Premier Korei Południowej wyraził uznanie dla twórców Crimson Desert i wskazuje, że rodzime gry mogą się stać filarem tzw. K-treści.
Crimson Desert stało się dla Korei Południowej tym, czym Clair Obscur: Expedition 33 dla Francji i Black Myth: Wukong dla Chin. Przynajmniej tak to wygląda po wypowiedzi południowokoreańskiego premiera.
Najnowsza gra ekspertów od MMO niewątpliwie podzieliła graczy i recenzentów na premierę, co było widać po opiniach na Steamie. Jednakże ponad miesiąc później zamiast „mieszanych” ocen Crimson Desert ma 83% „łapek w górę”. Innymi słowy: to faktycznie gra, z którą nabywcy muszą spędzić więcej czasu, by dać się jej zauroczyć, choć swoje zapewne zrobiły też kolejne aktualizacje.
Jak zauważyły serwisy IGN i PC Gamer, premier Kim Min-Seok skomentował sukces Crimson Desert w serwisie X. Polityk zwrócił uwagę, że dzieło studia Pearl Abyss sprzedało się w 5 mln egzemplarzy w rekordowym czasie dla południowokoreańskiej branży gier i CD jest dla niej „punktem zwrotnym”: dowodem na to, że „koreańska branża gier może się rozwijać i pobijać kolejne platformy, włącznie z konsolami, które w Korei Południowej wciąż pozostają daleko w tyle z urządzeniami mobilnymi i pecetami”.
Taka deklaracja brzmi podobnie do tego, co mogliśmy usłyszeć w przypadku dwóch innych produkcji: Clair Obscur: Expedition 33 oraz Black Myth: Wukong. Wszystkie trzy produkcje nie tylko odniosły wielki sukces (i niespodziewany, choć może nieco mniej w przypadku CD), ale też dokonały tego mimo (czy też dzięki) wyraźnych inspiracji krajową kulturą i tradycją twórców (na co też zwrócił uwagę Min-Seok). Co, swoją drogą, może budzić również skojarzenia ze „słowiańskimi” Wiedźminami CD Projektu.
Co również może wydawać się znajome w kontekście CDP, to deklaracja Min-Seoka, że jego rząd będzie aktywnie wspierał rodzimą branżę gier, by „K-Gry mogły zabłysnąć jako jeden z filarów K-Treści” („K-Games” i „K-Contents”), czyli koreańskiej twórczości. W Polsce sukcesy Wiedźmina również przełożyły się na oficjalne inwestycje (pomińmy, z jakim czasem skutkiem), a na pewno większą liczbę udanych polskich produkcji. Również we Francji i w Chinach politycy / dziennikarze stacji rządowych podkreślali znaczenie sukcesów rodzimych hitów dla promowania krajowej kultury na świecie (oraz, w przypadku BMW, potencjał rodzimego rynku nabywców).
Oczywiście można być cynikiem i uznać takie poklepywanie deweloperów po plecach przez polityków za próbę podpięcia się pod sukcesy gier. Niemniej to wciąż pokazuje, jak w XXI wieku poprawiło się postrzeganie twórców gier w świadomości osób spoza branży. Nawet jeśli tu i ówdzie wciąż zdarzają się inicjatywy bliższe niegdyś niemal niezachwianej narracji o „komputerowych mordercach”.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Jakub Błażewicz
Ukończył polonistyczne studia magisterskie na Uniwersytecie Warszawskim pracą poświęconą tej właśnie tematyce. Przygodę z GRYOnline.pl rozpoczął w 2015 roku, pisząc w Newsroomie growym, a następnie również filmowym i technologicznym (nie zabrakło też udziału w Encyklopedii Gier). Grami wideo (i nie tylko wideo) zainteresowany od lat. Zaczynał od platformówek i do dziś pozostaje ich wielkim fanem (w tym metroidvanii), ale wykazuje też zainteresowanie karciankami (także papierowymi), bijatykami, soulslike’ami i w zasadzie wszystkim, co dotyczy gier jako takich. Potrafi zachwycać się pikselowymi postaciami z gier pamiętających czasy Game Boya łupanego (jeśli nie starszymi).