Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać
Publicystyka 31 maja 2021, 12:46

autor: Froozyy

Top 100 najlepszych gier z otwartym światem - ranking redakcji

Otwarte światy i sandboxy od lat kuszą nas pięknymi widokami, mnogością aktywności do wykonania i obietnicami kilometrów niezwykłej przestrzeni do poznania. Wybraliśmy sto najlepszych z nich.

60. Euro Truck Simulator 2 (ETS2)

Chwila, chwila? Symulator kierowcy ciężarówki znalazł się w zestawieniu najlepszych sandboksów? Tak, i to wcale nie jest pomyłka. Przypisanie danego tytułu do kategorii symulatorów nie oznacza przecież, że nie może on zawierać także elementów otwartego świata. Co więcej, akurat Euro Truck Simulator 2 może pochwalić się ogromną powierzchnią oddaną do naszej dyspozycji. Dzięki samej podstawce zjeździmy tysiące kilometrów w Europie, odwiedzając jej największe oraz najbardziej rozpoznawalne miasta. Dorzućmy do tego masę dodatków wprowadzających kolejne trasy, a tak naprawdę otrzymamy jeden z największych sandboksów w tym rankingu.

59. Batman: Arkham City

Każdy szanujący się fan uniwersum DC i Batmana powinien mieć już dawno za sobą przygodę z tym cyklem. Jeśli nie, to najwyższa pora to nadrobić. W naszym rankingu jako pierwsza pojawiła się druga odsłona serii wydana w 2011 roku. To bezpośrednia kontynuacja Arkham Asylum, więc warto zapoznać się także z „jedynką”, aby być na bieżąco z przygodami Batmana. Na tym nie kończą się powiązania, bowiem Arkham City garściami czerpie z rozwiązań zawartych w oryginale, takich jak charakterystyczny system walki, wykorzystanie wielu postaci znanych z kart komiksów i mroczny świat. Wszystko to robi jednak odrobinę lepiej i do tego, w przeciwieństwie do swego liniowego poprzednika, w prawdziwie otwartym świecie, dlatego też zasłużyło na miejsce w rankingu najlepszych sandboksów.

Zdaniem redakcji

Za sprawą Batmana: Arkham City seria wskoczyła w otwarty świat i już tam pozostała. Gra wreszcie pozwoliła nam naprawdę poczuć się jak Mroczny Rycerz patrolujący ulice miasta. Wszystko było tutaj wyśmienite – fabuła, mechanika, różnorodność zadań i starcia z bossami.

Przede wszystkim jednak tytuł ten nauczył mnie kochać małe otwarte światy. Dzisiaj większość deweloperów tworzy gigantyczne wirtualne krainy, a te mają oczywiście swoje zalety, ale i swoje wady. Takie uniwersa siłą rzeczy stają się jedynie tłami, gdyż zbyt mało czasu spędzamy w danej okolicy, aby naprawdę się z nią zapoznać. Arkham City jak na współczesne standardy było wręcz malutkie. Ale każdy skrawek wypełniono tu detalami, dzięki czemu chciało się zwiedzić wszystkie jego zaułki. Kolejne części, czyli Arkham Origins i Arkham Knight, okazały się już na to zbyt duże, więc pomimo lepszych mechanizmów w moich oczach nigdy nie były w stanie dorównać Arkham City.

Adrian Werner

58. Shadow of The Colossus

Szesnaście kolosów do pokonania, bohater wyposażony tylko w miecz i łuk oraz misja przywrócenia dziewczyny o imieniu Mono do życia. Tak mniej więcej przedstawia się historia opowiadana w Shadow of The Colossus. A to właśnie na 58 miejscu naszego rankingu wylądował remake tej kultowej gry, która po raz pierwszy ukazała się w 2005 roku. Posiadacze konsol PlayStation 4 otrzymali okazję zapoznania się z tą klasyką w odświeżonej wersji i nie ma co owijać w bawełnę – jest to świetne doświadczenie. Twórcy postarali się o zachowanie ducha oryginału, dostosowując przy tym rozgrywkę do dzisiejszych standardów.

Zdaniem redakcji

Zakazane Ziemie Shadow of The Colossus przygotowano zupełnie inaczej, niż tworzy się współczesne otwarte światy. Nie ma tu znajdziek (przynajmniej takich oczywistych), nie ma aktywności i misji pobocznych, nie ma nawet jakichkolwiek postaci, z którymi moglibyśmy porozmawiać. Jest tylko bohater, jego koń, szesnaście mitycznych bestii do pokonania i bezkresne, wywołujące melancholię krainy do przemierzenia. Gdy nic nie odwraca naszej uwagi i gdy zamiast biegać wpatrzeni w minimapę od znacznika do znacznika, faktycznie eksplorujemy świat, okazuje się, że wirtualne uniwersa potrafią obronić się same. Wystarczy piękny i przemyślany projekt, a sama chęć zobaczenia, co znajduje się za kolejnym wzgórzem albo czy majaczący w oddali las kryje jakieś interesujące ruiny, będzie skuteczniejszą motywacją do eksploracji od perspektywy zdobycia setnej znajdźki.

Czarny Wilk

57. Pathologic 2

Niech Was nie zmyli ta „dwójka” w tytule, bowiem po raz kolejny mamy do czynienia z remakiem, mniej więcej. Wydany w 2005 roku oryginał, mimo pewnych ograniczeń finansowych oraz technologicznych, został przyjęty całkiem dobrze. Twórcy pragnęli jednak zrealizować swoją pierwotną wizję lepiej, dlatego w 2019 roku otrzymaliśmy Pathologic 2, czyli produkcję będącą odświeżoną, przemyślaną na nowo wersją poprzedniej gry. Tytuł ten stawia w głównej mierze na mroczny i dołujący klimat oraz moralne dylematy. Wcielamy się w chirurga, który musi zmierzyć się nie tylko z własnymi problemami, ale także powstrzymać zarazę nękającą mieszkańców miasteczka. Ma na to zaledwie dwanaście dni.

Zostało jeszcze 61% zawartości tej strony, której nie widzisz w tej chwili ...

... pozostała treść tej strony oraz tysiące innych ciekawych materiałów dostępne są w całości dla posiadaczy Abonamentu Premium

Abonament dla Ciebie
Cyberpunk 2077

Cyberpunk 2077

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Wiedźmin 3: Dziki Gon

Grand Theft Auto V

Grand Theft Auto V

Red Dead Redemption 2

Red Dead Redemption 2

The Elder Scrolls V: Skyrim

The Elder Scrolls V: Skyrim

Horizon: Zero Dawn - Complete Edition

Horizon: Zero Dawn - Complete Edition

Ghost of Tsushima

Ghost of Tsushima

World of Warcraft

World of Warcraft

Najmniejsze sandboksy - czyli nie zawsze rozmiar ma znaczenie
Najmniejsze sandboksy - czyli nie zawsze rozmiar ma znaczenie

Wśród twórców gier z otwartymi światami panuje wielki wyścig o to, kto zrobi najbardziej gigantyczną wirtualną makietę. Tymczasem serca graczy często zdobywają twórcy, którzy zamiast na rozmiar, stawiają na wypełnienie niewielkich przestrzeni atrakcjami.

Czy w otwartym świecie da się opowiedzieć dobrą historię?
Czy w otwartym świecie da się opowiedzieć dobrą historię?

Znacie to. Wielka mapa, multum aktywności i swoboda działania, a w tle niezapadająca w pamięć fabuła z jakimś tam łotrem, jakimiś tam przyjaciółmi do uratowania i zwrotem akcji, o którym zapominamy po dziesięciu minutach. Czy naprawdę tak musi być?