Brak podstawowego trybu rozgrywki w menu wyboru drażni fanów serii. I nic dziwnego - to w końcu również na nim zbudowano renomę strzelanek od DICE.
O Battlefieldzie 6 dużo mówiło się jeszcze przed jego premierą, że ma być to tytuł, który przesądzi o losach DICE. Gracze są jednak w tej sprawie podzieleni - oceny oscylują wokół 7 w dziesięciostopniowej skali, a wśród nich znajdziemy zarówno głosy zachwytu, jak i ostrej krytyki. Natomiast świeżo wprowadzone zmiany w drugim sezonie strzelanki nie spełniają w pełni oczekiwań żadnej ze stron.
Do opinii, jakoby DICE nie potrafiło odpowiednio wybrać priorytetów rozwoju swojej najnowszej produkcji, dołączył właśnie kolejny argument. W sieci wywiązała się bowiem dyskusja z udziałem graczy, którzy narzekają na porzucenie bardzo lubianego trybu sieciowej rywalizacji. O co dokładnie chodzi?
Ano chodzi oczywiście o Szturm, który nie wyświetla się nawet w głównym menu gry wieloosobowej. Żeby z niego skorzystać, należy wejść w przeglądarkę niestandardowych lobby i poszukać sobie meczu manualnie. Mało tego, dodana niedawno do gry mapa nie posiada nawet opcji rozgrywki w tym właśnie trybie. Mowa o Contaminated, które dołączyło właśnie do grona niegrywalnych szturmowo map, zaraz obok Empire State oraz Saints Quarter.
Jak czytamy we wspomnianym wątku:
Szturm to podstawowy i ulubiony tryb gry fanów z Bad Company 2, Bf3 i Bf4. Dlaczego w Bf6 jest on tak pomijany? To niesamowity sposób na rozgrywanie meczów skupionych na celach, przy jednoczesnym zachowaniu szybkiego tempa akcji.
Kiedyś, gdy tylko zaczął wyć alarm, panowała chaotyczna, trzymająca w napięciu presja na osiągnięcie celu. Nie mam pojęcia, dlaczego Dice, z ich nieustającym pragnieniem walki w zwarciu w Bf6, zdecydowało się zrezygnować ze Szturmu. To bez sensu.
To zdanie zdają się także podtrzymywać inni gracze, dla których to właśnie Szturm jest podstawowym i elementarnym trybem gry w sieciowych Battlefieldach. Nie oznacza to jednak, że nie znajdą się i tacy, którzy przeczą tym słowom, podtrzymując, że pierwsze miejsce należy do Przełamania:
Absolutnie nie mógłbym się bardziej zgodzić! Nie każdy lubi powolny i nudny Podbój. Chciałbym powrotu tego brutalnego, trzymającego w napięciu, wywołującego niepokój i wymuszającego strategię trybu gry. [...] Powiedziałbym, że to bez wątpienia najbardziej wymagający i strategiczny tryb, a my, którzy dołączyliśmy do BF3, uwielbialiśmy to! Porzuciliśmy wtedy CoD-a dla tego trybu gry opartego na celach... oddajcie go DICE!
Przełamanie jest głównym trybem gry od ponad dekady, odkąd został wprowadzony jako Operacje w BF1. To po prostu lepsza wersja Szturmu dla dużej liczby graczy. Rozwiązuje odwieczny problem Szturmu, polegający na spamowaniu ładunkami wybuchowymi na punktach i pozwala obrońcom na odzyskiwanie celów zamiast ich trwałej utraty i koncentrowania walki w pozostałych miejscach, jak to miało miejsce w Szturmie.
- daveylu
I o ile każdy ma prawo do posiadania własnego zdania, problem pozostaje bez zmian - DICE wydaje się robić strzelankę zapatrzoną w najlepsze części z serii, jednocześnie w ogóle nie patrząc w stronę części z nich. Sercem problemu wciąż pozostaje atencja udzielana trybom deathmatch oraz REDSEC, które już tak mocno do serii nie pasują. Podobno jednak dyskusje na Reddicie mogą być źródłem zmian, więc dobrze, że ta uzyskała tak dalekie zasięgi. Może coś się w tej sprawie zmieni w przyszłości.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jonasz Gulczyński
Kulturoznawca, który urodził się z padem od PSX-a w ręku. Z GRYOnline.pl współpracuje od października 2024 roku, gdzie głównie zajmuje się nowinkami z branży gier z apetytem na bardziej skomplikowane publikacje. Swoje najmłodsze lata spędzał w Górniczej Dolinie, a obecnie nie stroni od strategii turowych wszelkiej maści. Miłośnik prozy Lovecrafta, a także twórczości Quentina Tarantino i Roberta Eggersa. Prywatnie również fan uniwersum Warhammer Fantasy, w którym spędził niezliczoną liczbę godzin zarówno jako gracz, jak i mistrz gry w papierowym wydaniu.