Nie wiem po co tyle hejtu i jadu jest w Waszych komentarzach.
Ja ostatnio przesiadłem się z Xbox Series X na zestaw dużo tańszy, z RTXem 5070 i też nie mogę uwierzyć jak wielka jest przepaść w grach na PC i na konsole. A mówimy o dokładnie tych samych grach (Wiedźmin 3, który na PC wygląda oszałamiająco, Cyberpunk czy GTA 5).
Gdzie widzę podnoszenie jakości? No bez jaj. Starfield wygląda obecnie jak przestarzała gra a z tą technologią nabiera uroku. Rozumiem, że graczy boli dupa przez cenę karty ale... można jej przecież nie kupować.
Podnoszenie jakości obrazu w grach to AI slop? Ciekawe. Środowisko graczy nie od dziś jest toksyczne.
Mhm, tak, tak. Kobieta opisała sytuację - ma męża, ma raka mózgu, po zwolnieniu traci ubezpieczenie i nie stać ich na leczenie. Twoim zdaniem to „szantaż”. Ale co jest szantażem? To że gość ma raka czy że stracił ubezpieczenie po zrobieniu? Pytam bo nie wiem.
Wiem że w świecie idealnym ten gość powinien siedzieć cicho i umrzeć w ciszy. Niemniej wielkie brawa dla tej pani, która zawalczyła o rodzinę.
MadTrigger
Dorośniesz, zaczniesz sam płacić swoje rachunki, zrozumiesz. A tymczasem miłego nastolatkowego napinania się.
Jestem pod wrażeniem bo z dnia na dzień ta sama konfiguracja jest już niedostępna i podobne są znacznie droższe. Wow, miałem szczęście :-)
Haha, teraz rozumiem. Ja używam Win11 na trzech innych komputerach w domu i potwierdzam, nie potrzeba hasła ;-) a komputer zamówiłem.
Cześć. Szukam sprzętu do zabawy. Głownie hobbystyczne tworzenie gier 2d w Unity. Budżet do 6k z Win11 ale bez monitora. Tylko komputery stacjonarne. Czy ktoś mógłby coś polecić, zwrócić uwagę na ważne aspekty?
Kiedyś TES to była moja ulubiona seria gier. Grałem we wszystko, zaczynając od Areny a kończąc na Skyrim. Morrowind był częścią, która miała dla mnie najlepszy klimat, ale dobrze się bawiłem też przy Oblivionie. Niestety Skyrim nie dał mi już tyle fun'u, zwłaszcza przez skopane SI, choć i tak spędziłem w tej grze wiele, wiele godzin.
A potem przyszedł Starfield. Jeden z największych zawodów w moim życiu gracza. Jako fan serii NMS liczyłem na wspaniałą podróż w kosmosie a dostałem symulator loading screenów. O ile w NMS można wybaczyć powtarzalność światów i to jak wyglądają, to w Starfieldzie, po ich zapowiedziach, to nie wchodziło w grę.
Obawiam się, że Starfield zapoczątkował schyłek silnika na którym jest budowany też nowy TES. Bo o ile pamiętam, to ma być ten sam silnik, z wszystkimi jego przestarzałymi mechanikami. Mam nadzieję, że się mylę, ale nie dziwię im się, że opóźniają premierę. Mają przynajmniej resztki honoru po Starfieldzie.
Amadeoosh
To proste: jeśli nie osiągnie poziomu prawdziwej elity to nie osiągnie tego poziomu. Zdarza się.
Wiesz kiedy na pewno go nie osiągnie? Jeśli nie spróbuje. Wtedy ma to gwarantowane.
Wiesz dlaczego na tym forum praktycznie nikt do niczego wielkiego nie doszedł? :-) patrząc na komentarze nie mam wątpliwości.
Ten wątek najlepiej pokazuje wartość szkolnej edukacji.
Wiadomo: lepiej poświęcić się szkole, uniwersytetowi i być jednym z milionów szczęśliwych Polaków pracujących za 9000 zł brutto i głowiących się czy lepiej zrobić zakupy w Lidlu czy Biedronce.
Tak, wiem, generalizuję ale patrząc na te wspaniałe statystyki, które ktoś tu przywołał, to edukacja daje niewiele.
Rozczaruję też osoby argumentujące, że przecież trzeba umieć liczyć proporcje: znam co najmniej kilka osób po studiach, które w celu obliczenia proporcji składników w cieście do którego przygotowania użyli 50% więcej mąki niz w przepisie, muszą użyć kalkulatora.
Piszę tutaj ponieważ kilka lat temu doradziliście mi zakup słuchawek Bose NC 700 do prowadzenia wideokonferencji i był to strzał w dziesiątkę. Do dzisiaj pracują idealnie. Natomiast mam takie przemyślenie, że spędzanie kilku godzin dziennie w słuchawkach jest niewygodne.
Dlatego szukam czegoś w stylu krążka Jabry - czyli przenośnego głośniko-mikrofonu do prowadzenia wideokonferencji. Wymogi są dwa: jakość dźwięku musi być naprawdę wysoka oraz... musi mieć świetny noise cancelling - na poziomie tego z Bose.
W 70% pracuję z domu. Mam dzieciaki, które lubią hałasować. Nie ważne jak głośno jest poza pokojem, Bose idealnie tłumi absolutnie wszystko. I tego oczekuję od takiego mikrofonu / głośnika. Główny problem jaki widzę jest taki, że o ile dobrze rozumiem koncepcję Jabry to ona zbiera dźwięk z całego pokoju, czyli to co się dzieje na zewnątrz teoretycznie też może łatwiej wychwytywać.
Czy macie z tym jakieś doświadczenie? Polecacie coś? Budżet to 1000-2000 zł.
W kilku winach w których brakuje dotychczas udział wasale wysyłali wojska. I byli bardzo pomocni ;) Ale wojska operowały niezależnie.
Powiem tak - Gabinet robi robotę. Nawet nie da się tego opisać. Zbliżają się trzy rebelie? Spoko, ministrowie ogarną dwie z nich. Dobrze dobrani ministrowie potrafią zdziałać cuda.
Ta gra jest niesamowita!
Pograłem sobie rano godzinkę i dochodzę do takich wniosków:
- system rebelii to miód. W końcu trzeba walczyc o terytorium.
- gra to mocne 9/10. Wcześniejszy to faktycznie jest trochę kontrowersyjny ale w sumie cieszy możliwość odtworzenia Bizancjum (tak, wiem, też to było możliwe w 4 ale było też ekstremalnie trudne).
- nie pogram za dużo. Ta gra wymaga setek godzin :) a niestety w dorosłym życiu ich nie ma ;)
A czy ktoś rozgryzł jak działa od strony mechaniki posiadanie potomków?
Kazimierz III ma same córki… ale podczas jednej z wojen (z Węgrami o tron) urodził mi się syn. Następnie wczytałem zapis bo stwierdziłem, że ta wojna nie była dobrym pomysłem i… w tym samym dniu zamiast syna urodziła mi się córka. Wczytywałem grę kilkanaście razy i za każdym razem miałem córkę. Zawsze rodziła się w tym samym dniu.
Podobnie niektóre inne wydarzenia. Wczytując zapis miałem kilka niezależnych wydarzeń w tym samym czasie.
Elathir
Za pierwszym razem dałem się wciągnąć Litwie w wojnę i Czechy mnie rozniosły. Na bardzo łatwym poziomie trudności maja 3 x więcej wojsk ze swoimi sojusznikami i jeżdżą po mnie jak po maśle.
Za drugim razem odmówiłem wsparcia, postawiłem nacisk na dyplomację (boost relacji z Czechami) i udało mi się zawiązać z nimi Ligę Obrony (btw. zmieniłem język na angielski bo polski to absolutna porażka). Kilka lat później zaatakowałem Zakon, Czechy się wypięły na niego i szybko przyłączyłem Krolewiec i Gdańsk.
Muszę przyznać, że jak na razie gra jest dość mocno intuicyjna (poza kilkoma kwestiami z budynkami, których do końca nie rozgryzłem). Utrzymuje stałą nadwyżkę ale pamiętajmy, że gram na razie na najniższym poziomie trudności. Na wyższy przejdę jak tutaj rozgryzę wszystkie mechaniki.
Jak dla mnie są na ten moment dwie wady: szybkość działania oraz mapa wojenna - nie znalazłem na razie mapy pokazującej dobrze tereny okupowane.
Ale wszystko inne to miód jak cholera. Zawartości w tej grze jest od groma i po setkach godzin w EU 4 pozostaje wykrzyknąć: umarł król, niech żyje król!
Wybitna gra, którą odkryłem dopiero teraz. No i gram sobie na Switch 2 i chyba jednak przesiądę się albo na XBoxa albo na laptopa. Gra jest cudowna ale na Pstryczku jest brzydka jak noc :( na PC jest znacznie lepiej a na XBox jest dobrze. Tylko co teraz wybrać? Bo jednak mobilność Pstryczka i możliwość gry Q każdej chwili to olbrzymią zaleta.
Z jednej strony brzmi ciekawie a z drugiej... rodzi trochę obaw. EU4 było fajne dlatego... bo właśnie można było prowadzić wojny, które nie mogłyby mieć miejsca w rzeczywistości. Te wszystkie podboje świata, dominacje i takie tam byłyby niemożliwe właśnie ze względu na ograniczenia manpowera. I to bardzo konkretne. W EU4 takiego ograniczenia nie było. Miałeś boosty do manpowera to Twoi obywatele mnożyli się jak króliki i dostarczali na front świeże pokłady krwi.\
Teraz, jak sobie wyobrażam, znacznie prostsze powinno się stać prowadzenie wojen obronnych i wykrwawianie przeciwnika. Tego mi brakowało. Z drugiej strony wojny staną się niepożądane. To jest realistyczne ale... czy nie zabije fun'u? Ciekawe, ciekawe. Na bank kupię na premierę :)
Czym dalej w las tym lepiej. Ciekawie działają dary, rozgrywka wymaga więcej myślenia, jednocześnie tempo nie spadło i nawet nieudane buildy potrafią dać satysfakcję. No i finałowa walka (w sensie na razie z Chronosem) jest wyzwaniem mimo tego, że postać rośnie w siłę.
Właśnie, ktoś wie jak w drugiej fazie uniknąć 999 obrażeń od jakiejś pulsującej gwiazdy, któa wybucha? Chodzi o Chronosa.
Po 21 runach Chronos padł pierwszy raz. To daje jakieś 7 godzin gry. Wydaje się, że ta część jest prostsza niż w H1, choć finałowy Boss robi trochę problemów.
Ogólnie gra trzyma poziom :) walka jest zupełnie inna ale dobrze zbalansowana. Historia wciąga i intryguje. Jest dobrze :) na ten moment 9-9,5 / 10 ale poczekajmy na finał :)
Z mojej perspektywy zapowiadane zmiany są super. Tego właśnie brakowało w EU4: mogłeś wystawiać armie niewspółmiernie duże do zasobów ludzkich a utrata manpower nie wpływała na nic poza zdolnością prowadzenia wojny. Co było idiotyczne, bo w pierwszej kolejności powinna wpływać na powojenne możliwości produkcyjne w kraju, jego odbudowę itd.
Druga kwestia to kultura. To w EU4 było potraktowane bardzo po macoszemu. Nie jestem prosem, który podbijał świat - moje mozliwości kończyły się na podbiciu Europy. Natomiast tworzenie wielokulturowych państw nie było w ogóle problematyczne, co było bardzo dużym uproszczeniem.
xSikorX
Tak z ciekawości - skąd ta liczba? Jak to oszacowałeś? Znasz koszty produkcji i prognozy sprzedaży?
Pewnie nie. Ale pomądrzyć się zawsze jest w cenie ;)
Christmas
No nie do końca. Na tym lapku wszystko śmiga: od iracing i Asseto po Cybepunka i God of War. Nagrzewa się ale nic nie tnie. Te gry zaś wykańczają go ;)
Od dawna się nie bawiłem tak dobrze! Zmniejszenie map wyszło na dobre grze.
Nie do końca rozumiem dlaczego ktoś kto chce tych gier na Xbox jest placzkiem?
Mam obie części i wszystkie DLC na PC i czekam na wersję konsolową. Dlaczego? Bo mimo dobrej konfiguracji laptopa przegrzewa się jak cholera i zaczyna przycinać. Na konsoli nic nigdy mi nie tnie. A kierownicę mogę podłączyć tu i tu. Więc owszem, czekam premiery, zapłacę podwójnie ale przynajmniej będę mógł komfortowo grać.
OMG — czekanie na te premierę to piekło graczy :-(
Będzie się działo! Ustawianie armii: w końcu! I te wszystkie mechaniki!
Rozbrajające: można tu przeczytać, że właściciel sobie sam jest winny. No tak, bo społeczeństwo to przecież banda złodziei.
Ostatnio odpaliłem z ciekawości MFS24 i... i nic. Nadal jest tak samo źle jak na premierę. 2020 uwielbiałem, wylatałem mnóstwo godzin i mocno liczyłem na tryb kariery. Tylko niestety streaming mapy jest tak samo zły i latanie nad NY lub jakimkolwiek innym fajnym miejscem to nieustające doczytywanie i przeobrażanie budynków. Szkoda. Ta gra to mój największy zawód. Mogło być tak pięknie a jest gorzej niż źle. I tryb kariery - choć fajny - w ogóle tego nie ratuje.
Michal22 - o tym mówię i dlatego zastanawiam się ile czasu na grę poświęcił autor. O ile nic nie mam do oceny bo to indywidualna sprawa tak nie rozumiem czemu w tej recenzji nic nie ma.
Co to znaczy, że potrzebujesz czasu na tłumaczenie? Jeśli umiesz czytać po angielsku to por prostu czytasz i rozumiesz. Znajomość języka jest wtedy gdy nie musisz tłumaczyć każdego słowa, tylko je rozumiesz.
Co do angielskiego to chyba zależy od dzieciaka. Moje chłopaki i tak wybieraja angielskie wersje. Mnie też nijak nie przeszkadza brak języka polskiego się rozumiem, że dla kogoś to może być problem.
Co do długości - nie pisze, że recenzja ma być długa. Po prostu po jej przeczytaniu nic nie wiem o grze (oprócz dwóch kwestii) i mam wątpliwość ile czasu poświęcił jej recenzent.
Szkoda, że z recenzji właściwie nic nie wynika. Grę kupić kupię bo obiecałem dzieciom i sam też jestem pozytywnie nastawiony się pisząc recenzje warto być trochę bardziej szczegółowym.
Pierwsze wrażenia są takie, że ta kierownica naprawdę daje radę. Nie sądziłem, że gra w ścigałki może się aż tak różnić od gry na padzie. Miód.
Na ten moment:
- Forza Motorsport to mój numer 1. Wygląda pięknie i gra się świetnie. O ile Focusem nie miałem większych problemów żeby wczuć się i zacząć wygrywać, o tyle jakimś starym BMW mam problem żeby przejechać pół okrążenia nie wpadając w poślizg. MIÓD.
- F1 2024. Wstyd się przyznać ale na razie średnio co drugi zakręt wypadam z trasy ;-)
- Asseto Corsa Competitzone. Tutaj najszybciej przestawiłem się ze sterowaniem, gra się cudownie, samochód prowadzi się naprawdę dobrze.
A co z Assetto Corsa Evo?
Edit: ok, to wczesny dostęp czyli odpada.
Wygląda fajnie ale na Morele Thrustmaster TX Leather Edition jest za 1180 zł więc zdecydowałem się na próbę na to rozwiązanie :) Zobaczymy czy w ogóle mi siądzie granie na kierownicy.
Szukam czegoś znośnego do ETS 2 (PC) i F1 2024 oraz Forza Motorsports (Xbox Series X). Co polecacie?
Myslałem nad Thrustmaster TX Leather Edition. Ktoś ma? Zna?
Aha, chcę przypiąć kierownicę do stołu - na razie bez inwestowania w fotel itd.
DżonyBi
Całkiem sensowna recenzja.
Ja ze swojej strony nieustannie czekam na next-gena do Wiedźmina 3, który jest mimo wszystko całkiem grywalny mimo niezbyt ładnej grafiki. Sprawia radość i chętnie się wraca do tego świata.
Update nowej Zeldy na dłuższą metę robi robotę. Gra w 60 fpsach, z naprawdę dużym dystansem rysowania i ładnymi efektami wizualnymi też jest bardzo w porządku.
No i właśnie ściąga mi się Yakuza 0. Coś czuję, że może to być nowa miłość ;)
Mam Switcha 2, jestem zadowolony i uważam, że patrzenie na teraflopy ma sens. S2 to konsola specyficzna, nie jest dedykowana do gier AAA i zgadzam się z brodaczm, że sporo gier jest wycenionych zbyt wysoko. Gdyby nie fakt, że w gry Nintendo gram od ponad trzech dekad i po prostu je lubię, to pewnie wybrałbym konkurencję.
Jako fan boy Nintendo jestem zadowolony. Ale jeśli ktoś nie jest fan boyem to…
Konsola jest super dla kogoś kto lubi gry Nintendo. Upgrade robi robotę. Jest szybciej, ładniej i lepiej.
Niestety poza Nintendo na razie praktycznie nie ma w co grać. Stare gry działają szybciej ale na większym ekranie wyglądają gorzej. Z tej perspektywy najlepiej mieć S1 i S2 :)
Uwielbiam te czasy, które nastały. O grze wypowiada się ktoś, kto nie grał w nią ale naoglądał się analiz jakiegoś internauty. Uhm :) Od dwóch dni pocinam w Cyberpunka i jest miód i orzeszki w trybie hendheld a gram w trybie jakości. Ale jasne, jakiś no name wyskakuje z youtubową analizą i powinienem zmienić odczucia, bo przecież nie liczą się wrażenia z gry tylko filmiki z youtube ;)
DżonyBi
Nie chcę się licytować kto, co i jak, powiem tylko, że jedną z moich pierwszych gier była The Legend of Kyrandia: Hand of Fate z 1993 roku. Czyli też mi już wybije ponad 30 lat grania przed przeróżnymi ekranami. Obecnie mam porównanie XboxX - PC - S1 OLED - S2 LCD. I nadal podtrzymuję, że są gry, które nie wykorzystują potencjału S2 (Zelda: TotK) i takie, które wykorzystują (Cyberpunk, Mario Kart).
Z ciekawości zrobiłem sobie porównanie Zeldy na S1 OLED i S2 i... mimo wszystko, przez wzgląd na next-gen update lepiej się prezentuje wersja S2, choć faktycznie w tym wypadku widać brak dostosowania pod S2 kwestii czerni i nasycenia. Pewnie OLED zrobiłby różnicę. Natomiast zarówno Cyberpunk i Mario Kart radzą sobie bez OLEDa świetnie.
I mówię to jako praktyk, który ma te wszystkie gry o których się wypowiada ;)
Ale jak to mówią - każdy może oceniać po swojemu i szanuję Twoje zdanie. Jestem jednak przeciwny wmawianiu graczom, że coś wygląda źle...
Źle to wygląda Wiedźmin 3 na S2. Wersja, która domaga się next-gen update bo na chwilę obecną ani OLED, ani HDR, ani nic innego mu nie pomoże. Źle wygląda Doom, który rozmazaniem tekstur przypomina mi czasy pierwszego 3dfxa. Tylko wtedy to było modne.
Czyli nie grałeś w Cyberpunk na Switch 2 a mimo to jesteś krytycznie nastawiony? :-) Zgadzam się, że nie ma sensu prowadzić dyskusji - ja zabieram głos tylko w tych sprawach, które wynikają z mojego doświadczenia. A w tym wypadku mam okazje ogrywać Cybera i tak, wygląda obłędnie. I zupełnie szczerze nie podejrzewam, że wyglądałby o wiele lepiej w przypadku OLEDa. Ale żeby móc to stwierdzić, trzeba grę odpalić u siebie a nie bazować na teorii. Tak czy siak - miłego dnia i miłej gry.
Ale z czym się nie zgodzisz, że Cyberpunk wygląda ok? Bo to wygląda jakbyś chciał zaklinać rzeczywistość.
DżonyBi
To chyba teraz piłeczka po stronie deweloperów. W Cyberpunk nie ma problemów z głęboką czernią a w Zeldzie (po update) jest. Widzę o co chodzi ale moim zdaniem to nie jest kwestia ekranu tylko tego jak dana gra jest zaprojektowana.
Jeśli chodzi o gry…
Mario Kart - robi robotę, jest śliczne i jest fun. Dzieci zachwycone.
Cyberpunk - jest miód, jest piękne, sterowanie super, graficznie rewelacja, chodzi super płynnie w trybie jakości. To ciekawe bo podobno GTA 5 na Xbox X chodzi w 30 fps i Cyberpunk na S2 w trybie jakości też chodzi w 30 fps. Tylko w Cyberpunk da się normalnie grać, nie czuć braku klatek a w GTA można było się wkurzyć niemiłosiernie przez brak precyzji ruchu.
Wiedźmin 3 - działa super płynnie, w maksymalnej (jak na siebie) rozdzielczości i… wygląda okropnie. Dopiero teraz widać na jakie kompromisy graficzne poszli twórcy porta i czekam na next gen update bo gra wygląda jak z lat 90tych. Czasy ładowania pozostały długie…
Doom - dokładnie to samo. Graficznie leży na maksa (zwłaszcza przez niską rozdzielczość tekstur).
Zelda - działa super płynnie (na S1 było rwanie), dystans rysowania jest super daleki ale…. Wygląda przeciętnie. Tutaj kompletnie nie widać HDR an update kosztował 40 zł.
Generalnie jest olbrzymi progres w szybkości działania, czasem w grafice, natomiast gry dedykowane na S2 robią robotę (Fortnite wygląda znacznie lepiej niż wcześniej, choć nadal daleko do wersji Xbox).
Czarna Kreda
Ekran dla mnie jest jak najbardziej ok. Tylko jedno zastrzeżenie - jestem kompletnym noobem jeśli chodzi o takie rzeczy. Przy przesiadce ze Switcha 1 na Switch 1 OLED praktycznie nie widziałem różnicy. W S2 ekran robi dla mnie robotę, Cyberpunk wygląda zjawiskowo. Ulepszona wersja najnowszej Zeldy już tak piękna nie jest - jest dobry frame rate ale graficzne nie jest to MtEverest.
Bateria działa krótko przy nowych grach. Cyberpunk bez ładowania to około 1h 15-30 minut. Mario Kart World około 1,5 h.
Po kilku godzinach grania mogę uczciwie powiedzieć: mamy to!
S2 skrobią wszystkie oczekiwania. Jedynie cena trochę przesadzona ale z drugiej strony warto.
Tak z ciekawości: masz Switcha 2 i to są Twoje opinie?
Spinacz spinaczem ale faktycznie konsola jest zapakowana budżetowo. Zero zabezpieczeń przed przerzucaniem pudełek.
Tmk13
Nie mam pojęcia :) na razie testowałem wersję 1p.
Cycu2003
Ok.
WolfDale
Dla mnie wersja hendheld W3 na S1 była niegrywalna. Brzydka, nieostra i rozmazana. Masochizm takiego fanboya jak ja ma swoje granice ;) Ale zamierzam przetestować na S2. Podobno cały czas jest w pobliżu maksymalnej rozdzielczości. Tylko Cyberpunk na hendheld jest tak cholernie grywalny, że nie wiem kiedy to zrobię ;)
Kilka wrażeń:
1. Ekran nie robi większej różnicy.
2. Cyberpunk robi wrażenie. Bałem się tego portu po niegrywalnym Wiedźminie (btw może jakiś patch…) i na szczęście pozytywne rozczarowanie. Ta gra robi robotę, jest śliczna i mega grywalna w trybie hendheld.
3. Mario Kart to… Mario Kart. Jest trochę ładniej.
4. Apka sklepu w końcu działa płynnie :D
5. Joy cony sa trochę wygodniejsze.
Kupiłem. Zaraz Cyberpunk skończy się instalować. Mario Kart World wygląda świetnie. Na razie wszystko na plus :)
Żeby była jasność: ja też jestem fan boyem Nintendo. Pierwszego Switcha miałem zarówno w wersji LCD i teraz mam w wersji OLED więc wiem, że to mi nie robi dużej różnicy. Bardziej chodzi mi o takie aspekty jak ergonomia, szybkość działania itd.
Czy jest tu ktoś kto dostał konsole w swoje ręce a przy okazji jest niezależny od korporacji i może napisać tutaj swoją prawdziwą opinię? Dzięki!
Takie Xenoblade tylko jest wszystko czego tam mi brakowało. A przede wszystkim: grafika!
Po 20 godzinach gry doszedłem do tego danego punktu co we wszystkich poprzednich Assassynach: nie włączam gry. Nie to, że jest zła. Po prostu znudziła mi się. Niestety powtarzalność jest tutaj na bardzo wysokim poziomie i w pewnym momencie po prostu przestaje naciskać ikonkę gry. Szkoda, bo potencjał był bardzo duży :)
I takie jeszcze jedno przemyślenie. Jeśli chodzi o skradanki to wychowywałem się na Thief: The Dark Project z 1999 roku. Do dzisiaj nie spotkałem się z lepiej zaprojektowanymi poziomami i jednocześnie wciągającą grą skradankową. Niestety ale w ACS nie doświadczymy nawet jednej dziesiątej tego, co przeżywałem stoją w cieniu czy gasząc pochodnie wodnymi strzałami. Brakuje tutaj przemyslanego układu przeciwników, raczej jest cały obóz i automatycznie likwidujemy jednego za drugim strażnika. A strażników jest czasem i kilkudziesięciu.
Podtrzymuję, że nadal jest klimat ale otwarty świat powoduje, że zamiast skupić się na tym co najważniejsze, tworzymy olbrzymie przestrzenie wypełnione na chybił trafił kontentem. To też jest bolączką tego ACS.
Od pewnego czasu pogrywam sobie na Switchu w Duke Nukem 3d i Quake. To co jest piękne w tych korytarzówkach to fakt, że każdy element poziomu jest przemyślany. To, że gdzieś jest fosa, czy parapet po którym można iść, wynika z tego, że w tym miejscu jest to ważne. To samo w Tomb Raider 1 & 2 & 3 Remastered. Czy czuć tam ograniczony świat? No jasne. Ale też bliżej tym korytarzom do realności niż w wielkim świecie w którym nic do końca nie ma sensu.
Co ciekawe najbliższy uniknięcia tego był Cyberpunk, gdzie było widać dużą dbałość o rozplanowanie poziomów, pomimo ogromu świata.
Kilka wniosków po 18 godzinach:
1. Gra jest arcypiękna. Po prostu oszałamia krajobrazami, widoczkami, detalami.
2. Niestety, gra jest też dość powtarzalna. I to niestety w sposób podobny wcześniejszym AC. Gram na najwyższym poziomie trudności i nadal jest stosunkowo łatwo. Brakuje mi tutaj tego czegoś co miało Far Cry 4, 5 i 6. Tam, pomimo, że schemat wyzwalania różnych miejsc jest taki sam, to jednak te miejsca bardzo się od siebie różniły i przy okazji wymagały starannego planowania. Tutaj planowanie niestety odpada. Zamki są bardzo duże i skradanie działa dobrze, z tymże niestety AI działa na bardzo małych obszarach. Jeśli zdradzimy się z obecnością, to możemy stoczyć normalną walkę na katany, rozwalając połowę chatki, a po zabiciu przeciwnika możemy dalej się skradać.
Dodatkowo schemat jest zawsze identyczny: pokonaj 2-3-4 silnorękich a odblokuje się skrzynia z legendarnym czymś. I spoko, nagrody są bardzo fajne, nawet levelowanie nie przeszkadza tak bardzo, choć człowiek po cichu tęskni za czasami Areny, w której było (o ile dobrze pamiętam) 7 artefaktów i zdobycie choćby jednego czyniło z nas prawie Boga. Tutaj legendarki nie różnią się bardzo od zwykłych broni czy zbroi. Niestety ale na najwyższym poziomie trudności spodziewałbym się czegoś bardziej istotnego, jakiś właściwości, które mogą wpłynąć na moją sytuację.
3. Walka jest dość przyjemna. Po 17 godzinach nie odblokowałem jeszcze naszego dzielnego samuraja ale nie mam na ten moment potrzeby grania tankiem. Postać jest naprawdę dobrze dopracowana. Bloki, ataki posturalne, szybkie ataki działają naprawdę fajnie i jest miód jak wszystko dookoła lata. AI jest trochę tępe, świetnia działa taktyka z Wiedźmina 3 (turlanie, turlanie, cios, turlanie, turlanie, cios), daleko do wyzwania z Elden Ring... ale to dobrze. Są pojedyncze walki, które wymagają zastanowienia ale są raczej rzadkie. Niestety ograniczony obszar AI dość mocno psuje efekt immersji.
4. Świątynie i inne miejsca zwiedzania są arcypiękne, świetnie zaprojektowane.,.. i tyle można o nich powiedzieć. Obskoczenie trzech miejsc modlitw trzy znalezienie trzech kawałków papieru to nawet nie jest minigierka. Smutne, bo można było zrobić te miejsca w jakiś sposób istotne.
Generalnie jest moim zdaniem ciekawiej niż w Valhalli. Jest pięknie. Jest miło. Ale pewnie nie skończę tej gry. Jest za długa i zbyt nużąca na długą metę (jak wszystkie ostatnie AC). Brakuje tutaj dynamiki fabuły z Far Cry'ów, gdzie czuło się konieczność żeby iść dalej i jednak fabuła była lepsza. Jeszcze nie oceniam, bo mam mieszane uczucia co do samej gry.
Esencja dzisiejszych gównoburzy: daj graczom wybór to będą niezadowoleni.
To, że są gracze dla których niektórzy bossowie są nie do przeskoczenia oczywiście nie jest dla Ciebie problemem. Problemem jest to, że ktoś będzie miał wybór czy walczyć czy iść dalej z fabułą. Uhm.
Kwisatz_Haderach
Tak serio to wydaje mi się, że graliśmy w dwie różne gry. Albo faktycznie macie jakieś glitche. U mnie można zejść ze ścieżki tylko poruszanie nie jest tak proste jak zawsze: czytaj, czasem możesz się ześlizgnąć a czasem ciężko jest przejść. Jest trochę realniej niż wcześniej.
Ergo
Czy oprócz obrażania mojej osoby masz jakiekolwiek argumenty?
Bukary
W prawdziwym życiu w lasach też nic nie ma. Są polanki do których prowadzą ścieżki. W tym tygodniu dwa razy byłem w lesie. Podchodziłem pod małe wzgórze. Śliskie liście mocno to utrudniały. Kiedy czytam te komentarze mam wrażenie, że komentujący znają las z własnych wyobrażeń.
Poruszanie się lasem poza ścieżkami jest trudne. Spróbujcie przejść 2 km środkiem lasu, przedzierając się przez zarośla. Gwarantuje, że po tym doświadczeniu inaczej spojrzycie na las w ACS.
Las w KC czy RDR 2 jest… wirtualny. Zresztą w RDR2 w lasach rzeczy znajdziecie tylko przy ścieżce. Natomiast bohater idzie przez las jak gdyby zarośla były przezroczysta ozdobą.
Gra nie jest doskonała ale niektórych zarzutów nie rozumiem.
Ostatnio w kilku komentarzach czytałem narzekania jak to kiepsko rozwiązali, że można poruszać się tylko po drogach.
Dwie uwagi:
1. Można poruszać się nie tylko po drogach ale również iść na przełaj przez las, przedzierać się przez haszcze, próbować przejść przez las bambusowy.
2. Jak często opuszczacie swoje domy? Ja w lasach bywam kilka razy w tygodniu (bieganie, wycieczki z dziećmi). Próbowaliście kiedyś iść na jakąś górkę przez zarośla? Zejść ze ścieżki i przedrzeć się przez młody lasek? Skrócić sobie drogę przez zarośla? Przebić się przez wysoką trawę gdzie nie widać wertepów?
Mam wrażenie, że nie bardzo.
Las oceniam w tej grze mega wysoko. Odwzorowanie trudności w poruszaniu się gęstwinami to akurat bardzo mocna strona tej gry :)
Ano, tak na to patrzę. Idąc do kina wiedziałem, że idę tam dlatego bo moje dzieciaki chcą zobaczyć ten film. Gdyby nie miał dzieci to nie poszedłbym na seans. Jeśli dzieciom się podobało to znaczy, że jest ok.
Jesteście zabawni z narzekaniem. To film dla… kilkuletniego widza a Wy snujecie teorie jakby to miał być drugi Obywatel Kane.
Byłem wczoraj na filmie z moimi dzieciakami, które mają mniej niż 10 lat, i byli zachwyceni. Właściwie wszystkie dzieci na sali były. Stąd moja ocena bo to jest docelowy widz.
A jeśli ktoś patrzy przez pryzmat dorosłego to… idźcie oglądać Psi Patrol ;))))
Tak jest. Cześć skradankowa jest boska.
Natomiast jak na razie fabuła nie jest zła :) choć ciężko powiedzieć coś więcej bo dopiero mam 12h na liczniku i zlikwidowałem dwóch głównych złoli.
No cóż, to będzie pierwsza gra gdy tylko S2 wpadnie w moje ręce. Już się nie mogę doczekać. Śledziłem 200h w tym świecie i liczę na drugie tyle.
A sam Pstryczek zapowiada się idealnie.
Bardzo fajnie odtworzyli poruszanie się w gęstym lesie. Tutaj las jest naprawdę gęsty i mało co widać :) extra
Zabawny jest ból dupy tych, którzy i tak S2 nie kupią. Ja czekam na oficjalne odpalenie preorderow. Propozycja Nintendo jest tym na co czekałem. Nie rozumiem co Wam przeszkadza fakt, że taki fanboy jak ja dostaje to na co czekał :)
Przyznam, że to co mnie urzeka coraz mocniej w ACS to podobieństwo do Far Cry 6. fC6 to według mnie najlepsza odsłona z serii i tutaj czuć klimat w bardzo wielu miejscach.
Dawno nie zarwałem nocki dla żadnej gry a tu taka miła niespodzianka. Skończyłem grać o 5:30 ;)
Co ciekawe, mimo 7 h na liczniku, wciąż gram tylko panią. Jej historia jest naprawdę dobra i wciągająca.
Pierwszy zamek za mną.
Na plus jest fakt że to startowe wdzianko deluxe i katana wyglądają tak źle, że lata się z normalnym sprzętem :)
Fakt, zmiana czasu to jest to. Nie cierpię grać w nocy.
Co do wątku współczesnego to dobrze, że go nie ma :)
1. Hades
2. Far Cry 6
3. Elden Ring
4. Cyberpunk
5. BG3
6. Mario Oddysey
7. Zelda x 2 (BotW i druga część)
8. RDR2
9. To miejsce zostawiam bo AC Shadows zapowiada się znakomicie
Maciell
Dokładnie. Świetny filmik swoją drogą. Co do PC to Cyberpunk z RT i 4K powoduje, że szczęka opada. Gdyby nie fakt, że znacznie wygodniej mi się gra na konsoli to pewnie ogrywałbym wszystko w max ustawieniach na PC. Tego konsola niestety nie potrafi. A PC jeszcze mocniej podkreśla zalety RT.
Marv
Po Twojej wypowiedzi zastanawiam się czy grałeś w jakieś gry z RT i bez. W ACS na XBX tryb jakości pokazuje doskonale co daje RT. Gra wygląda absolutnie przepięknie, światło natomiast robi olbrzymią pracę. RT to jedna z tych technologii których wpływ widać gołym okiem. Poszukaj w necie zrzutów i porównań.
Kasrkin
Też do końca nie wiem. Natomiast dla mnie normalne jest to, że jeśli gra mi się nie podoba to przestaję grać. Hejt na deweloperów jest mega słaby. A jeszcze słabsze jest hejtowanie gry w którą nie zagraliśmy.
Czytając ostatnimi czasy te wszystkie wątki zastanawiam się skąd w was tyle nienawiści. Hejtujecie tytuł, w który nie graliście, deweloperów których nie znacie, wylewacie jad na tych, którzy ośmielili się przyznać, że gra im się podobała. Co za bagno!
No cóż. Przyznam, że byłem bardzo negatywnie nastawiony do tej produkcji: zarówno przez przedpremierowe zamieszanie, jak również przez krytyczne głosy. Ale... dałem grze szansę. No i muszę przyznać, że nie żałuję. Na razie mam na koncie tylko półtorej godziny gry ale wydaje się absolutnie warta tych siedmiu dyszek za abonament :)
No dobra - po ACV miałem nie kupować ACS… no ale klimat Japonii to coś na co czekałem więc stwierdziłem, że wezmę na próbę subskrypcję.
I właśnie kończę początek i… nie sądziłem że tak szybko polubię bohaterów. Fajny klimat, świetnie pokazano Portugalczyków. Gra jest piękna, walka wydaje się być bardziej dynamiczna niż w ACV. No zobaczymy.
Miłe zaskoczenie!
Aczkolwiek po ostatnim Far Cry wiedziałem, że potrafią jeszcze robić dobre gry. Na razie nie oceniam :)
Zastanawia mnie tylko jedno. Na XBX powinienem mieć trzy tryby grafiki a mam dwa. Brakuje zbalansowanej. O co chodzi? Gram w jakości, działa fajnie ale myślałem że jest jeszcze jeden.
Heh, pamiętam jakim powiewem świeżości był AC: Origins. A potem był Oddysey, który na samym początku robił wrażenie, potem zabijał nudą. Valhalla? Graficznie cudo, szczęka opadała, ale nie dałem rady przejść. Po tym jak kilka dni z rzędu wieczorami usypiałem z padem w dłoni skasowałem grę.
Shadows? Wygląda na to, że to będzie pierwsza z dużych gier z serii, której nie kupię. Oglądając gameplaye mam wrażenie, że to Valhalla w przebraniu. Wygląda na to, że fabularnie cierpi na to na co wszystkie gry z serii - olbrzymią nudę, brak dobrze zbudowanych misji i postaci.
Kiedy skończyłem 35 lat wypełnionych pracą biurową i zerową aktywnością fizyczną, zrozumiałem, że jeśli nic nie zmienię to za 10 lat skończę jako kaleka.
Kilka lat później już się tego nie obawiam. Grunt to polubić ruch. Na siłę nic się nie zmieni.
Żałosne. Gracze, którzy bronią wielkich korpo napierdzielających dziesiątki podobnych do siebie gier. I jeszcze niektórzy mylą Javę z silnikiem gry. Taaaak, bo silnik to przecież język programowania stworzony po to żeby stworzyć grę ;) Bosh, co za bzdury!
Extra, kupię na bank. NS to obecnie najlepsza konsola na rynku :)
Co do LCD vs OLED. Od premiery NSa miałem LCD, ostatnio się popsuł (czy raczej na chwilę odmówił posłuszeństwa i zmartwychwstał po zakupie nowego...) i wymieniłem go na OLED. Jest ładniej ale nie są to lata świetlne. Jedyna zauważalna różnica jest taka, że z ekranem OLED działa znacznie krócej na baterii niż po 6 latach śmigał LCD.
remag
szukam strony lub programu (najlepiej za darmo) nadającego się do pisania scenariuszy do gier. A ChatGPT w mi tym nie pomoże
To tylko pokazuje, że nie masz pojęcia w czym może Ci pomóc chatgpt :)
Z tego co czytam w życiu nie mieliście Pstryczka w dłoni. Przecież to nie jest konsola do grania w najnowsze hity. To konsola do grania głównie w produkcje N, a czasem w ciekawsze indyki. Sam używam S1 od dnia premiery i jest to dla mnie najważniejszy gadżet do grania - znacznie rzadziej gram na XBX czy PC. Absolutnie nie widzę potrzeby.
Jest też jedna ogromną zaleta S1 - działa cicho, nie grzeje się i jest ekstremalnie poręczny. S2 pewnie nie będzie od tego odbiegał i myślę, że nikt nie oczekuje fajerwerków.
Wróciłem do Xenoblade. W związku z wymianą Switcha na wersję OLED przez przypadek skasowałem save'y i zacząłem grę od nowa. I teraz jest jakby lepiej: zmieniłem nastawienie, chyba przez FF VII, który ma trochę zbliżony model różnych rzeczy i większą wagę przykładam do niespiesznej eksploracji. Jest fajnie :)
Dzięki za odpowiedzi, mam już jako taką kolejkę gier.
Ostatnio wkręciłem się w mangę: Akira, Dragon Ball etc. No i zacząłem grać na PC w Final Fantasy 7 Remake. Jest super. Szukam teraz czegoś na Switcha. Dotychczas miałem podejście do Xenoblade 1 ale graficznie mnie odrzuciło. Kurcze, trochę zbyt anachroniczne. Tak samo jak motyw misji podaj-przynieś-pozamiataj był męczący. Po 10h odłożyłem na półkę. Zastanawiam się co możecie polecić w tym temacie. Czy warto sięgnąć np. po Xenoblade 3? Czy fabularnie są połączone ze sobą? Jakie macie swoje typy w temacie?
Taka uwaga - gram tylko w trybie handheld więc gry, które są tak źle sportowane jak Wiedźmin 3 odpadają. Dzięki!
Madmec
Tak, Indiana to korytarzowka, niemniej Stalker nie do końca jest open worldem. Na swój sposób to też korytarzowka, gdzie skrypty grają główną rolę. Tak czy inaczej zawsze przyszłym ścieżka przewidziana przez autorów. Nie masz swobody. Co najgorsze to wszystko jest w nim spaprane: każda, nawet najmniejsza mechanika wymaga dopracowania. Jak ktoś słusznie zauważył, gracze tacy jak ja w ogóle nie wyłapują smaczków :) to nie kwestia dopracowania. To kwestia przebudowy gry.
P.S. Świat Stalkera jest tak pełny ludzi i potworow, że zamiast przerażającego oczekiwania gracz cały czas jest zniechęcony przez ruch jak na autostradzie. To już Skyrim lepiej ogrywał temat pustkowi (albo Fallout 3).
Żebym duże zrozumiał logikę tutejszej gawiedzi: Rosjanin zabije rannego Ukraińca to jest zbrodnia, ludobójstwo i swolocz a jeśli Ukrainiec zabije rannego Rosjanina to jest to obrona konieczna, bohaterstwo i norma.
Xandon
Powiem tak - zdziwiony jestem bo moje wrażenia pokrywają się z Twoimi. Indiana jest niesamowicie dopracowany, fabularnie bardzo zbliżony do filmów (w tym kreacja samego Indiany), fajne poczucie humoru, taka lekkość akcji a jednocześnie trochę stresu. Graficznie powala na kolana - gra światła, jakość wykonania lokalizacji. Zagadki raczej proste ale fają dużo radości no i da się je rozwiązać inaczej niż za czasów pierwszych Kyrandii, kiedy na pałę trzeba było próbować używania różnych przedmiotów. No i jakość itemów służących do zagadek jest też piękna.
Dużo fanu daje samo skradanie się, rzucanie na przeciwników i takie tam. Gram na średnim poziomie trudności, bo nie lubię sobie sztucznie utrudniać życia i o taką właśnie action adventure walczyliśmy: czyli nie trzeba uczyć się przez trzy godziny bossa, tylko można przejść do konkretów.
Oceny nie wystawiam jeszcze, ale jak na ten moment jest bardzo, bardzo wysoko na skali. Ciężko powiedzieć, co mogłoby popsuć odbiór.
Spróbowałem zagrać po patchu ale... on nie zmienia głównego feelingu gameplayowego. Nie ma nowego balansu wrogów, AI nadal jest głupie jak but z umiejętnościami snajperskimi, które zawstydzają cheaterów w CSie. Walka w dalszym ciągu jest tak samo kiepska i fajnie, że wrogowie spawnują się dalej ale przecież nie o to miało chodzić w tym całym systemie. Wszystko jest takie jakie było i przechodzenie tej gry nadal jest masochizmem. Robię na razie uninstall.
Co ciekawe od czasu do czasu przygrywam sobie w Indianę. To jest ten stan w którym chciałbym dostawać finalne gry - sprawne, działające, przemyślane i przetestowane.
Xandon
Ja mam ten sam problem, który miałem ze Starfield: drewniane postaci (w moim odczuciu), które psują klimat i walki oparte o schemat głupiej AI. Skradanie, które powinno być domena stalkera, praktycznie nie istnieje itd. Itd.
No ale teraz pomyślałem, że mogę ustawić poziom trudności na najniższy i potraktować to jako wycieczkę krajoznawczą. Może tak zrobię :) ta Prypeć nie daje mi spokoju.
Jeśli chodzi o MSFS to bezgranicznie uwielbiam. Niestety też nie jest wolny od błędów, a największym z nich jest streaming danych, ale tryb kariery to gamechanger w serii. Wymaga jeszcze sporo prac ale potrafi zatrzymać w grze. Co jeszcze ważniejsze, lot z celem nabiera dodatkowego sensu: musisz kogoś gdzieś dowieźć, coś przewieźć, zareklamować czy uratować. A przy okazji powinieneś uważać jak latasz bo to też podlega ocenie. Plusem są też znacznie bardziej rozbudowane szkolenia niż w poprzedniej serii.
Niemniej zaznaczam, że streaming danych to olbrzymi problem. Przy problemach z serwerem grafika cofa się o 20 lat bo tekstury nie ładują się. Na XBOX X jest problem z rysowaniem w oddali. Wbrew pozorom to znaczący problem bo drzewa pojawiają się tylko na najbliższych wzgórzach i niestety efekt jest dla pokraczny przy lotach na niskich wysokościach: wokół masz las a 10 km dalej nagie wzgórze, które jak podlecisz bliżej nagle zapełnia się drzewami.
Są loty kiedy wszystko ładnie się laduje a są takie gdzie wyłączam konsole bo grafika jest nie do zniesienia.
Natomiast model lotu jest bardzo fajny. Loty do 1,5 h są wciągające (dłuższych na razie nie mam w misjach, gram z doskoku). Pomysł z certyfikacjami jest fajny.
Minusem jest brak sklepu (ruszy na początku roku), co powoduje, że nie masz dostępu do kolekcji modów. Plusem z kolei jest bardzo duża kolekcja samolotów w podstawce. Miałem kupić Aviatara ale po problemach technicznych w dniu premiery pozostałem przy podstawce z GamePass.
Duża upierdliwością (ale z perspektywy gry nie jest to wielki minus) jest problem z zachowaniem ustawień joya. Od czasu do czasu gra uruchamia się z odwrócona przepustnica i odwrócona osią górą-dół joya. Zmiana (jak już dowiesz się gdzie to się zmienia…) to minuta ale jednak jest to denerwujące.
Ocena jest problemem. Bo jeśli serwery chodzą dobrze, gra nadąża z ładowaniem to na ten moment jest to dla mnie gra 8.5-9.0 ale jeśli tekstury się nie ładują (czasem jest problem z teksturami w kokpicie samolotu!!) to ocena spada do 6.0, może i mniej, bo grać się wtedy nie da.
Na szczęście z czasem problemy z doczytywaniem są rzadsze ale wciąż mam nadzieję, że dadzą możliwość wrzucić tekstury na dysk.
Dlaczego 9 a nie 10? Cóż, jest sporo rzeczy do poprawy: statki cargo pływające po Sekwanie i małych jeziorach, ruch jadący często po wyimaginowanych drogach, głos AI w trybie kariery który nadaje się do śmietnika. Itd. Niemniej jeśli lubisz polatać to moim zdaniem na rynku nie ma obecnie nic choćby w połowie tak dobrego (mowa o pasażerskich).
Xandon
Właśnie chęć zobaczenia Prypeci powstrzymała mnie na razie od skasowania gry. Może jeszcze wrócę :)
Kiepskie porównanie. Zaraz po premierze spędziłem 100h w świecie Cyberpunka na XBX. Tak, błędy były ale grało się całkiem komfortowo. Sorry, teraz mitologizujesz tamtą premierę, gdzie główne błędy były na starszej generacji konsol (tam gra była niegrywalna). W porównaniu ze Stalkerem Cyberpunk był w naprawdę niezłej kondycji.
Bardzo miła odmiana po Stalkerze 2. Gra dopracowana, fabuła bardzo w klimacie Indiego, graficznie ekstra, śmiga w trybie jakości na XBox X. Jest miód :)
Ragn’or
Ale ja nie twierdzę, że są bugi. Dla mnie ten respawn to nie musi być bug. Ja twierdzę, że skopane na maksa są mechaniki. Co z tego, że gra działa ultra płynnie, jeżeli granie w takim stanie rzeczy nie sprawia przyjemności? To wygląda trochę jak projekt zaliczeniowy na uniwerku a nie na poważną grę.
Dla odmiany popykalem półtorej godziny w nowego Indianę. To niebo i ziemia co deweloperzy dali graczom.
Gram na Xbox w najbardziej aktualną wersję (nie da się grać jeśli jest update) po update chyba. Respawn przede mną następuje tylko przy ładowaniu gry. W innych wypadkach trochę dalej co nadal zaburza immersje.
Tak, bez modów. Modów używam tylko w Cities: Skyline (nowe modele budynków), MSFS (obiekty, świat i samoloty) i ETS2 (natężenie ruchu). Nie lubię modów ingerujących w mechanikę gdy, które prowadzą do braku zgodności zapisów z nowymi wersjami gry. Niestety ale powinni dać sobie jeszcze z półtora roku na dopracowanie gry. W porównaniu ze Stalkerem podstawowa wersja Cyberpunka była dopieszczona.
Gra tymczasowo idzie w odstawkę, czas na ocenę.
Niesamowity potencjał. Świetny pomysł na fabułę, całkiem dobry klimat, który niestety jest zrujnowany przez wykonanie.
Graficznie są ładne miejsca ale wszystko psują tragiczne modele postaci i wrogów i drewniane animacje. Co z tego, że chata jest śliczna w środku, jeśli przebywający w niej wyglądają jak z czasów Skyrim lub Oblivion.
AI uprzykrza grę: wróg jest tępy z absurdalnie wielkimi umiejętnościami strzeleckim, intelekt na poziomie IQ 40, skradanie nie istnieje przez popsute mechaniki.
Ściema z żyjącym światem… nie ma żyjącego świata. Wrogowie respawnuja się na potęgę, wrogów nie da się obejść lub podejść bo skradanie jest spaprane. Najgorsze jest to, że po wczytaniu gry nagle potrafi nam pojawić się 3 wrogów pod nosem.
I tak dalej, i tak dalej. Kiedyś gry w takim stanie trafiały do beta testów a teraz beta testerami jesteśmy my.
Kiedyś pewnie wrócę do gry ale najpierw niech deweloper wypuści dopracowaną wersję. Ja się poddaję, gra w takim stanie to bardziej masochizm niż radość.
Kilka rzeczy, których nie mogę znieść:
1. Respawnujacy się bandyci i stada psów. Zwiedzasz miejscówkę i co dwie minuty nowa brygada do odstrzelenia.
2. Oskryptowanie misji zabija cały czar. „Zaraz będzie emisja, szybko, znajdź schronienie!”. Wbiegasz do baru, do lekarza… i nic. „Ach, tu jest jakaś nora”.
3. Olbrzymia ilość pytajników na małym obszarze. Ach, duchowi spadkobiercy Wiedźmina 3 i Ubisoft. Zbieg ukrywający się 150 m od strażników i oczywiście nikt go nie przechwyci. Bandyci 200 m od Zalisji i nikt oczywiście nie zrobi z nimi porządku. Bleh.
4. AI ogranicza się do strzelania kiedy Cię „usłyszy” lub „zobaczy”. Wychodzisz ze strefy, walisz 10 granatów, zabijasz paru chłopa. Chwilę potem okazuje się, że 20 metrów dalej było innych kilku chłopów którzy nie zobaczyli wybuchów i strzelaniny. 20 metrów dalej kolejni.
5. Walczysz z bandą snajperów. Czterech wrogów sobie stoi i każdy z nich trafia cię od pierwszego strzała. Walki sprowadzają się do znalezienia czegoś za czym można się ukryć i próby odstrzelenia trzech idiotow, którzy po 5 sekundach nie pamiętają gdzie jesteś.
6. Ach, skradanie, które powinno być domeną stalkera jest ograniczone do nocy i deszczu. A i wtedy szansa że wróg na drugim końcu bazy, który sobie świeci latarką przed nosem (czyli nie powinien widzieć nic poza zasięgiem latarki…) bez problemu zauważa skradającego się gościa i otwiera ogień bez wyłączenia latarki. Oczywiście kontrast mu nie przeszkadza i zawsze trafia.
7. Niestety ale postaci wyglądają jak szmaciane lalki.
Ech, taki potencjał a na ten moment wahałbym się między 6 a 6.5.
Kurczę, mam mega problem z tą grą. Klimat jest świetny ale cała reszta leży. Niestety!
Powrót na białym koniu? Przecież Switch to jedna z najlepiej sprzedających się konsol w historii.
Pod względem klimatu trochę przypomina mi F3. Tam też był ten efekt osamotnienia i pięknego świata. Fabularnie F3 leżało ale ten klimat wszystko ratował. Spodziewam się więc, że do końca będzie dobrze :)
Szczerze to już po pół godziny można ocenić jaka jest jakość dialogów czy prowadzenia fabuły. Np. w Cyberpunku fabuła trzymała w napięciu od pierwszych minut. W GTA fabuła też daje radę od początku. Tutaj jest sporo drewna co mnie martwi bo to psuje klimat. Natomiast nawiązania do Stalkera Tarkowskiego dodają całości smaczku. Ale z trzeciej strony upchanie na tak małym obszarze tak wielu atrakcji trochę przypomina AC i psuje odbiór. No zobaczymy jak się rozwinie. Może będzie lepiej niż na początku :) tak czy inaczej jest to pożeracz czasu.
Trzy godziny gry za mną i cholernie mieszane uczucia:
1. Jak na razie zero bugów (Xbox)
2. Prolog jeden z najgorszych jakie widziałem w grach. Byłem blisko deinstalacji gry.
3. Graficznie… krajobrazy bardzo ładne, niektóre obiekty mega klimatyczne, postacie i wrogowie poziom kukiełek z serii Fallout.
4. Fabuła taka sobie.
5. Eksploracja wciąga jak cholera.
Na ten moment 6.5-7.0/10
Pierwsze primo - ponoć Switch 2 jest już blisko premiery. Aczkolwiek to tylko domniemania.
Drugie - tylko wersja OLED. Ja ostatnio kupiłem swojego drugiego Pstryczka (pierwszego nabyłem zaraz po premierze i dobrze mi służył te wszystkie lata) i między wersją OLED a pozostałymi jest przepaść jeśli chodzi o jakość gry na wyświetlaczu.
Mógłbyś pokazać jakąś listę woke z CP? Bo to, że gra opowiada o lewicowym anarchiscie samo w sobie nie jest jeszcze woke.
DM
Ciekawa teoria. Czyli nowa wersja gry wychodzi tylko dla streamu, zamiast po prostu odpalić taką funkcjonalność w MSFS 2020? Oj Panie, Panie. Różne cudactwa słyszałem ale czegoś tak cudacznego to jeszcze nie.
Gradomir
No właśnie tryb kariery to jest coś co mnie na przykład bardzo zachęca do grania. Ja np. jestem zwolennikiem teorii, że taki tryb multplayer powinien być co najwyżej zorganizowany jak w NMS - czyli jest miejsce gdzie są wszyscy ale każdy ma własną instancję świata i gra samemu lub z kilkoma znajomymi.
Co do błędów to przykro słyszeć, ja na szczęście jeszcze na to nie trafiłem.
Swoją przygodę z MSFS2020 zaczynałem od pada i po godzinie zamówiłem joya. Mówiąc krótko - nie wyobrażam sobie gry na padzie, to masochizm. Zwykłe ustawienie prędkości przyciskami to czasem próba nerwów a lądowanie to mały koszmarek. Z klawiaturą nie ma sensu nawet pochodzić.
Wszystko zależy od pory. Przed chwilą leciałem nad Maderą i gra postanowiła uraczyć mnie teksturami na poziomie Turoka i pierwszego 3dfx. Ale z drugiej strony wczorajszy lot nad Tajpej był prawdziwą przyjemnością z pięknym lądem. Niestety przeciążenia serwerów nadal dają się we znaki.
Co do trybu kariery to dzis wieczorem zdam sobie egzamin i zobaczymy jak to się rozwija. Na razie szkolenia są bardzo fajne i sensowne.
Generalnie widzę, że spędzę tu wiele (set) godzin a za jakiś czas kupię chętnie wersję Aviator w 70% przecenie.
Bolek
No niestety mam światłowód 1 Gbs i nie ma w okolicy nic lepszego. Podejrzewam, że szybszy internet niewiele by zmienił. O ile powyżej 2-3 tys stop jest w miarę ok, tak przy lotach na niższych wysokościach gra sobie nie radzi. Jak na mój gust bardziej niż z problemem z łączem jest to związane z tym jak jest zoptymalizowana gra pod kątem zarządzania obiektami. No i możliwe, że to ograniczenia Xbox - tutaj nawet menu potrafi zacinać.

Dobra, najgorsze minęło. Nie ma już większych problemów z logowaniem, grą wczytuje tekstury sprawie i szybko, tak samo modele pojazdów.
Na ten moment widzę mocne 8/10. Gra potrafi być piękna ale nie zawsze taka jest. Jest sporo niedopracowanych modeli budynków, niektóre tekstury ładują się jak chcą. Tutaj jest spory problem.
Niezbyt korzystnie wypada fakt, że na lotniskach lądują wszyscy naraz. Można lądować i bum, przenikamy przez kogoś. Samoloty kołują jak chcą, często po trawie. Modele innych pojazdów potrafią się nagle załadować: lecisz kilka metrów nad Sekwana i nagle pojawia się kontenerowiec, w połowie na rzece, w połowie na brzegu przebijający się przez nabrzeże, i okazuje się, że da się w niego wlecieć. Ruch statków jest bardzo niedopracowany i psuje efekt.
Ale… gra jest przepiękna :) pomimo problemów i ograniczeń sprzętowych (obszar wczytywania drzew na xbox…) gra wygląda fenomenalnie. Lot nad Polską, nad Bajkalem czy nad Tajwanem to czysty miód, jest naprawdę przepięknie.
Coś mi nie gra z modelem lotu - wydaje się bardziej arcadowy niż wcześniej ale to może tylko taki pierwszy odbiór. Pogram, zobaczę, aczkolwiek pilotem nie jestem więc w sumie nic nie wiem na ten temat.
Całość mogłaby spokojnie pójść na 9/10 ale na ten moment ilość glitchy i drobnych problemów jest tak duża, że obiektywnie to 8/10. No i najbardziej irytująca rzecz: wczytywanie tekstur, samolotów i tak dalej. Niestety można dostać szału :)
Z drugiej jednak strony lot nad polskimi polami o poranku… to wygląda po prostu fenomenalnie i tyle samo z tego można czerpać przyjemności.
Głupoty opowiadasz. MSFS 2020 też jest w GP i nie ma to żadnego wpływu na grę. Problemem jest streaming absolutnie całej zawartości - to właśnie to obciąża najbardziej serwery. Powinna być możliwość załadowania części rzeczy do pamięci konsoli: od wszystkich menu, kokpitów, modeli samolotów aż po część tekstur czy innych modeli. Problem będzie trwał niezależnie od GP bo przyjęty system jest niezoptymalizowany.
Patrząc na Paryż z niska zastanawiam się co też tu się odwaliło. Jeszcze niedawno latałem nad Paryżem w 2020 i wyglądał znacznie korzystniej.

Lot zakończył się zderzeniem z kontenerowcem który wyskoczył nagle… to znaczy pojawił się dosłownie przed samym śmigłem.

A na Sekwanie nie dość że korki i wycieczkowce to jeszcze korzystają z chodników.
Wielkie dzięki dobry człowieku. Jeśli uda mi się zalogować to przetestuję ;)
Krótka piłka: tak jak w temacie. Góra dół i przepustnica działają na odwrót. Nie mam już cierpliwości przeszukiwać po raz dziesiąty menu. Wszystko rozgrywa się na xbox. Czy ktoś wie jak to zmienić?
Szkoda, że twórcy nie dali możliwości ściągnięcia części zasobów na konsole. Wolałbym mieć 500 GB na dysku iw razie potrzeby dogrywać niż bazować właściwie we wszystkim (łącznie z menu) na streamingu.

Zapraszam do dzielenia się zdjęciami z waszych wypraw. Jak pierwszy wrzucam Kraków. W końcu dobre odwzorowanie.
O, znów nie działa. Plus mogli wgrać całe menu do xboxa. Streamowanie mapy świata jest słabe. Mogliby jeszcze ujść gdyby się dało odpalić grę.
Prawda - smutna - jest taka, że lepszy system ekonomii był już w SimCity2000. Nie mam nic przeciwko czekaniu - to zabawne że oczekujemy realizmu a jednocześnie chcemy wszystko budować na już - ale tutaj budżet jest dosłownie z gumy. Skoki o których wspomniałeś są bez sensu i często ciężko powiedzieć z czego wynikają. Dość łatwo jest zoptymalizować miasto ale przez ten rażący po oczach brak realizmu nie ma w tym żadnej radości.
Ja nie daje im taryfy ulgowej. Traktuje to jako grę w abonamencie, nie zapłaciłem ani złotówki więcej niż płacę co miesiąc. No i rozumiem, że czasem im coś się wykłada. Aviatora kupię jak ogarną błędy.
Niestety nic ich nie broni. Musieli się tego spodziewać puszczając grę, która streamuje tak dużo danych. Dlatego wczoraj w ogóle jej nie odpalałem ale cieszę się, że już można normalnie grać. Dziś wieczorem mam nadzieję, że się to nie zmieni :D
Dziś rano bez większego problemu mogłem się zalogować. Czy raczej: bez żadnego problemu. Niestety premiera nieudana ale sama gra to cud miód i orzeszki. Polatałem nad okolicami mojego miejsca zamieszkania i w porównaniu do poprzedniej części to niebo a ziemia. Okoliczne lasy i pola mistrzowsko oddane, gorki też, gra nie do końca sobie radzi z dolinkami ale latałem kilkanaście metrów nad ziemią - wyżej wszystko wygląda idealnie.
Warto było czekać!
Hihi, bezcelowe? Porównaj Mela Gibsona z Zabójczej Broni, Bruce Willisa że szklanek pułapki czy cała plejadę gwiazd kina akcji przed Marvelem z tym co zrobiło z kinem to kostiumowe szaleństwo. Zero gry aktorskiej, poziom godny przedszkolnego teatrzyku. Nie wspominając o fabule której jedynym zadaniem jest dostarczyć widzowi nieustannej akcji najniższych lotów. Przecież tego nie da się oglądać bez zażenowania.
Generalnie trudno nie zgodzić się z Coppolą, że to co Marvel robi to shit, który ciężko nazwać filmem. To jakieś rodzaj rozwleczonego teledysku z pseudofabułą.
Przecież on sfinansował z własnej kieszeni Megalopolis, które jest finansowa klapa. Zrobił to z pelna świadomością możliwej straty. Zanim kogoś skrytykujesz rozpoznaj temat.
Słabo to wygląda z takim głównym bohaterem. Dodatkowo obawiam się, że tak jak twórcy Elder Scrolls nie rozumieją, że otwarte światy przeszły ewolucję, tak ten sam problem niestety dotyczy Ubisoft. I właściwie to będzie pewnie największym problemem. Niestety ale sztuczność świata przy AC:V praktycznie uniemożliwiało granie mimo piękna świata.
Jedyna gra w która gram od lat, nadal jestem blisko początku a spędziłem już dziesiątki godzin jeżdżąc na koniu, zakładając w różne miejsca i... polując. Dla mnie ta gra to taki wypasiony hunting sim gdzie jest też tysiąc innych aktywności, w tym naprawdę fajne misje, tajemnice i chyba najpiękniejszy świat jaki wykreowano.
ODIN85
Wyobraź sobie, że ja na przykład kupuję gry. Nie lubię abonamentów i nie lubię dostosowywać mojego życia do rytmu wyprzedaży. Dlatego liczę na uczciwe przedstawienie sytuacji w recenzji.
Zawsze możesz obrazić się na swoich czytelników i przestać pisać recenzje lub zamknąć portal. Ale dopóki nas nich zarabiasz to niestety musisz się liczyć z informacja zwrotna na temat jakości tego co robisz. Takie są podstawowe prawa rynku.
Serio schodzisz na tak absurdalna dyskusje? Załóżmy, że grasz tylko w abonamencie. Sam Ubisoft to 75 zł miesięcznie czyli 900 zł rocznie. GamePass to drugie tyle. Więc tak - dostęp do gier kosztuje kilka stówek nawet w abonamencie. Zdradzę pewną tajemnicę: subskrypcje nie są za darmo.
Niemniej nie wszystko jest w subskrypcjach - Nintendo, PS, duża część nowych gier nie jest objęta subskrypcjami. Aczkolwiek takie stwierdzenie z Twojej strony dużo wyjaśnia i pokazuje na co masz focus.
Poza tym subskrypcje dają dostęp do minimalnej podstawki. Taki FS2024 kosztuje w rozsądnej wersji grubo ponad cztery stówy. Co z tego, że masz go w GamePass, skoro to podstawowa wersja okrojona z samolotów czy lotnisk.
Słaby argument Soul.
P.S. W której subskrypcji zagrasz choćby w BG3?
I jeszcze znamienny cytat z powyższej wypowiedzi Soula:
"Złe komentarze pod recenzjami to nie problem złych recenzji, czy ocen, tylko dziwnych ludzi mających radość z opluwania publicznie gier w które nie grali ale mają o nich negatywne zdanie."
Piękne uogólnienie z którego wynika teza, że jeśli ktoś nie zgadza się z oceną to na pewno nie grał w grę. Litości Soul. Duża część komentarzy to opinie graczy, którzy grali w grę i zrozumieli, że recenzent zrobił ich w konia.
"Ja gram w grę tak długo jak mi się podoba, a jak zaczyna mi się nudzić, przestaję w nią grać, a po tygodniu już nawet jej nazwy nie pamiętam, a co dopiero żeby mi się chciało pisać jakieś negatywne bzdety na jej temat w internecie."
To fajnie, że tak masz. Jednak jeśli ktoś na podstawie recenzji kupił grę i wydał kilka stów to ma prawo czuć się oszukany. Nie przez wydawcę a przez autora, który napisał w recenzji stek bzdur. Nie wiem czy wiesz, ale są ludzie, którzy Wam ufają i wydają pieniądze na podstawie tego co napisali Wasi autorzy. Choć z Twojej wypowiedzi wynika, że nie zakładasz czegoś takiego.
Soulcatcher
Niestety mocno naciągasz rzeczywistość. Recenzja Starfield to piękny przykład jak nie pisac recenzji. Rozpływanie się nad planetami i zero wzmianki nad copy-paste w najgorszym wydaniu (ta sama fabryka, DOKŁADNIE ta sama pojawiająca się na przeróżnych planetach). Puste lokalizacje. Małe kluczowe lokalizacje (choć z recenzji wynika coś zupełnie przeciwnego). Mechaniki skopiowane 1:1 z NMS (jestem fanem eksploracji kosmosu i spędziłem setki godzin w tego typu grach) - i jeszcze do tego skopane względem oryginału. Eksploracja kosmosu oparta o ekrany ładowania. Pseudo swoboda w eksploracji planet.
To co jest w recenzji to zaklinanie rzeczywistości (czuje się jakbym czytał jakieś marketingowe slogany a nie recenzje...) a nie fakty.
A co z systemem operacyjnym? Mam Kindle i do szaleństwa doprowadza mnie to jak wolno działa system.
Cycu2003
No cóż, masz prawo tak to postrzegać. A ja mam prawo być wkurzony gdy gra dostaje 8 lub 9 a po zakupie okazuje się być niedopracowaną, nudną gierka, która nie powinna wyjść poza 6/10. W związku z tym, że zazwyczaj czytam recenzje przed zakupem to po kilku takich sytuacji przestałem kupować gry na ich podstawie.
Ale oczywiście możemy uznać, że wszystko to wina niewdzięcznych graczy a Starfield zasługuje na 8.5 / 10 i:
"Okazuje się jednak, że kosmiczna przygoda Bethesdy im sprostała i zapewnia bardzo dużo jakościowej rozrywki."
Ta recenzja to dla mnie symbol degrengolady i robienia z graczy głupków. Ale ktoś kto to napisał w Starfielda nie grał albo napisał coś co nie ma nic wspólnego z grą. To jeden przykład z bardzo wielu. Jeśli odpowiada Ci takie podejście to spoko, Twoje prawo.
Łosiu
Właśnie zorientowałem się, że to już ponad 23 lata, które spędziłem z GOLem - zarejestrowałem się w marcu 2001. Sporo przez ten czas widziałem i na pewno nie mam zamiaru wywoływać wojenek. Czuje jednak zniechęcenie i dlatego postanowiłem podzielić się tymi uwagami.
Trudno nie odnieść wrażenia, że niektóre recenzje to podwójne zasady. Są gry gdzie nie macie problemy żeby dać 6/10 i kompletnie tego nie potępiam ale są gry gdzie dajecie wysoką ocenę a logiczne byłoby żeby dać właśnie takie 6/10 (choćby Starfield). To co rozróżnia te dwie kategorie to wydawca: w jednym przypadku to mniejszy wydawca, w drugim większy.
Nie wydaje mi się, że to tylko i wyłącznie widzi misi graczy. Wystarczy spojrzeć na oceny, sprawdzić producenta i wydawcę a potem zastanowić się czy obie recenzje były pisane z równie dużym oddaniem dla obiektywnej oceny.
A recenzja Skyrim to tylko potwierdzenie tego podejścia do pewnych wydawców. Zresztą już wtedy pisałem o tym problemie. 10/10 dostała gra z mega skopanym AI.
Nie spodziewam się, że przyznasz mi rację - pisze to żeby zobrazować to o czym wszyscy wiemy. Gdyby standardy recenzji SH2 przyłożyć do recenzji hitów AAA to podejrzewam, że mocno zweryfikowalibyscie niektóre oceny. Ale nie jestem naiwny i wiem, że na to nie ma szans.

W wątku o SH2 Łosiu wylał swoje żale, że czytelników nie da się zadowolić. Że i tak źle i tak niedobrze.
Łosiu, coś Ci powiem: pracowaliście na to latami. Jakiś czas temu kierując się Waszymi subiektywnymi recenzjami i ocenami sam wydałem sporo kasy na gry, które okazały się kiepskimi produkcjami wielkich studiów.
Nie wiem na jaką ocenę zasługuje SH2 (nie grałem jeszcze) ale wiem, że to nowe dziadostwo spod znaku SW na bank nie zasługuje na 8. Zasługuje co najwyżej właśnie na 6, co zresztą dostało w nowym CDA. Dziwnym trafem u Was taki szit spod znaku Ubi czy spod znaku Bethsedy zawsze otrzymuje dobrą ocenę, która absolutnie nie ma nic wspólnego ze stanem gry, grafika, gameplayem czy satysfakcja z gry.
I po Twojej wypowiedzi widać, że nie masz pojęcia czym powinna być recenzja w serwisie o grach. No chyba że do recenzji wygięta fana strzelanek i akcji i dajesz mu do oceny zupełnie inną grę. Dziwne, że w takim układzie, kierując się subiektywnymi gustami, da w ogóle 6stke.
Tak więc tak: pracowaliście grubymi latami na taką a nie inną opinie graczy. Robić recenzje i spamować nimi to jedno. Ale zbudować do nich zaufanie graczy to drugie, coś co Wam kompletnie nie wychodzi.
Na ten moment średnia to 77 czyli jest kiepsko. Skoro w ostatnich latach przeciętne gry dostawąły 80+ to mniej niż 80 nie wróży nic dobrego. Btw. kiedy recenzenci odkryją w przypadku produkcji AAA, że skala nie zaczyna sie od 7?
P.S. A Alex już wydobywa swoje bulgotanie ;)
Obstawiam, że według Alexa gra okaże się arcydziełem z wybitna grafika, cudownym klimatem, pretendentem do GOTY 2024 i 2025.
Przez kilka lat u mnie nie było dostępu do światłowodu i grałem na Starlinka. Fortnite czy Battlefield śmigało. To dobra alternatywa aczkolwiek odkąd światłowód się pojawił jest duży skok jakościowy. Wcześniej gry online działały ok ale długo się ładowały a teraz jest extra.
Tak czy inaczej Starlinka polecam. Na pewno jest dużo lepszą alternatywą niż LTE czy radiowka.
Twierdzenie, że osoby występujące w shitowych filmach od Marvela mają coś wspólnego z aktorstwem to spore nadużycie…
Natomiast co do wynagrodzenia - zajebiscie się czyta tych wszystkich libkow pieprzących o wyborze, podczas gdy z prawdziwym życiem mają mało wspólnego mieszkając z mamą po czterdziestce.
Od Daggerfalla grałem we wszystkie TESy w dniu premiery. Teraz nie ma szans :(
Żartujecie sobie twierdząc, że ta gra wygląda dobrze. Dobrze to wyglądał Far Cry 6, który jest zajebista gra. Dobrze wyglądała AC: V, również w dniu premiery. A ta gra wygląda niestety jak sprzed kilku lat.
Nie wiem jak wy ale mam już trochę dość licytowania się w kryminałach na najbardziej odjechane zbrodnie. Szczytem wszystkiego była Iluzja Gorzki gdzie trupy padają w sposób wręcz niemożliwy. Słabo się to czyta zwłaszcza kiedy człowiek patrzy na prawdziwych morderców, z których ani jeden finezja nie dorównuje zabójcy przeciętnego kryminalu.
O otwartym świecie w SW marzę odkad pamiętam. JK to było spełnienie moich marzeń. W SotE zagrywałem się do bólu. Niestety kiedy czytam o Outlaws to czuje się jakbym czytał sztampowy opis shitu od Ubisoft. Ech, smutne.
Chciałbym zacząć grać z moimi dzieciakami (7 i 9 lat) w jakiś papierowy RPG. Myślałem o dostosowaniu D&D 5 (przy czym cholernie trudno dostać podręczniki) albo Warhammera 4 (tyle, że to dość mroczny i trudny do dostosowania świat).
Macie może jakieś doświadczenie z chłopakami w tym wieku? Ja jako Mistrz Gry prowadziłem D&D, Warhammera i Dzikie Pola. Niemniej pozbyłem się wszystkich podręczników i coś muszę kupić.
Leo Tar
By b
To wszystko to chyba sci fi?
DT
Czyli ogólnie Battlefieldy? Nie przepadam za zbyt szybkim tempem, szukam czegoś do odprężenia.
Co polecacie? Nie jestem kompletnie na bieżąco. Ostatnimi strzelankami, które mnie wciągnęły, były SW Battlefront (ale 1!), Battlefield 2 i to chyba wszystko. Szukam czegoś w tym stylu, gdzie są pełne serwery i czegoś co nie jest Fortnite (grywam z synem ale to nie to na granie solo).
Może być PC / XBox.
HP
W wielu miejscach tak. A tak na poważnie - jeśli masz 10 lat doświadczenia w pracy biurowej to na bank coś znajdziesz.
A czym się zajmujesz w Polsce? Jaki rodzaj pracy biurowej?
Tak szczerze to wygląda mi to trochę na akty desperacji i mrzonkę. Nie teraz tylko za rok, rzucić pracę umysłową i zapieprzac na budowie. Jednocześnie mieszkasz gdzieś na końcu świata i nie spróbowałeś nawet przeprowadzić się do dużego miasta w Polsce.
Warszawa, Kraków, Wrocław - pracy to tu jest w bród. W zachodnim korpo dostaniesz spoko postawę. I będziesz u siebie. Za granicą, jako pracownik fizyczny, będziesz na samym dole drabiny społecznej.
Jasonxxx
Napisałeś „opierając się na nauce”. A czy możesz podać jakieś szczegóły? Badania, dowody, prace naukowe? Czy tak po prostu sobie napisałeś, że opierasz się na nauce? :)
Abdank
To już indywidualny wybór. Takie dyskusje są bezsensowne bo nie dość, że nie mają absolutnie żadnych podstaw i to rozmowa o indywidualnej wierze, to jeszcze grubo ponad 70% zawiera banialuki - czy to na płaszczyźnie naukowej, czy doktrynalnej. Dla kogoś, kto ma wątpliwości, takie wątki tylko zasieją mnóstwo wątpliwości, które nie będą miały żadnych podstaw - ani w wierze, ani nauce, ani logice.
Każdy ma swój rozum i swoją wiarę i niech żyje tak jak uważa za słuszne.
Nie wiem po co Wam te kłótnie i emocje. Każdy z nas przekona się po śmierci co jest dalej. Czy to naprawdę koniec, czy może to nie koniec tylko ponowny początek, a może sąd ostateczny. Na ten moment ta rozmowa to zwykłe gdybanie.
Nikt z nas nie ucieknie przed poznaniem odpowiedzi. Nikt nie będzie żył wiecznie. Co najwyżej będą ludzie, którzy będą żyć bardzo długo. Ale również oni kiedyś doświadcza śmierci. I przekonają się co wtedy się dzieje.
A wiesz, że oko ludzkie pracuje w trybie 24 klatek na sekundę? Jeśli przy 30 coś Ci klatkuje to nie jest to wina gry tylko Twojego wzroku. Warto odwiedzić okulistę. I
Mhm, architektura, kolorystyka i ta magiczna aura robią robotę. A wnętrza ze świecami, kandelabrami, ławami szkolnymi i ambonami dla nauczycieli - cud. Aż żal rozwalać wszystko skacząc ;)
No i w końcu jestem w Akademii. Jako mag znacznie bardziej doceniam to miejsce. Niestety: wrogowie nie doceniają mnie. Zamiast przyjąć mnie na nauki każdy jeden częstuje mnie magicznymi strzałami. Rudy wilczur okazał się być największym dotychczas wyzwaniem. Cholernie szybki uniemożliwiał mi ładowanie czarów więc musiałem przesiąść się na Moonveil Katana. W końcu go zmęczyłem, truchło wyparowało i teraz idę po magiczny zestaw samej… no właśnie, może to już dzisiaj?
Tak czy inaczej, jak ją pokonam i złożę w mauzoleum jej wizerunek, zamierzam zagościć na dłużej w Akademii i okolicach. Mimo że nie są zbyt gościnne to absolutne mistrzostwo w projektowaniu tej lokacji sprawia, że czuję się jak w Hogwarcie.
Minas Morgul - po przejściu gry próbowałem grać czystej krwi Samurajem ale to było zbyt podobne doświadczenie do wcześniejszej gry. Doszedłem do 40 poziomu i na jakiś czas wyłączyłem grę. Teraz wróciłem, więc w sumie to jest drugie pełnoprawne podejście. Nie pamiętam ile godzin spędziłem za pierwszym razem ale było to coś pod 100.
Xandon
Właśnie cofnąłem się w czasie i podtrzymuję tamtą opinię, że warto. Ta gra to jakieś małe arcydzieło. Gram tym magiem, dzięki temu nie czuję presji i mogę wchodzić w każdy zakamarek. To niesamowite, jak ten świat jest zbudowany, ile tu niespodzianek i pięknych miejsc.
Nie znam drugiej takiej gry. Z takim klimatem, tak dopracowanej i dającej tyle możliwości. Coś pięknego!
Krótko - wizualnie i dźwiękowo uczta.
Klimat cudowny.
Ale… z książką ma mało wspólnego. Bardzo mało. Wycięcie ważnych wątków i postaci. Drastyczne cięcie czasu (w filmie wszystko rozgrywa się w przeciągu kilku miesięcy, w książce mija kilka lat). Postaci kobiece zupełnie inne niż w oryginale: Chani z ostoi Paula została histeryczka, Jessica pcha Paula do decyzji przed którymi go powstrzymywała.
Wyszła mało logiczna zbieranina różnych wątków, strasznie pocięta i pozbawiona kluczowych wydarzeń, które kształtowały fabułę.
Zmatowieńcy! Gdzie i jak znajdywało się tę damę, która potem ulepszała nam naszych przywołańców?
"Hm, może oni adresują też kwestię tego, że w ER trochę łatwiej jest się przelevelować: np. znalezienie Pumpkinheada od razu = jakieś tam wyzwanie.
Znalezienie go po Radhanie: spacerek."
Powiem tak - znalezienie go na początku czarodziejem to spacerek ;)
A tak na poważnie - skalowanie zniszczyłoby urok tej gry. Właśnie to, że rośniesz w siłę i dążysz do bycia jakimś półbogiem jest piękne.
Qverty - z mojego pierwszego przejścia pamiętam, że Margit sprawił mi najwięcej kłopotów wtedy. Nigdy potem nie poświęciłem tylu godzin i prób na jakiegokolwiek bossa. Ale to był mój pierwszy soulslike w życiu (jak na razie jedyny) i Margit był pierwszym zderzeniem z rzeczywistością.
Nadal nie mogę się nadziwić magowi. Godrick Zszywaniec padł przy drugim podejściu - a padłby przy pierwszym gdybym nie pomylił się na padzie naciskając zły klawisz. W ogóle zero problemów na Zamku. Pamiętam przejście z bronią białą - co ja się namęczyłem... Teraz ptaszyska padają od jednego, niepozornego zaklęcia, cała reszta jest bombardowana z bezpiecznej odległości kamieniami. Cud, miód. Mogę na spokojnie eksplorować rzeczy, które wcześniej pominąłem.
Co ważniejsze, mogę też sobie chodzić po Caelid i nie ginę co krok. Ba, ginę nadzwyczaj rzadko. Serio, mag to taki koks na sterydach. To się w głowie nie mieści.
A ile frajdy przy okazji :)
Więc tak… mag to jak gra na cheatach. Gdzie nie pójdę tam jest znacznie łatwiej niż z mieczem. Mało kto potrafi do mnie dobiec, choć znam kilka zaklęć na krzyż.
Czy gra się fajnie? Myślę, że tak. Na pewno inaczej. Nie jestem dobry w miecze, teraz mogę skupić się bardziej na eksplorowaniu.
O tym, że ta gra to arcydzieło świadczy dla mnie fakt, że wróciłem do niej pomimo, że przeszedłem ją w całości. Nie cierpię wracać do gier i zrobiłem to może kilka razy dla naprawdę cudownych pozycji.
Dla odmiany gram magiem. I nie sądziłem, że to tak przepotężny skurczybyk. Do walki z Omenem potrzebowałem trzech podejść mimo, że dla mnie to najtrudniejszy boss w całej grze. Wszyscy padają jak muchy an ilość zgonów po mojej stronie spadła o jakieś 95%.
Mam pytanie: dochodzę do 40k mieszkańców i nagle rozwój stopuje. Po prostu zero zapotrzebowania na nowe sfery. Jakieś pomysły?
Na ten moment czuję się jak w podstawce EU4. Niby wszystko jest ale tak naprawdę nic nie ma.
Fett
Tylko 32 GB RAM i 1 tb dysk. Czyli budżetowy komputer gamingowy który nie Xbox na głowę tak jak się nie spodziewałem. Jedyna wada to głośność, bo czuję się jak na pokładzie startującego samolotu ale gram w słuchawkach więc bez różnicy.
W jednym z poprzednich wątków pojawił się temat podkładki chłodzącej pod laptop. Obejrzałem kilka filmów w tym temacie, jakieś testy ale nic miarodajnego. Czy jest jakaś podkładka, którą możecie polecić z czystym sumieniem?
Po zakupie i przetestowaniu na kilku grach (God of War, Cyberpunk) w trybie ultra + RT plus wszystko co możliwe dochodzę do takiego przykrego wniosku, że XBox to niezły shit :( a to jeden z tańszych lapkow.
I właśnie dlatego PiS wygrywa - tak. Istnieją różne wykluczenia, w tym wykluczenia komunikacyjne. Tak, brak autobusu pracodawcy może wielu osobom uniemożliwić podjęcie pracy. Nie, to nie upośledzenie, to niestety rzeczywistość.
Fett
Też pooglądałem sporo testów i są duże wady ale myślę, że do takiego użytkowania nada się zupełnie. Ja sam gram na XBX a na starym laptopie odpalam gry Paradoxu, więc nie mam dużych wymagań ;)
Zdechnie to raz a dwa to klawiatura. O ile wiem to lokalne klawiatury wyglądają trochę inaczej (na pewno ta z DE). Nie chcę się bujać z różnicami :)
Fett
Tak z ciekawości - testowałeś ten model?
Generalnie dorzuciłem RAM i wziąłem dysk 1TB. Zobaczymy. Jak się spali to będzie gwarancja. Niemniej obejrzałem kilka recenzji i jestem raczej dobrej myśli. Jak na komputer dla 8 latka do Roblox i Minecraft to nie powinno być źle ;)
Tak, tak, a najlepiej od 10k.
Z konsol mam XBox-X, Switcha plus jeden laptop - na pewno nie gamingowy zgodnie z Twoimi wytycznymi. Chcę kupić coś do 4k co w swojej kategorii będzie najlepsze. Nie oczekuję Ultra na 4k, po postu najlepszy wybór w tej cenie.
Xandon
Generalnie zachwyty nad BG3 wydają się być trochę przesadzone. Niemniej ja tam znalazłem to czego brakowało mi w innych grach RPG w ostatnim czasie.
Co nie zmienia faktu, że jest tam sporo rzeczy, które mogą się nie podobać - jak choćby walki na tury (choć nie wyobrazam sobie za bardzo innego rozwiązania na konsoli - też gram na XBX), czy mechanika D&D (te akurat uwielbiam bo dawno temu w liceum sam byłem Mistrzem Gry) co prowadzi do tego, że czeka nas dużo rzutów kością.
Ale akurat dla mnie to jest siła tej gry. Czuje się jak taki gracz który bierze udział w sesji z Mistrzem Gry (świetny narrator). Ale to trzeba lubić.
Co do fabuły to akurat mi spasowała, dynamika jest na bardzo dobrym poziomie. Dialogi bardzo fajne, ale i w dialogach jest dużo rzucania kośćmi. A postaci... Raczej świetne. Na razie tylko jedna wojowniczka tak mnie wkurzała że wywaliłem ja z drużyny.
Czy jest to GOTY? Ha, nie wiem. Dla mnie BG3 to mocne 9/10. Jedyne GOTY którego byłem w 100% pewien to był Elden Ring. Tamtego klimatu nic chyba już nie przebije. No, może DLC albo druga część ;)
Wow, a Wy wszyscy nadal tą sama dyskusja? Nie do końca rozumiem po co marnujecie czas na spór o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą.
Xandonowi podoba się Starfield? Super, nic nam do tego. Komuś się nie podoba? Też extra. Jego prawo. Ktoś inny czuje się zawiedziony? Cóż, też ma do tego prawo.
Próbowałem nadrobić wątek ale to w kółko mielenie tego samego kotleta. Wszedłem tu bo chciałem podzielić się taką małą refleksją - po 10 godzinach w BG3 w końcu rozumiem czego mi brakuje w Starfield i uważam, że wystawione przeze mnie 6.5 to była zbyt wysoka ocena ;)
Główne skojarzenie to Far Cry 6. Czyli bardzo dobre skojarzenie ;)
Herr Pietrus
Z miłą chęcią kupię ten dodatek, właśnie dlatego bo nie przenosza gry na nowy silnik. Mój laptop do gier ma już swoje lata a ETS i ATS chodzą na nim ładnie.
Mam wszystkie DLC i niestety po ich wyłączeniu gra traci... Bardzo, bardzo wiele. Czy jest niegrywalna? Raczej nie. Ale z mocnego 10/10 robi się znacznie mniej.
Co do Steam vs GOG nie wiem. Ja gram na Steam o jest ok.
No i nie znam DLC, które miałoby psuć rozgrywkę. Zwłaszcza, że główne mechaniki idą w aktualizacjach poza dlc.
Po jakiejkolwiek grze o kosmosie trudno wrócić do tego chłamu jakim jest Starfield