Gabe Newell miał rzekomo wyrazić swoje niezadowolenie co do pomysłu zaostrzenia moderacji Steama w niewybrednych słowach.
Gabe Newell rzekomo nie był zachwycony postawą czołowego prawnika Valve w dyskusji na temat niegrzecznych gier na Steamie.
Sprawa walki ze „zwyrodnialcami” w grach wideo sprawiła, że kwestia cenzury znalazła się na celowniku graczy. Ci zasadniczo są jej niechętni, traktując ją jako przejaw nacisków „korporacji” (czy też podmiotów płatniczych) i ograniczania swobody deweloperów oraz graczy. Niektórzy z nich zachęcali nawet Valve do walki z tym trendem, jako że właściciel Steama zwyczajowo jest raczej pobłażliwy dla twórców (z pewnymi wyjątkami).
Jak się okazuje, takie nieingerencyjne podejście Steama wynika z nastawienia nikogo innego, jak samego Gabe Newella. Przynajmniej to sugeruje informacja z najnowszego artykułu agencji Bloomberg, w którym znalazła się wzmianka na temat znamiennej interakcji między „Gabenem” a Karlem Quackenbushem, który odpowiada w Valve za sprawy prawne. Anonimowy pracownik firmy miał wspomnieć, jak to w trakcie dyskusji na temat obecności „pornografii” na Steamie prawnik miał postulować za bardziej rygorystycznym podejściem, na co Newell odpowiedział mu w niewybrednych słowach: „Za co, do cholery, Ci płacę, jeśli takie jest Twoje zdanie?”.
Podkreślmy, że nie mamy żadnego potwierdzenia, iż takie słowa faktycznie padły z ust szefa Valve, choć nie ma wątpliwości, że na pewno prowadzono dyskusje na temat „różowej” zawartości na Steamie. W każdym razie Quackenbush odrzucił prośbę Bloomberga o komentarz.
W samym artykule jedynie wspomniano o tej kwestii mimochodem. W tym bowiem kupiono się przede wszystkim na historii Valve w bardzo konkretnym kontekście: obecnych pozwów wytoczonych wobec spółki, przede wszystkim tego w Wielkiej Brytanii, gdzie firmę oskarżono o rzekome dyktowanie cen na konkurencyjnych platformach. Niemniej część mediów (m.in. Games Radar) wspomniała o tej informacji jako przykładzie nie do końca fortunnej decyzji Newella, m.in. w kontekście tych względnie nielicznych usuniętych gier (choćby i tymczasowo) z ostatnich lat, niekoniecznie podpadających pod erotykę.
Być może większy rygor w moderowaniu gier faktycznie pozwoliłby niknąć tych dyskusyjnych sytuacji. Jednakże gracze wiedzą swoje i w komentarzach do tych doniesień stanowczo opowiadają się za podejściem, które przyjął Steam. Część internautów zastanawia się nawet, czy niektóre z takich artykułów to nie kolejne ataki na Valve po wspomnianych pozwach, które – jak zwracali uwagę fani firmy – jakoś nie objęły innych wydawców robiących to samo, co jest zarzucane właścicielowi Steama w amerykańskich wnioskach. Aczkolwiek niektórzy gracze mają pewne zastrzeżenia co do linii obrony Valve w sądzie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).