Highguard może być już blisko końca, na co wskazuje wyłączenie oficjalnej strony gry. Na światło dzienne wyszło również, kto stał za sfinansowaniem produkcji.
Pierwsza duża porażka tego roku – Highguard – już niedługo może zakończyć swój żywot, pomimo istnienia całorocznego planu rozwoju. Dodatkowo na światło dzienne wyszło również, kto stał za finansowaniem produkcji.
Highguard określany jest „Concordem 2.0”, co ma całkiem sporo sensu. Obie gry były wyśmiewane już od samej zapowiedzi, a gracze zwiastowali im szybką porażkę. W przypadku produkcji Sony ostatecznie mieli rację – Concord został zamknięty po około 2 tygodniach istnienia. Highguard funkcjonuje już nieco dłużej, ale i on może niedługo zwinąć manatki.
Niedawno studio Wildlight zwolniło większość z około 100-osobowego zespołu. Trudno się dziwić, biorąc pod uwagę bardzo małe zainteresowanie produkcją. W chwili pisania tego tekstu w Highguard bawi się jedynie 755 osób, a w ciągu ostatni 24 godzin w szczytowym momencie liczba ta wynosiła 1507. Produkcja straciła więc niemal wszystkich graczy (było ich w peaku blisko 100 tys.).
Optymizmem nie napawają również media społecznościowe prowadzone przez studio Wildlight. Ostatni post w serwisie X został udostępniony 12 lutego, czyli mówimy już o prawie tygodniowej ciszy. To jednak nie koniec, gdyż dzisiaj zauważono, że oficjalna strona Highguard została wyłączona. Wszystko wskazuje więc na to, że niedługo rzeczywiście możemy otrzymać informację o zamknięciu gry.
W niedawnym poście (obecnie usuniętym) jednego z twórców Highguard, Josha Sobela, stwierdzono, że deweloperzy „uwolnili się z korporacyjnych łańcuchów”, aby stworzyć niezależne dzieło. Okazuje się jednak, że nie do końca jest to prawda, ponieważ według raportu Stephena Totilo z Game File, produkcja była sponsorowana przez Tencent – a konkretnie przez spółkę zależną TiMi Studio Group.
Wychodzi więc na to, że Highguard nie był aż tak „niezależny”, jak opisał to Sobel. Co ciekawe, współzałożyciel serwisu The Game Business, Christopher Dring, uważa, że jest to zupełnie normalna sprawa. W swoim poście zwrócił uwagę, że „wielu innych deweloperów ma „tajne” wsparcie takie jak Tencent”. Nie oznacza ono jednak mniejszej niezależności. Z tym stwierdzeniem nie zgodziła się spora część graczy, w tym także internetowy twórca Bigfry.
Co w tym wszystkim najbardziej interesujące, możliwe że dzięki tej informacji dowiedzieliśmy się, czemu Highguard zostało zapowiedziane jako ostatni gra podczas TGA 2025. Tencent należy bowiem do tzw. „Advisory Board” całego wydarzenia. Według opisu rada nie wpływa w żaden sposób na nominacje, ani nagrody i dowiaduje się o wynikach w tym samym czasie co gracze.
Bigfry zwraca jednak uwagę w swoich postach, że za kulisami Tencent mógł szepnąć kilka słówek na ucho Geoffa Keighleya, aby ten umieścił Highguard na samym końcu gali. Niewykluczone, że chiński gigant zapłacił też za to niemałą sumę pieniędzy. Jest to oczywiście tylko teoria bez potwierdzenia, jednak nie wydaje się być wcale taka niemożliwa.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Więcej:Tak wyglądały najwcześniejsze wersje CS-a. Kultowa strzelanka musiała przejść długą drogę
Steam
OpenCritic

Autor: Marcin Bukowski
Absolwent Elektroniki i Telekomunikacji na Politechnice Gdańskiej, który postanowił poświęcić swoje życie grom wideo. W czasach dzieciństwa gubił się w Górniczej Dolinie oraz „wbijał golda” w League of Legends. Dwadzieścia lat później gry nadal bawią go tak samo. Dziś za ulubione tytuły uważa Persony oraz produkcje typu soulslike od From Software. Stroni od konsol, a wyjątkowe miejsce w jego sercu zajmuje PC. Po godzinach hobbystycznie działa jako tłumacz, tworzy swoją pierwszą grę bądź spędza czas na oglądaniu filmów i seriali (głównie tych animowanych).