Szef GameStopu woli skupić się na gratkach dla „kolekcjonerów” i eBayu niż sprzedaży gier wideo lub porzuceniu płyt przez Sony.
Jeden z niegdyś czołowych sprzedawców detalicznych gier wideo nie przejmuje się porzuceniem fizycznych nośników przez Sony, bo nie ma to żadnego znaczenia dla firmy, która najwyraźniej nie przywiązuje już wagi do sprzedaży gier.
Właściciel PlayStation nie zyskał sobie sympatii graczy zapowiedzią rezygnacji z gier na płytach do stycznia 2028 roku. Ba, nawet niektórzy twórcy, fizyczne i cyfrowe sklepy oraz przede wszystkim specjaliści od historii interaktywnej rozrywki krytykują japoński koncern za tę decyzję.
Niemniej obok głośnych pomstowań na SIE pojawiły się też opinie, że decyzja Sony jest uzasadniona, a protestowanie przeciwko niej jest z góry skazane na porażkę. Podobne zdanie wyraził Ryna Cohen w wywiadzie dla agencji Bloomberg. Prezes amerykańskiej sieci sklepów GameStop stwierdził, że decyzja Sony nie będzie miała większego wpływu na jego spółkę:
To nie ma żadnego znaczenia. To jest zupełnie, zupełnie nieistotne.
Takie słowa mogą dziwić, bo przecież GameStop zyskał renomę jako sprzedawca „pudełek”, w tym używanych kopii gier. Sęk w tym, że w pierwszym kwartale 2026 roku fiskalnego tylko 18% przychodu tej marki pochodzi z całej sprzedaży oprogramowania („12%” według Cohena). Znacznie więcej firma zarabia na „kolekcjonerskich” produktach, na przykład kartach Pokemon TCG (41%; szef GS mówi wręcz, że jest to „ponad połowa” całego biznesu spółki). Wielce wymowne jest, że gdy dziennikarze próbowali dopytać Cohena o kwestie związane z Grand Theft Auto 6 (tak, TO GTA VI), Amerykanin wolał ponownie mówić o serwisie eBay, tj. o możliwości połączenia go z GameStopem w celu stworzenia „biznesu wartego bilion dolarów”.
Taka postawa prezesa jednej z ostatnich wielkich sieci sklepów stacjonarnych z grami wideo może być uznana za znak czasów. Wśród obaw wyrażanych przez graczy w kontekście porzucenia płyt znalazły się m.in. możliwość uzyskania de facto monopolu przez PlayStation Store oraz całkowite uśmiercenie rynku używanych gier. Jeśli jednak nawet niegdyś kluczowy gracz na rynku nie przywiązuje wagi do sprzedaży gier (nie tylko na płytach), to jaki byłby faktyczny protest bezpośrednio zainteresowanych (deweloperów i wydawców) przeciwko skupieniu całej dystrybucji na platformie Sony?
Co można uznać za zabawne, to że kilkanaście lat wcześniej zarząd GameStopu niespecjalnie wierzył w przyszłość dystrybucji cyfrowej, uznając ją za przemijający trend, po którym sprzedaż stacjonarna gier znów wróci do łask. Najwyraźniej obecne szefostwo spółki zupełnie dało za wygraną.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).