To miała być konkurencja dla Need for Speed: Underground 2. Dziś Street Racing Syndicate ma nad NFSU jedną, dużą przewagę

Street Racing Syndicate to jedna z produkcji, które próbowały stanąć w szranki z grami spod szyldu Need for Speed: Underground. Dzisiaj to nieco już zapomniane dzieło można kupić dosłownie za parę złotych.

Krystian Pieniążek

2
To miała być konkurencja dla Need for Speed: Underground 2. Dziś Street Racing Syndicate ma nad NFSU jedną, dużą przewagę, źródło grafiki: Bandai Namco Entertainment.
To miała być konkurencja dla Need for Speed: Underground 2. Dziś Street Racing Syndicate ma nad NFSU jedną, dużą przewagę Źródło: Bandai Namco Entertainment.

Nie brakuje głosów, zgodnie z którymi wydany w 2004 roku Need for Speed: Underground 2 to najlepsza odsłona wyścigowego cyklu od Electronic Arts. Wydaje mi się, że bez trudu zdołałbym znaleźć graczy, którzy do dzisiaj twierdzą, że to wręcz szczytowe osiągnięcie gatunku zręcznościowych wyścigów samochodowych (ewentualnie ustępujące jedynie równie kultowemu Need for Speed: Most Wanted z 2005 roku). Choć z dzisiejszej perspektywy może się wydawać, że próba zmierzenia się z taką legendą byłaby niczym porywanie się z motyką na słońce, pojawiło się kilku deweloperów, którzy próbowali stawić czoła temu wyzwaniu.

Jakiś czas temu na łamach niniejszego cyklu wspominałem już jedną z gier, którą dzisiaj można by opisać słowami „mamy Undergrounda w domu”. Mowa o Juiced wypuszczonym przez THQ w 2005 roku. Wcześniej, bo na przełomie lat 2004 i 2005, na konsolach i komputerach osobistych pojawiło się jeszcze jedno takie dzieło. Mowa o Street Racing Syndicate, które choć ostatecznie przegrało walkę z NFSU2, to jednak dzisiaj ma nad nim jedną kluczową przewagę.

Ten cykl nie jest częścią naszego działu Premium. Decydując się na zakup abonamentu, możesz jednak pomóc w tworzeniu większej liczby takich tekstów. Dziękujemy.

Kup Abonament Premium GRYOnline.pl

Lekcja historii

Na początek odrobina historii. Street Racing Syndicate zostało zapowiedziane wiosną 2002 roku, jako wspólne dzieło studia Eutechnyx oraz firmy 3DO Company. To pierwsze mogło wówczas pochwalić się takimi dziełami, jak Test Drive: Le Mans, 007 Racing czy Big Mutha Truckers, zatem twórcy gry nie byli żółtodziobami w tematyce wyścigów samochodowych. Niestety rok później firma 3DO Company zbankrutowała, a drogą licytacji prawa do opisywanego projektu nabyła firma Namco (dzisiaj znana jako Bandai Namco Entertainment). Pod skrzydłami nowego właściciela całe przedsięwzięcie nieco się zmieniło, ale co najważniejsze – zostało ukończone i trafiło na sklepowe półki.

Trzy miasta

Podobnie jak Need for Speed: Underground 2, Street Racing Syndicate oferowało otwarty świat. A właściwie to otwarte światy, bowiem tytuł pozwalał nam rozbijać się po trzech amerykańskich miastach: Miami, Filadelfii oraz Los Angeles, do których dostęp odblokowywaliśmy w miarę postępów. Podziwialiśmy je zarówno po zapadnięciu zmroku, jak i w ciągu dnia, a poprowadzone przez nie trasy pozwalały na zaliczanie kolejnych okrążeń, a także na wyścigi z punktu A do punktu B.

Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.
Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.

Samochody i tuning

Twórcy nie naginali rzeczywistości i nie przekonywali nas, że w nielegalnych wyścigach ulicznych biorą udział kierowcy jeżdżący egzotycznymi supersamochodami za setki tysięcy lub nawet miliony złotych (jak to bywało w późniejszych odsłonach cyklu Need for Speed, począwszy od kultowego NFS: Most Wanted). Z tego względu oferowali nam dość przyziemny (nawet jak na tamte czasy) garaż, w którym można było znaleźć kultowe samochody takich marek, jak Subaru, Toyota, Mazda, Volkswagen, Mitsubishi czy Nissan. Choć przygodę w wyścigowym półświatku zaczynaliśmy z dość słabymi czterema kółkami, z czasem zyskiwaliśmy dostęp do coraz lepszych samochodów.

Z drugiej strony nie brakowało tu momentów, kiedy lepszym wyjściem niż wymiana swojej dotychczasowej „fury” był jej tuning. Gra oferowała szeroki wachlarz modyfikacji optycznych i mechanicznych, które pozwalały nam przystosować do indywidualnych preferencji wygląd naszego auta (poprzez instalację spoilerów czy neonów, zmianę lakieru i oklejenie go naklejkami), a do nieustannie rosnących potrzeb – jego osiągi. Dostępne w grze części były licencjonowane, zatem obcowaliśmy tu z produktami takich firm, jak GReddy, Bosch, Brembo, Konig, Yokohama czy AEM.

Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.
Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.

Pieniądze, respekt i mandaty

Rzecz jasna na wszystko to potrzebowaliśmy pieniędzy, które zdobywaliśmy, wygrywając kolejne wyścigi. Jako że uczestnictwo w zawodach wymagało od nas postawienia zakładu (co było pewnym powiewem świeżości, bo tego elementu próżno było szukać w NFSU2), ustawienie się na linii startu zawsze wiązało się z ryzykiem, że wyścig zakończymy biedniejsi, niż na niego przyjechaliśmy. Kiedy natomiast nasze kieszenie świeciły pustkami, zawsze mogliśmy założyć się z pozostałymi kierowcami o jedną z części swojego auta; nasi konkurenci również mieli taką możliwość, toteż czasami zwycięzca nie zgarniał gotówki, lecz właśnie nowe podzespoły.

Oprócz tego podczas rozgrywki zdobywaliśmy respekt. O tym, że jesteśmy coraz bardziej rozpoznawalni w wyścigowym półświatku, świadczyło zainteresowanie ze strony płci pięknej, której przedstawicielki zapewniały nam dostęp do kolejnych wyścigów. Ukoronowaniem naszych wysiłków o ich względy było natomiast odblokowanie erotyzowanego filmiku z tańczącą dla nas dziewczyną. Cóż, dzisiaj może się to wydawać kontrowersyjne, ale pierwsza dekada lat 2000 (a zwłaszcza jej pierwsza połowa) rządziła się swoimi prawami.

Jeszcze jednym elementem, którego próżno było szukać u konkurencji ze strony NFSU 1 i 2, były pościgi policyjne. Stróże prawa zaciekle ścigali uczestników nielegalnych zawodów, a ci, którzy padli ich ofiarą, musieli płacić duże mandaty.

Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.
Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.

Problemy

Wychodzi więc na to, że Street Racing Syndicate było bardzo kompetentną grą wyścigową, prawda? Cóż, niby tak, ale nie do końca. Dzieło ekipy Eutechnyx cierpiało na szereg bolączek. Największą z nich był model jazdy, na który narzekali zarówno gracze, jak i recenzenci. Auta prowadziły się tu niczym zabawki, trudno było wyczuć ich ciężar, a ponadto bardzo nerwowo reagowały na zakrętach. Kulała również fizyka kolizji, toteż coś, co powinno skończyć się jedynie lekkim otarciem, często owocowało dużym dzwonem.

Sprawę komplikował fakt, że w grze zaimplementowano system uszkodzeń (jeszcze jeden element nieobecny u konkurencji ze stajni EA), których naprawa potrafiła kosztować naprawdę sporo. To mogło zaboleć, zwłaszcza jeśli zniszczenia samochodu nie wynikały w stu procentach z naszej winy.

Innym problemem SRS-a była sztuczna inteligencja przeciwników, którzy braki w umiejętnościach (czy też w możliwościach swoich wirtualnych szarych komórek) nadrabiali oszukiwaniem. W efekcie oponent, którego zepchnęliśmy na czołowe zderzenie ze ścianą czy innym samochodem, potrafił bardzo szybko nas dogonić i siedzieć nam na ogonie, nawet jeśli w teorii powinien mieć do nadrobienia co najmniej kilkusekundową stratę.

O ile w ogólnym rozrachunku Street Racing Syndicate nie był grą szczególnie trudną, o tyle nie brakowało tu momentów, w których takie zachowania innych kierowców potrafiły naprawdę mocno działać na nerwy. Z drugiej strony podobnie zachowywali się przeciwnicy w obu Undergroundach, jednak z jakiegoś powodu tam nie rzucało mi się to tak bardzo w oczy.

SRS ustępował też konkurencji pod względem jakości oprawy audiowizualnej. Gra była całkiem ładna, choć nie miała szans w bezpośrednim porównaniu z NFSU2. Co zaś tyczy się muzyki… cóż, ponad 20 lat później doskonale pamiętam większość soundtracków z obu Undergroundów, natomiast z SRS-a nie jestem w stanie zanucić dosłownie ani jednego „kawałka”, co chyba nie wymaga dalszego komentarza.

Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.
Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.

Wersja na GameBoya Advance

Z kronikarskiego obowiązku odnotuję jeszcze, że Street Racing Syndicate pojawiło się nie tylko na komputerach osobistych i konsolach (PlayStation 2, Xbox, GameCube), lecz także na GameBoyu Advance. Ta wersja gry była uproszczona pod względem jakości grafiki i zawartości. Autorzy pozbawili ją otwartego świata, licencjonowanych marek i pościgów policyjnych, a także znacząco zmniejszyli wachlarz dostępnych w niej opcji związanych z tuningiem.

Co było potem?

Street Racing Syndicate doczekało się w najlepszym wypadku umiarkowanie ciepłego przyjęcia ze strony branżowych mediów; jego średnia ocen w serwisie Metacritic mieściła się w przedziale 62-66/100. Po latach gracze spojrzeli na ten tytuł bardziej łaskawym okiem, dzięki czemu dzisiaj cieszy się on na Steamie „bardzo pozytywnymi” ocenami.

Po premierze tej produkcji Eutechnyx nie dostarczyło jej kontynuacji, ale stworzyło szereg innych gier wyścigowych. Tak było do 2015 roku, kiedy to firma przeszła w swoisty stan uśpienia, aż 10 lat później oficjalnie zakończyła działalność.

Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.
Street Racing Syndicate. Źródło: Eutechnyx / Funbox Media / Steam.

Jak dzisiaj zagrać w Street Racing Syndicate?

A skoro mowa o Steamie – dostępność omawianej produkcji to przewaga, którą ma ona nad produkcjami spod szyldu Need for Speed: Underground. Wersję na komputery osobiste kupimy bowiem bez większego problemu, a jej regularna cena na platformie Valve wynosi 13,49 zł (choć na przykład w chwili pisania tych słów można ją „wyrwać” za 3,37 zł).

Ceny używanych egzemplarzy pudełkowych wydań na komputery osobiste i PlayStation 2 zaczynają się na poziomie kilku-kilkunastu złotych.

Street Racing Syndicate

Street Racing Syndicate

PC PlayStation Xbox Nintendo
Data wydania: 31 sierpnia 2004
Street Racing Syndicate - Encyklopedia Gier
7.2

Gracze

8.5

Steam

Wszystkie Oceny
Oceń

2

Krystian Pieniążek

Autor: Krystian Pieniążek

Współpracę z GRYOnline.pl rozpoczął w sierpniu 2016 roku. Pomimo że Encyklopedia Gier od początku jest jego oczkiem w głowie, pojawia się również w Newsroomie, a także w dziale Publicystyki. Doświadczenie zawodowe zdobywał na łamach nieistniejącego już serwisu, w którym przepracował niemal trzy lata. Ukończył Kulturoznawstwo na Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Prowadzi własną firmę, biega, uprawia kolarstwo, kocha górskie wędrówki, jest fanem nu metalu, interesuje się kosmosem, a także oczywiście gra. Najlepiej czuje się w grach akcji z otwartym światem i RPG-ach, choć nie pogardzi dobrymi wyścigami czy strzelankami.

Twórcy Baldur's Gate 3 chcą, byś w nowym Divinity zrezygnował ze starych nawyków. Będzie ku temu dobry powód

Poprzedni
Twórcy Baldur's Gate 3 chcą, byś w nowym Divinity zrezygnował ze starych nawyków. Będzie ku temu dobry powód

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl