Bungie ogłosiło redukcję zatrudnienia. Ze studiem pożegnała się większość zespołu Destiny oraz część deweloperów Marathonu. Gracze obwiniają za wszystko kierownictwo firmy.
Jeszcze przed premierą gry Marathon wielu graczy wieszczyło Bungie porażkę, widząc materiały promocyjne. Nie zdziwiłbym się więc, gdyby w obliczu dzisiejszego ogłoszenia niektórzy z nich krzyknęli: „A nie mówiłem?!”. Potwierdziły się bowiem wcześniejsze doniesienia o redukcji zatrudnienia w amerykańskim studiu.
Bungie opublikowało na swoim profilu w serwisie X ogłoszenie, w którym poinformowało o zwolnieniu pracowników. Liderzy studia przyznali, że Destiny 2 nie spełniło pokładanych w nim oczekiwań, a przyszłe projekty nadal są na wczesnym etapie, przez co firma nie może prowadzić dalszej działalności w dotychczasowej skali.
Wiemy, że ta decyzja ma ogromny wpływ na osoby nią dotknięte, ich rodziny, przyjaciół i współpracowników. Chociaż te zmiany są konieczne, aby najlepiej ustawić studio na teraźniejszość i przyszłość, nie zmniejsza to trudności tej chwili ani wpływu, jaki wywiera ona na osoby, których dotyczą.
W późniejszym czasie podzielimy się z wami szczegółami na temat tej przyszłości, ale dziś nie jest na to dzień.
Skala zwolnień pozostaje nieznana, ale nieco więcej świata rzucił na nie sam CEO Sony Interactive Entertainment, Hermen Hulst. W opublikowanej notce przekazał, że ze studiem pożegnała się „znaczna liczba pracowników”, w tym „większość zespołu Destiny i niektórzy członkowie zespołu Marathon”. Redukcja dotknęła również zespoły SIE, które wspierają działalność Bungie.
W ciągu ostatnich kilku miesięcy wspólnie z kierownictwem Bungie przeprowadziliśmy przegląd długoterminowego kierunku studia, priorytetów produkcyjnych, potrzeb kadrowych oraz jego roli w szerszej strategii naszego portfolio. Rozważaliśmy wiele alternatyw, zanim doszliśmy do wniosku, że redukcja jest konieczna, aby dostosować zasoby studia do jego obecnych priorytetów i długoterminowych celów.
W dalszej części Hulst wspomniał, że Bungie rozpoczęło „nową podróż” po wydaniu ostatniej aktualizacji do Destiny 2, oraz że Marathon pozostaje „ważną częścią jego portfolio”. Podkreślił również, iż zwolnieni pracownicy otrzymają wsparcie w okresie przejściowym.
Dodatkową informacją podzielił się Jason Schreier. Dziennikarz przekazał, że szef studia Bungie, Justin Truman, zrezygnował ze swojego stanowiska. Nie zostało to jednak jeszcze oficjalnie potwierdzone.
Przeglądając komentarze pod ogłoszeniem Bungie, mało kto wydaje się być zaskoczony takim obrotem spraw. Wielu graczy okazuje współczucie zwolnionym deweloperom, jednocześnie zrzucając winę na liderów, którzy doprowadzili studio do tego punktu. Nie brakuje również ubolewania nad losem Destiny 2 i naśmiewania się z Marathonu.
To nie Destiny 2 zawiodło… kierownictwo Bungie to zrobiło.
Z głębi naszych serc dziękujemy wszystkim deweloperom z Bungie, którzy włożyli w tę grę i tę społeczność całe swoje serce i duszę. Destiny jest niepowtarzalne. Jesteśmy na zawsze wdzięczni.
Do niektórych wyżej położonych mamy inną wiadomość. Ale ją zostawimy na inny dzień.
Odchodząc już od tematu zwolnień, jedna z byłych deweloperek Bungie, Liana Ruppert, podzieliła się niedawno interesującą ciekawostką. Okazuje się, że w pewnym momencie zespół opracował symulator randkowy Destiny. Spotkał się on jednak z odmową ze strony kierownictwa.
Ciekawostka: zespół faktycznie stworzył coś takiego, ale kierownictwo powiedziało stanowcze „nie”, twierdząc, że nikt nie chce romansów ani bardziej żartobliwego tonu. Było to mocno inspirowane grą Dream Daddy. Fajnie było mieć w tym swój mały udział.
Gdy sprawa nabrała rozgłosu, wtrącił się inny deweloper, Robert Brookes, który obecnie pracuje w CD Projekt Red. Doprecyzował, że symulator randkowy powstał w ramach corocznego wydarzenia „Carnival”, podczas którego twórcy mieli tydzień na stworzenie zabawnych prototypów. Podkreślił, że nigdy nie przekształcił się on w pełnoprawny projekt, choć co roku pojawiały się próby jego rozwinięcia.
Ja i dwóch innych członków zespołu narracyjnego (oboje wywodzili się z projektowania gier romantycznych) przygotowaliśmy pełną prezentację koncepcyjną takiego projektu, wraz z kosztami i twardymi danymi dotyczącymi potencjalnego zwrotu z inwestycji. Nigdy jednak nie poszło to dalej.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:„Wielki tydzień” Microsoftu ma przełożyć się na kolejne zamknięte studia i ponad tysiąc zwolnień
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Steam
OpenCritic

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).