Kto lub co spowodowało że zapragnęliście grać w gry?
U mnie to był kuzyn który w pierwszej połowie lat 90. PCeta i odpalił mi Dooma. Odtąd nie było dnia żebym nie suszył rodzicom głowy o sprzęt do grania. Szybko pojawił się Pegasus a chwilę potem PCet.
Narkotyki a raczej ich cena. Gierki byly darmowe (piraty przed wprowadzeniem ochrony praw autorskich w PL). Jak na ironie teraz dragi chyba wychodza taniej niz gierkowanie.
Nie zapragnąłem. Kiedyś ktoś mi włączył jakąś gierkę, pograłem, stwierdziłem "nie no, fajne to jest" i tak się żyje.
Mnie gry znalazły same, tata przywiózł Atari z USA jak miałem ze 3 lata i poszło.
Nie umiem niestety ustalić, która dokładnie gra była pierwsza, obstawiałbym Sir Fred, ale Lotus, Buggy Boy, Boulder Dash czy Le Fetiche Maya równie prawdopodobne.
Zapragnęliście?! Nic z tych rzeczy. Od dziecka miałem różne sprzęty (w tym do grania) w domu ze względu na pracę jaką wykonywał Tatko. W sposób naturalny zacząłem się tym interesować. Korzystałem z niego dokładnie tak samo jak z trzepaka pod blokiem czy resoraków :P
W moim przypadku to po obejrzeniu gazet z płytami w Żabce (z najlepszym logiem) gdzieś tak w 2008 zachciało mi się grać i wcale nie były takie drogie a po ukończeniu gry kupowało się następną i następną bo było mnóstwo tych części. Szkoda że te czasy się skończyły i coraz ciężej będzie kupić normalną grę na płytkę. Oczywiście tamte gry nie są możliwe do kupienia (chyba że za 10k wystawi itp. jak ktoś znajdzie) i zostają tylko strony gdzie przechowują stare gry.
Wydaje mi się, że gry zaczęły naturalnie pojawiać się w moim otoczeniu w każdym możliwym miejscu i po prostu w pewnym momencie pojawił się jakiś impuls w umyśle, który powiedział - ej ja też chce mieć swoje.
W latach 2000 gierkowanie po prostu już mocno wsiąknęło w ówczesne dzieciaki. Kolega przychodził do szkoły z wypalonym Verbatimem z Undergroundem 2 albo innym Tonym Hawkiem, pożyczało się, wklejało się cracka, oddawało i cykl toczył się dalej. Jakoś nawet udało mi się namówić rodziców na Playstation 2 za hajs z komunii. Ale to zdecydowanie było takie gierkowanie dla gierkowania.
Gry otworzyły się u mnie jako hobby w momencie kiedy jako młody gimbus przedzierając się przez kosze z tanimi grami w Media Markcie znalazłem w takowym pierwszego Mass Effecta ze złotej extra klasyki. Nie wiedząc z czym będę miał do czynienia, odpaliłem... i wsiąknąłem. Wtedy doceniłem jak ważna potrafi być fabuła w grach i jak dużo głębi można znaleźć w takich aspektach jak gameplay czy budowa przedstawionego w grze świata. Zaraz później zagrałem w drugą część i wtedy chyba zaświeciła się ta lampka, że yup - gry jako medium jest zajebiste i chcę tego więcej.
Także tak - moje no-lifowanie, wiedzę o grach oraz kilkaset ukończonych tytułów później zawdzięczam Mass Effectowi.
Pamiętam to jak dziś. To była gra Miecze Valdgira na małym Atari.
Zresztą nagrałem taki materiał sentymenalno-wspominkowy. Myślę, że wielu starszych graczy ma podobne wspomnienia:
https://youtu.be/YyutBdoC7aE
U mnie to chyba była sprawka kuzynki, która wciągała mnie w różne mmorpg i grałyśmy razem. A, no i co innego można było robić na informatyce za dzieciaka xD
Pac-Man na Commodore 64 i potem Pegasus u kumpla i gry Contra, Mario itp., a potem ps1 i tak to sie zaczęło.
Najpewniej w 1997 roku tata z ciekawości kupił Pegasus na targowisku miejskim i tatko się odbił, a ja się wkręciłem. Grało się w standardowe jak na tamten czas gry czyli czołgi, contra, kacze opowieści itd. Później tata dał sobie drugą szansę bo potrzebował komputer do pracy(serio), a ja potrzebowałem czegoś lepszego do gier więc kupił mocny PC. Komputer ten miał łączyć przyjemne z pożytecznym i tak też się stało. Obydwoje gramy do teraz chociaż ja jestem w to wmanewrowany o wiele mocniej. Odpowiadam na zadane pytanie! Kto - tata. Co - Pegasus, pierwszy PC.
Co dziwne w tamtych czasach u mnie w mieście o graniu w gry ludzie mieli nikłe pojęcie. Taki rodzaj rozgrywki najczęściej kojarzył się z gierkami w salonach automatów, a tam grało się krótko i nie było tanio. Sam kształciłem się dzięki czasopismom o grach kupowanych.
Ojciec prowadził biuro rachunkowe, mieli tam stare komputery, bodaj Intele 286. Na jednym z nich mieli Prince of Persia w wersji z 1989.
Starszy brat, bo komputer w domu już był jak się urodziłem. Już mając dwa czy trzy lata widywałem na ekranie monitora takie gierki jak Wolfenstein 3D, Doom, Prince of Persia, Flashback, Dyna Blaster, Ugh!, Test Drive, SimCity, Lotus i wiele wiele innych dobrze znanych tytułów. Oczywiście dawali mi grać tylko w te bardziej przystępne dla dziecka, ale w Dooma już mocno łoiłem mając chyba pięć czy sześć lat choć gra mnie wtedy jeszcze trochę przerastała poziomem trudności.
Ale jaka była pierwsza jaką zobaczyłem i zagrałem, to niestety nie pamiętam. Choć bardzo możliwe że pierwszą grą którą sam pykałem mogło być Ugh!
I już wtedy pokochałem pecety i granie, chociaż pamiętam że uwielbiałem rysować w Paincie.
Początki miałem fajne bo zaczęło się od Diablo 2, Heroes 3, Desperados czy StarCraft w szkole na wakacjach i granie z dorosłymi przez lan.