Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 13 sierpnia 2021, 22:20

autor: Draug

Subaru w WRC 10 (!), półpowrót Carmageddona i agonia GTR 3 - motoprzegląd Drauga

Wkroczywszy w sierpień, samochodówki nabierają rozpędu. Dziś przynoszę wieści o ośmiu tytułach (właściwie dziewięciu); zapraszam m.in. do obejrzenia wspaniałego Subaru Imprezy w WRC 10 na zwiastunie, wypróbowania art of rally w Game Passie i zapoznania się z Automobilistą 2 w wersji 1.2.2.0.

Za nami kolejne dwa tygodnie w świecie samochodówek, które okazały się dość intensywne – mimo że w natłoku nowin zabrakło takiej, która zdecydowanie wybiłaby się ponad resztę doniesień (oczywiście nie licząc Subaru w WRC 10; Subaru zawsze wybija się ponad wszystko inne, może z wyjątkiem Jaguarów). Zapraszam na trzeci już przegląd wybranych wieści o grach wyścigowych. Dwa poprzednie możecie przypomnieć sobie tutaj:

  1. 17 lipca: Tuning audio w Forza Horizon 5 i drgawki GT Sport
  2. 31 lipca: Codemasters szuka odkupienia, a Rockstar igra z licencjami

News miesiąca – trailer Subaru w WRC 10!!!

SPIS TREŚCI:
  1. WRC 10
  2. Forza Horizon 5
  3. Wreckfest / Carmageddon
  4. art of rally
  5. Automobilista 2
  6. iRacing
  7. GTR 3
  8. NASCAR 21: Ignition

Wstyd, proszę państwa. To jest po prostu wstyd, żeby szanująca się seria gier rajdowych straciła klasyczne Subaru Imprezę po trzeciej części i miała je odzyskać dopiero dziewięć lat później, w dziesiątej odsłonie. Na szczęście Nacon w końcu naprawia ów kardynalny błąd… choć robi to we właściwym sobie, chciwym stylu. Wóz ten – a konkretnie egzemplarz z 1997 roku (najlepszy rocznik!), którym Colin McRae wygrał rajd San Remo – dostaną bowiem tylko gracze, którzy zamówią WRC 10 przed premierą albo dopłacą później za DLC.

Tak po prawdzie powyższe informacje nie są nowe – nowość stanowi poniższy zwiastun, który demonstruje Imprezę w akcji (wraz z oesami w San Remo, stanowiącymi drugi pre-orderowy bonus). Główny mój wniosek z tegoż filmu jest taki, że WRC-owa Impreza nie wygląda tak dobrze jak jej odpowiednik z DiRT Rally 2.0, ale brzmi jak należy i przypuszczam, że może się nią jeździć przyjemniej niż w dziele Codemasters – nawet jeśli mniej symulacyjnie. Przekonamy się niedługo; premiera WRC 10 nastąpi 2 września.

Toyota GR Supra w Forzie Horizon 5 (i pełna mapa Meksyku)

O tym, że Playground Games odsłoniło całą mapę Meksyku w Forzie Horizon 5, już wiecie, bo napisaliśmy o tym w osobnej wiadomości (która wzbudziła takie zainteresowanie, że niejeden w redakcji zaczął bić się w pierś za dotychczasowe lekceważenie samochodówek). Nie napisaliśmy natomiast o rzeczy równie ważnej.

Oto Toyota dała się obłaskawić Microsoftowi i do FH5 trafi model GR Supra z 2020 roku – ten sam, o którym z jakiegoś powodu napomykałem w takim czy innym kontekście we wszystkich dotychczasowych przeglądach. Deweloper musi być bardzo dumny z tego osiągnięcia, skoro uczynił Suprę bohaterką prawie całej ostatniej transmisji Let’s Go! (embed poniżej) i ogłosił, że każdy gracz dostanie ten wóz na starcie w grze. Ja też jestem z Was dumny, Playground Games.

Co się zaś tyczy mapy – skoro już wiecie, jak wygląda (a jeśli nie wiecie, to po prostu kliknijcie ten odnośnik), i macie świadomość, że będzie o połowę większa niż Wielka Brytania z FH4, pozostaje mi tylko rzucić kilkoma swoimi przemyśleniami oraz spostrzeżeniami.

  1. Przede wszystkim jestem rad, że pomyślano o umieszczeniu na mapie asfaltowego toru wyścigowego z prawdziwego zdarzenia (czyżby zasługa Falcon Speedway – lokacji zawartej w dodatku LEGO Speed Champions do FH4?). Wprawdzie będzie to tor stary i porzucony, a na jego terenie znajdzie się główne miasteczko festiwalowe – co oznacza pełno ludzi, świateł i muzyki – ale i tak cieszę się z wprowadzenia miejsca, które nada większy sens tym wszystkim „torowym zabawkom” i historycznym bolidom, które trafiają do każdej Forzy Horizon.
  2. Rozczarowanie czeka prawdopodobnie miłośników miejskich wyścigów, bo Guanajuato wygląda na znacznie mniejszy zespół urbanistyczny niż Edynburg z FH4 czy Surfers Paradise z FH3.
  3. Wreszcie miłośnicy driftu (i hillclimbu) dostają solidną porcję górskich serpentyn już w podstawce.
  4. Tradycyjny „ostateczny” wyścig dookoła mapy zapowiada się na nie tylko sporo dłuższy, ale też zdecydowanie bardziej urozmaicony niż dotychczasowe (11 różnorodnych biomów zrobi swoje).
  5. Zamarzający sezonowo akwen na wulkanie koniec końców okazuje się mieć niewielką powierzchnię – wygląda na to, że przyjdzie mi trzymać FH4 na dysku, jeśli będę chciał się wyszaleć na lodzie (i tak zamierzałem ją trzymać ze względu na część samochodów, których niechybnie będzie brakowało w FH5 na premierę).

No dobrze, to teraz poproszę pełną listę samochodów, drogie Playground Games.

Wreckfest x Carmageddon, czyli THQ piecze dwa IP naraz

Wreckfest byłby idealną reinkarnacją FlatOuta, gdyby tylko miał flatoutowe trasy – plenerowe drogi, wyposażone w mnóstwo elementów otoczenia do rozjechania i zostawienia za sobą w roli pułapki, zamiast udawanych torów wyścigowych. Lecz na razie będzie musiał wystarczyć nam Wreckfest jako reinkarnacja… Carmageddona. Wielokropek jest tu w zasadzie zbędny, bo podobnego crossoveru można było spodziewać się od dnia, w którym THQ Nordic stało się właścicielem obu tych marek.

Aktualizacja Carmageddon Tournament do Wreckfesta wprowadza ikoniczny samochód Eagle-R (to ten krwiście czerwony sportowy wóz z ostrzami na „grzbiecie”, z którym zaczynaliśmy zabawę bodaj w każdej odsłonie serii) oraz dwie lokacje, jakby żywcem wyjęte z pierwszego Carmageddona z 1997 roku. Zgodnie z duchem pierwowzoru, nie są to typowe tory, lecz otwarte mapy – można się po nich swobodnie rozbijać i rozjeżdżać dwuwymiarowe zombie, które krwawią na zielono (a jakże!). Dodano też tematyczny turniej, w którym wspomniany wóz jest główną nagrodą. Wszystkie te atrakcje przedstawia krótki, acz nostalgiczny zwiastun poniżej.

Nie zdziwiłbym się, gdyby ten update był w istocie swoistym „teaserem” kolejnej gry z serii Carmageddon, którą studio Bugbear być może już majstruje w sekrecie – albo zacznie majstrować niebawem, jeśli tylko marka zdała test i THQ Nordic upewniło się, że wciąż drzemie w niej siła (stawiam dychę, że kierownictwo wydawcy założyło sobie zbadanie tą aktualizacją gruntu pod taki projekt). Tak czy siak nie masz chyba w branży lepszego kandydata do tego zadania niż Bugbear. No, chyba że ekipa BeamNG – ale ją lepiej zostawmy w spokoju, niech dalej rozwija swoje cudo.

Strzeż się, WRC 10! art of rally w Game Passie podbiera ci graczy

Po prawie jedenastu miesiącach komputerowej „ekskluzywności” z art of rally wreszcie może zapoznać się konsolowa brać (posiadacze Switchów oraz Xboksów One i Series X/S)… a także ci pecetowcy, którzy potrzebowali zachęty w postaci dodania gry do oferty Xbox Game Passa. Innymi słowy, już prawie wszyscy mogą przekonać się o tym, jak kunsztowne jest nowe dzieło studia Funselektor Labs. „Arkadowa” tylko z pozoru, ta gra potrafi dostarczyć fantastycznych wrażeń nawet entuzjastom rajdów spod znaku DiRT Rally – a w połączeniu z kapitalną muzyką i stylistyką stanowi doznanie jedyne w swoim rodzaju. Szkoda, że użytkownicy PlayStation muszą poczekać dłużej na swoje wydanie.

Aha, powody do ekscytacji mają też ci, którzy już zdążyli nabyć art of rally na PC. Równolegle z konsolowymi portami zadebiutowała pakowna aktualizacja, która wprowadziła rajd Kenii z sześcioma oesami oraz cztery nowe samochody (m.in. nie-Porsche 959 i nie-Nissana 240RS). Deweloper napomknął też, że już pracuje nad kolejną lokacją, dla odmiany tropikalną.

Automobilista 2 jest w wersji 1.2.2.0 i wciąż mnie zadziwia

Gdy wyszedł Project CARS 3, lamentowałem, że Slightly Mad Studios zaprzepaściło cały swój symulacyjny dorobek życia. A potem odkryłem Automobilistę 2 i przekonałem się, iż Project CARS 2 w istocie ma godnego kontynuatora – tyle tylko że duchowego. Studio Reiza dostało (kupiło) od SMS zezwolenie na użycie technologii Madness Engine i pociągnęło dalej jej rozwój, budując na niej własną grę. Grę, która jawi mi się największym pozytywnym zaskoczeniem ostatnich kilkunastu miesięcy.

Ostatnia duża aktualizacja 1.2.2.0 (notabene wypuszczona raptem kilka godzin po tym, jak opublikowałem poprzedni przegląd) jest jeszcze jedną przesłanką za tym, by każdy entuzjasta realistycznego ścigania czym prędzej zainteresował się Automobilistą 2. Deweloperzy dodali kolejną smakowitą porcję darmowej zawartości: po jednym samochodze i torze. Tym pierwszym jest ikoniczne Porsche 911 RSR z 1974 roku – zalążek klasy GT Classics w grze, która z czasem powinna zostać uzupełniona o większą liczbę (bezpłatnych) wozów. Tor z kolei to brazylijski Salvador Street Circuit (znany też jako Circuito Ayrton Senna), który został „pożyczony” z pierwszej części Automobilisty. Dodano również alternatywny wariant portugalskiego Estoril Circuit (w grze figurującego pod nazwą Cascais). Muchas gracias, Reiza Studios!

Subaru w WRC 10 (!), półpowrót Carmageddona i agonia GTR 3 - motoprzegląd Drauga - ilustracja #1
Złośliwi mogą powiedzieć, że to kolejny przejaw pożyczania zawartości z Project CARS 2 do Automobilisty 2. Ja zaś na to: pożyczajcie, Reiza, pożyczajcie i nie przestawajcie!

iRacing zaczyna przełamywać moją awersję do gier pay-to-play

iRacing to drugi wyścigowy symulator, o którym jeszcze nie było mi dane pisać – jak również ostatnia (chyba) współczesna pozycja tego typu, której dotąd nie wypróbowałem. Cóż, jakoś odpycha mnie koncepcja płacenia co miesiąc za samą możliwość włączenia gry oraz dopłacania osobno za odblokowywanie poszczególnych części jej zawartości (co innego, gdyby w grę wchodziło tylko to drugie – vide RaceRoom Racing Experience). Ale może kiedyś się przemogę. Może nawet szybciej, niż sądziłem.

Ostatnia aktualizacja (2021 Season 3 Patch 5) wprowadziła nową trasę: 12-kilometrowy podjazd pod Górę Waszyngtona w USA (zjazd też jest dostępny), gdzie słynne hillclimbowe zawody odbywają się rokrocznie już od 117 lat. Jest to pierwszy tego rodzaju „tor” w iRacing (tj. z punktu A do punktu B)… i muszę wyznać, że po obejrzeniu poniższego zwiastuna moje zainteresowanie tym tytułem odczuwalnie wzrosło. Oczywiście duża w tym zasługa samochodu użytego w trailerze – Subaru WRX STi, którym Travis Pastrana w 2017 roku ustanowił obecny rekord owej trasy.

GTR 3 chyba jednak nie powstanie

Hat trick! Jest i trzeci wyścigowy symulator, o którym dotąd nie pisałem. Niestety, może się tak zdarzyć, że to będzie i pierwszy raz, i ostatni. Telenowela pod tytułem GTR 3 trwa już dekadę. Przez dobre dziesięć lat gra to wypływała na powierzchnię, to znów znikała pod wodą na długo, a do sieci tylko co jakiś czas przedostawały się, niby bąbelki powietrza z głębin, obrazki prezentujące rzekome postępy czynione przez studio SimBin (UK).

Tym razem wygląda na to, iż deweloper ostatecznie poszedł na dno. Świadczy o tym fakt, że z Internetu nieoczekiwanie wyparowały po nim wszelkie ślady – konta na Twitterze, Facebooku i Instagramie zostały zamknięte praktycznie w tym samym momencie. Czy jest czego żałować? Cóż, nie powiem: nie płaczcie, bo nie wszystkie łzy są złe… ale prawda jest taka, że Assetto Corsa Competizione już zaoferowało chyba wszystko, czym GTR 3 kiedykolwiek miało być (nie mówiąc nawet o wszelkich innych symulatorach, które zawierają wyścigi w klasie GT3, bo imię ich jest legion).

Subaru w WRC 10 (!), półpowrót Carmageddona i agonia GTR 3 - motoprzegląd Drauga - ilustracja #2
Subtelny żarcik użytkownika Hoksu z forum RaceDepartment dobitnie pokazuje, co simracingowa społeczność myśli o GTR 3.

NASCAR 21: Ignition zapowiedziany

Na koniec wieść, którą przekazuję głównie z kronikarskiego obowiązku. Encyklopedyczne statystyki pokazują mi, że poprzednie części serii – tak jak i same wyścigi tytułowej dyscypliny – nie budzą w Polsce większych emocji i nie sądzę, by NASCAR 21 miał to zmienić. Na Zachodzie jednak premiera „dwudziestki jedynki” – zaplanowana na 28 października (na PC, PlayStation i Xboxach) – będzie wydarzeniem, bo tej części cyklu przeszczepiona zostanie zaawansowana technologia z rFactora 2. To skutek niedawnego przejęcia Studia 397 przez firmę Motorsport Games – nowego potentata na rynku samochodowych symulatorów, któremu nieco wcześniej w ręce wpadła też NASCAR-owa licencja. Dlatego „simracerzy” wszystkich krajów ostrzą sobie zęby na ten tytuł i zacierają ręce. Ja jednak podziękuję i postoję, jeżdżenie w kółko godzinami mnie nie bawi.