Nowa odsłona serii Styx zadebiutowała i spotkała się z ciepłym przyjęciem. Twórcy postanowili uczcić premierę, zaczepiając największe marki gatunku.
Wczoraj, 19 lutego, na rynku zadebiutowało Styx: Blades of Greed, czyli trzecia odsłona cyklu skradanek zapoczątkowanego w 2014 roku przez Styx: Master of Shadows. Nowa produkcja studia Cyanide spotkała się z dość pozytywnym odbiorem zarówno ze strony recenzentów, jak i samych graczy. Zanim jednak przejdę do ocen – oraz zabawnej reakcji twórców na nie – przyjrzyjmy się cenie i kwestiom technicznym.
Pierwsze recenzje wskazują, że mamy do czynienia z udaną, choć niepozbawioną wad skradanką. W serwisie Metacritic pecetowa wersja gry może pochwalić się średnią 76/100 (na podstawie 17 recenzji), natomiast wydanie na PS5 uzyskało 70/100 (11 recenzji). Poniżej możecie zapoznać się z przykładowymi ocenami.
Krytycy chwalą przede wszystkim dopracowany system skradania się i oldskulowe podejście do gatunku – w niektórych tekstach pojawia się nawet określenie „najlepsza klasyczna skradanka ostatniej dekady”. Produkcja powinna przypaść do gustu fanom poprzednich odsłon i miłośnikom metodycznego, wymagającego podejścia do rozgrywki.
Nie obyło się jednak bez zastrzeżeń. Recenzenci wskazują na problemy techniczne, niedostateczną optymalizację, a także przeciętne udźwiękowienie i momentami rozczarowujące przerywniki filmowe.
Jeśli zaś chodzi o graczy – na Steamie Styx: Blades of Greed może pochwalić się 72% pozytywnych opinii. Według danych platformy w szczytowym momencie w produkcję grało jednocześnie 1037 osób. Natomiast na PS Store średnia ocen graczy wynosi 4,21/5.
Prawdziwe show rozpoczęło się jednak poza samą grą. Po publikacji pozytywnej recenzji przez redakcje Eurogamera, w której wspomniano, że Blades of Greed to najlepsza skradanka od lat, zespół ds. mediów społecznościowych Cyanide postanowił podkręcić atmosferę i – w duchu złośliwego humoru Styxa – zaczął zaczepiać konkurencję.
Na celowniku znalazła się przede wszystkim marka Assassin's Creed od Ubisoftu. Twórcy w żartobliwy sposób sugerowali, że to właśnie goblin rozdaje dziś karty w gatunku skradanek, wyraźnie puszczając oko do fanów.
I co, Assassin’s Creed?
„Zdecydowanie najlepsza skradanka od lat”.
Co ty na to, hę?
Gdy jeden z użytkowników zapytał, jak Styx poradziłby sobie w starciu z Samem Fisherem z serii Splinter Cell, odpowiedź była krótka i kąśliwa: „Sam Fisher pozostaje w cieniu”. Można by ją skontrować, mówiąc: „Czyli właśnie tam, gdzie powinien!” – gdyby nie fakt, że seria jest zamrożona od blisko 13 lat, a remake „jedynki” wydaje się coraz bardziej niepewny.
Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej żartobliwa, gdy jeden z komentujących poprosił o wpis po francusku, „żeby Ubisoft mógł właściwie zrozumieć”. Odpowiedź Cyanide brzmiała: „Baguette, croissant, fromage”.
Styx: Blades of Greed to przygodowa gra akcji TPP z silnym naciskiem na skradanie się. Fundamentem rozgrywki pozostaje to, co fani serii znają z poprzednich części – eliminowanie przeciwników z zaskoczenia, wykorzystywanie cienia i unikanie bezpośrednich starć. Tytułowy goblin nadal nie jest wojownikiem zdolnym stawić czoła całym oddziałom w otwartej walce, dlatego kluczem do sukcesu pozostaje spryt.
Tym razem trafiamy do trzech rozległych, wielopoziomowych lokacji: monumentalnego Muru, orkowej osady Turquoise Dawn oraz zrujnowanej elfickiej stolicy Akenash. Każda z nich została z rozmachem zaprojektowana zarówno horyzontalnie, jak i wertykalnie, a kolejne obszary odblokowujemy stopniowo – w duchu rozwiązań znanych z metroidvanii. Pomiędzy misjami podróżujemy sterowcem, który pełni funkcję mobilnej bazy wypadowej.
Rozgrywkę urozmaicają znane moce żywicy – pozwalające tworzyć klony czy chwilowo stać się niewidzialnym – oraz kwarcu. Ten ostatni w „trójce” umożliwia manipulowanie czasem i kontrolowanie umysłów, co bywa zbawienne w sytuacjach kryzysowych. Do tego dochodzi charakterystyczne wyposażenie Styxa: pazury do wspinaczki, kotwiczka ułatwiająca dostęp do trudno dostępnych miejsc czy lotnia pozwalająca szybować nad przepaściami.
Akcja gry toczy się po wydarzeniach z Styx: Shards of Darkness. Styx staje na czele drużyny i wyrusza na poszukiwanie tajemniczego kwarcu. Sytuację komplikuje napięta sytuacja polityczna na kontynencie Iserian, balansującym na krawędzi wojny między ludźmi, elfami i orkami.
Warto dodać, że produkcja pokazuje również genezę Czarnej Ręki – formacji najemników znanej z RPG Of Orcs and Men, w którym Styx był jednym z protagonistów.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
Steam
OpenCritic

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.