CD Projekt Red ma jeszcze (przynajmniej) jedną historię do opowiedzenia o Geralcie i Jaskrze. Twórcy Pieśni przeszłości zdradzili kulisy powstania dodatku, a przy okazji opowiedzieli o zmianach w remasterze Wiedźmina 3 i wpływie Cyberpunka 2077 na jego rozgrywkę.
Pieśni przeszłości wykiełkowały z pomysłu sprzed kilku lat, ale potrzeba było czasu oraz odpowiednich ludzi, by wprowadzić go w życie. W wywiadzie dla serwisu VGC Karolina Kuzia-Rokosz oraz Paweł Sasko opowiedzieli o nadchodzącym dodatku do Wiedźmina 3 i największej bolączce gry, którą naprawić miał remaster. Dowiedzieliśmy się również, w jaki sposób Cyberpunk 2077 wpłynął na przygody Geralta z Rivii.
Pierwsze zalążki rozszerzenia pojawiły się w głowach twórców na długo przed tym, jak zawitała do nich myśl o remasterze. Później, w roku 2022, studio pracowało nad „next-genową” aktualizacją, a scenarzyści Philipp Weber i Aleksandra Motyka tworzyli zadanie „W cieniu Wiecznego Ognia” nawiązujące do serialowej adaptacji Netflixa. Był to moment, w którym twórcy po raz kolejny zastanawiali się nad tym, co jeszcze mogliby dodać. Musiało jednak minąć kilka lat, nim ostatecznie przerodziło się to w pełnoprawne rozszerzenie.
Główny zamysł przedstawiło nam studio CDPR. Była to świetna okazja, by powiedzieć coś nowego o już znanych postaciach i ukazać je z innej perspektywy – twierdzi Karolina Kuzia-Rokosz, główna projektantka w Fool’s Theory oraz reżyserka ds. wizji kreatywnej dodatku.
O wyborze tematu przewodniego zadecydowała chęć pokazania innego typu relacji. Podczas gdy główny wątek gry koncentruje się na historii Geralta i Ciri, Pieśni przeszłości rozwiną kwestię przyjaźni wiedźmina z Jaskrem. Bard ma zaprosić druha na ostatnią, bardzo osobistą przygodę, która pokaże inne oblicze śpiewaka. Jak wiemy, dodatek rozegramy po ukończeniu głównego wątku. Chronologicznie jego akcja osadzona zostanie co prawda po próbie przejścia Geralta na emeryturę, jednak gracze nie muszą wcześniej kończyć Serc z kamienia czy Krwi i wina. Kolejność wpłynie jednak np. na dialogi.
W kwestii debiutującego dziś remastera „trójki” Paweł Sasko przyznał, że dla studia oczywiste było, że „niemal najsłabszym” elementem Wiedźmina 3 był model rozgrywki. Poprawek nie wymagały za to postacie i fabuła, dlatego twórcy mogli skupić się na istotnych rzeczach. Dzięki temu Geralt otrzymał nowe animacje czy ciosy kończące. Przebudowane zostało również drzewko rozwoju, w czym pomogło doświadczenie zdobyte podczas projektowania Cyberpunka 2077 w wersji 2.0. Pierwsze opinie o remasterze pokazują, że zespół obrał odpowiedni kierunek.
Co ciekawe, deweloperzy postanowili nie zmieniać niektórych wpadek, które doczekały się kultowego statusu. Mowa m.in. o możliwości wyłączenia poprawek dla często komicznie zbugowanej Płotki, czyli konia głównego bohatera. Wymazania uniknęły także latające gołębie, które straszyły niskopoligonowym modelem, a społeczność... odetchnęła z ulgą.
Wracając jednak do tematu samej Płotki, wraz z remasterem nasz wierny koń doczekał się specjalnego stroju, który mogą otrzymać gracze. W przeciwieństwie do niechlubnego DLC do The Elder Scrolls IV: Oblivion ze zbroją dla wierzchowca, za ten dodatek nie trzeba płacić. Zestaw Ognistego Konia otrzymają gracze, którzy między 29 września a 27 października obejrzą na Twitchu przynajmniej 90 minut dedykowanych streamów.
Remaster Wiedźmina 3 zadebiutował dziś na pecetach oraz konsolach PlayStation 5, Xbox Series X/S i Nintendo Switch 2. Premiera dodatku Pieśni przeszłości wstępnie planowana jest na 2027 rok.
Gracze

Autor: Krzysztof Kałuziński
W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.