Było pracownik EA DICE, a obecnie jeden z twórców Helldivers 2 dał wyraźnie do zrozumienia, co sądzi o decyzjach osób stojących na czele branżowych spółek po kolejnych wielkich zwolnieniach.
„Więzienie” i „najmroczniejsze czasy” – jeden z twórców Helldivers 2 nie gryzł się w język, komentując „chciwych kretynów”, za jakich uznaje zarządy niektórych wydawców.
Obecna sytuacja w branży gier jest, delikatnie rzecz ujmując, nie za dobra. W zasadzie trudno wskazać większego wydawcę, który nie ma na swoim koncie większych zwolnień w latach 2022-2025. W efekcie pracę miało stracić ponad 45 tysięcy osób. Podkreślmy: nie obejmuje to tego roku, który zapowiada się równie fatalnie (jeśli nie gorzej) jak poprzedni.
Nie dziwi więc, że gracze nie mają wiele dobrego do powiedzenia na temat osób stojących na czele największych spółek na rynku gier wideo. To samo dotyczy przedstawicieli branży, takich jak Dave Gallacher.
Menedżer działu jakości w Arrowhead Game Studios, który dawniej pracował w EA DICE, nie przebierał w słowach w odpowiedzi na wpis w serwisie LinkedIn dotyczący studiów posiadanych przez swoich pracowników jako jedynej sensownej opcji dla deweloperów. Szwed nie był przekonany do tego pomysłu (de facto zakładającego ufundowanie studia przez pracowników), ale też stwierdził, że przez ponad 10 lat kluczowe składowe branży były kontrolowane przez „chciwych kretynów”, przy czym wyróżnił szefów Ubisoftu i Embracera jako, eufemizując, niegodnych zajmowanych stanowisk:
Wydaje mi się, że ta szalona fobia przed finansowaniem stanowi prawdziwą lukę w tym planie, ponieważ zakłada ona, że doświadczone zespoły deweloperskie będą się same finansować lub pozyskiwać środki z niestandardowych źródeł. Branża tworzenia gier nie słynie z wysokich zarobków, więc samofinansowanie to luksus, na który niewielu może sobie pozwolić.
Jak by na to nie patrzeć, każdy element struktury naszej branży jest kontrolowany przez pieniądze, a ci, którzy je posiadają, od ponad 10 lat zachowują się jak chciwi kretyni, korzystając z „złotych spadochronów”, gdy zaledwie tylko sytuacja zaczęła się psuć. Zupełnie nie rozumiem, dlaczego kierownictwo Ubisoftu i Embracera nie trafiło do więzienia za swoje podejrzane taktyki, a ofiarami są właśnie te tysiące utalentowanych deweloperów, od których mamy nadzieję, że znikąd wyczarują pieniądze na założenie studia.
Gallacher powtarza sentyment podzielany przez wielu twórców gier i graczy: że pracownicy są zwalniani z powodu problemów wynikającymi z decyzji osób kierujących firmą. Dość rzucić okiem na postulaty fanów Xboxa, w których znalazło się twierdzenie, że „zwolnienia to porażka zarządu”.
Nie dziwi też, że deweloper z AGS „wyróżnił” Ubisoft i Embracera. Sytuacja francuskiego wydawcy jest obecnie najgorsza od lat, do tego stopnia, że naprawdę trudny wskazać niewątpliwy sukces firmy w ostatnich 10 latach. Z kolei Embracer to główny przykład firmy, która przesadziła z szałem zakupów, co ostatecznie doprowadziło do planowanego rozbicia spółki na dwa podmioty. Do tego dochodzą obawy o generatywne AI, ostatnio nawet w kontekście pisania kodu gier.
Nieco wcześniej Gallaher opublikował też własny wpis, który chyba dobrze podsumowuje nastroje deweloperów po ogłoszeniu kolejnych zwolnień Microsoftu:
Przez ostatnie 3 lata używałem frazy „w tym roku czeka nas krwawa łaźnia” odnośnie branży gier. Jakoś każdego roku jest coraz gorzej. Jestem zdruzgotany słysząc, że tak ogromna liczba deweloperów Xboxa została po prostu wyrzucona na margines – i gdzie właściwie trafiają te pieniądze? Odurzony swoimi urojeniami dyrektor generalny mówi o dotarciu do „miliardów graczy”, podczas gdy świeżo wyłudzone wynagrodzenia utalentowanych deweloperów wpompowuje w maszynę do plagiatu (AI). To absolutnie najgorszy możliwy scenariusz.
Szwed bynajmniej nie jest jedynym deweloperom wyrażającym swój „zachwyt” dla obecnej sytuacji. Już w marcu John i Brenda Romero przedstawiali obecną sytuację jako gorszą od legendarnego krachu, który niemal zabił gry wideo jako poważny biznes, a po ostatnich decyzjach m.in. Microsoftu i Sony liczne niepochlebne słowa padają pod adresem zarządów wydawców, których (jak wspomniano) szeregowi twórcy obwiniają o obecny kryzys.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).