Polecamy Recenzje Przed premierą Publicystyka Warto zagrać

Publicystyka

Publicystyka 20 sierpnia 2017, 11:30

autor: Maciej Pawlikowski

Poza grami zajmuje się krytyką literacką, czasami trochę życiem, czasami trochę przeżyciem.

Zrobione za granicą, ukochane nad Wisłą. Kultowe gry Polaków

Są takie gry, które – choć powstały za granicą – największym kultem otaczane są w Polsce. Wybraliśmy najciekawsze z nich i spróbowaliśmy poszukać przyczyn tej niesamowitej popularności na Wisłą.

Czasami nie rozumiemy fenomenu jakiejś gry i całe zamieszanie wokół niej uznajemy za głupie. Być może dla wielu z Was tak było z Minecraftem, Pokemonami czy World of Warcraft, ale zawsze za tak wielkim zainteresowaniem stoi nie tyle głupota (nasza czy innych), tylko konkretne czynniki, które składają się na powodzenie danego tytułu wśród graczy. Postanowiliśmy przyjrzeć się tym zachodnim produkcjom, które z jakiegoś powodu odniosły w Polsce niebotyczny wręcz sukces i skupiły wokół siebie wiernych fanów, nawet dzisiaj wspominających swoje ukochane hity z łezką w oku lub... wciąż w nie grających. Czemu niektóre gry zdobyły w Polsce większą popularność niż gdziekolwiek indziej na świecie?

Chodzi o pieniądze...

Często chodziło o pieniądze. Kasa, szczególnie ta od mamy i taty, musiała się zgadzać, dlatego niejednokrotnie odpowiednia cena przesądzała o popularności tytułu. Niekiedy jednak istotny okazywał się przyjęty model dystrybucji i powszechny dostęp do gry. W czasach, kiedy wciąż królowały komputerowe pisemka z płytkami CD – internet, choć dynamicznie się rozwijał, pozostawał poza zasięgiem Jana Kowalskiego; stałe łącza wyparły modemy stosunkowo późno i dopiero wówczas, gdy staniały z 1500 zł do 150–200 zł. Dlatego fakt, że gra ukazywała się w Świecie Gier Komputerowych albo CD-Action, powodował, że wszyscy w danym miesiącu graliśmy w to samo. Jeśli dana produkcja sprzedawana była w kioskach, dostęp do niej mieli nie tylko klienci salonów prasowych i sklepów z grami dużych miast, ale również mieszkańcy miasteczek i wsi.

...i polską wersję

Nie bez znaczenia była także rodzima wersja. Język angielski w szkołach to wcale nie tak dawny pomysł i w latach 90. wydanie gry po polsku mogło decydować o wielkości jej sprzedaży (a i dzisiaj to nadal ważny czynnik wpływający na zainteresowanie danym tytułem). Być może część z Was pamięta jeszcze, że dawniej konsolowe gry nie były w ogóle tłumaczone, przez co stawały się nie tylko obiektem kpin, ale też zrażały do siebie potencjalnych nowych odbiorców. Lokalizacja bezpośrednio wiąże się z przystępnością gry, a przystępność jest już czynnikiem, który przekłada się na sukces.

Przedstawiamy zatem wybrane pozycje, które w szczególny sposób zachowały się w sercach polskich graczy, choć w krajach, w których zostały wyprodukowane, nie są zazwyczaj darzone aż takim kultem.

Na potrzeby tego artykułu wybraliśmy gry, które osiągnęły w Polsce większy sukces niż gdziekolwiek indziej na świecie. Oparliśmy się na zestawieniach popularności opracowanych przez firmę Google.

Gothic

Gothic

Deluxe Ski Jump 4

Deluxe Ski Jump 4

Twierdza

Twierdza

SpellForce: Zakon Świtu

SpellForce: Zakon Świtu

Zeus: Pan Olimpu

Zeus: Pan Olimpu

Heroes of Might and Magic III: The Restoration of Erathia

Heroes of Might and Magic III: The Restoration of Erathia

Deluxe Ski Jump 3.0

Deluxe Ski Jump 3.0

Croc: Legend of the Gobbos

Croc: Legend of the Gobbos

Tibia

Tibia

Za co pokochaliśmy Gothica? 16 powodów na 16. urodziny
Za co pokochaliśmy Gothica? 16 powodów na 16. urodziny

Staruszek Gothic skończył niedawno 16 lat. Z tej okazji raz jeszcze wspominamy, czym dzieło studia Piranha Bytes skradło nasze serca i za co wpisało się na stałe w historię komputerowej rozrywki.

Kamil Stoch z pikseli – historia gier o skokach narciarskich
Kamil Stoch z pikseli – historia gier o skokach narciarskich

Kiedyś grało się „w Małysza”. Dzisiaj, kiedy Kamil Stoch idzie w ślady orła z Wisły, wspominamy produkcje, w których wcielaliśmy w skoczków narciarskich. Gatunek ten jest już dzisiaj zapomniany, ale... ile mamy dzięki niemu świetnych wspomnień!

Komentarze Czytelników (48)

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze
20.08.2017 12:26
😐
4
zanonimizowany1166976
30
Pretorianin

Też nigdy nie rozumiałem fenomenu Tibii, dla mnie gra zawsze była nudna i nigdy nie grałem w to więcej niż max godzinę a próbowałem już wiele razy się do niej przekonać

20.08.2017 12:44
odpowiedz
3 odpowiedzi
WolfDale
17
Poeta za pięć groszy

Też nigdy nie mogłem pojąć fenomenu Tibii. Mimo, że taka grafika mi w grach nie przeszkadza, czy nawet brak dźwięku, ale ta gra nie miała sensu. Kiedyś zakochany kolega w tej grze mnie raz namówił, pograłem z nim ze dwie godziny z czego większość czasu spędziliśmy na piciu piwa w tawernie pijąc alkohol i pisząc na czacie.

O Twierdzy słyszałem dużo, ale nigdy w nią nie grałem mimo że koledzy ciągle o niej rozmawiali.

DSJ grało się dużo, bo to przyjemna była gierka, szczególnie gdy złapało się wiatr i czasem zupełnie przypadkiem wykręciło pokręcony rekord. Miłe wspomnienia z gierką.

Croc poznałem dość późno, ale gra była bardzo sympatyczna. Myślę, że zyskała popularność przez sympatyczne włochate Gobbosy.

Gothic, nie jestem fanem remake'ów czy remasterów, nawet mając opcje zagrać w odświeżony tytuł wybieram zawsze oryginał, ewentualnie potem dla ciekawości odświeżoną grę. Szczególnie gdy gram pierwszy raz. Bardzo miło wspominam pierwszą część, miała to coś, taka wręcz kameralna. Dwójka również jest rewelacyjna. Zresztą ostatnio ograłem ponownie obydwie części i chyba zaliczam się do mniejszości, która woli podstawowego Gothic 2 od tego z Nocą Kruka. Podstawa skradła moje serce, Noc Kruka już niekoniecznie, była taka bardziej tajemnicza. Może po prostu lubię gry, gdzie nie wszystko jest wyjaśnione i to ile teorii w sieci powstaje na temat różnych rzeczy jak choćby tych piramid, gdzie było można znaleźć moją ulubioną broń orkową zgubę.

Heroes, nigdy też nie potrafiłem zrozumieć co ludzie widzą w tej grze. Też chyba jestem rzadkim bytem, który nigdy w to nie grał, mimo że u każdego widział jak w to grał. Jakoś nigdy mnie takie tytuły nie kręciły i raczej kręcić nie będą. Podobnie sytuacja ma się z Zeusem.

Spelforce miałem, ale nigdy nie zagrałem.

Wybaczcie za tak długi wywód, ale naszła mnie wena.

20.08.2017 12:52
odpowiedz
2 odpowiedzi
dorko8814
1
Junior

Na prawdę nie rozumiecie fenomenu Tibii? Odpowiedź na to pytanie jest bardzo prosta. Cały fenomen opiera się właśnie na tym, że grało w nią multum ludzi. Całe podwórka. Pamiętam jak wszyscy moi koledzy grali w Tibie. W przerwach między graniem w piłkę rozmawiało się właśnie o produkcji cipsoftu, o wspólnym chodzeniu na potwory, o ekwipunku, poziomach, ciągła gonitwa aby być lepszym od innych kolegów, żeby mieć lepsze wyposażenie, ciągłe porównywanie, polowanie na lepsze potwory itd. Fenomenem Tibii była właśnie chęć bycia lepszym od innych. Jeżeli ktoś z was nie rozumie fenomenu Tibii, to odpowiedzi są dwie. 1. Nie mieliście kolegów. 2. Jakimś cudem wasze podwórko uchowalo się przed atakiem Tibii

20.08.2017 13:54
2
odpowiedz
1 odpowiedź
SpecShadow
65
Silence of the LAMs

Co do polskiej wersji - i dzisiaj na tym forum pojawiają się postulaty „bez polskiej wersji nie biorę" bo nauka tego języka u nas nadal leży jak widzę... a to właśnie gry video zachęciły mnie do nauki bo większość tytułów w jakie grałem w ciągu dwóch dekad z grami nie miała polskiej wersji.

Herosi mnie nie rajcowały, znacznie bliżej było mi do serii Disciples czy nowszego King's Bounty, nie wiem z czego to wynikało.
Za to RPGi Might&Magic przeszedłem niemal wszystkie, została mi jedynie część III (Isles of Terra), IX i X-Legacy ale na nie przyjdzie czas.

20.08.2017 16:42
odpowiedz
Electric_Wizard
33
Pretorianin

Dzięki za Zeusa i Twierdzę. Nawet nie chodzi o same tytuły, bo w sumie wtedy AOE I i II były na topie i pewnie pare innych tytułów, ale to dobre przypomnienie co 17-15 lat temu było chodliwe - strategie. Strategie jako gatunek niestety zdechł w poprzedniej dekadzie jak i najlepsze FPSy....

Co ciekawe nikt z moich znajomych (a również i ja) nie grał w żadną Tibię, w ogóle nikt nie słyszał o tym tytule, dopiero po latach dowiedziałem się o jakimś "fenomenie Tibii w Polsce". Chyba gdy inni siedzieli w Tibii, ja ze znajomymi siedziałem już przyklejony do BF2 ;)

20.08.2017 16:44
2
odpowiedz
3 odpowiedzi
zanonimizowany579358
105
Senator

Niezrozumienie fenomenu jakiejś gry czy serii wynika po prostu z jej nieznajomości. Ja mógłbym napisać, że nie rozumiem fenomenu Metal Gear Solid, Final Fantasy, Legend of Zelda czy Halo, bo po prostu w nie nie grałem, a że każda z tych serii ma już masę części, więc się nie zanosi bym kiedykolwiek miał okazję się z nimi zapoznać. Owszem może być też tak, że nawet jak zagramy to nadal dana produkcja nie musi do nas przemówić. Po prostu gusta są inne, ważne jest też by gra trafiła na podatny grunt i znalazła się w odpowiednim miejscu w odpowiednim czasie. Kto wie może gdyby dany tytuł trafił na rynek nieco wcześniej czy później to nie zapisałby się w annałach jako kultowy? Sporo w tym zależy od szczęścia i w każdym kraju są takie gry, które się ciepło wspomina, chociaż w innych państwach te produkcje nie zdobyły jakiegoś uznania. Tak jest ze wszystkim.

Jeszcze odnośnie sterowania do Gothica. Zauważyłem, że przy każdej okazji Gothikowi wypomina się owo słynne toporne sterowanie. Ale przecież zapożyczył on schemat sterowania z Tomb Raidera. I faktycznie wystarczy powrócić do pierwszych części TR by przekonać się, że sterowanie było podobne: brak obsługi myszki, podobnie wyglądająca wspinaczka czy interakcja z obiektami. Nie zauważyłem by przy wspominkach o pierwszym Tomb Raiderze znalazło się owo słynne, legendarne wręcz "toporne sterowanie". A rzekłbym, że Lara jest trudniejszą postacią do opanowania niż Bezimienny. Gdy już się zatrzymamy w niektórych miejscach nie można wznowić biegu, bo coś ją blokuje i wtedy trzeba odskoczyć. Lara jest jakby "cięższa", dłużej zbiera się do wznowienia biegu. Odczuwalne jest to tym bardziej, iż przecież TR opiera się na zręcznościowej rozgrywce. W innych grach z tamtego okresu jest podobnie w kwestii sterowania, jak chociażby w Severance: Blade of Darkness. Chociaż tam było sterowanie myszką to walka działała na podobnej zasadzie, też wciskaliśmy przycisk akcji, a klawiszami kierunkowymi decydowaliśmy o kierunku zadawanych ciosów. Myślę, iż najwyższy czas odmitologizować nieco tą kwestię, bo w tamtym okresie tak to wyglądało. Twórcy eksperymentowali ze sterowaniem, więc każdej gry trzeba się było uczyć od nowa. Dzisiaj sterowanie w różnych grach jest podobne.

PS. A tak w ogóle czy mi się wydaje czy to już któryś z kilku artykułów na ten sam temat na GOLu? Widzę, że od tego natłoku publicystyki czy to w tekstach, czy to w filmach powielane są ciągle te same tematy. Bardzo często doświadczam deja vu z tego powodu.

post wyedytowany przez zanonimizowany579358 2017-08-20 17:31:13
20.08.2017 18:49
odpowiedz
karpiu55
53
Evil

Dodałbym jeszcze do listy CSa 1.6. Z mojego doświadczenia nie było prawie osób które nie wiedziały co to Tibia/CS.

20.08.2017 19:25
odpowiedz
movil
18
Legionista

niektore z tych gier tak samo popularne w paru innych krajach były tak samo mozna by podciągnąć pod to settlersow 3-4

20.08.2017 20:43
odpowiedz
Gorn221
48
Łowca Demonów

Spellforce i Gothic na zawsze w sercu

20.08.2017 20:55
1
odpowiedz
6 odpowiedzi
Iselor (Łódź)
113
Senator

Trzeci Heros pozostaje najlepszą grą w historii i basta.

Tibia zawsze była dla mnie grą dla dzieciaków, ale ja nie grywam w MMO.
Nigdy nie rozumiałem fenomenu Gothica. To bardzo przeciętny erpeg. Ot, przed nim i po nim wyszła horda rzeczy lepszych.

Nie wiedziałem że istniał kiedykolwiek fenomen Croca w Polsce. Wszyscy starzy gracze znają tą grę, miła, zabawna platformówka, ale szał? Przecież to raczej Crash Bandicoot był w tamtym czasie o wiele popularniejszy.

21.08.2017 00:47
odpowiedz
yadin
102
Legend

Co za oldschool! Nie znam większości tytułow. Za to chętnie pohrałbym na cartridgowej wersji ISS Pro Evolution. Miałem kiedyś do dyspozycji taką maszynkę przywiezioną z Japonii.

21.08.2017 01:37
😜
odpowiedz
7 odpowiedzi
Dharxen
35
Generał

Co do słynnego już topornego sterowania w Gothicu. Wystarczy zagrać samą klawiaturą (CTRL+strzałki) i problem z głowy. Są dużo bardziej toporne gry, jak np. Morrowind (systemy dialogów i walki to kompletna katastrofa), którym jednak tej toporności się tak nie wypomina.

21.08.2017 10:38
odpowiedz
6 odpowiedzi
Robosss
59
Konsul

- Twierdza, Croc, Spellforce oraz Zeus to slabe tytuly, w ktore malo gralem i mi nie podeszly.
- Gothic-ow jeszcze nie ogrywalem. Jedynie sam poczatek. Aktualnie dzialam na Win8.1 i w tych grach mam ramki (zbyt nowy system). Probowalem fixa *.bat, ale podobno trzeba go zainstalowac w inny sposob. Wciaz odkladam te gre na pozniej. Moze kiedys zagram. Tak czy inaczej gra jest niezla - skomplikowany model walki, niezla grafika, otwarty swiat, wysoki poziom trudnosci (to ostatnie, to akurat minus). Gry RPG sa zbyt skomplikowane dla mnie i raczej zadnej z tych czesci bym sam nie przeszedl.
- Deluxe Ski Jump 2, gralem gdzies do 2005 roku. Mialem wysrubowane rekordy, najdluzszy skok w Australii - ponad 285m.
- Heroes 3, zaczalem od dema z CDA w 1999/00 roku. W 2001/02 gralem juz w pelna wersje Shadow Of Death. Swietna gra. Sporo godzin przegranych do 2005 roku. Kampani nigdy nie skonczylem, zatrzymalem sie gdzies w polowie, ze wzgledu na trudnosc i moj styl gry (jeden czlowiek - cala armia). Majac 1 zamek, a przeciwnik ze 3 na samym wstepie na mapie XL nie mialem szans.
- Tibia, gralem Knight'em i Paladin'em (high lvl) na serwerze PVP w latach 2009-2010. Gre poznalem w wakacje 2005 (ver.7.5 or 7.6) w kafejce internetowej i do 2008/2009 bylo to noobskie granie bez premium konta. Gral w nia juz moj kolega i to on poznal mnie z ta gra. To nie prawda, ze nie ma tu zadnej fabuly. Tytul pozwalal robic questy, poznawac nowych ludzi, robic team polowania, czy w koncu zdobywac poziom. Z czasem poznawania swiata, priorytetem stalo sie dla mnie zdobywanie level'a. Tylko Exp. Probowalem powracac do tej gry w 2011 i 2015 roku na innych postaciach, ale sie nie udalo.
Z czasem liczba graczy w Tibii spadla. Aktualnie gra w nia malo osob. Kazdemu zalezy tylko na zdobywaniu poziomu. W dzisiejszych czasach Power Gaming mozna robic bez problemu, ze wzgledu uksztaltowania spawnow potworow. Wiele potworow na jednym poziomie - bicie obszarowe runami lub czarami.

Do w/w gier dodalbym Colin Mcrae Rally 2.0.

21.08.2017 13:23
3
odpowiedz
Dead Men
114
Generał

Według mnie brakuje ORIGINAL WAR

21.08.2017 15:17
odpowiedz
1 odpowiedź
BaroQ
1
Junior

To mi brakuje np. Red Alert 2 ;) Znałem osoby, które w to grały. Ba, nawet w retro klasykach się na różnych kanałach pojawia.

A co do reszty to Twierdza, Spellforce , Gothic, DSJ, HoMM to jak najbardziej serie/gry, które dobrze wspominam. Ale... jeszcze Fallout nie jest polski, a w dwójkę grałem jeszcze rok temu z kilkoma modami :)

21.08.2017 15:21
1
odpowiedz
1 odpowiedź
kingor
1
Junior

Co do Tibii - mam wobec niej bardzo negatywne odczucia.
Moi bracia zruinowali sobie przez to życie.
Byli bardzo uzależnieni od gry - skończyło się na powtarzaniu roku już w gimnazjum. To pociągnęło kolejne konsekwencje.
Po dziś dzień są niewyszkolonymi i uzależnionymi - teraz już nie tylko od Tibii. Tibia kojarzy mi się źle.

post wyedytowany przez kingor 2017-08-21 15:23:52
21.08.2017 18:36
odpowiedz
Jaczemir
15
Chorąży

Deluxe Ski Jump na moich zawodach zawsze było pełno. Te zmiany miejsc przy monitorze na pełnej długości sezonu w parę osób potrafiły lekko zmęczyć ale zabawa przednia. Poza tym Gothic i Spellforce :D

03.09.2017 21:30
odpowiedz
Venkt
34
Pretorianin

Screen, na którym krytykujecie grafikę Spellforce, pochodzi ze Spellforce 2 i wygląda bardzo przyzwoicie.

Dodaj swój komentarz
Wszystkie Komentarze