slow sie uzywa powszechnie, ale wiekszosci zdecydowanie nie. ;)
https://www.youtube.com/watch?v=bsJYWQtsfcM
Joy Division i Talking Heads :)
Były to dwa: Metalica i Therion.
Potem wiadomo doszło sporo kolejnych. Zakochałem się w polskim rocku lat 80-tych, Queen, klasyce rocka, różnych wariantach metalu a potem doszła muzyka latynoska, ale ta prawdziwa a nie papka z radia, muzyka klasyczna; ale od tych dwóch się zaczęła moja prawdziwa pasja do muzyki, wcześniej tego co serwowali bez głębszej refleksji.
Pierwszą taką muzyczną miłością było zdecydowanie Guns N' Roses w czasach gimnazjum. Zbiegło się to z okresem mojego najintensywniejszego poszukiwania muzyki, nowych dźwięków i nowych zespołów, a że miałem jeszcze dosyć młody i niespaczony umysł oraz szeroki dostęp do internetu dzięki czemu mogłem bez problemu zapoznawać się z kolejnymi albuami, to jednak potrafiłem się zachwycać się każdym odkryciem. Ale ze wszystkich tych już wtedy dziadkowych zespołów pokroju AC/DC, Iron Maiden, Led Zeppelin itp. to właśnie Gunsi jakoś najbardziej chwycili. Doszło do tego, że na mój rozkaz Winamp potrafił każdego dnia przemielić ich albumy kilkukrotnie na "ripicie", a Axla i Slasha uważałem za nadludzi (w przypadku zwłaszcza tego pierwszego jakże naiwne było moje przekonanie). Pomógł również ogromny fandom Gunsów na GOLu oraz na last.fm (pozdrawiam wszystkich golasów z lasta, gdziekolwiek jesteście), a że internet jeszcze nie by wtedy zasrany przez botów i AI to jednak interakcje bardzo pomogły zawiązywać nowe znajomości, przywoływać nowe zainteresowania oraz pogłębiać muzyczną wiedzę. Do dzisiaj uważam debiut Gunsów za jeden z najlepszych i najbardziej kompetentnych rockowych albumów wszechczasów.
https://www.youtube.com/watch?v=071rYJLSjNA
Później taką kolejną miłością była Sonata Arctica, która towarzyszyła przez prawie całe moje liceum i która jednocześnie bardzo mocno oddziaływała na moją tożsamość. Było to dla mnie wszystko tak majestatyczne i magiczne, że jakoś wtedy bardzo, ale to bardzo chciałem jakkolwiek udzielać się artystycznie... ze znikomym skutkiem. A no i w sumie dzięki temu bandowi i AMV na jutubie zacząłem po raz pierwszy w życiu oglądać anime, z którym zostałem na wiele kolejnych lat. Sonaty już nie słucham, ale sentyment został.
Później już chyba nie doznałem nigdy takiego uczucia. Może miałem jakiś ułamek tego przy np. Linkin Park, Deftones i Nirvanie, które doceniłem i odkryłem zupełnie na nowo już na dużo starsze lata kiedy jednak moja wiedza o pisaniu muzyki, kompozycji, produkcji itp. była już nieco bardziej ugruntowana. Mam wrażenie, że w dzisiejszych czasach z praktycznie nieograniczonym dostępem do muzyki oraz całkowitym przeboźdzocowaniem naszych umysłów bardzo trudno teraz postawić wszystko na miłość i fanboyowanie do jednego zespołu tak jak było kiedyś - wiem, że jak już raczej nigdy tego uczucia po raz kolejny nie doznam. No chyba, że rzucę wszystko i zostanę Swiftieserką.
Michael Jackson, miałem koło 6-7 lat. Chyba nawet mam gdzieś nagrany na kasecie jego koncert z Polski.
Mike Oldfield - katowałem jako dziecko drugie Tubular Bells na starej Unitrze ojca.
A-ha. Z czasow, gdy na Liscie Trojki mieli 3 hity w pierwszej czworce. Potem bylo duzo wzglednie ulubionych z calego spektrum muzyki. Ale A-ha pozostalo. Az sie popsuli. No bo kazdy sie predzej czy pozniej psuje, czy to wydajac slabsze plyty, czy tez odwalajac „pozegnalne” numery i wracajac (vide wlasie A-ha, Scorpions czy Purple). Swoja droga bylem niedawno w Norweskim Muzeum Muzyki w Trondheim, a tam tylko 3 „obszary”. A-ha, disco lat 2000 i replika sali prob zespolu Mayhem:)
Enyłej, czlowiek dorosl do momentu, kiedy miejsce ulubionych wykonawcow zajmuja ulubione pojedyncze plyty, niekoniecznie wlasnie tych wykonawcow…
Afrokolektyw. Jakies 13 lat mialem :).
Britney Spears. Kupiłem kasetę w wieku 10 lat. Kumple mnie wyśmiali. Przeanalizowałem to i ostatecznie przerzuciłem się na KSU 😁
Taki pierwszy "mój" zespół, jeszcze za totalnego dzieciaka to był chyba Europe. Chociaż trochę ciężko mówić, żebym był fanem, bo po prostu miałem piracką kasetę Taktu z "Final Countdown" (którą zresztą chyba komuś zwyczajnie ukradłem z tego co pamiętam) i męczyłem ją na okrągło na magnetofonie typu "jamnik" i jakiejś podróbie walkmana. Poza tym, nic o tym zespole nie wiedziałem. Internetu nie było, prasy muzycznej jeszcze wtedy nie znałem żadnej, wszystko skupiało się wokół tej jednej kasety. Szczerze mówiąc, dopóki nie zobaczyłem w telewizji wiadomego teledysku, to byłem święcie przekonany, że w tym zespole śpiewa kobieta.
Potem, jak już w domu pojawił się odtwarzacz CD, to mój stary kupił od kogoś pudło używanych płyt i tam było "GN’ R Lies" i obie części "Use Your Illusion" Guns N’ Roses. I to był kolejny zespół na punkcie którego trochę oszalałem. Tylko, że wciąż były to lata 90-te, o internecie w domu w Polsce chyba nikt jeszcze wtedy nie marzył, a dostęp do muzyki wciąż był dość ograniczony. Nawet nie miałem od kogo pożyczyć reszty dyskografii, bo muzyka rockowa przestawała pomału być popularna, a zaczynała się już chyba era popu i boysbandów. Pamiętam, że nawet kasety GNR jakoś ciężko było u mnie zdobyć, a jak ktoś miał wtedy oryginalne płyty, to chętnie się nimi nie dzielił. Dopiero jakiś mój kolega znalazł ich debiut u kogoś z rodziny i mi go nagrał.
Tak naprawdę pierwszym zespołem o którym można powiedzieć, że byłem świadomym fanem było chyba Iron Maiden, które odkryłem jak miałem jakieś 12 lat. Wciąż byłem jeszcze w podstawówce, ale miałem już jakieś tam pieniądze, mogłem sobie chodzić do sklepów muzycznych, kupować Metal Hammera, czy wymieniać się kasetami z innymi fanami metalu (choć u mnie było ich wtedy stosunkowo mało). Dzisiejsze dzieciaki mają pod tym względem dużo łatwiej.
https://www.youtube.com/watch?v=M6JpxDebokM
U mnie to chyba Roxette i Iron Maiden. A potem miałem wielkie szczęście i już w podstawówce zetknąłem się z Pink Floyd, Marillion, Deep Purple, Led Zepellin, Mike Oldfield itd. i słucham tego do dziś:)
Ja byłem fanem Adama Ostrowskiego i Wojciecha Cejrowskiego ale dawno mi przeszło.
Budgie, prekursorzy ciężkiego grania [ New Wave of British Heavy Metal ], dalej Black Sabbath, Nazareth
I tak zostanie do końca ;]
Pomijając to że słuchałem z kaset ojca różnych zespołów w latach 90tych takich jak Queen, Scorpions, MJackson, Abba czy inne podobne klasyki 80/90; lecz nic mocniejszego, to....
Pierwszym prawdziwym zauroczeniem(które trwa do dziś), czyli jednym z najlepszych zespołów ciężkiego brzmienia ze specyficznym klimatem to TOOL i zakupienie(za własne miedziaki) kasety AEnima. Wiek jakieś 13 lat.
https://www.youtube.com/watch?v=GGm72iNBF8E&list=RDGGm72iNBF8E
Ile wojny miałem potem w domu o słuchanie szatańskiej muzyki to już inna historia 🔥
Elektryczne Gitary, album "A Ty co", 7 lat, podobała mi się piosenka o dzieciach, które wesoło wybiegły ze szkoły, zapaliły papierosy, wyciągnęły flaszki. Potem Kelly Family przed 8 urodzinami i to była mocna faza, kolejna mocna faza to były Spice Girls.
Marilyn Manson to już stara dupa byłam 13 lat jak zobaczyłam Tainted Love na MTV i jestem najmocniej zakochana do dziś.
Pierwsze prawdziwe zauroczenie nadeszło pod koniec podstawówki, gdy na kasecie "składankowej", która wpadła w moje ręce, odkryłem "Go" Pearl Jamu.
https://www.youtube.com/watch?v=4tWpXmw7Ju8
Do dziś się nie wyleczyłem.
Najwcześniej w podstawówce to Alphaville dzięki starszej siostrze i David Bowie. Z polskich wykonawców Grzegorz Ciechowski i Republika, Dżem, Lady Punk.
Podstawówka i kaseta, którą z bratem dostaliśmy. KAT - 666. Katowaliśmy ją, dosłownie, wiele razy. Mocno się ten album przyczynił do konsekwentnie rosnącego na przestrzeni lat zamiłowania do muzyki cięższej.
Chyba nigdy nie mialem tak, żebym był fanem jakiegoś konkretnego zespołu od A do Z. Zawsze raczej lubiłem poszczególne kawałki, lub nawet całe płyty, ale tak żebym katował całą dyskografie, kupował plakaty i koszulki to chyba nigdy.
Phil Collins - rodzice tego słuchali, więc jako dzieciak "odziedziczyłem" po nich zamiłowanie do tego mistrza perkusji. Do dziś żałuję że nie było mi dane wybrać się na żaden z jego koncertów. Co prawda gust muzyczny na przestrzeni 30 lat mi się mocno zmienił, ale nadal potrafię wrócić do klasyki.
rodzice zabrali mnie na koncert Kraftwerk do spodka.
to chyba bylo najważniejsze wydarzenie mojego dzieciństwa na bardzo wielu poziomach.
Ja od kołyski byłem katowany metalem, więc w sumie to mi płynie we krwi jako główny nurt do dzisiaj. A były to właśnie zespoły jak Metallica, Slayer, Megadeth, Iron Maiden, Pantera, Black Sabbath, Anthrax, Warlock i jeszcze wiele można by było wymienić.
Pamiętam jako mały gówniak kiedy już nauczyłem się obsługi magnetofonu uważnie przyglądałem się okładkom, niektóre bardzo mnie fascynowały gdzie widziałem jakąś głębię i po chwili odpalałem kasetę przenosząc się do innego świata. Bardzo mi się podobała i nadal podoba ta od Master of Puppets, również od Fear of the Dark i Somewhere in Time.
I nie wiem czy łatwo byłoby mnie nazwać fanem jednego tylko zespołu, ale na podium naprzemiennie stało Iron Maiden, Metallica i Megadeth które najbardziej mi podeszły bo najwięcej tych kaset słuchałem.
Ale moim najważniejszym albumem wszechczasów jest oczywiście ...and Justice for All Metalliki, najdoskonalsze dzieło muzyki jak dla mnie pod każdym względem. Więc jeśli stawiam ten album na podium, czyli wychodzi na to że jednak Metallica mimo że aktualnie jestem bardziej zwolennikiem Megadeth z wielu względów.
https://www.youtube.com/watch?v=HbokBTEBEOE
Od początku życia, artystka to moja osobista Matula.
Były piosenki, wieczorki z czytaniem bajek. Ba nawet nagrywała kasety - żeby wredny mały diabełek słuchał i spał przy nich a ona mogła w spokoju pójść do łazienki czy kuchni.
Zakochany był w artystce po uszy. nawet chciał się żenić i wychowywać ojca :D
Ale ostatnio jakoś nie występuje artystycznie
A na poważniej - z dzieciństwa ( tak do 10 lat) to kojarzę że bardzo lubiłem: Czerwone gitary i Beatlesów, Queen ( tu szczególnie kaseta Flash Gordon) Soundtrack z serialu The crimes stories) których słuchał tata i sam je często puszczałem na kasetach :) ( za to mniej przepadałem za Elvisem Presleyem i tylko wybrane piosenki)
Obecnie rzadziej - ale utwory pamiętam ( zwłaszcza z the Crimes stories i część CG) i jak puszcze podśpiewuje je
https://youtu.be/WhBM9xxkiFA?si=sfg09Uf_2n5tw94l bo juk tu tego nie lubić czy nie podśpiewywać :D