Battlefield 6 i Call of Duty to niewątpliwie groźna konkurencja dla sieciowych strzelanek, ale twórców ARC Raiders bardziej martwiła inna gra.
Widmo rywalizacji z Battlefieldem 6 oraz nowym Call of Duty nie odstraszało twórców najlepszej gry wieloosobowej 2025 roku. A w każdym razie nie tak bardzo, jak groźba konkurowania z pewnym wybitnie wielkim tytułem.
Grand Theft Auto 6 może być największym „meteorytem”, którego chcą uniknąć twórcy gier, ale to bynajmniej nie jedyna marka, której większość konkurencji wolałaby zejść z drogi. Zwłaszcza gdy taki kolos należy do tego samego (lub podobnego) gatunku, co pewna względnie niepozorna gra mniejszego zespołu.
Przed takim dylematem stanął zespół Embark Studios, kiedy szykował się do premiery ARC Raiders. Tytuł niewątpliwie budził zainteresowanie fanów strzelanek, ale chyba mało kto mógł przypuszać przed jego premierą, że nowe dzieło twórców The Finals okaże się jednym z największych hitów 2025 roku, a żywotnością przebije wyczekiwanego Battlefielda 6.
Wątpliwości mieli również sami twórcy. Premierę ARC Raiders zaplanowano na 30 pażdziernika, co mogło okazać się zgubne. 20 dni wcześniej na rynek trafił „szósty” Battlefield, który został entuzjastycznie przyjęty przez graczy, a 2 tygodnie później uwagę graczy miało odciągnąć Call of Duty: Black Ops 7.
Pomijając debiut GTA 6, trudno wyobrazić sobie gorszy okres na wydanie nowej sieciowe strzelanki bez wsparcia znajej marki lub od sławnego studia. Do tego gracze wciąż mieli w pamięci „sukces” Concorda, nie mówiąc o wielu innych shooterach, które nie wykazały się większą żywotnością. Ba, nawet po kolejnych testach część internautów była przekonana, że taki sam los spotka ARCR, które tym samym stanie się „drugim Anthem” i „kolejnym Concordem”.
Nie dziwi więc, że zespół Embark Studios często dyskutował na temat daty premiery. Przyznał to Patrick Söderlund, prezes firmy, w wywiadzie dla serwisu GamesBeat. Mimo to deweloperzy postanowili uwierzyć w „unikalność” swojego tytułu – zwłaszcza gdy premierę GTA 6 przesunięto na 2026 rok (a później nawet na listopad). Do tego obawy związane z CoD-em okazały się bezzasadne, bo BO7 wypadło fatalnie w oczach fanów serii.
Podobne dyskusje toczono na temat ceny. Początkowo ARCR miało być grą free-to-play, ale część pracowników uważała, że 40 dolarów to o wiele za mało, nawet przy zespole liczącym w porywach 110-120 osób. Niemniej ostatecznie Söderlund i pozostali deweloperzy doszli do wniosku, że ich gra jest porównywalna z Helldivers 2, a względnie niska cena dzieła studia Arrowhead niewątpliwie pomogła HD2 odnieść spory sukces.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
2

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).