W Diablo 3 wciąż mają grać „miliony” osób, w tym te, które migrują pomiędzy poszczególnymi odsłonami kultowej serii hack’n’slashy.
Najgorsze (?) Diablo wciąż ma przyciągać „miliony graczy”, twierdzi Blizzard po udanym debiucie nowego wydania Diablo 2.
Ponad 7,5 tysiąca graczy jednocześnie – taki wynik na razie wywalczyła „piekielna” wersja Diablo II po debiucie na Steamie. Co nie wygląda przesadnie imponująco, dopóki nie uświadomimy sobie, że „wskrzeszony” remaster kultowego hack’n’slasha jest dostępny na konsolach oraz w sklepie Battle.net od ponad 4 lat, a posiadacze gry mogą zakupić dostęp do dodatku Reign of Warlock za mniej, niż wynosi koszt zakupu Infernal Edition. Innymi słowy, najbardziej zagorzali fani D2 zdążyli już dodać tę pozycję do swoich kolekcji gier.
Skoro o kupowaniu mowa, Diablo 2: Resurrected – Infernal Edition to obecnie trzecia najpopularniejsza gra na Steamie pod względem sprzedaży. Jak widać, nieoczekiwany debiut czarnoksiężnika w Sanktuarium i D2 na Steamie zachęcił wiele osób do sprawdzenia nowego wcielenia tej legendarnej produkcji. W parze z tym idą też dobre recenzje użytkowników platformy: na razie względnie nieliczne (jak na tak wielką markę), ale na ponad tysiąc opinii 89% jest pozytywnych.
Niemniej na razie wygląda na to, że „dwójka” pozostanie w tyle za „czwartym” Diablo – choć nieznacznie bo najnowszy „peak” graczy D4 to nieco ponad 7,5 tys. użytkowników Steama jednocześnie (co jest spadkiem formy dla tego tytułu).
Co jednak ciekawe, to że teraz Blizzard uznał za stosowne wskazać na powodzenie innego tytułu. Matthew Cederquist, producent wykonawczy sprawujący pieczę nad „dziedzictwem” serii, zdradził w wywiadzie dla serwisu Eurogamer, że Diablo 3 nadal ma ogromną bazę graczy i „miliony osób wciąż grają” w trójkę.
Nawet po premierze Diablo 4 niektórzy gracze przenieśli się do D4, ale Diablo 3 nadal ma ogromną bazę graczy. W każdym sezonie rankingowym można zaobserwować, jak gracze przechodzą z D4 z powrotem do D3 i grają przez pierwszy weekend lub tydzień, a potem wracają do D4. I odwrotnie w przypadku D2.
Jest to o tyle znamienne, że Diablo 3 jest często postrzegane jako jeśli nie najgorsza gra z serii, to taka, której premiera wypadła historycznie źle. Nie w kontekście sprzedaży lub liczby graczy, bo pod tym względem „trójka” na pewno nie zawiodła; wręcz przebiła oczekiwania twórców, co zresztą było powodem części problemów w dniu debiutu.
Oczywiście, jak zawsze, fani bynajmniej nie są zgodni co do tego wyroku, zwłaszcza że D3 zdążyło odzyskać szacunek miłośników Sanktuarium po kolejnych aktualizacjach i dodatku. Część graczy wskazuje na Diablo Immortal i niesławne „przecież macie telefony” jak gorszego reprezentanta marki. Inni internauci nie zostawiają suchej nitki na Diablo IV (nie tylko z powodu klasycznego syndromu „uprzedzenia” do najnowszej odsłony serii). Niektórzy fani wskazują nawet na „jedynkę”.
Niemniej Diablo 3 zwykle dominuje w tych zestawieniach. Na korzyść Diablo 4 przemawia jego świeżość (i trwający rozwój; w drodze jest drugie duże rozszerzenie), a jedynka zwykle dostaje rozgrzeszenie z uwagi na bycie pierwszą częścią cyklu, która podłożyła podwaliny pod całą markę. Co do Immortal, wiele osób wyklucza tę pozycję z konwersacji jako mobilny spin-off „niebędący Diablo” – choć są i tacy, którzy po prostu bardziej cenią ten tytuł od „trójki”.
Mimo to wygląda na to, że fani Sanktuarium stale migrują między poszczególnymi odsłonami, także do „trójki”, o czym też wspomniał Cederquist. Zdaniem twórcy Diablo różni się m.in. World of Warcraft, bo gracze nie „osiedlają się” na stałe w jednej wersji gry (klasycznej lub współczesnej), głównie przez brak „presji społecznej”, tj. zawartości wymagającej ścisłej współpracy z podziałem na określone role. W efekcie fani przechodzą od jednej gry do drugiej pomiędzy kolejnymi sezonami.
Nasze gry charakteryzują się dużymi wahaniami [liczby graczy – przyp. red.], a to dlatego, że zawierają sezonowe treści. Wszyscy wracają, by wziąć udział w wyścigu rankingowym, a my tworzymy je w taki sposób, aby tak właśnie było. Nigdy więcnie dojdzie do sytuacji, w której ranking D3 wyprzedzi ranking D2, a ten z kolei wyprzedzi ranking D4. Chcemy, aby gracze mogli powiedzieć: „OK, dzisiaj zagram w tę wersję Diablo, a za dwa tygodnie może w tę wersję Diablo” i tak dalej.
Niestety, bez dokładnych statystyk nie sposób zweryfikować tych „milionów” w Diablo 3, Diablo 2 lub Diablo 4. Możemy więc tylko uwierzyć twórcy na słowo, że cała seria (poza ledwie dostępną jedynką) ma wielu wiernych fanów.
Przypomnijmy, że w Diablo 2 Resurrected można też zagrać w ramach usługi Xbox Game Pass.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
Część odnośników na tej stronie to linki afiliacyjne. Klikając w nie zostaniesz przeniesiony do serwisu partnera, a my możemy otrzymać prowizję od dokonanych przez Ciebie zakupów. Nie ponosisz żadnych dodatkowych kosztów, a jednocześnie wspierasz pracę naszej redakcji. Dziękujemy!
Więcej:Zapomnijcie o nowej klasie. Po 25 latach prawdziwą atrakcją Diablo 2 jest niepozorna funkcja
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic
GRYOnline
Gracze
1

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).