Zachód nie docenił, a Polacy pokochali. Stunt GP to jedno z tych niezapomnianych wspomnień z dzieciństwa

Dawno temu obok takich gigantów jak Need for Speed, Colin McRae Rally, TOCA czy Gran Turismo w najlepsze brylowały wyścigi lżejsze, takie o zabawkach. Stunt GP od Team17 przyjęto szczególnie ciepło na naszym podwórku jako alternatywę dla Re-Volta.

Hubert Sosnowski

Komentarze
Zachód nie docenił, a Polacy pokochali. Stunt GP to jedno z tych niezapomnianych wspomnień z dzieciństwa, źródło grafiki: Team17.
Zachód nie docenił, a Polacy pokochali. Stunt GP to jedno z tych niezapomnianych wspomnień z dzieciństwa Źródło: Team17.

Na przełomie lat 90. i dwutysięcznych wiele dzieciaków marzyło o dużych, zdalnie sterowanych samochodzikach jak z reklamy czy amerykańskiego filmu. Tanie nie były, a robiły wrażenie. Cóż, nie każdego było na nie stać, ale w wielu domach pojawiały się już lepsze czy gorsze komputery lub konsole. Marzenie dało się więc zrealizować z pomocą gier wideo.

Ekskluzywny klub Nintendo cieszył się Mario Kart, reszta mogła sięgnąć po Re-Volta (a potem też LEGO Racers czy Toon Cars), a dziś podobną rolę pełni też Hot Wheels Unleashed, ale wtedy zabłysnęła też jeszcze jedna niezwykle przyjemna i zapewniająca mnóstwo zabawy produkcja – Stunt GP od Team17 (tego samego studia, które zapewniło nam Wormsy). Była jeszcze głośniejsza, bardziej rozrywkowa i miała na siebie pomysł, a przy tym została polskiemu graczowi w pamięci jako jedna z tych produkcji dobrych i tanich.

Ten cykl nie jest częścią naszego działu Premium. Decydując się na zakup abonamentu, możesz jednak pomóc w tworzeniu większej liczby takich tekstów. Dziękujemy.

Kup Abonament Premium GRYOnline.pl

Źródło: Team17

Pierwszorzędne wyścigi drugorzędne

Przygotowując się do tekstu, odkryłem ze zdziwieniem, że część mediów swego czasu zjechała grę od Team17 albo potraktowała jako przeciętniaka. Nie mogę pozbyć się wrażenia, że takie „mniej poważne” produkcje często miały – i pewnie zawsze mieć będą – pod górkę względem ocen krytyków, youtuberów czy innych opiniotwórców. Rodzimi gracze, jak i prasa poznała się na ścigałce dużo bardziej i przyznawali wyższe noty (rzędu 70-80%) i z tym już łatwiej się zgodzić. Bo nawet odkładając różowe okulary nostalgii do etui, fakty pozostają faktami. Stunt GP do dziś pozostaje kompetentnym małym-wielkim racerem z porządną liczbą samochodzików, tras i kilkoma angażującymi trybami zabawy.

Fabuła? Jeśli jakaś istniała, to przepadła wraz z instrukcjami dołączanymi do pudełek, bo w samej grze po historii nie znajdziecie nawet śladu. Liczyło się to, by szybko wybrać tryb, wozik i trasę (jeśli dany wariant rozgrywki pozwalał) i po prostu się bawić.

Nasze zdalnie sterowane samochodziki brały udział w kilku typach zawodów. W pojedynczym wyścigu ustawialiśmy liczbę, poziom przeciwników, mapkę i bolid z dostępnej puli. Tę zaś poszerzaliśmy dzięki trybowi Arcade. Ten zawsze składał się z czterech rund zawodów o rosnącym stopniu drudności. Zależnie od tego, z jakiej kategorii samochodów korzystaliśmy, startowaliśmy w innym punkcie drzewka, na którym wybieraliśmy odgałęzienia, po których progresujemy. Ten wariant był o tyle ciekawy, że na przykład ścieżka mini-terenówek w pewnym momencie krzyżowała się z innymi kategoriami wagowymi wozików, przez co wyścig mógł stanowić mniejsze lub większe wyzwanie. Możliwe, że spędziłem w nim najwięcej godzin. Możliwe też, że spędziłem w nim zdecydowanie za dużo godzin.

Źródło: Team17

Do tego mogliśmy spróbować poćwiczyć akrobacje w specjalnym, oddzielnym trybie i podbijać wyniki. Najbardziej rozbudowaną rozgrywkę oferowały Zawody, czyli mini-mistrzostwa, a w zasadzie króciutka kampania, składająca się z 20 wyścigów. Wybieraliśmy nie tylko wozik, ale też sponsora, od którego zależało, do jakich modyfikacji mieliśmy dostęp. Te zdobywaliśmy za punkty. Z tytułu wielu zmiennych tryb ten oferował sporą regrywalność (podobnie jak Arcade). Wisienkę na torcie stanowił tryb dla wielu graczy na podzielonym ekranie, do czego potrzebny był osobny kontroler.

Samochodziki zaś podzielono na trzy kategorie – Pionierów przestworzy (zbalansowane, z naciskiem na potencjał akrobacji), Dzikie resory (terenówki), Demony prędkości (najszybsze).

No dobrze, ale jak się w to całe Stunt GP grało? Ano, niezwykle przyjemnie. Nasze autka pędziły po zróżnicowanych i odpałowych torach pełnych pętli, hopek podjazdów do góry czy niesamowicie długich opadających fragmentów. Czuć było różnice w prowadzeniu, prędkości, przyczepności, możliwościach robienia tricków w powietrzu czy mocy dopalacza. Trzeba było nauczyć się specyficznego operowania bolidami na zakrętach (potrafiły same nieco przyhamować), ale to też dawało satysfakcję.

Źródło: Team17

Orły z plastiku

Złożoność tras rosła z czasem, a nawierzchnie faktycznie miały znaczenie. Do tego musieliśmy dbać o poziom baterii. To od niej zależała prędkość wozu, jak i możliwość korzystania z dopalacza. Wiązało się to z pewnym elementem ryzyka i strategii, bo poziom energii uzupełnialiśmy na dwa sposoby – pierwszy, bezpieczny wiązał się ze spowolnieniem – zjeżdżaliśmy do specjalnego tuneliku, by się wzmocnić i napełnić (lub niemal napełnić) akumulator.

Druga opcja wiązała się z ryzykiem, ale bardziej nagradzała – mowa o akrobacjach, które stanowiły jedną z głównych atrakcji gry. Poprzez beczki i przewroty dokonane w locie. Raz, że nabijaliśmy punkty, a dwa, że nie wytracaliśmy prędkości – chyba że popis się nie udał i samochód wylądował na dachu. Liczyło się nasze wyczucie, jak i możliwości autka i przyznam, że przyjemnie podbijało to adrenalinę. Zwłaszcza że fizyka też pasowała do zabawowego tonu gry – przestrzelony wybryk potrafił katapultować nas z mapy, przez co mogliśmy zostać w tyle, a nadrabianie do łatwych nie należało (rubber banding, jeśli istniał, nie należał do przesadnie inwazyjnych, na ile pamiętam).

Źródło: Team17

Lato ze Stunt GP

Twórcy odpuścili sobie system powerupów i przeszkadzajek rodem z Re-Volta czy Mario Kart. Postawili na szybkość, prostotę i manewry w powietrzu. I szczerze? Wiem, że różne dopalacze i przeszkadzajki przyjemnie zwiększają chaos na ekranie, ale to, co oferowało Stunt GP w zupełności wystarczyło, by podbijać adrenalinę i cieszyć tak młodzieńcze jak i nieco (dużo…) starsze umysły.

Raczej nie przeszkadzało też, że Stunt GP czarowało letnim, plażowo-zabawowym nastrojem. Większość tras utrzymano w jasnych, żywych, odrealnionych barwach – trochę jak z dziecięcych wspomnień. Otoczenie tras zazwyczaj cieszyło oko i dawało wrażenie podróżowania po świecie za sprawą akcentów z rozmaitych regionów świata. Same autka zaprojektowano z niemałą, młodzieńczą wręcz, fantazją – widać, że ta gra dawała twórcom radochę. Radochę, która udziela się też graczom. Radochę podbijaną przez świetną, energetyczną ścieżkę dźwiękową, na którą składały się gitarowe i elektroniczne brzmienia zachęcające do szybkiej i brawurowej jazdy.

Źródło: Team17

Jak dziś zagrać w Stunt GP?

Możliwe, że w Polsce za fenomen Stunt GP odpowiadała cena i przystępność. Mimo że gra należała do raczej ładnych, to nie wymagała PC-smoka, a w dodatku oferowała polską wersję językową i nigdy nie należała do drogich. Przeżyła też drugą młodość jako dodatek do magazynów o grach – sam posiadam gdzieś zakopaną kopię z Komputer Świat GRY (numer z recenzją Disciples 2: Mroczne Proroctwo, pamiętam do dziś!).

Dziś Stunt GP dostać zdecydowanie trudniej, przynajmniej oficjalnymi kanałami. Nie znajdziecie jej na Steamie czy GOG (możecie zagłosować na grę w Dreamliście tego drugiego serwisu). Łatwiej o płytkę z aukcji, być może o coś z szarej strefy pokroju abandonware. Odpalić grę niezwykle łatwo – raczej bezproblemowo rusza na Windowsie 10 (nie wiem, jak z Windowsem 11, ale mało kto chce wiedzieć…). Gra swego czasu wyszła też na PS2 i Dreamcasta, lecz tutaj już znacznie trudniej dorwać pudełko (i często kosztuje ono krocie). Jeśli macie odrobinę samozaparcia, to warto postarać się o swoją kopię. Mimo archaicznej grafiki Stunt GP wciąż pozostaje sympatyczną, dającą radość ścigałką. A o to na koniec dnia w takich grach chodzi.

Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!

Stunt GP

Stunt GP

PC PlayStation
Data wydania: 6 kwietnia 2001
Stunt GP - Encyklopedia Gier
8.0

GRYOnline

8.3

Gracze

Wszystkie Oceny
Oceń

Hubert Sosnowski

Autor: Hubert Sosnowski

Do GRYOnline.pl dołączył w 2017 roku, jako autor tekstów o grach i filmach. Do 2023 roku szef działu filmowego i portalu Filmomaniak.pl. Pisania artykułów uczył się, pracując dla portalu Dzika Banda. Jego teksty publikowano na kawerna.pl, film.onet.pl, zwierciadlo.pl oraz w polskim Playboyu. Opublikował opowiadania w miesięczniku Science Fiction Fantasy i Horror oraz pierwszym tomie Antologii Wolsung. Żyje „kinem środka” i mięsistą rozrywką, ale nie pogardzi ani eksperymentami, ani Szybkimi i wściekłymi. W grach szuka przede wszystkim dobrej historii. Uwielbia Baldur's Gate 2, ale na widok Unreal Tournament, Dooma, czy dobrych wyścigów budzi się w nim dziecko. Rozmiłowany w szopach i thrash-metalu. Od 2012 roku gra i tworzy larpy, zarówno w ramach Białostockiego Klubu Larpowego Żywia, jak i komercyjne przedsięwzięcia w stylu Witcher School.

Fani RPG nie mają wątpliwości: bezczelne kłamstwo pojawia się już w drugiej sekundzie zwiastuna. „Mam nadzieję, że nikt nigdy nie zagra w wasze gry”

Poprzedni
Fani RPG nie mają wątpliwości: bezczelne kłamstwo pojawia się już w drugiej sekundzie zwiastuna. „Mam nadzieję, że nikt nigdy nie zagra w wasze gry”

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl