Właśnie wróciłem do tej i o matko, kompletnie zapomniałem, że ta gra potrafiła nieźle karać gracza przy losowych walkach, gdy mamy zbyt wysoki poziom w stosunku do rozdziału. Pierwszy rozdział ukończyłem mając najwyższy poziom 22 (gdy powinienem mieć maks 15) i pierwsze spotkanie z Rycerzem na 19 albo 20 poziomie (mając jeszcze na sobie zestaw 1 rozdziału) nie było miłe. To, co mnie ratowało w tym momencie, to Mediator (albo Orator) w drużynie. Zbyt mocno widocznie rozwijałem Złodzieja (miał chyba 3 poziomy wyżej od Ramzy).
Ale wracając do tematu, mimo pewnych problemów udało się przeciągnąć na swoją stronę. Co już samo to (dla ekwipunku) sprawiło mi sporą radość... do momentu walki z trzema Giermkami (Squire) (poziomy 19-21). Dobrze, że zapisałem wcześniej grę. Jakimś cudem (pomimo tego, że zadawali obrażenia od 50 do 80 punktów) udało mi się wszystkich trzech przeciągnąć na swoją stronę, co definitywnie poprawiło moje zdolności przetrwania (ze względu na lekkie zbroje i hełmy z końcówki rozdziału drugiego i początku trzeciego).
I chociaż wkrótce dotrę do drugiej połowy drugiego rozdziału obecnie, to nadal Orator może być mi konieczny (no dobra, po tych 20 próbach (34% szansy) przyciągnięcia kolejnego Rycerza dla hełmu i miecza zacząłem trochę wątpić w zdolności oratorskie, zwłaszcza gdy w następnej walce (dwóch Giermków i Łucznik) mimo szans około 25-30% to udało się ich przyciągnąć w mniej niż 7 prób ogółem)
Miałem to wcześniej pisać, bo już w listopadzie pojawiały się na Steamie plotki, że gra może wrócić, a dopiero kilka dni temu zostało to potwierdzone.
Swoją drogą wracając do gamigo, to wydawały nie tylko Rift czy Trove. Również byli odpowiedzialni za serię FATE (który przecież niedawno otrzymał remaster razem z dodatkami (Undiscovered Realms, The Traitors Soul i The Cursed King)).
Już jutro znowu będzie można wrócić do tej gry (a kilka miesięcy temu chciałem jeszcze wyrzucić (lub ukryć) z biblioteki steama)
Tylko Rise of Piracy. Wczoraj można było dowiedzieć się o jego cenie i koszt 16$ USD (czyli na oko 50 złotych) jest do zaakceptowania.
Mogłem się domyśleć, że 164 tys. graczy Terrari, które było w momencie pisania newsa, stanie się szybko nieaktualne... wczoraj odnotowano 224 tys. graczy, ale pewnie i to stanie się wkrótce nieaktualne.
Też się dziwiłem, dlaczego GOL dopiero teraz to odkrył. Ja zrobiłem to jedynie dla osiągnięcia (zresztą i tak padłem 20 sekund po tym fakcie, bo ciężko ubić mordownicę jednym sztyletem).
Utrata drugiej ręki jest ciężka, bo utrudnia mocno nie tylko grę, ale też m.in. pewne zadanie na trzecim akcie, gdzie broń questowa jest oznaczona jako dwuręczna, a nie mogąc chwycić tej broni, nie zdołamy pokonać pewnego przeciwnika.
Początki PS3 i czasów, gdy PS store dopiero co raczkował. Z Heavenly Sword i Uncharted była styczność... w wersji demo, bo jeszcze PS store nie miał wprowadzonej do końca systemu płatności oprócz karty kredytowej. W tym czasie miałem niewiele pełnych gier (na czele z TES IV: Oblivion (wersja GOTY)). To były też czasy, gdy męczyłem też Civ: Revolution... niestety też demo, bo pełna wersja była poza moim zasięgiem.
Piękne czasy, zanim się PS3 niefortunnie popsuł.
Trzeba pamiętać, że Code: Violet robiło te same studio, które robiło równie fatalne Quantum Error. To już wystarczyło, by zapaliło się czerwone światło, bo Quantum Error to był ostrzegawczy przykład, jak nie reklamować gry, która była scamem. I jak widać dalej się nic nie nauczyli.
Trzeba zacząć też. (na PS5):
- Path of Exile II - gram przede wszystkim dla funu (albo w lokalnym co-opie), obecnie jestem na etapie przygotowawczym do próby na akcie drugim, by po raz trzeci zdobyć punkty do klasy Ascendancy (o ile nowy sezon się nie zacznie). Oczywiście dalej gra Wojownikiem (ale tym razem Smith of Kitava zamiast Warmongerem).
- Titan Quest (wersja na PS4) - Trolling dropu ciąg dalszy. Podczas prób zdobycia formuły na boski artefakt Krew Aresa z Trzech sióstr (akt IV), wypadają mi wszystkie przedmioty (zarówno epickie, jak i legendarne), które definitywnie mają o wiele mniejsze szanse szanse na drop, niż ta formuła (która ma 0.53% szansy na drop). I tak wydropiłem z sióstr Hełm Agamemnona (0.13% szansy), Płytówkę Certy (0.11%), Bandaż Diogenesa (0.1%) oraz co zabawniejsze, Kosę Szronu (0.03%).
Oo - nawet nie wiedziałem, że Łosiu też gra w VI (a mam w tej grze nabite sporo godzin, zwłaszcza w wersji na PS4, ale na PC też się zdarza)
Obecnie gram w Civa VII (która też mnie wciągnęła), ale do VI też lubię czasami zagrać, choćby dla muzyki zwłaszcza, jeśli akurat gram Kongiem, Majami, Maorysami lub Szkocją.
Miałem pisać w temacie "W co aktualnie gracie", ale z racji tego, że jest już podsumowanie, więc podsumujmy (większość gier opiszę w wersji na PS5):
W 2025 roku miałem definitywnie kilka nowych gier, ale także kilka niespodziewanych comebacków.
Z nowych gier:
- Kingdom Come Deliverance 2: Jedna z pierwszych gier, które zacząłem męczyć (na kilka dni przed premierą Civa VII). Świetna gra i krajobrazy, nawet jeśli jesteśmy na pierwszej mapie, a zadania można rozwiązać na kilka różnych sposobów (a skoro już jesteśmy przy mapach, to jeśli zapytacie mnie o to, czy w końcu poszedłem na wesele, to nie - dalej kręcę się w Troskowicach, ale do wesela to dalej dla mnie odległa przyszłość (przynajmniej dopóki gdy nie zdobędę broni palnej))
- Sid Meier's Civilization VII: Kolejna gra kupiona na premierę. Obecnie około 700 godzin, ale nadal tak samo dobrze się bawię, jak w VI. Do nowych zasad już się przyzwyczaiłem, teraz pozostaje mi już czekać na pierwsze duże rozszerzenie do gry. Muzyka do tej gry dalej mnie nie zawodzi.
- Lords of the Fallen (2023): Pierwsza (i chyba jedyna) gra, których bossów przeszedłem bez korzystania poradnika (jak to zwykle bywa w grach soulslike). Zakończenie oczywiście osiągnąłem Adyra, a zacząłem grać po aktualizacji 2.0. Teraz robię przerwę od tej gry, ale może jeszcze wrócę.
- Tainted Grall: Fall of Avalon: Gra kupiona na premierę 1.0. Zarówno podstawę, jak i dodatek ukończony. Gra nagradza eksplorację, fabuła ok. Jedynie, co mógłbym się przyczepić, to rozwijanie złodziejstwa. Na początku leci jak szalone (dość łatwo można zdobyć 60-70 poziom), ale potem bez zasady łamania 1000-ca wytrychów ciężko rozwijać jest złodziejstwo.
- TES IV: Oblivion Remastered: Kupione przypadkiem (razem z dodatkiem do Space Engineers), gra definitywnie ładniejsza, dalej nie ruszyłem się poza zadaniem z Kaplicą Dagona. Tym razem postanowiłem w końcu zrobić zadania dla Gildii Złodziei i potem jak gdyby nigdy nic explorować i bawić się w Cyrodiil.
- (AND) Exiled: Kingdoms: Gra RPG. Ogólnie do pierwszej połowy gry jest nawet ok, ale później staje się dość mocno grindziarska, bo bez dużych ilości mikstur (i odpowiedniego ekwipunku) nie zajdziesz daleko w trudniejszych terenach. Generalnie gra jest ok (ukończyłem), ale nie polecam, jeśli nie lubicie grindować.
- (PC) Valheim: Gra survivalowa osadzona w klimatach wikingów. Na razie idzie mi opornie (pomimo tego, że bywa nazywana trójwymiarową Terrarią), dopiero dwóch bossów pokonałem, a teraz kolejnego bossa mam w Mokradłach, do którego też muszę się przygotować, tylko muszę znaleźć chęci i spokojne miejsce do wydobywania żelaza oraz jeszcze w poprzednim biomie (Czarny Las) muszę znaleźć handlarza. Ale ogólnie czekam na wersję do Playstation.
Comebacki:
- TES V: Skyrim (Anniversary Edition): Skoro był Oblivion, naturalnym ruchem było powrót do Skyrima. Tym razem postanowiłem jak najdłużej trzymać się z dala od zadania Czarnygłaz no i nosić jedynie zbroję w barwach Gromowładnych (co oczywiście było wyzwaniem, zwłaszcza gdy tryb survivalowy miałem włączony, a akurat znajdowałem na terenach Zimowej Twierdzy). Ale oba cele zostały osiągnięte - główne zadanie ruszyłem dopiero na 50-55 poziomie (co było koniecznością już z powodu zadań Obrońców Świtu), a zestaw Gromowładnych noszę do teraz, nawet po zakończeniu wątku wojny domowej.
Więcej gier prawdopodobnie nadrobię dopiero w nowym roku, ale ogólnie to był udany rok. Miałem jeszcze jedną grę (indie) wymienić (która niespodziewanie u mnie dostała aktualizację po trzech latach), ale o tym chyba napiszę w następnym "W co aktualnie gracie" ze względu na to, że twórca aktualnie robi fabułę (a nie będę opisywać tej gry przy niedokończonej fabule mimo tego, że mam aktualnie ponad 200 godzin)
Też kiedyś utraciłem save'a (dokładnie to z Borderlanda), bo w wyniku błędu (na X360) gdy wychodziłem z gry (przez środkowy przycisk zamiast wziąć wyjście z gry) utraciłem postać na wysokim poziomie razem z postępami). Save był do kosza, bo był corrupted.
Ale częściej niż utrata savów zdarzały się nadpisywania na zły zapis. Uroki Disgaea 1 i 2 na PS2 (gdzie zapisy jeszcze nie były oddzielnie), gdzie albo ja nadpisywałem czyjś zapis, albo odwrotnie. I trzeba było od początku wszystkie poziomy nadganiać.
Ja już od jakiegoś czasu nie korzystam z Samsunga (bo praktycznie nie zauważam różnicy zwłaszcza jeśli chodzi o baterie), ale korzystam z Motoroli i różnicę w działaniu baterii widzę już na pierwszy rzut oka, bo wytrzymuje 2 dni bez ładowarki zamiast jeden dzień jak to bywa w Samsungach (a nieraz korzystam z telefonu intensywnie). Oczywiście Android, ale ogólnie jestem zadowolony.
Nie jestem zaskoczony tym faktem. Wiedziałem, że to się stanie, bo Egipt miał zbyt dużo produkcji przez co mogła bez problemu zabierać cuda, a moje trzy gry zaczęły właśnie od Egiptu.
Osobiście jednak czekam na nowy typ mapy.
Osobiście wolę właśnie takie zrywanie, niż niemożność zrobienia czegoś, jak to ma miejsce w Civie VI, gdzie twój 'sojusznik' wypowiada wojnę innemu twojemu sojusznikowi (lub miastu-państwu, którego jesteś suzerenem), a ty nie możesz nic zrobić przez 30 tur.
Swoją drogą dobrze, że zmieniono premie dla złota i srebra - jak dla mnie tańsze koszty były zbyt mocne w porównaniu do innych surowców, że praktycznie wygrana w głównej mierze zależała od tego, ile złota i srebra mamy dostępne.
Czasami (epoka antyku) również ocieram się o ukończenie Jedwabnego Szlaku (o ten jeden surowiec) - albo nie połączone, albo brak miejsca, albo wojna z jedynym partnerem handlowym. Machiavellim na multi również musiałem jakoś połączyć miasta (przez zakładanie osiedli), bo inaczej nie byłbym w stanie połączyć osiedli po drugiej stronie ojczystego kontynentu, które zdobyłem od Ibn Battuty)
Tak, Inkowie, podobnie jak Songhaj, ma ułatwione zdobywanie punktów Floty Skarbów, jeśli warunki mają spełnione. Gorzej z Mongolią, mimo, że teoretycznie nie musisz nawracać swoich osiedli, ale jednak zawsze będziesz miał 1 punkt w odległych krainach i w podbitych miastach na ojczystym terenie (czyli trzeba mieć łącznie 12 osiedli).
Zabawnie natomiast będzie wyglądać rozgrywka Republiką Piratów (gdy wejdzie), gdzie w ogóle nie będzie można szkolić (ani kupić) osadników (ale może ich przejmować), natomiast zakładać osiedla poza schwytanymi osadnikami mogą jedynie Bukanierzy (którzy są dowódcami, a jak wiadomo, szkolenie kolejnego kosztuje znacznie więcej niż szkolenie osadnika).
Co do moich ulubionych zachowań (liderów) z Civa VII, to zawsze pozostaje fakt, że liderzy czasami nagle przypominają o sojuszach... w trakcie wojny (zwłaszcza w epoce odkryć i nowożytnej). W czasie pokoju jakoś nikt mi nie kwapił zaproponować sojuszu, a w czasie wojny nagle sobie przypominają. Przypomnienia z jednej mojej gry Kserksem (Achemenidzkim), gdzie raz po raz Ada z Karolem proponowali mi sojusz z nadzieją, że pomogę jednej ze stron (w czasie wojny rzecz jasna).
I tak ciekawiej miałem Machiavellim (obecnie już 10 poziom) gdzie ani Himiko (Wa), ani Benjamin Franklin, ani tym bardziej Karol (z którym miałem tą samą ideologię) nie kwapili się dołączyć do moich wojen (zrywali), a i tak proponowali sojusz na następnej turze (i tak, znowu zrywali).
A, i czasem lepiej się kontrolować z nauką/kulturą w epoce odkryć, zwłaszcza gdy próbujesz osiągnąć Flotę skarbów - Tą lekcję musiałem wyciągnąć Aśoką, bo zasoby skarbowe mi przychodziły po 1-2, a dopiero w 50 turze zaczęły mi po 3+ (ale to były mocno odległe tereny). Machiavellim na multim (przeciwko rzecz jasna Benjaminowi) już aż tak bardzo nie musiałem się martwić, bo jak się okazało, bogatą w zasoby wyspę miałem tuż pod moim nosem (po tym, jak Ibn Battuta w poprzedniej epoce dał mi nadmorskie osiedle). A jak wiadomo, badania przyszłości przyspieszają koniec epoki o 5% (na standardowej prędkości, dobrze że można zablokować moment końca epoki)
Obecnie muszę zakończyć grę Aśoką (Zdobywcą, Nepal) przed nową aktualizacją (i nowymi nacjami i przywódcą), która będzie za 2 dni
Akurat co do poradników, to korzystam jedynie wtedy, gdy wiem, że gra mnie nie zainteresuje albo używam w ostateczności (lub na koniec gry). Ewentualnie, gdy chcę jedynie znaleźć jakąś brakującą znajdźkę do zadania, mimo obszukiwania terenu na 100% i poświęcenia wielu godzin. Tak poza tym staram się jak najdłużej trzymać się z dala od poradników i grać po swojemu. Tak miałem chociażby z LotF (Lords of the Fallen z 2023 roku), gdzie bez żadnych poradników pokonywałem kolejnych bossów. Owszem, kilka serii zadań minąłem, ale to była moja gra bez zbędnego zaglądania w poradniki.
Niestety co do komentarzy pod trailerami, często mam wrażenie, że gracze często już z góry skazują grę na porażkę, nawet jej nie sprawdzając, czy tak rzeczywiście jest. Ja takie komentarze często olewam, a czasem nawet sprawdzam grę. Tak, znowu o Civie VII, gdzie ja, sprawdzając kilka różnych recenzji, dobrze wiedziałem, co kupuję (i to nie był kot w worku) i nadal mam przyjemność grać w tą grę (ponad 500 godzin i ciągle rośnie) bez czytania jakichś losowych komentarzy.
Co innego gry, co do których nie jestem pewien, ale gdy widzę czasami krzywdzące komentarze bez podania konkretnego powodu, to się załamuję nie nad grą, lecz nad komentarzami, bo gra, jeśli przymknie się na wady gry, może być na swój sposób dobra. Inna sprawa to gry, które można podejrzewać o scam jak to było w przypadku The Day Before lub gry zwyczajnie nudne lub słabe.

Długo nie pisałem (Steam Fest), ale cóż, czas napisać:
- Titan Quest (aktualnie 165h, wersja PS4, bo nie ma wersji na PS5) - Aktualnie dotarłem swoim Szachrajem do epickiego poziomu trudności i teraz zastanawiam się, czy dalej bić Mantykorę i Aktajosa, czy jednak iść dalej do Tajfuna. Tak, próbuję teraz w końcu złożyć set Łotrzyka (mam 3/4), tylko teraz ta opaska Łotrzyka nie chce mi wylecieć (a jak już hełmy lecą, to zwykle z zestawu Burzy, Druida i Piromanty, mimo, że na tym samym bossie (Aktajos) wyleciały mi około półtora tygodnia temu buty i rękawice Łotrzyka).
Swoją drogą 'wyfarmiłem' z 4 formuły Lwiego Serca (z którym Arasz męczył się tydzień); mi o ironio w ciągu tygodnia 4 formuły Lwiego Serca się trafiły (raz z Megalezjosa, drugi przypadkowy drop z potwora (akt II) oraz 3 i 4 odpowiednio z Mantykory oraz Aktajosa). To wszystko podczas prób zdobywania lepszego ekwipunku. Nic tylko współczuć Araszowi.
Valorborn (demo, PC, prawie 10h) - Ogrywane podczas Steam Fest. Powiedziałbym, że to średniowieczne Kenshi, gdyż w tej grze mamy podobne założenia, co w Kenshi (i tak wersja demo miała sporo do zaoferowania, choćby wioski, handel, skradanie, crafting, zakładanie ognisk itp.). Ponieważ jest to wersja demo (bez możliwości zapisu gry, teraz nie jest dostępna), więc do gry przygotowywałem się w taki sposób, żeby sprawdzić obecne mechaniki w jak najdłuższym okresie czasu. Dam jeden zrzut z tej gry (wrzuciłbym zrzut z dodatkowymi kompanami gdyby nie to, że zrzut mam zrobiony gdy zapadła noc). Na razie daję zielone światło i będę obserwował tą grę.
Ja na szczęście tylko do jednej gry miałem zastrzeżenie (AI) mimo, że początkowo mnie interesowała, ale jednak wykorzystanie AI sprawiło, że gra odpadła u mnie (zwłaszcza, gdy wykorzystywano ChatGPT). Co innego jest wykorzystanie AI do tzw. placeholderów (które na ogół zostaje zastąpione), a co innego celowe wykorzystanie AI od początku do końca.
Na szczęście znalazłem dwa gry, które nie wykorzystują AI i mnie zainteresowało podczas tego Steam Next Fest.
Za czasów PS2 się grało w to. A pierwsze ukończenie gry to nie było wszystko. Gra miała też ukrytą postać do odsłonięcia (dla tych, co przeszli grę pierwszy raz) i jeszcze miała najwyższy stopień trudności (również odblokowywane, gdy przeszliśmy grę pierwszy raz). Co do wspomnianego poziomu trudności, to było coś jak NG+ (jedynie zaimportowana postać z zapisu mogła wejść na poziom ekstremalny, zachowując swoje poziomy, ale nie ekwipunek) z ulepszonym dropem ekwipunku. Ale najbardziej lubiłem tryb kooperacji, gdzie niekiedy okazywała się pomocna (zwłaszcza na (nie)sławnym pokoju (w akcie pierwszym) z multum dźwigni do przesunięcia i beholderem na dodatek, gdzie praktycznie trzeba było cały czas się ruszać, by nie zginąć przypadkiem przez beholdera).
A pamiętam, że NRGeek robił materiał (akurat na GOL'u) akurat o tej grze również, ale to było dawno temu.
BG: Dark Alliance 2 też wspominam dobrze i również jak dla mnie trzymała ten sam poziom, co jedynka (zwłaszcza na co-opie).
Na szczęście można jeszcze do tej gry wrócić i jeszcze się zastanawiam, czy kupić ją (by chociaż przypomnieć sobie te dwa części).
I zaczęły się pierwsze emocje.
Dobrze, że w nominowanych jest kilka naszych rodzimych pozycji (w tym nasze CGI do KCD 2)
Oczywiście nie spodziewałem się, że znajdę tutaj jakąś strategię (jak Civ VII), ale zobaczymy, która gra wygra.
No i nie zapominajmy, że wkrótce również nominacje do TGA.
Ogólnie ten rok był mocny, jeśli chodzi o premiery gier. Co prawda kupiłem tylko 2 gry (KCD 2 i Civ VII), ale w ogólnym rozrachunku jestem zadowolony z tego roku.

Path of Exile 2 (PS 5, 190h) Tak, dalej gram wojownikiem (zarówno solo jak i lokalny co-op), ale teraz dla odmiany wziąłem trzecie ascendancy (Smith of Kitava). Na razie będę leciał na 2 buildy (tradycyjny i na zwykłą zbroję). Zobaczymy, co z tego wyniknie.
Titan Quest (wersja na PS4 dzięki wstecznej kompatybilności, 30h) Obecnie sprawdzam, ogrywam tę grę, ale też w pewnym momencie podjąłem się wyzwania Arasza (tak, oglądałem jego materiał o farmieniu w tej grze, który jakimś cudem nie wylądował na tej stronie, a na youtube). Zastanawiałem się, jak szybko zdobędę formułę na Pocisk Żaru, ale nie sądziłem, że uda mi się go zdobyć w ciągu mniej niż godziny (po oficjalnym zakończeniu 2 aktu na normalnym poziomie). Zrzut obok.
Wkrótce być może zobaczę, jak szybko uda mi się zdobyć formułę na Bursztynową Butelkę.
Civ VII (PS5, 496h) - Obecnie przechodzę na singlu Machiavellim (zaraz będę kończył epokę odkryć, Hiszpania), natomiast na multi wylosowało mi Katarzynę (również obecnie epoka odkryć, Bułgaria) przeciwko Karolowi Wielkiemu (Normandia). Ogólnie miałem sporo ciekawych przeżyć z tą grą.
Skoro już mowa o TS'ie (Nie, nie o Team Speaku), warto dodać, że w trybie rywalizacyjnym (multiplayer) można było dodawać boty (o różnych poziomach, można też było dać 'mieszane'), co jak na tamte czasy było nowością, a bardzo urozmaicało rozrywkę (czego nie można było powiedzieć o pierwszych CoD'ach na konsoli)
A wyzwania... do dziś pamiętam te wyzwanie w pierwszym TS'ie z cegłą (trochę prób minęło, nim udało się ukończyć na złoto). Ciekawostką był fakt, że w pierwszym TS'ie warto było jak najszybciej kończyć plansze (na wszystkich poziomach trudności) ze względu na odblokowywanie dodatkowych postaci. Co inny poziom trudności w tej samej planszy, to inna postać się odsłaniała (nie zapominając, że poziom trudności to nie było tylko trudniejsi wrogowie, ale także inna droga do celu (poza ostatnią planszą))
Wczesny dostęp Viking’s Dynasty został przesunięty z 3. kwartału na dalszą część 2025 roku.
Karta Steam mówi "2026 rok"
To w końcu Vikings Dynasty zostało przesunięte na koniec 2025 roku czy na 2026 rok?
Po pierwsze, ja dalej bawię się wspaniale w Civ VII (a to już pół roku minęło) niezależnie od tego, czy to na PC czy (częściej) na PS5. Na PC'cie gram jedynie wtedy, gdy albo konsola jest zajęta, albo gdy w wersji na PC jest inna wersja niż na konsoli
Po drugie, przesiadka (na konsoli) z szóstki na siódemkę była dla mnie mniej bolesna (nie dlatego, że szóstka nie ma wersji na PS5 albo że jest zła, ale dlatego, że w szóstce na konsoli od dłuższego czasu trapi błąd, który uniemożliwia mi normalne granie, gdy tylko dowiaduję się, że trafiła się równocześnie Gruzja i Zulu (wtedy też gra w pewnym momencie crashuje się przy próbie wczytania takiego zapisu).
Coś miałem jeszcze napisać, ale zapomniałem. W każdym bądź razie ja dalej gram i cenię VII (nie tylko za gameplay, ale również za soundtrack)
Trochę zabawne, że w przypadku Powerlust na telefony (znaczy, na Androida), wersja 1.0 (ostatnia część historii) wyszła o wiele wcześniej, bo 24 czerwca (wiem bo mam zainstalowane). Ale wiem, że wersja na telefony a wersja PC to dwie różne rzeczy (wersja na telefony jest przede wszystkim darmowa). Mimo wszystko jest warte polecenia.
Zobaczymy, co kolejny tydzień przyniesie do Encyklopedii.
To, że duże i ogromne mapy będą wprowadzone wkrótce, to już wiedziałem od ponad tygodnia. Dopiero wczoraj wieczorem (na Steamie jedynie był mały edit, że nowy patch będzie w następnym tygodniu, podczas gdy na PS5 (w którą gram i mam już na liczniku 350h) pojawił się osobny news razem z filmikiem, która wyjaśnia wprowadzane zmiany. Na plus zasługują nowe loading screeny (które w newsie na Steamie nie było wspomniane) a także zmiany we flotach skarbów (epoka odkryć), które nie będą już wymagać posiadania osiedli na wybrzeżu z rybacką keją, chociaż nadal trzeba prosić o otwarcie granic w przypadku, gdy droga zostanie zablokowana przez inną cywilizację. Oczywiście dojdą też nowe wierzenia i premie państw-miast.
Teraz czekam po prostu na nowy update i znów mogę wyruszyć w podróż przez epoki (chociaż na standardowym rozmiarze mapie już się przyzwyczaiłem nieco). Jeszcze tylko czekać na wprowadzenie Hot-seat. Chociaż mogę się zastanawiać nad rozmiarem łatki, gdyż twórcy zapowiedzieli, że to będzie jedna z największych łatek.
Path of Exile dostępne jest za darmo na PC oraz konsolach PS4 i XOne. Dzięki wstecznej kompatybilności grać mogą również posiadacze PS5 i XSX/S.
Znalezione na koniec tekstu.
No przecież PoE ma wypuszczoną wersję na PS5 i XSX/S (bodajże dali ją wraz z aktualizacją Kingsmarch) bez potrzeby grania w wersji na PS4/XOne.
Ale wracając do tematu, nareszcie nowy sezon, to może uda mi się sprawdzić nowe zmiany (biorąc pod uwagę to, że w tym sezonie udało mi się przekroczyć 90 poziom, ale 100 już nie dobiłem). A Kingsmarch miałem rozwinięte całkiem nieźle, mimo tego, że nie przekraczałem (ogólnie) 20 pracowników, a i tak ciężko było zdobyć te ostatnie materiały z map (zwłaszcza, jak naładowało się na maxa).
Ja tylko chcę, by Bethesda ulepszyła w końcu swój archaiczny silnik. Od czasów Fallouta 76 (który jak wiadomo na start mierzył się z wieloma błędami (zwłaszcza technicznymi)) nie widzę postępów w tej dziedzinie, a wydanie Obliviona Remastered dobitnie pokazało mi, że remaster pod względem grafiki i detali przebija oryginał (postacie i ekwipunek mają więcej szczegółów, lasy wyglądają jak lasy, zbliżenie postaci podczas rozmowy jest na rozsądnym poziomie, a przede wszystkim lepszy rendering otoczenia (który w oryginale kulał pod tym względem, dostarczając nam (w oryginale) niesławne 'Loading Area').
Nie twierdzę że jest idealnie, bo to tylko grafika, ale gracze przede wszystkim chcą gier z jak najmniejszą ilością błędów i loading screenów (co źle pokazał Starfield i wspomniany Fallout 76). Najpierw niech Bethesda ogarnie swój silnik, jeśli nie chce, by nowe gry rozsypywały się co chwilę.
Ja tymczasem sobie świetnie bawię się w Civie VII i mogę olać sobie tych płaczków od GTA. "Live Gloriously" (Żyj chwalebnie), cytując tytuł main theme Civ VII. https://www.youtube.com/watch?v=jOF9v-W6kdc
Osobiście, wolę odpuścić temat "kiedy wyjdzie GTA VI", bo to staje się dla mnie nudne.
Co osobiście bym chciał do poprawki w kwestii Obliviona (remaster)?
- Osobiście zamiast poprawy skalowania, to bym osobiście dał skalowanie dla pomocników (i mówię tu szczególnie o tych z Knights of the Nine). Chodzi mi głównie o to, żeby NPC (po zebraniu wszystkich) mieli większe szanse na przeżycie w ostatnim zadaniu z tegóż dodatku, żeby wszyscy (albo i większość) imiennych NPC przeżyła to starcie zanim dotrzemy do odpowiedniego punktu (w przypadku, gdy mamy dość wysoki poziom postaci, bo tutejsi przeciwnicy też się skalują)
- Możliwość naprawy/zmiany ekwipunku naszym pomocnikom. Tak, znowu odnoszę się to Knights of the Nine, gdzie przecież na wyższym poziomie postaci przeciwnicy z łatwością rozpłatają ich zbroje (bronie to mogą podnieść).
To tylko moje sugestie, ale osobiście zobaczymy, co z tego wyniknie (gdyż Oblivion był moją pierwszą grą RPG na PS3 i do teraz zastanawiam się, czy nie odświeżyć tejże gry).

Poza standardem (Elite: Dangerous) to jedna gra chodzi ciągle za mną:
- Sid Meier's Civilization VII (wersja na PS5, obecnie 237 godzin w wersji na PS5): No nie da się ukryć, że ostatnio polubiłem VII tak samo jak VI. W grze single zakończyłem grę (militarnie) Konfucjuszem (Chiny Qing) (na dzień przed aktualizacją 1.2.0) i teraz męczę Himiko (Najwyższa Szamanka). W multi natomiast kilka godzin temu (również militarnie) zakończyłem grę Aminą (Buganda) przeciwko Katarzynie Wielkiej (Rosja). Nowa gra multi jeszcze nie zaczęta.
Dodam tylko, że wolę nie włączać Civa VII razem z Elite: Dangerous, bo moja przerwa na 20 minut od Elity często zmienia się w 2 godziny (chyba, że czytam Civilopedię)
A w przypadku, gdy byliśmy już naznaczeni piętnem? Słyszałem, że wtedy zdobycie dobrego zakończenia jest niemożliwe nawet gdy fabularnie robiliśmy wszystko w stronę dobrego zakończenia. Ktoś może to zweryfikować? Czy nawet jedno naznaczenie piętnem (które może mogło nawet minąć) przekreśla szanse na zdobycie dobrego zakończenia?
Ktoś wie może, jak nasze przestępstwa wpływają na możliwe zakończenie (dobry/zły)? To znaczy, czy jest jakiś pułap tego, że w którymś momencie osiągnięcie dobrego zakończenia będzie niemożliwe z powodu naszych licznych przestępstw, czy da radę jeszcze jakoś odkręcić?
Pamiętajmy, że Oblivion było pierwszą grą z serii TES wydaną wówczas na PS3 (i drugą z serii na Xboxa, w tym wypadku na Xbox 360). Osobiście poczekam, chociaż powodem, który mnie trochę odpychał mnie ten TES, był brak możliwości zmiany ekwipunku u towarzyszy lub brak możliwości naprawy ekwipunku towarzyszy.
Szczególnie to było widać w przypadku dodatku Knights of the Nine, gdzie ekwipunek towarzyszy na późniejszych poziomach postaci się rozlatywał szybko (dotyczy to głównie zbroi, bo w przypadku broni można było podratować, wyrzucając swoją nieużywaną broń)
Zobaczymy, jak ten 'remake', o ile potwierdzą się plotki, wyjdzie w praniu.
A wydawało mi się zawsze, że to Sturgia była inspirowana wikingami.
No nic, trzeba czekać i jeszcze raz zacząć kampanię albo sandboxa, tym razem rozpoczynając grę postacią z nowej frakcji (oczywiście dołączając się też do nowej frakcji). Chociaż na plus dodatek wyjdzie również na konsole.
No i oczywiście dodanie proc do bazowej gry. Trzeba czekać na więcej informacji
Tylko powrót do Grove, czyli FATE: Reawakened. Pierwsza część była jedną z moich ulubionych (długo się grało, a raczej łowiło ryby na początku) i nie zdążyłem ograć The Traitor Soul i The Cursed King.
Reszta gier mnie nie interesuje.
To ktoś w ogóle pamięta o tej grze? (oprócz rzecz jasna xandona)
Chciałem to kupować, ale myśl o wielokrotnych loadingach, gdy mamy ciekawsze gry bez narzucanych co chwilę loadingów (jak drugie Everspace) mnie przeraża.
Co do mnie, to praktycznie ja 'wolno' zarabiam (oczywiście jeszcze nie ruszyłem się z wesela). Zgodnie z zasadą, żeby nie zabierać niepotrzebnych rzeczy po pokonaniu przeciwnika, nawet tych drogich. No chyba, że kradnę przez kradzież kieszonkową niczego nie świadomych bandytów albo zabieram zwłoki jakiegoś wieśniaka z drogi (o ile po drodze nie zaatakuje mnie 'przypadkowy świadek moich przenosin') i tam w spokoju ograbiam zwłoki (głównie z pieniędzy). Włamywanie... powiedzmy, że czasem się zdarza.
Od czasu do czasu zdarza mi się kłusować, chociaż raz musiałem się schować, bo zdarzyło się, że zbliżał się łowczy, a ja jeszcze nie oskórowałem pierwszego dzika no i niestety zajęcze uszy się pokazały, a ja musiałem zdecydować - pozostać w ukryciu czy ogłuszyć łowczego. Wolałem nie ryzykować i pozostałem w ukryciu.
Ale jak zdarzy się, że mam 'za dużo pieniędzy', to oczywiście nadmiar chowam do skrzyni (tak do 100 groszy przy sobie). W jedynce też nie brałem nadmiaru groszy.
Dla mnie gra była grywalna od samego początku Civa VII, a małe DLC były już w Civie V ku przypomnieniu. W szóstce też tak było.
Ja wolę cieszyć się grą niż tracić czas na narzekanie.
No u mnie odpowiednio 47 godzin (PC) i 51 godzin (PS5), przy czym definitywnie większa część to multi (tak, gram podobnie jak z hot-seat z Civ'a VI) no i u mnie sytuację ratuje cross-play. No i main theme Civa VII.
Musiałem najpierw pozbyć się pewnych przyzwyczajeń z szóstki (czytaj: pierwszy pomnik i absolutnie 30 restartów, bo gra nie dobrała mi dobrych terenów (czytaj: 2 żywność 1 produkcja) i co najmniej jedno pole ze wzgórzami, bo miejsce na wyrocznię, która jest jednym z lepszych cudów w VI). W szóstce miałem już pewne wzorce utrwalone i całe szczęście, że w VII wywalono punkty wiary (które wg. mnie całkiem zbijało z tropu, bo cywilizacje religijne jak Etiopia czy Hiszpania mogły sobie bezkarnie kraść wielkich ludzi, zwłaszcza ze wspomnianą wyrocznią).
A się zastanawiałem, dlaczego w wersji na PS5 mam jeszcze Simona Bolivara oraz Bułgarię i Nepal, podczas gdy w wersji PC'towej tych rzeczy nie mam. No cóż, mam nadzieję, że Sony rozwiąże ten problem (albo i nie). Jeszcze trzy tygodnie zostały do oficjalnego odblokowania tych rzeczy.
Ja lubię obrabowywać karawany przed karczmą w Żelejowie (w zależności od szczęścia). Jeśli są trzy wozy, to można 'schować się' przed niepotrzebnym spojrzeniem.
Swoją drogą gratki za posiadanie petrynała. Ja mam śrut, ale nie mam tylko tej broni. Czy tylko ja mam wyjątkowego pecha? (już w sumie chyba czwartą albo piątą karawanę obrabowywałem i 0 petrynału; w zamian dają mi ciężką kuszę czy też szeroki długi miecz jakości II i III)
Dlatego też nie latam z Orzechem. Fakt, bywa pomocny podczas walk, ale podczas odbierania zadania potrafi zrobić więcej złego niż dobrego. I tak, komuś podczas robienia zadania z Kumanami (gdzie byłem świadkiem tego zajścia), gdzie trzeba było wypytać o obóz Sęka albo Pana na Seminie (przed zrobieniem odpowiedniego zadania dla kowala), to podczas czekania, aż któryś z nich łaskawie wyjdzie na zewnątrz, to Orzech coś przeskrobał, a potem jeszcze ta ucieczka przed strażą przez stajnie (oczywiście płotami, po drodze mijając Siwka) i bach - reputacja nieźle poleciała w dół i 2/3 wiosek albo miała reputację neutralną, albo go nienawidziła z powodu Orzechowego bałaganu.
Ale nie, nie idę jeszcze na wesele, bo teraz czeka mnie emocjonalna udręka związana z psem podczas robienia drugiego zadania dla młynarza.
A propo przypadkowych spotkań i powiązanego z tym zależności (chociaż i tak to spotkanie kończy się tragicznie dla osoby, którą spotykaliśmy) to jest jedna osoba, która zawsze ma pecha. Jeśli go uratujemy i potem wykorzystamy wszystkie opcje dialogowe, wtedy na 80% przypadków spotkamy tego samego wieśniaka martwego. Trzeba mieć niezłe szczęście, by spotkać go drugi raz żywego (w moim wypadku, podczas rabunku bandytów). Jeśli go uratujemy, wtedy już nie będzie się nazywał pechowcem (chociaż i tak skończy się dla niego tragicznie).
Co zmienia? Jedynie komentarz, który Henryk wypowie, kiedy spotka go martwego podczas losowego spotkania.
Ja staram się nie omijać losowych spotkań (no dobra, wieśniaka, co mnie pozbawił nieprzytomności 'alkoholem' i pana zagadki (Jęczmienia) to ja omijam szerokim łukiem), ale czasem warto też zaglądać do obozów na drodze (pod warunkiem, że tam nie są bandyci) - też różne niespodzianki mogą być przygotowane na gracza. I za to można tę grę lubić. (i tak, dalej nie ruszyłem się z wątku głównego związanego z weselem)
Multi w Civ VII mam wrażenie, że jest bardziej dynamiczne niż w VI, gdy chodzi o ruchy jednostek. Widać to zwłaszcza w czasach wojny. Podczas jednej takiej wojny (ja - Machiavelli (Grecja), druga osoba - Oktawian August (Rzym)), kiedy to Amina (Egipt) drugi raz zaatakowała Rzym, postanowiłem się dołączyć do jej wojny (gdzie Rzym jeszcze miał wojnę z La'Fayette, który swoje miasta miał zbyt daleko od Rzymu).
Moim celem było odparcie ataku na miasto-państwo Aminy (co nie do końca wyszło) i przejęcie Mediolanu (gdzie był największy konflikt). Wszystkie moje wydatki poszły rzecz jasna na rydwany (wpływy na wsparcie wojenne). Wszystko było ładnie... do momentu nie przypomnienia sobie w ostatniej chwili przez drugiego gracza o murach (wtedy też wszystko zaczęło się komplikować). Z tyłu widziałem armię łuczników i trochę legionistów i już wiedziałem, że to nie będzie szybkie zdobycie miasta jak w VI, gdzie wystarczyło mieć przewagę technologiczną. Ostatecznie skończyło się na tym, że już byłem wyczerpany tą próbą zdobycia miasta po około 20-30 turach (dodatkowo jeszcze kryzys się zaczął). W efekcie na koniec wojny zarówno ja, jak i drugi gracz stanęliśmy z rozwojem najważniejszych kwestii, czyli miast (w moim wypadku także rekrutowania wielkich ludzi), gdyż wszystko poszło na wojnę.
Jeszcze wracając na chwilę do wojny (początek), widząc zbliżający się rydwan wroga czekałem tylko na początek swojej tury, by ruszyć się uszkodzonym rydwanem w bok zanim zdąży zaatakować (co na szczęście się udało i tamten rydwan ruszył prosto na nadciągający nowy rydwan)
Czy żałuję tej wojny? Moim zdaniem nie (mimo nie zdobycia Mediolanu, choć było blisko). Mój jedyny dowódca armii dostał kolejne 4 awanse (i jedną rekomendację). Współczuję jedynie Rzymowi, który teraz nie ma co zrobić z tą swoją wielką armią do obrony Mediolanu.
Zdążyłem zauważyć jeszcze jedną rzecz, żeby już nie przedłużać komentarza.
- Wróciła muzyka ambientowa. I jeszcze będąc w ich temacie (podobnie jak w Civie V, gdzie każda nacja miała swój theme na czas pokoju/wojny), to właśnie ambienty są objęte dwoma grupami muzycznymi (osobno w czasie pokoju, osobno w czasie wojny)
Z zadaniem "Klątwa wojewody":
spoiler start
- Najpierw musisz wykonać miecz dla wojewody.
- Potem musisz zahartować ten miecz poprzez zabicie dzikiego psa (niedaleko obozu uchodźców). Ważne Miecz wojewody musisz mieć założone podczas walki z dzikim psem.
- I z powrotem do Aranki.
spoiler stop
A propo zadań od Czerwieniaka, pilnuj się z drugim zadaniem - jest wielce prawdopodobne, że na czas tego zadania, reputacja z węglarzami spadnie do 0 (co może utrudnić retorykę). Potem może wrócić do normy, ale jest szansa, że znowu reputacja może ci spaść (do wartości ujemnej).
A węglarze to również uczestnicy turnieju strzeleckiego, więc jeśli cię zobaczą podczas turnieju, to jest duże prawdopodobieństwo, że nie będziesz mógł uczestniczyć w następnym turnieju, gdyż raczej zostaniesz obwołany mordercą. Jeśli masz jeszcze atut "Niezapomniany", to reputacja u innych też może polecieć.
Następnie porozmawiajcie ze skrybą, a potem z żoną aptekarza, Gerdą
Znalezione w poradniku do zadania dla kowala (Pustelnik)
A skryba to taki dobry pasterz, że tak samo dużo wie o tej sprawie, jak wójt w Troskowicach.
Rzecz jasna jest tutaj drobny błąd - udajemy się najpierw do wspomnianego pasterza, a potem do Gerdy. Opcjonalnie można też porozmawiać z Barą, ale jedynie potwierdzi to, co usłyszałeś od oberżystki.
Do dzisiaj mój Henryk żałuje, że brał udział w tej popijawie i dostał kaca przez to.
Ja póki co też nie ruszyłem wątku głównego (zapominając o tym, że jeszcze istnieje Kuttenberg), i też sobie zwiedzam, 'ćwiczę' walkę (na bandytach, chociaż mogę u Kocura). Ale dużym plusem jest to, że w końcu mogę schować broń drzewcową - w jedynce tego nie można było robić, a jeśli się brało broń drzewcową, to trzeba było wywalić, bo inaczej strażnicy mogli cię aresztować za 'paradowanie' z taką bronią.
Aż z ciekawości sprawdziłem na PS5, ile już mam czasu naliczonego... 128 godzin. I tak, dalej nie ruszyłem się z weselem, bo coś mnie trzyma jednak, by zostać w Troskach. Swoją drogą, już udało mi się zdobyć kuszę korbkową (znaczy się, ciężką kuszę), ale na razie muszę czekać, aż mi zalegalizuje (700 groszy wartości jednak dość długo trwa, podobnie jak szeroki długi miecz (jakość 3), który jest wart 1450 groszy)
I tak, dalej badam ten obszar, nieśpiesznie wykonując zadania i starając się chodzić regularnie do strzelnicy. I tak, w 90% przypadkach nie używałem szybkiej podróży, bo lubię podróżować w tej grze zarówno za dnia, jak i nocą (no i jest więcej wydarzeń niż w pierwszej części).
Może dlatego, że atut Bystre oko wymaga, byś nie miał jeszcze rozwiniętego Rzemiosła, bo o ile pamiętam, atut ten powoduje przyrost umiejętności Rzemiosła, gdy naprawiasz rzeczy u rzemieślników. Gra uznała, że masz rozwinięte do końca Rzemiosło, dlatego też nie przyznało ci punktu, a na 30 poziomie nie rozwiniesz dalej rzemiosła.
280 dlatego, że jeszcze ma 5 'ukrytych' atutów, które normalnie się nie pokazują i trzeba odsłonić. Te atuty nie są powiązane fabularnie. Nauczenie się mistrzowskiego ciosu także wlicza się do tych ukrytych atutów.
Takim atutem jest np. opór (przetrwanie), które daje na stałe +2 do witalności czy też pokazany na screenie młociarz (który również normalnie nie widać podczas przeglądania perków)
Wracając do UE5, to nawet Rockfish Games (odpowiedzialne za Everspace 2) napotkało poważne problemy podczas przenoszenia tejże gry na UE5 z UE4 (o czym wspomnieli w swojej wiadomości w styczniu ubiegłego roku), a jakoś się z tym uporali. Kto pamięta ten pamięta.
Ja osobiście nie robię nocnych jastrzębi, gdyż dla mnie 25 minut to jednak za długo. Zwykły lub słaby wystarczy. I tak po drogach chodzę z pochodnią, co by nie psuć immersji, a tego eliksiru rzadko używam (żeby nie zwracać uwagi śpiących mieszkańców pochodnią, ale i to robię rzadko)
Co innego, gdy mowa o eliksirze zręcznych rąk, gdyż premia do złodziejstwa jest zawsze przydatna, gdy musimy mierzyć się z trudnymi zamkami (a tą umiejętność ciężko jest wbić na początku).
Ja już dość dawno przestałem czytać tutaj recenzje. Kij z tym, że trafiają się gry, co do której wszyscy są zgodni, jak trafiają się również przypadki gier, co do których recenzent zbytnio zawyża lub zaniża oceny. Takich 'trefnych' recenzji znam kilka: Battlefield 2042, Starfield, Civ VII (co do której nadal uważam, że jest grą 8-9/10, dobrze się przy nowym Civie bawiąc, podczas gdy recenzja jak grom z jasnego nieba, którego nawet nie chciałem czytać (to samo opinia)) i teraz jeszcze DA Veilguard i ta gra.
Ja jedynie oczekuję rzetelnych recenzji, a nie wydmuszek z ocenami sztucznie zawyżonymi/zaniżonymi. Rozumiem, że niektórych może podobać się jedne rzeczy, innym drugie, ale czasem już po screenach/trailerze widać, że może się zapowiadać na co najwyżej średnią grę.
Warto wiedzieć, że przy okazji robienia zadań dla Krejzla (po jego pierwszym zadaniu lub (chyba) po wypadku z mąką) możemy potem donieść na niego do wójta w Troskowicach. Tak, pojawia się nowy dialog u niego i tak, możemy zostać informatorem wójta.
Jak widzę, ta gra może zaskakiwać zadaniami, którymi nieraz gra nas nie informuje, że jest dostępna. To już w sumie drugie zadanie, które odnalazłem w taki sposób (pierwsze takie zadanie pojawiło się po zadaniu Miri Fajta u Aranki). Trzeba często badać i czasami nawet wracać do tych samych NPC'ów.
Ja nadal łażę sobie w lekkich ubraniach, co by chować się za przeciwnikami/mieszkańcami (pomimo faktu, że zestaw ciężkiej zbroi już mam założony na drugi zestaw (ciężki zestaw zostawiam na fabułę i testy charyzmy))... Ale jeszcze nie ruszyłem się z wesela.
Osobiście większą frajdę sprawia roleplayowanie. Podobnie było w jedynce, tylko tutaj położono na to większy nacisk, bo więcej osób podróżuje niż w jedynce (gdzie byli to tylko podróżnicy, tutaj za to chodzą osoby z różnych klas społecznych (wieśniacy, kupcy, szlachta, karawany itp.))
Czekam na dodatki, jakie mają wyjść.
Osobiście wolę roleplayować i bawić się, a nie liczyć grosze. Dużo podróżuję, czasami spotkam bandytę, co ograbia zwłoki, sam nieraz ograbiam je, czasami też chowając te zwłoki przed niedawno miniętym wieśniakiem, by tam w ukryciu ograbiać. Ważne, żeby nie dać się złapać na takich uczynkach. Czasami też mnie korci, by napaść na przejeżdżającą karawanę, by ograbić znajdującą się tam skrzynię.
I za to cenię dwójkę. Tutaj można bawić się lepiej niż w jedynce z uwagi na to, że więcej osób podróżuje, a nie tylko podróżnicy jak w jedynce.
No u mnie też jakoś do wesela daleko (ciągnę ten wątek i ciągnę już 87 godzin, a do wesela nie mogę dotrzeć), bo jakoś mnie bardziej ciągnie ten świat, który inspiruje do szukania i odkrywania nowych i ciekawych rzeczy (i ginięcia na potęgę), że całkiem zapomniałem o tym, że moim pierwotnym celem miało być w miarę szybkie dotarcie do Kuttenberga.
Mam nadzieję, że Draug wie, że FATE: Reawakened (tak, ta gra, która była podawana 10 sierpnia ubiegłego roku) ma już datę premiery (wczoraj na Steamie już podali datę premiery na 12 marca). Będzie miał premierę zarówno na PC jak i na konsolach.
Dobrze, że nie wydawałem tych pieniędzy na tą grę. Już Civka VII (która również miała przedpremierową wersję) miała o wiele większą aktywność od tej gry (pomimo pewnych 'kontrowersji', które dalej uważam, że Civka potrzebowała sporych zmian (wspominając pewne narzekania co do VI)).
Tak, wiem, Civka i Avoved to dwie różne gatunki gier (strategia w przypadku Civa, RPG w przypadku Avoved)
Z jednej strony szkoda Obsidianu, ale z drugiej strony widać było, że to już nie ta sama firma. I jak pamiętam, pierwsze screeny zapowiadały na przeciętną grę. Niech gracze na właściwej premierze sami ocenią, czy taka gra zasłuży na miano "mocnego debiutu".
Mogłem się spodziewać, że to powiesz. Ale zanim dojdzie się do 30 poziomu, to trochę czasu musi minąć. I wierz mi, rozwijanie cięższych umiejętności jak retoryka czy złodziejstwo zajmuje o wiele więcej czasu (w dodatku zanim dojdziemy do 10 poziomu, to praktycznie żadnych skrzyń na średnim poziomie (mam na myśli tych skrzyń, które są w dziczy) nie otworzymy, jeśli mamy za niski poziom złodziejstwa), a i tak możemy połamać dużo wytrychów. Z rzemiosłem jest podobnie, jeśli albo nie mamy pieniędzy, albo nie mamy zestawów naprawczych bądź mydeł, albo nie mamy materiałów, by wykuć lepsze rzeczy w kuźni.
Co do najlepszych atutów, warto też się interesować tymi atutami, które dają dodatkowe doświadczenie do danej dziedziny. Przykładowo, atut "Paser" (10 poziom Retoryki) oprócz łatwiejszego sprzedawania kradzionych dóbr, zdobywamy też doświadczenie do skradania się i złodziejstwa w razie powodzenia przy sprzedaży kradzionych dóbr (co w praktyce oznacza, że sprzedając te rzeczy paserom, mamy 100% szanse na dodatkowe doświadczenie, a złodziejstwo (które jest potrzebne również do otwierania zamków) ciężej rozwinąć (zwłaszcza na początku) niż w jedynce). Wspomniany atut "Pomocna Dłoń" warto łączyć z innym atutem "Bystre oko" (Rzemiosło 10). Nie tylko będziemy mieć tańsze naprawy, ale też zyskamy po drodze dodatkowe doświadczenie do rzemiosła przy naprawianiu rzeczy u rzemieślników (w zależności od ceny napraw).
A co do osobistych atutów, warto zainteresować się atutami "Cichy grajek" (Złodziejstwo 6) i "Mistrz narzędzi" (Złodziejstwo 8). Nie chcemy przecież, by hałas łamanego wytrycha zaalarmował otoczenie, a drugi atut sprawi, że złamanie wytrycha nastąpi później.
Będziesz musiał zrobić coś, by straż się tobą zainteresował w danym miejscu, jak np. kradzież kieszonkowa albo włamanie. Jeśli ktoś to zgłosi straży, to straż powinna przyjść po ciebie z zamiarem aresztowania cię. Wtedy powinieneś móc opłacić karę lub ją przyjąć.
Coś definitywnie musiałeś coś zrobić na oczach co najmniej jednego świadka. Wydarzenia na drodze również się w to wliczają. Jeśli ktoś np. zobaczył cię, jak przeszukujesz zwłoki, to świadek może powiadomić straż. A jeśli podniesiesz lub będziesz niósł zwłoki i ktoś to zobaczy, to świadek może nawet z miejsca zaatakować. Twoja reputacja również gra dużą rolę.
Zabicie czyjejś świni również jest karalne, jeśli jedna osoba zobaczyła to.
Co do tego zadania Miri Fajta (w poradniku "Jak odnaleźć Marikę"):
- Jeśli mamy dość wysoki poziom zdolności przetrwania (około 15 poziom), można też spróbować zaliczyć test przetrwania, gdy będziemy pierwszy raz w kryjówce (poziom: średni). Warto wówczas mieć przy sobie również odwar z nagietków. Dzięki temu ominiemy ten etap ze zbieraniem ziół i rozmową z Aranką.
- Co do ciała Gejzy, można też oczywiście spróbować odwiązać ciało sami, bez wcześniejszej rozmowy z drwalami. Ryzykujemy wówczas tym, że drwale nas zaatakują, gdy będziemy próbować przenieść ciało (strefa czerwona!), dlatego trzeba wówczas zrobić to w nocy (pamiętając rzecz jasna o zmianie stroju na ciemny wcześniej).
I jeszcze mała wskazówka a propo udźwigu:
- Możecie też chodzić z przeciążonym plecakiem pomiędzy osadami ludzkimi (jak oberża czy wioski). Dlaczego akurat wspominam o przeciążeniu jako pozytywnym aspekcie? Dzięki temu, Henrykowi również poprawi się siła (i witalność przy okazji) w trakcie chodzenia z ciężarem. Co oczywiście przekłada się na zwiększenie udźwigu. Kilka dni temu zdążyłem to zauważyć, gdy musiałem taszczyć mięso z dzika do najbliższego młynarza po niedawnym polowaniu.
Gra jak dla mnie potrafi zaskakiwać nawet w takich momentach.
Swoją drogą na razie nadal wychodzi, że Avowed to niewiadoma. Może się kupi... na promocji.
Przed rozpoczęciem zadania zaopatrzcie się w jak najlepszego konia - inaczej zadanie jest niewykonalne. Otrzymany wcześniej za darmo Orzech nie wystarczy - potrzebujecie lepszego wierzchowca.
Znalezione w poradniku w zadaniu: Oratores
A zawsze mi się wydawało, że Orzech to pies, nie koń. A Siwek to gdzieś wyleciał.
Wracając jeszcze do Siwka, jeśli
spoiler start
wystarczająco długo będziemy z nim jeździć (zakładając, że go nie wymieniliśmy na innego konia), to dostaniemy perka, który znacznie zwiększy statystyki Siwka (w tym szybkość do 55 punktów).
spoiler stop
Zdobyte niedawno.

No to zaczynamy oficjalnie z Civem VII od... gry Rzym-Egipt (Przywódców rzecz jasna również nam wylosowało odpowiednio do cywilizacji (czyli Oktawian August i Hatszepsut)). Gra online, cross-play, mapa mieszana (jak zawsze). Z tego, co już zdążyłem zauważyć, powróciły pewne elementy znane z Civa V (m.in lokalne i globalne zadowolenie), ale również z Civa VI (m.in katastrofy ekologiczne, ciemne i złote ery).
Owszem, nadal mamy wielkich ludzi (mowa oczywiście u niektórych cywilizacji, jak u Hiszpanii), ale przynajmniej już nie powodują bólu głowy związanym z 'wyścigiem' o jak największą ilość wielkich naukowców w epokach klasyczno-renesansowym jak to miało miejsce w VI, gdyż przez to grało się bardzo podobnie (+ oczywiście wyrocznia, która całe szczęście w VII nie podwaja już punktów wielkich ludzi).
Zmieniono (na +) system sojuszy. I całe szczęście, bo już nie ma takich durnych sytuacji, że jedna cywilizacja daje nam przyjaźń, sojusz (zwłaszcza, gdy robi to drugi gracz, gdzie stosunki niewiele znaczyły), a potem... idzie walczyć z państwami-miastami albo z drugą naszą sojuszniczą cywilizacją, a my nie możemy nic zrobić przez 30 tur. Tutaj już nie ma takich numerów, bo najpierw musimy mieć maksymalny poziom stosunków z daną cywilizacją (również u drugiego gracza), by zaproponować sojusz, a w razie wojny możemy albo dołączyć (utrzymując sojusz), albo zachować neutralność (i zerwać sojusz, dostając dodatkowo karę do stosunków)
O tym, że rozbudowano system dyplomacji to nie muszę nic mówić - w VI jedynie sprowadzało się do handlu, wojny i sojuszu, tutaj mamy wymiany kulturowe, naukowe itp. za które płacimy wpływami.
O optymalizację się nie martwię - W miarę stabilnie chodzi. Ach, i rzadko kiedy gram na standardowym rozmiarze mapy, tutaj mi ta wielkość (o zgrozo) nie przeszkadza.
Owszem, nie ma barbarzyńców, ale niezależne siły (jeśli odkryjemy wrogą) też dają nieźle w kość.
Epokę antyku Rzymem zakończyłem dwoma złotymi erami (kulturową i ekonomiczną) i tak jak w Civie VI, możemy wybrać tylko jedną doktrynę złotej ery (w moim wypadku, zachowanie statusu miast).
Teraz epoka odkryć, wylosowało mi Hiszpanię, a Egiptowi Songhai. Zobaczymy, czy tym razem uda mi się utrzymać status miast (już osiedliłem się na wyspie z pięcioma surowcami).
Oczywiście nie wszystko wymieniłem (bo byłby za długi post), ale na pamiątkę zrzut z mojej gry Rzymem (tak... nie komentujcie, czemu mam tylko 30 nauki w porównaniu do Egiptu)
Pobrane na konsoli (pre-load) i już czekam na godzinę północną, by chociaż zacząć grę (albo znając życie sprawdzając Civilopedię). Wersja PC poczeka.
Żeby było jaśniej (gdy mowa o Eurogamer), to chodzi o brytyjską (nie polską) recenzję (polski Eurogamer dał tej grze ocenę 9/10).
Ale rzeczywiście, oceny jednak wybijają z rytmu, dlatego też już przestałem zwracać uwagę w większości przypadków na recenzje. Kiedyś lubiłem czytać recenzje, ale teraz, gdy recenzenci albo za mocno krytykują grę, albo (nie)sprawiedliwie dają oceny wyższe słabym grom, to już nie wiem, co mam o nich myśleć.
Osobiście wiem, że KCD2, jak i Civ VII to będą solidne gry (pomimo różnych niedociągnięć czy wad, które w obu wypadkach raczej na pewno będą)
Niezależnie od tego, co będzie, ta gra już można by rzec osiągnęła sprzedażowy sukces na PC (wg. SteamDB), podobnie jak Civka VII. Ale zobaczymy, jak potoczą się dalsze losy tych gier po premierze.
Jeszcze tylko 2 dni zostały do premiery KCD2.
Już zaczął się pre-load KCD2 w wersji PS5. Co oznacza, że już tylko 2 dni zostały do oficjalnego startu gry. Jutro Steam również zacznie pre-load tej gry.
Co do trial of sekhema, to warto zainwestować w skill młota (XIII poziom skilla), jeśli ktoś gra wojem. Owszem, duży cooldown, dlatego rozwinięcie tego skilla do 20% quality (4 gemcutter prism) to konieczność (quality w tym wypadku zmniejsza cooldown, na 20% zmniejsza to aż o 8 sekund, czyli z 24 skraca do 16 sekund). Ale na plus, zadaje ogromny damage (warto w tym wypadku zainwestować w dwuręczną broń zadającą duże obrażenia fizyczne jako drugą broń, jeśli ktoś używa tarczy), wali obszarowo i można używać także z dystansu. Owszem, może być problem z bossami, ale ze zwykłymi mobkami już dobrze radzi.
Ale tak, już taki mnich nie ma tak łatwo, gdyż wszystkie bojowe laski są dwuręczne.
Chociaż szczerze, gdybym miał wybierać, czy robić sekhemy czy trial of chaos, to oczywiście wolę sekhemy.
Ok. Jeszcze 2 do kilku dni do preloadu, ale z tego, co porównywałem trochę, jest trochę podobny problem, jak z Civem V na premierę - mowa oczywiście o braku Hot-seat, który twórcy później dodadzą (podobnie było w Civie V na premierę).
Niestety pamiętam te komentarze (i żale) na piątej części Cywilizacji po premierze (brak szpiegostwa, religii, ustrojów itp.). No i te żarty, że Civ VI będzie strzelanką (co na szczęście się nie sprawdziło)
Jeśli miałbym porównywać Civa VII do innego Civa, to bardziej skłaniałbym się w stronę V niż VI (pomimo tego, że VII będzie miała na starcie część rzeczy, która V nie miała na początku jak szpiegostwo. No i przynajmniej nie trzeba długo czekać na polską wersję językową jak to miało miejsce w piątce).
PS. Polski oczywiście zabraknie w VII (jak zawsze, podobnie było w V i VI).
No i zobaczymy, czy ta rewolucja przebiegnie zgodnie z planem (jak w wypadku Civilization: Revolution, która wyszła jedynie na konsole, a która była dobrą grą), czy znowu będzie powtórką z rozrywki jak w Civie V z powodu brakujących rzeczy, bo na razie zapowiada się nieźle (a oglądałem (prawie) wszystkie oficjalne transmisje.
Na szczęście to nie czasy bety PoE1, gdzie jeszcze był poziom Merciless do przejścia.
Po drugiej turze przechodzenia aktów 1-3 na Cruelu wchodzisz już na endgame. Później dodadzą brakujące akty 4-6, więc nie będziesz musiał od nowa zaczynać 1-3 na Cruelu.
W sumie jestem ciekaw nowych aktów (zwłaszcza czwartego, gdzie ponoć jest kolejny trial, gdzie można zdobyć punkty ascendencji. Jak zostanie wprowadzone nowe akty, to sposób zdobywania tych punktów trochę się zmieni (tj. już nie 2-3-2-3 akt, tylko można wybrać, na którym akcie chcemy zdobyć punkty)
Trzeba być mimo wszystko przygotowanym na to, że combo w środku jej wykonania może zostać przerwane przez kontrę lub blok, co oczywiście wybija nasz rytm, bo nagle trzeba jakoś zareagować. Ale tak, walki na miecze zawsze dają najwięcej frajdy (o zgrozo, nawet w przypadku ciężkozbrojnych przeciwników zawsze wolałem miecze od buław). Tak długo przyzwyczaiłem się do walki mieczem, że w pewnym momencie uznałem, że to byłaby plama na honorze, gdybym zaczął walczyć buławą, bo już przyzwyczaiłem się do walki na miecze. Ale w którymś momencie musiałem jednak przećwiczyć buławy. Ale tak, uczciwa walka na miecze zawsze dawała sporo radości, zwłaszcza po kilkuminutowym pojedynku.
No i pamiętanie, że nie można się leczyć w środku walki - zawsze trzeba ten eliksir Łazarz albo z rumianku użyć przed potencjalną ciężką walką, nie w środku walki, bo się przyzwyczailiśmy się do stosowania mikstur w środku walki. Ileż to razy trzeba było zwiewać, bo nagle albo krwawienie zaraz nas wykończy, albo zostaliśmy ciężko obici i musimy zwiać (no chyba, że mieliśmy poobijane nogi).
Oj tak, ratajskie turnieje i treningi z Bernandem. Ileż to już razy pojedynki na długie miecze potrafiły przeciągać się minutami, bo nagle zdajesz sobie sprawę, że musisz zmienić strategię, bo rywal kontruje twoje ciosy, a ty przegrywasz pojedynek (zarówno na niskim, jak i wysokim poziomie). A pojedynki turniejowe na pałki potrafiły być brutalne i szybkie, bo mimo posiadania tarczy jeden błąd i może cię to kosztować nawet wykluczenie z turnieju w drugiej rundzie.
A na treningach z Bernandem również spędziłem dość dużo czasu, podobnie jak w przypadku ćwiczenia z łuku na strzelnicy w Ratajach.
Czytając te komentarze nie wiem, czy mam się śmiać, czy płakać. Nie wspominając o narzucanych mitycznych zasadach, którzy niektórzy użytkownicy stosują.
Dla mnie dobra gra to taka, która ma co najmniej dobrą fabułę oraz ciekawy (nie monotonny do kwadratu) gameplay, nawet jeśli trzeba czasem powtarzać to setki razy (oczywiście pod warunkiem, że twórcy pamiętają o optymalizacji oraz o łataniu błędów). Dobre gry same się obronią. Złe już nie, zwłaszcza jeśli się okaże, że kolejna gra równie dobrze mogłaby być kolejną aktualizacją (tak, mówię tutaj o wszelkich FIFAch) lub jest po prostu słabe, zwłaszcza gdy wziąść pod uwagę pierwsze trailery.
A ja no cóż... dalej czekam do 4 i 6 lutego odpowiednio, by zagrać w swoje gry bez obaw, że są słabe.
Nie słuchaj trolla Titka - on napisał to pewnie w celu nabicia posta (w dodatku nieprzekonującym argumentem)
A też czekam na KCD2 (podobnie jak na Civa VII, na którą czekam zdecydowanie za długo), który zapowiada się na jedno z lepszych gier RPG. Jedynie bugi mogą wystąpić (dotyczy to każdej gry), ewentualnie pozostaje pytanie, czy gra będzie dobrze zoptymalizowana. A przykładów złej optymalizacji gier nie trzeba daleko szukać. Ale raczej na pewno nie zasługuje na 2/10, trzeba czekać na właściwe oceny.
Na szczęście kupuję tą grę, ale w wersji konsolowej, nie PC'towej.
Civ i głównie Civ VII. Dopiero na drugim miejscu Kingdom Come: Deliverance 2 (PS: W tym miejscu daliście błąd, bo daliście cenę edycji złotej (389 złotych) w wersji PS, a tymczasem cena edycji zwykłej jest taka sama, jak w wersji Xboxa (299 złotych))
Coś czuję, że to będzie kolejna niesamowita przygoda z tą grą (znaczy się, z Civem oraz jej muzyką na czele z main theme "Live Gloriously"). Coraz bardziej się przekonuję do tej formuły (i jestem tego w pełni świadomy). Oczywiście tylko trzy ery, ale mam nadzieję, że sprosta ona wyzwaniom nowej cywilizacji. Oglądam na bieżąco oficjalne streamy z tej gry (następny dotyczący multiplayera będzie za 2 dni), ale już wiem, że warto dać szansę tej grze, nawet jeśli kilka elementów brakuje (grałem w Civ: Revolution, więc takie rewolucje mnie nie straszne)
Co nie znaczy, że Henrykowskich przygód nie odmówię.
Jeśli nie wiesz, skąd tyle godzin mają, to odpowiedź jest prosta - mody i tworzenie nowych rzeczy
Ta gra ma aktywną społeczność moderską, nawet wersje konsolowe ma wsparcie dla modów (w moim wypadku na PS5 mam 444 godzin na liczniku). No i jest co robić w trybie przetrwania. No i zapomniałbym o wspaniałym trybie Admina, jeśli grasz offline lub jesteś prowadzącym serwer (gdzie i tak używam jedynie wtedy, gdy jest to konieczne np. w celu oszacowania dystansu między mną a statkiem, do którego chcę dotrzeć, a zapomniałem ustawić punkt i zgubiłem statek)
No i oczywiście tworzenie kreatywnych rzeczy niezależnie od tego, czy robisz to w trybie przetrwania, czy w trybie kreatywnym. Ja osobiście robiłem już np. prowizoryczną bazę, prowizoryczne pole wiatrowe (znaczy się, pole z wiatrakami z 'niespodzianką' w środku). Widziałem również kogoś, kto zrobił traktor. Możliwości jest sporo, jak nie masz co robić, to twórz nowe rzeczy. Inżynier to osoba, która wymyśla nowe rzeczy do tworzenia i testuje je.
Wracając do Lords of Ravage (Władcy Spustoszenia w polskiej wersji), warto wspomnieć, że ta gra dostała nowy trailer (z polskimi napisami) oraz nowe tło, gdy wchodzi się na kartę gry na Steamie.
Auć. Zginięcie na końcówce bossa 1-ego aktu jednak boli. Uroki posiadania 15 poziomu i tarczy. Mam tylko nadzieję, że nie popełniłeś tego samego błędu co ja (tzn. build "wszystko w obronę" i walenie bossa pół godziny) i dałeś choć trochę punktów w obrażenia. I korzystałeś ze skilla łamania zbroi (armor breaker).
Tu muszę po części zgodzić się z Persecuted. Mimo całego hejtu na Ubi, to mimo wszystko w przeciwieństwie do innych dużych studiów próbuje kombinować z settingami, z różnym skutkiem. Zanim wyszedł Kingdom Come: Deliverance i Bannerlord, mieliśmy dobrze przyjęte For Honor. Z kolei premiera Skull and Bones pokazała, że brakuje gier w pirackim settingu.
Osobiście widzę, że dalej jest niewykorzystany potencjał, gdy mowa o settingu wikingów. Może Vikings Dynasty coś zmieni.
Jest jeszcze wiele do odkrycia, ale nie próbujmy wymyślać koła na nowo.
Przeczytaj jeszcze raz tego newsa, to zrozumiesz, że pewne warunki nie zostały do tej pory spełnione (zwłaszcza mi chodzi o wywiad z CW, gdzie powiedział, że dodanie polskiego do tej gry to coś więcej niż przetłumaczenie go przez tłumacza google)
No właśnie tak się zastanawiałem, dlaczego ostatnio ta gra jest mniej popularna. Jeszcze w drugiej części znalezienie dobrych rzeczy nieraz graniczyło się z cudem. Zaczęło się to psuć już od trójki, gdzie nagle znalezienie dobrego przedmiotu nie jest już takim wyzwaniem. A czwórka jeszcze to ułatwia. I chyba dlatego przestało sprawiać to frajdę.
Dla porównania, w najnowszym PoE, już znalezienie żółtych rzeczy czasami graniczy się z cudem podczas kampanii, a co dopiero znalezienie rzadkiego przedmiotu z dobrymi affixami. A poziom trudności rośnie, gdy wkraczamy na kolejne akty.
Widzę, że pisze to ta sama osoba, która kilka miesięcy temu również pisała na temat Civa VII (wiem, wiem, targi). Omijając już jednak ten (negatywny) wydźwięk nagłówka (przepraszam, ale czasami nie lubię czytać nagłówków wyrokujących, jakby to była nie wiadomo jaka gra), to spodziewam się, że zdania na temat tej gry będą tak samo podzielone, jak przy szóstce (którą jeszcze raz przeczytałem komentarze w tamtym czasie pod tą recenzją). Swoją drogą przeboleję trzy epoki. W Civilization: Revolution były cztery epoki (i również nie miała hot-seata), a i tak była lepiej oceniana, niż druga część Civ: Rev (która dostała jedną z niższych not z całej serii Civilizacji). A te wspomniane trzy gry z drugiej opinii... powiedzmy, że nie znam tych gier (nawet zapomniałem o ich istnieniu). Już lepiej czytało mi się opinię na Eurogamerze (którą przeczytałem jako pierwszą, a wyszła
o podobnej godzinie, co ta recenzja).
Ja osobiście jestem pozytywnie nastawiony do nowego Civa i zobaczymy, co z tego wyniknie. Mniej więcej wiem, czego się spodziewać (niestety podczas oglądania streamów przegapiłem epokę odkryć) i trzeba się przyzwyczaić do nowych zasad. Ale jak jest możliwość zwiększenia rozmiaru mapy, to dla mnie wychodzi na plus, bo zwykle gram w dużych mapach (gdzie w standardowych mapach jest dla mnie za ciasno).
Owszem, parę rzeczy może brakować (jak zwykle, tak jak w każdej cywilizacji, która wychodziła na premierę), ale mam nadzieję, że twórcy dodadzą brakujące rzeczy w dodatkach albo w łatkach.
O oprawę muzyczną w tej grze nie muszę się martwić - godziny i tak pewnie spędzę na słuchaniu muzyki niż na faktycznej grze.
Ja wojownikiem dalej lubię grać, zwłaszcza, gdy mowa o buildzie tankowym (czyli z tarczą). On nie musi zadawać wysokich obrażeń (chyba, że na próby w drugim akcie), on musi blokować ciosy (skillem obszarowym, nie zwykłym blokiem) i od czasu do czasu rzucić młotem (bo to jeden z najmocniejszych ataków mimo długiego cooldownu (który na szczęście można zredukować do 16 sekund)) i ewentualnie unikać ataki, gdy wiadomo, że ataku nie można zablokować. No i ratunek przychodzi ze strony DoT'ów (podpalenie, krwawienie). A mam już 78 poziom (zaraz 79)
No i zapomniałbym o szarży, która całkiem nieźle radzi sobie ze stunowaniem wroga.
W sumie problemem w jedynce było to, że ubrania i zbroja mogła być jedynie postrzępiona/pobrudzona/potłuczona, ale nie widać było śladu walki (znaczy się, krwi), pomimo tego, że tutorial wskazywał, że ubrania i zbroje mogą mieć również ślady krwi. Tylko w kilku zadaniach można było znaleźć ubranie lub zbroję poplamioną krwią.
Zobaczymy, jak to teraz tym razem będzie.
Ja włamania w Kingdom Comie uczyłem się też w zamku, chociaż można było znacznie wcześniej próbować, gdy jeszcze się było w Skalicy - pierwsze wytrychy można dostać od Mateusza albo Frycka, pod warunkiem, że nie udała nam się rozmowa w sprawie długu Kunesza i nie aktywowaliśmy jeszcze eventu, gdy zachodziliśmy po raz pierwszy do karczmy.
Tak jak w Skalicy można bardzo łatwo nazbierać nieco groszy na zielskach, wbijając przy okazji punkty zielarstwa i nieco siły (o ile najpierw zainwestowaliśmy najpierw w pewnego perka w zielarstwie)
Co do ucieczki, to wybrałem właśnie wariant z przebraniem zamiast zwyczajnego zeskoku z murku.
Edit, bo to miała być odpowiedź na post wyżej.
Co do skrytobójstwa, to można było to robić jeszcze w jedynce i też wymagało sztyletu.
Ale jak widzę, jest pewien-przeszkadzacz-w-zbieraniu-ziół zwany Orzechem.
Ale zobaczymy do premiery, czy Orzech dalej będzie się pałętał między ziołami.
Widzę, że grasz Witchem, to będziesz miał nieco problemów z pierwszym bossem. Podczas gry co-opowej u mnie, to też zwykle witch często pada jako pierwszy (na tym bossie i również z powodu mrozu). Spróbuj dobić tak odporności na zimno do ok. 30%. Ale i tak musisz się przygotować na to, że w pewnym momencie (po zbiciu 2/3 życia bossa) zamiast mrozu, będziesz próbował unikać krwawienia. Aha, i staraj się mieścić między niebieskimi polami, żeby uniknąć dostania przypadkowym słupem. No i jeśli to możliwe, nakładaj statusy zadające obrażenia rozłożone w czasie.
A prób podczas co-opowej części tego bossa też było multum (uroki bycia wojownikiem z małym dps'em wówczas).
2001 rok i Final Fantasy X. Do tej pory mam tą grę na PS2 (opakowanie platinum), więc instrukcję mam w dwóch językach: czeskim i polskim. Co ciekawe, to był jedyny Final, który potrzebował jedynie jednej płyty, a zawartości miał bardzo dużo. Ten, kto pamięta tą udrękę związaną z Celestial weaponami (a szczególnie z materiałami) dla siedmiu postaci, ten wie, że jednak później efekt końcowy robił wrażenie. Kto robił te wyścigi z czasem poniżej 0.0 (ten w Calm Lands, nie w lokacji obok) czy próbował te 200 piorunów unikać (pod rząd), ten wie, o czym mówię.
I tak lepiej zrobiono, jeśli chodzi o podświetlanie przedmiotów niż w jedynce. W jedynce, jeśli dropło przedmiot powiedzmy, rzadki, a poziom planszy to 50, to czasem wyświetlał taki przedmiot malutkimi literkami (zwłaszcza, gdy owy przedmiot był niskiego poziomu) i można było niechcący go podnieść.
Ja już przestałem czytać takie komentarze. Ostatnio panuje jakaś dziwna moda na krytykowanie wszystkiego i wszystkich, ale pochwalić już nie ma czym. Się zastanawiam, gdzie podział się szacunek? (przynajmniej dla gier, bo to gry często są brane na target)
A tak w ogóle to do nowego roku. Oby nowy rok miał więcej pozytywnych akcentów.
(Ignoruje wszystkie komentarze związane z Assasynami i związanymi z nimi clickbaitowymi tytułami w komentarzach)
A no tak, jak pojawia się słowo "UbiSoft", to od razu hejty, krytyki itp. a pochwalić już nie ma komu. UbiSoft robi co najmniej dobre gry (przynajmniej graficznie, do tej pory głównie z ich gier pod względem grafiki wolę For Honor), a co z resztą, to nie wiem, nie mam pojęcia itd. itd. Niech użytkownicy dalej płaczą, a znając życie i tak kupią i będą czytać artykuły "na clicki".
Ja jedynie czekam na Civa (i głównie Civa VII) i chcę spędzić z tą grą dużo miłego czasu bez czytania jakichś losowych komentarzy.
Podczas jednej rundy na mapie stałem się dumnym posiadaczem dwóch niezwykle rzadkich przedmiotów - Divine orb i Perfect jeweller orb. I teraz się zastanawiam, czy zostawić je (zwłaszcza ten drugi przedmiot), czy może wymienić je na coś (w moim wypadku albo na exalted orby albo na bardzo dobrą broń)?
To zainwestuj w odporności na żywioły. Z każdym kolejnym aktem twoja odporność na żywioły spada o 10%. Na Cruelu już powinieneś mieć kilka przedmiotów z odpornościami.
Są trzy rodzaje Jeweller orb: Lesser (który będziesz często spotykał), zwykły i Greater (które są rzadsze)
No i nie zapomnieć, że im więcej masz support gemów w skillu, tym szybciej mana ci się spali.
1) Jak masz przedmioty corrupted, to ich w żaden sposób nie zmodyfikujesz (jak również nie możesz dodać do nich miejsca na runy) i może zmienić nieco te 'wewnętrzne' affixy (czyli te affixy, które normalnie spotyka się w broniach), ale nic złego się nie stanie, gdy będziesz ich używał.
2) Do tej pory próbuję rozgryźć to, jak tego używać. W każdym bądź razie można próbować tylko z brońmi i zbrojami, ale nie akcesoria.
Boss od lawy jest prosty, o ile umiesz unikać, masz dobre odporności na ogień i wycofasz się dostatecznie daleko.
Co do pytania o gateway to tak, możesz wrócić po wejściu do niego.
Ja chyba wolę bardziej te próby Sekhemy - łatwiej jest skończyć, rzadziej dostaje się debuffy (a jak są, to są mniej irytujące) i można kontrolować, gdzie się idzie.
Ja też zwykle sprawdzam sklepy z nadzieją, że trafią mi się dobre affixy (zwłaszcza, gdy mowa o magicznych przedmiotach, przy których można ulepszyć na rzadki). Jak się nie trafi, to zawsze pozostaje stare, dobre losowanie (dobrze, że po zakończeniu gry już będzie się miało nieograniczoną ilość prób). Na razie trafiłem na pałkę + około 140% do obrażeń fizycznych (która mi nieco ulepszyła moją poprzednią broń; szkoda, że nie trafiły się jeszcze dodatkowe obrażenia do obrażeń fizycznych (te nie procentowe) i dodatkowe poziomy do melee skilli.
Próbuj dalej. W Chaos temple może wylosować jednego z trzech bossów. Jeśli trafisz na chimerę, to zadanie masz łatwiejsze, niż przy ptaszku (przy którym też padłem)
Ja w sumie też tak podejrzewałem, że wzorują się na D2. Wystarczy nawet na lokacje podejrzeć i już wiedziałem, czego się spodziewać. Mroczny teren? Jest. Pustynia? Jest. Mokradła? Też są. Nie zdziwię się, jakby 4 i 5 akt (a ma być 6 aktów) też by się wzorowali na dwójeczce (czytaj: piekło i góry). Do kompletu brakuje mi tylko najemników do wynajęcia... a nie, czekaj, to nie ta gra.
Z uzbrojeniem też nie mam wielkich problemów Warbringerem, jak się trafi biały (lub niebieski z dobrymi affixami) dla mnie, to ląduje u mnie i próbuję dostać te affixy, które chciałbym mieć przy używaniu Regal/Exalted orbów czy w przypadku białego przedmiotu, Orb of Alchemy. A gdy wiesz, że grasz w co-opie, to odpowiedzialność spada wówczas podwójnie. I tak, przed osiągnięciem 41 poziomu (teraz 65 poziom) ginąłem sporo razy (głównie pierwszy i drugi boss aktu), ale potem już schodziło na luzie. A lecę tradycyjnym zestawem pałka jednoręczna + tarcza.
Ja jakoś też nie narzekam na MF (pomimo tego, że jako jeden z nielicznych mam Warbringera), a mój MF wynosi zaledwie 50% (z czego 30% mam w jednym (rzadkim) pierścieniu, który przypadkiem znalazłem). A rzadsze przedmioty (exalted i regal orby) dropią w miarę często (w porównaniu do jedynki), a gra przecież nie polega na tym, że będziemy świecić w unikatach.
Kilka...dziesiąt. Zanim dojdziesz do XIV poziomu skill gema, to jeszcze szmat czasu minie. Pierwszych czternastek spodziewaj się dopiero na Cruelu i na III akcie.
Exalt gemy powoduje dodawanie kolejnych affixów (do max 6) na rzadkich przedmiotach. Tutaj nie można już czyścić affixów, jedynie można to robić przez Chaos orby (tylko jest jeden problem... wywala jeden losowy affix i wrzuca inny affix, więc jeśli masz dobre affixy w np. zbroi, to nawet nie próbuj ryzykować).
Można też próbować przy Orb of alchemy... gdyby nie to, że teraz są mega rzadkie (a ten przedmiot zmienia zwykły przedmiot w rzadki przedmiot z czterema affixami)
Restart terenu następuje, gdy za długo jesteś na innej mapie niż ta, na której jesteś obecnie. Zwykle restart następuje po 8-15 minutach nieobecności.
Ach i jest jedna (tak, jedna) nodka na życie (dająca bodajże 3%). Gorzej już z regeneracją na życie, bo o ile w jedynce można było bez problemu osiągnąć min. 6%, to już tutaj trzeba przeboleć te max 3%.
Ach i punkty statystykowe też dostały po uszach (dają +5 punktów zamiast +10), więc jeśli nie pilnujemy statystyk, to możemy obudzić się z faktem, że nie spełnimy wymagania dotyczących ekwipunku lub poziomu skilli, bo się okaże, że mamy za mało siły/zręczności/inteligencji (już kilka razy wpadłem na to (pierwszy raz, gdy chciałem zmienić kuszę (najemnikiem), drugi przy wbiciu 14 poziomu skilla (wojownikiem) (w obydwu wypadkach miałem za mało siły o te kilka punktów)).
Tylko jest jeden szkopuł co do bereł... one wymagają siły, więc jeśli robisz build full int, a nie masz w planach znalezienie amuletu/pierścionka do siły lub ładowania kilka punktów do siły, to możesz zapomnieć o berłach.
Lepiej więc próbować zdobyć punkty spirita przez zbroję (chociaż to też zacznie pojawiać się dopiero w okolicach 35-40 poziomu)
O tą ocenę powinieneś zapytać boty oraz multikonta, którzy masowo dają 1/10. Podobnie tak samo działo się z co najmniej kilkoma grami, którym zasługiwała wyższa ocena, ale przez boty sztucznie zaniżono.
Co do Harriet, to akurat podczas oglądania streamu (gdy ją zapowiedzieli) to moja pierwsza rzecz - przejrzę Wikipedię, by wiedzieć już zawczasu, z kim mamy do czynienia.
Wiedziałem, że będzie cywilizacja Ameryki, tylko nie wiedziałem o przywódcy/ach. O niej wiemy niewiele poza tym, że działała w wojnie secesyjnej jako zwiadowczyni Unii i pomagała uciec niewolnikom (również w jej rodzinnym stanie Maryland). Dobrze, że Civilopedia będzie zaimplementowana tak jak w innych Civilizacjach, to może coś napiszą o niej więcej.
O Beniaminie Franklinie widziałem go kilka razy na screenach na GOLu, ale dopiero podczas oglądania streama mogłem się upewnić, kim jest ta osoba ubrana na czerwono.
Nie mam im za złe wprowadzania ciekawych osób (Była Krystyna, nadal pamiętam reakcje, gdy Gruzja była wprowadzana z Tamarą, była Wilhelmina, nie wspominając o takich postaciach jak Gorgo, Gilgamesz czy Tomyris). Jestem ciekaw kolejnych przywódców.
https://www.gry-online.pl/users/#/praise-the-sun/komentarze/ze1576b9
Ktoś może coś z nim zrobić? Wystarczy nawet spojrzeć na jego posty by wiedzieć, z czym mamy do czynienia.
Lepsze berła do szkieletów to nie tylko mocniejsze szkielety, ale również ich tańszy koszt (w spiricie). Liczbę szkieletów modyfikujesz w zakładce skilli (w tym samym miejscu, gdzie włączasz/wyłączasz aury). Pamiętaj tylko, że każdy szkielet wymaga tej samej ilości spirita (czyli jeśli np. masz 100 spirita a koszt szkieleta wynosi 35 spirita, to możesz mieć tylko 2 szkielety. Ale jeśli koszt szkieleta wynosi 33 spirita, to możesz mieć ich już 3)
To nie wiem jak budowałeś swojego wojownika. Owszem, początek gry z nim jest ciężki (rolling slam jest jedną ze słabszych umiejętności czyszczących, podobnie jak jego umiejętności tarczy), ale potem w okolicach 41 poziomu dostajesz jeden z mocniejszych skilli na bossów (seismic cry). Dorzuć do tego jeszcze gema dającego efekt corrupted blood (jak dobrze pamiętam), który zadaje obrażenia rozłożone w czasie i już bossowie są mniej straszni. A robię wojownika pod łamanie zbroi (chociaż początkowo miałem robić pod tanka).
Na razie jeszcze część broni nie jest dostępna. Musisz sobie radzić z pałkami. Na razie jeszcze nie są dostępne miecze, topory, włócznie (tak, włócznie też będą). I tak, też mam problemy ze znalezieniem (w sklepie również) dobrej pałki z wysokimi obrażeniami fizycznymi.
A na razie póki co wskoczyłem na drugi poziom trudności wojownikiem i zaraz się zacznie droga przez mękę po wskoczeniu na trzeci poziom trudności.
Jeszcze jedna rzecz: Jak budujesz swoje postacie? Bo jeśli okaże się, że rozwijałeś na zasadzie "rozwijam wszystko, byle mieć spełnione wymagania na przedmiot", to szybko odbije ci się to czkawką i będziesz miał tylko pod górkę. Zawsze rozwijaj max jedną rzecz (jak wojownik, to walka wręcz), nie wszystkie naraz.
I nie potrzeba do tego modów jak to było wspomniane.
Ach, zapomniałem wspomnieć: Jeśli masz możliwość, rozwiń walkę dystansową do 6 lub 10 poziomu. Survival (skill) jest niesamowicie przydatne na tym etapie, zwłaszcza na wyższych poziomach tego skilla (gdzie możliwości zdobycia lepszych mikstur leczenia masz ograniczone).
Jest już main theme z najnowszego civa (czyli muzyka, która będzie leciała z poziomu głównego menu Civa VII): https://www.youtube.com/watch?v=jOF9v-W6kdc
Teraz już tylko czekać na resztę przywódców i cywilizacji.
Klasycznie boty albo multikonta musiały jak zawsze nawalić tak ocenami (tak samo było w przypadku gry Wartales).
Zignoruj to i po prostu ciesz się grą. Ja póki co próbuję solować grę Najemnikiem (w wersji na PS5, gdyż zwykle preferuję konsole niż PC), a na co-opie (kanapowym) Wojkiem (na razie mam build ustawiony na tank)
Nie będzie zaskoczenia, jak powiem PoE II (Path of Exile II, wersja PS5). Obecnie na liczniku mam 19 godzin (z czego większość to kanapowy co-op, gdyż oczywiście postanowiłem stworzyć tanka (woja)). Żeby nie było, że tylko mam tanka, mam jeszcze najemnika zrobionego (tutaj próbuję pod DPS). Oczywiście obydwa postacie robię bez gotowego builda. Obecnie wojkiem mam skończony akt pierwszy (po ileś tam prób pokonania bossa pierwszego aktu (gdyby nie pomocnik (witch pod summony i jedynym mocnym ładowanym atakiem), to męczyłbym się z tym bossem godzinę na próbę) i zaczynam akt drugi.
Ewidentnie widać inspirację Soulsami zwłaszcza przy walkach z bossami a także po tym, że jak padniemy, to wszyscy przeciwnicy się respią.
Ja mogłem w pewnym momencie się zalogować (na 5 minut) do tej gry na start serwera (wersja PS5) przed 22, ale lagi były wtedy okrutne (reakcja 1-1.5 sekundy na wykonany ruch). Jak wspomniałem, trwało to 5 minut zanim wywaliło mnie z gry (granie w lokalnym co-opie). Potem, jak ponownie odpalono (około 22:30), to lagi szybko znikły a gra przez to była przyjemniejsza już (mimo długiego czekania w kolejce).
Jak widzę, część rzeczy związana z obecnym sezonem PoE została przeniesiona na PoE2 (mowa tu oczywiście o złocie, respecjalizacji i czarnym rynku), tylko teraz w końcu kupujemy rzeczy z złoto a nie za materiały jak do tej pory było.
Ok. Dobrze, że jest lokalny coop, więc jest duży plus. Były problemy z serwerami, ale już po nich.
Już gdy doszłem do pierwszego support gemu, to nagle dostałem zawrotu głowy od tego, co rozwinąć (gram wojkiem na razie). A to jeszcze plącze się sterowanie, a to mylę unik ze skillem (przyzwyczajenie z jedynki). Na szczęście w dwie osoby jest tylko 'trochę' łatwiej niż pojedyńczo, ale trzeba pamiętać, że wrogowie są silniejsi, a złoto jest współdzielone (uroki grania w Baldurs Gate: Dark Alliance II) i w końcu przedmioty się kupuje za złoto, a nie za currency items. Bossowie stanowią większe wyzwanie, niż w jedynce i trzeba pamiętać o unikach. Ale generalnie po rozwiązaniu problemów z serwerami jest ok.
Co jest pewne, to że kryzysy będą kolejnym elementem urozmaicającym grę, także w ostatniej z trzech epok Civilization VI, zapewniając stale rosnący poziom wyzwania
To w Civie VI były kryzysy, a ja o tym nie wiem? Nie wiedziałem. No chyba, że mowa o ciemnych epokach z (nie)sławnymi kartami ciemnej epoki ze słynnym wyrazem ALE (podobnie jeśli włączyliśmy tryb dramatycznych epok).
A teraz zaprezentowano co nieco na temat nowej frakcji: https://store.steampowered.com/news/app/1527950?emclan=103582791470244617&emgid=4474984202298722967
I szczerze mówiąc bardziej jestem podekscytowany nową frakcją (inspirowaną wikingami) niż ratowaniem prowincji przed nimi.
O ile pamiętam, handlarz na statku i tak ginie jeśli już popchnęliśmy śledztwo prawie do końca:
spoiler start
tj. od momentu ataku Gawronów na dwór Hoevendropów.
spoiler stop
No chyba, że nie znam jakiegoś skrótu w Gosenbergu, który pozwoliłby ominąć ten etap bez konieczności walki z Gawronami i zakończyć śledztwo bez walki na statku.
A szkoda tracić dostęp akurat do tego handlarza
spoiler start
Zwłaszcza, gdy już znaleźliśmy tą notkę w budynku ambasadora i sprzedaliśmy mu odpowiedni przedmiot
spoiler stop
Ważniejsze dla mnie od dodatku będą oczywiście kusznicy. Trzeba pamiętać, że to będzie drugie większe rozszerzenie (pierwszym takim rozszerzeniem byli Piraci z Belerionu).
Inwazja Skelmarów (bo tak się nazywa dodatek w polskiej wersji)... może wyzwolę, może nie. Nie wszystko (czytaj: nie całą historię) przecież trzeba kończyć (tak jak do tej pory nie skończyłem historii Gosenbergu (region Grinmeer) związanego ze śledztwem, by nie utracić przypadkiem dostępu do
spoiler start
łatwo dostępnego czarnego rynku w dokach
spoiler stop
)
Na dwa komentarze wyżej nie zwracam uwagi z powodu pewnego 'słowa'
Było sporo nominacji i w sumie cieszę się, że zarówno Civ VII jak i KCD 2 byli w nominowanych. Dużo nagród zgarnęło z kolei Final VII: Rebirth m.in za aktorów.
Helldivers2 zgarnęło 2 nagrody, chociaż szkoda, że rodzime Manor Lords nie dostało nagrody za najlepszy wczesny dostęp (ale był w nominowanych).
Ogólnie gratuluję zarówno zwycięzcom, jak i nominowanym.
A ja jeszcze trochę się waham z kupnem. W każdym razie VII będzie miała funkcję, która nie miała VI - cross play. No i w przeciwieństwie do wersji PC'towej, wersja na PS nie będzie miało Denuvo. No i mi się nie popsuje, jak VI na PS5 (z wersji PS4)(która w pewnym momencie mi odmówiła posłuszeństwa i gra w żaden sposób nie chce się uruchomić po jej uruchomieniu).
Ale jeszcze trzeba czekać na kolejnych przywódców i cywilizacje do ujawnienia.
Zawsze tak było. VI na początku też przecież nie była tania, przynajmniej na plus jest taki, że zwykle mają duże promocje na tą grę.
Swoją drogą a propo kolejnej ciwilizacji, zapowiedziano Inków (no i przywódcę Inków, oczywiście Pachacuti)
Osobiście jeśli chodzi o remaki, to czekam na:
- Vagrant Story (ale tutaj wystarczy nawet poprawa grafiki jak w Crash Bandicoot, bo reszta ogólnie nie zestarzała się tak bardzo)
- Dungeon Siege II
- Freelancer
Więcej gier nie pamiętam (na razie).
Co ja mogę polecić...
Może spróbuj Neverwintera, jeśli interesują cię gry w stylu D&D. Da radę przyzwoicie grać nawet bez płacenia złotówkami (nawet możesz wymieniać tzw. diamenty astralne (astral diamonds), które zdobędziesz w grze, na pieniądze potrzebne do Item Shopa, za który kupisz sobie np. VIPa). Tylko musisz pamiętać o tzw. limicie wymiany surowych astral diamonds, który na szczęście odnawia się co dzień. Zarazem jednak ostrzegam, że astralne diamenty są potrzebne również do innych rzeczy w grze, jak i do rynku.
A wiem, że można przyzwoicie grać bez płacenia złotówkami, gdyż regularnie odbywają się eventy, gdzie można ciekawe rzeczy zdobyć (zwłaszcza powinieneś wypatrywać eventu zimowego, który rozpocznie się za miesiąc).

Ok. Znowu jednak gram na PC. No i cóż były 'ciekawe' momenty (łącznie z religijną Macedonią na czele, chociaż gdy spotykam Macedonię, to w 90% przypadkach nie ma religii)
A tak ogólnie ponownie Hiszpania. Miałem wziąć się za dominację, ale Kanada i Węgry skutecznie storpedowały ten pomysł. Więc próbuję inaczej zwyciężyć, ale nie religijnie. Zrzut z obecnej chwili:
Do widzenia Brazylio! Było miło, ale ciemna epoka nie ratuje Brazylii skóry wskutek czego wszystkie miasta się buntowały. Stolica za kilka tur obecnie również się zbuntuje (a już nie ma innych miast).
Najtrudniejszy tutorial?
To będzie ten z DS1 (pod warunkiem, że pierwszy raz w to gramy), bo tak, też później się skapłem (no właściwie się skapłem po którymś materiale Heda odnośnie tej sztuczki)
No i Terraria (jeśli wejdziemy od razu na świat nie przechodząc najpierw tutoriala, który o zgrozo jest), bo zaczynamy wtedy już na starcie panikować, jak budować, co budować, jak craftować albo jak bronić się przed najłatwiejszymi przeciwnikami
Ale jest plus za wspomnienie o Falcon 4.0 i DCS, gdzie instrukcje to było na co najmniej kilka godzin czytania, a potem zastosowanie tego w praktyce.
A swoją drogą:
- Czy przypadkiem tego nie było?
- Było, tylko zmienimy nazwę i kilka gier.
Też podobnie uważam w sprawie komentarzy. Jak usuwają, to źle, jak nie usuwają, to też źle. Obojętnie na jaką grę byś patrzał inaczej, zaraz znajdzie się banda ... (nie powiem co, ale wiesz), którzy zaraz zaatakują za to, że masz inne zdanie niż większość. Nawet ciężko jest w ogóle z tym pojęciem, jak konstruktywna krytyka, bo zaraz znajdą się ... którzy zaatakują ciebie, bo ciężko im przyjąć taką krytykę na klatę.
Dlatego również przestałem patrzeć na komentarze (zwłaszcza gdy wiem, że zawierają pewne słowo, które już tutaj wystąpiło zbyt dużo razy oraz tzw. atakujące) i czekam. Ja mam zahaczone 2 gry, na które będę czekał, bo wiem, że będę bawił się przednie, a które wyjdą tego samego dnia (pomimo faktu, że raczej będę w te gry grał na konsoli).
marketing też nie był jakiś dobry
W tym wypadku marketing był tragiczny. Kto pamięta ten pierwszy (z tego roku, o którym chciałbym zapomnieć) zwiastun, ten wie, o czym mówię. A pierwsze wrażenie robi się tylko raz, zwłaszcza na trailerach.
A kogo obchodzą takie śmieszne komentarze tutaj na GOLu? Chyba nikogo, a już tym bardziej takiego przeciętnego użytkownika, który chce jedynie dobrze się bawić, nawet nie patrząc na tzw. wojenki słowne prowadzone tutaj.
Ja może kupię, ale dopiero wtedy, gdy gra będzie miała dużą promocję. No i na pewno nie po recenzjach napisanych zaledwie kilka godzin po premierze
Przede wszystkim gry na SSD będą o wiele szybciej działały, a co do pobierania aktualizacji, ważniejsze jest to, jak szybki internet masz - w tym wypadku dysk SSD na niewiele się zda. Do pobierania wszelkich aktualizacji ważniejsze jest łącze internetowe (najlepiej światłowody), a nie dysk. Dysk jest ważny w przypadku, jeśli chcemy mieć szybszą i płynniejszą rozrywkę.
A wystarczy wpisać jakiś komentarz (jeśli wiadomość na GOLu jeszcze nie posiada komentarzy) a potem wejść w okienko "komentarze" i już można stawiać łapkę w górę lub w dół (prawie na samej górze, gdy się przegląda komentarze). Łapki całkiem nie znikły, zmieniły jedynie miejsce.
Wyświetlenia wyświetleniami... gorzej z datami. Zwłaszcza, gdy chodzi o gry. I weź poszukaj bez dat np. takiego Elsworda i balans skilli. Przecież te najbardziej popularne to będą te starsze (i na ogół nieaktualne) balanse, a nowsze to trzeba zgadywać (chyba że twórca filmiku umieści datę w nazwie filmu)
Gorzej już z filmikami nic nie wnoszącymi, bo bez daty trudniej zweryfikować coś, co zostało wrzucone np. 2 albo 5 lat temu, a jest tylko zwykłym bełkotem niż przydatną informacją.
Chyba zaczekam, aż dodatek wyjdzie na konsole, wtedy można się zastanowić nad kupnem, zwłaszcza gdy od teraz jest lokalny co-op. Na szczęście dodatek ma wyjść niedługo na resztę platform.
Zaraz pewnie przyjdą 'obrońcy' Starfielda jak xandon i Alex i będą pewnie dalej wciskać kit, że jest to wręcz 'cudowna gra'
Ja osobiście od Starfielda 2 to oczekuję jedynie zmiany ludzi (a przede wszystkim Todda) i silnika, by nie generowało zbyt (dużej ilości) loadingów. No i oczekuję przyjemnej eksploracji i bardziej 'przystępnej' ceny, bo obecnie to czekam jedynie na dużą promocję (czyli tak z 80-90% na tą grę).
Swoją drogą, ta gra obecnie (wg. SteamDB) ma tylko ok. 57% pozytywów, a dodatek zbliża się do poniżej 30% pozytywów.
Kolejna data zmian gier na PS Extra/Premium jest ustawione na 19.11. Skąd wiem? Tego dnia wylatuje m.in Kingdom Hearts: Melody of Memory z oferty PS Extra/Premium, więc jeśli ktoś nie miał okazji w to zagrać lub jeszcze nie skończył, to radzę się sprężać.
27 październik, czyli w niedzielę wyjdzie. Zobaczymy, co tym razem przygotowali twórcy tym razem (bo na ten update czekam już zdecydowanie za długo od momentu kupna gry na PC)
Tym razem kowale będą mieć pełne ręce... roboty z produkcją, zwłaszcza jak przyjdzie im produkować bronie lub zbroje dla króla.
Jeśli już czekać, to tylko na dodatek do Factorio (tylko trzeba pamiętać, że tak jak podstawowa wersja gry, dodatek również nie będzie objęty promocjami). Razem z dodatkiem oczywiście wejdzie również aktualizacja 2.0, która będzie miała sporo zmian do zaoferowania.
Na RTK VIII zaczekam tylko, jeśli raz, będzie tryb hot-seat jak w oryginale i dwa, jak będzie promocja na tą grę.
Patrząc, że architektura chińska i po liczbie koziołków wnioskuję, że to RTK X (Romance of Three Kingdoms X)
Oj tak, lata 2000 - Dużo gier wychodziło (w tym kultowe klasyki) oraz również godne pożegnanie PSX'a i powolne wkraczanie do ery PS2. Po kolei:
- Final Fantasy IX - Zdecydowanie (zaraz za VII) jedna z lepszych gier na PSX'a, przy której traciło się dużo czasu. Pamiętam, że miałem chyba też Secret Service akurat z poradnikiem pisanym do tej gry (i tabelką do Synthesize na końcu), tylko już zapomniałem, który to był numer.
- SSX - Miło, że akurat wspomnieliście akurat o tej grze. Początki PS2. Wtedy też EA wydawało lepsze gry. Szkoda, że EA do tej pory nie zremasterowali tej gry (mogliby nawet trylogię SSX'ów wrzucić (SSX, SSX Tricky i SSX 3) na PS4 i 5). Chociaż najbardziej lubiałem właśnie trójkę, to jednak jedynkę wspominam najlepiej.
- THPS2 - Zdecydowana najlepsza klasyka + edytor skateparków. Dużo czasu się spędzało na tej grze, wtedy też również na łamach jednej gazety (i nie pamiętam, czy też w Secret Service, czy CLICK'a) pojawiały się regularnie tabele z najlepszymi wynikami z tej gry.
- Zeus: Pan Olimpu O tej grze dowiedziałem się sporo później, dopiero chyba 2007 lub 2008 roku (na CD Action). Klasyka strategii ekonomicznych.
Ostatnio to ogrywam 2 gry:
Space Engineers (Wersja na PS5)(223h): Jest to gra od studia Keen Software, gdzie możemy budować statki bądź stacje. Mamy 2 tryby: Kreatywny i Survival oraz nieco scenariuszy. Na razie jednak jestem na etapie szukania odpowiedniej asteroidy, gdzie będę mieć w pobliżu uran, by móc w ogóle zacząć budowę bazy (gram w trybie survivalowym). Mamy multiplayer, mamy frakcje, no i mamy też mody (powstała do tego specjalna strona dla wersji konsolowych ze względu na niedostępność warsztatu Steam na konsolach). Na razie ogólnie gram bez modów, może później zobaczę, jakie mody warto zainstalować (a podejrzewam, że 90% modów, to projekty statków lub stacji)
Terraria (wersja na PS4, bo jeszcze nie jest dostępna wersja na PS5)(23h): Ci, którzy grają w tą grę, wiedzą, czym jest Terraria. Można by rzec, że to gra podobna do Minecrafta, ale bardziej nastawiona na ekplorację i walkę oraz przygotowania do walk. Ponoć 1.4 miała być ostatnią dużą aktualizacją, a coś czuję, że nadchodząca 1.4.5 będzie kolejną dużą aktualizacją.
Na razie póki co nie wbijam życia więcej niż 200 ze względu na to, że począwszy od 200 hp zaczynają się trudniejsze eventy, a areny na walki z bossami jeszcze nie mam przygotowanej. Na razie biegam z kataną, a powoli przygotowuję się na moment, gdy będę musiał użyć wszystkie nazbierane kryształy życia. Ale ogólnie ciekawa gra.
Dlatego osobiście wolę gry, gdzie nasza postać nie staje się nagle super ważna (lub jest ważna w kosmosie), lub gdy do bycia bohaterem (lub nie) potrzeba długiego wysiłku.
Z tego też powodu od Starfielda wolę grać w X4 czy NMS (i to pomimo faktu, że oba gry to sandboxy)
Taka porada, jeśli chodzi o start gry (czytaj: pierwsza misja), a macie problemy z zarobkiem:
Zbierajcie wszystkie zioła (razem z pokrzywami). W Skalicy jest ich około 6500 (co jest pokaźną liczbą, biorąc pod uwagę, że jest to mała miejscowość), ale nie zniechęcajcie się tą liczbą, bo po pewnym czasie zaczniecie zbierać grupowo tą samą roślinę. Oczywiście nie u wszystkich sprzedacie zebrane zioła czy pokrzywy, ale zawsze można kupić ubranie, zestawy czy broń, by podnieść limit sprzedawanych ziół u odpowiednich handlarzy, gdy limit pieniędzy kupca zostanie przekroczony. I tak zarobione grosze będziecie chcieli wydać na zakup wytrychów w następnej lokacji. No i znacznie też zbliżycie się do zdobycia odpowiedniego trofeum, gdy wejdziecie już do właściwej gry.
Można też jeszcze więcej zaoszczędzić groszy dzięki zielarstwu, wybierając odpowiedniego perka na 10 poziomie zielarstwa (co może przełożyć się na więcej kupionych rzeczy w Skalicy) (albo zacząć rozwijanie siły dzięki zielarstwu dzięki odpowiedniemu perkowi na 10 poziomie). I tak, cały czas mam na myśli start gry.
Wbrew pozorom ta gra ma niższy próg wejścia niż Battle Brothers, przynajmniej na początku, chociaż dalej obowiązuje ta sama zasada, co w Battle Brothers (czyli kolejnych najemników najmuj ostrożnie). Jak grasz ze skalowaniem, to musisz pamiętać o tym, że więcej nie zawsze znaczy lepiej, a wrogowie dostosowują się do twojej liczebności i najwyższego poziomu członka twojej grupy (czyli jak masz najemników na poziomach powiedzmy 6, 5, 4, 4, 5 i 3, to wrogowie pojawią się na poziomach od 5-tego do 7-ego)
Czy ja dobrze słyszę? Czy ten "symulator loadingów" jest cudem techniki i najlepszą grą? Halo?
W Skyrimie jeszcze mogłem przeboleć loadingi (w końcu to był 2011 rok jak pamiętam, tyle, że loadingi jeszcze w miarę dobrze się czytało), ale już 2015-2017 rok przynosi zmiany w postaci gier, które loadingów nie potrzebują (Soulsy, Elite: Dangerous, No Man's Sky). I począwszy od tego czasu coraz więcej gier decyduje się mieć w miarę płynne przejścia między lokacjami. Tylko Bethesda dalej upiera się na loadingach i starym silniku. Już Fallout 76 dobitnie pokazał ograniczenia tego silnika, a Starfield dobitnie krzyczy "Wymieńcie mi silnik na lepszy". Przez co boję się o szóstą część TES, jak nie wymienią silnika lub dalej będą gadać takie głupoty jak ten dzisiejszy.
A gdzie Factorio: Space Age?
Dodatek do Factorio też wychodzi w październiku (21.10) razem z dużą aktualizacją do niej. I ogólnie tylko na to czekam.
No nie dziwię się. Shivering Isles to przechodziłem z przyjemnością (były też wprowadzone dla tego dodatku 3 stroje (w tym jedna fabularna), która pozwalała przechodzić pewne lokacje nie zostając od razu zaatakowanym przez wrogów). Fabuła też była dobrze napisana razem z pobocznymi zadaniami.
Ponieważ Obliviona miałem w wersji GOTY, to miałem też przyjemność odbudowywać miejsce Rycerzy Dziewięciorga (Knights of the Nine). Tutaj zadania też bywały podchwytliwe (zwłaszcza, gdy chodziło o zdobycie butów czy buławy) no i ta końcowa walka.
Niestety z tego co widzę, dodatek do Starfielda został przyjęty gorzej (na steamDB ma poniżej 50%). I to jeszcze za 130 złotych. Już dodatek Hearthfire do Skyrima był lepszy (pomimo tego, że też niewiele rzeczy zostało dodanych w ramach tego dodatku do Skyrima)
I tak ten problem był akurat u nas o godzinach, w której raczej się śpi/budzi niż gra, a ten komunikat został naprawiony tak mniej więcej o godzinie 8, więc dla mnie żadna strata (no chyba, że mieszka w innym przedziale czasowym).
Edit: No dobra, na krótko zostało naprawione, bo po wyjściu z gry (w moim wypadku Space Engineers) znowu wróciło. I tak mam ciekawsze rzeczy do robienia niż konsola.
Oczywiście Kingdom Come: Deliverance 2 i Civ VII (wiem, wiem, podwójne wydatki, bo oba gry w tym samym dniu wychodzą (11.02.2025). I prawdopodobnie to będzie na konsoli.
I jeśli recenzje będą w miarę OK, to może nawet do Heroesów wrócę (Olden Era)
I jak tu nie czekać na luty.
Osobiście jedynie czekam na Breachway. Epic Mickey: Rebrushed myślę, że kupię na promocji (ale pewnie na konsoli to kupię)
Sugerowanie się ocenami na Metacritic jest tak samo wiarygodne, jak same oceny 0-10. Przez to, że ocenianie na Metacritic nie wymaga zagrania w tą grę (i nie wiem, czy rejestracji również), przez co oceny tutaj bywają albo sztucznie zawyżone, albo zaniżone... albo przez boty, albo przez osoby w ogóle nie zaznajomione z daną grą. I tak, tutaj też zdarza się review-bombing.
Osobiście wolę nie sugerować się ocenami, tylko sprawdzać różne recenzje z różnych serwisów. Nie będę komentował sprawy SW: Outlaws, ale wiem, że UbiSoft może zrobić dobre gry, tylko musi się przyłożyć.
Mniejsze gry mają problem na ogół, że albo jest dobrze oceniane, ale słaba sprzedaż, albo jest średnie. Nie wstydźmy się kupować mniejszych gier - mają niekiedy porównywalne (albo i większą) zawartość jak gry wysokobudżetowe.
To Dyna Blaster było znane później jako Bomberman? Warto wiedzieć. Pamiętam tylko, że w tą grę grywałem, ale na gameplayu (i regrywalności) nie straciła dużo (zwłaszcza, gdy była dodatkowa osoba na multi).
Super Mario World niestety również pamiętam (chociaż osobiście wolałem tą wersję na NESa (czyli pierwszego Mario)), przez co przyzwyczajenie do zmian zajęło mi więcej czasu (więcej grywałem w Mario bros niż w Super Mario World). Wspomnienia.
Poza tymi dwoma grami niewiele pamiętam (ale może dlatego, że nie miałem nigdy Amigi). No może poza jeszcze Pangiem (którą nadal pamiętam i chyba miał nawet co-opa)
Oglądałem to (prawie) do końca (prawie, bo musiałem jeszcze zakończyć E:D) i nie do końca dosłyszałem o zmęczeniu wojennym (chociaż w VI zmęczenie wojną objawiało się negatywnymi udogodnieniami, które niewiele znaczyło, chyba że walczyliśmy przeciwko Gandhiemu)
Zapomniałeś wspomnieć, że teraz każda nacja ma tzw. idee związane z nacją (można to było zauważyć na przykładzie Rzymu).
No i zapomniałeś też wspomnieć, że jeśli przekroczymy limit miast (limit można zwiększyć przez odpowiednie idee), to wówczas będziemy mieć karę do zadowolenia.
Osady skupione na poszczególnych profesjach przypomina mi trochę ten system znany z Civ: Revolution (gdzie w tym wypadku mogliśmy skupić się albo na nauce, albo na zdobywaniu złota). Jeszcze zdążyłem zauważyć, że teraz jest nieco bardziej rozbudowana dyplomacja (większość z nich wymagać będzie wpływów (ale nie tych wpływów, które w Civ VI jest wymagane do zdobywania emisariuszy państw-miast)
No i jeszcze zdążyłem zauważyć, że ciemne/złote ery znów wróciły w nieco zmodyfikowanej formie (związanej z celami, jakie musimy osiągnąć przed nastaniem kolejnej epoki)
Niektóre zmiany to jeszcze sobie przypomnę w następnym odcinku.
Naturalnie pierwsza konsola to Pegasus, a pierwsza gra (mogę nie pamiętać) to albo to był Mario, albo Contra albo Tank (ten z orzełkiem)
Natomiast pierwszy PC (ogólnie) był z Windowsem XP (nie pamiętam specyfikacji, ale chyba był z Pentiumem), a pierwsza gra na niej? Heroes of Might and Magic IV.
Inwestorzy... tylko chcą, by pieniądze (albo słupki) się zgadzały, a ich (inwestorów) przychody rosły. A jak tylko świeci się na czerwono, to tylko szukają dziury w całym.
Pozostawię to bez komentarza.
Nadal czekam na Breachway (mam nadzieję tylko, że tym razem dowiozą do 26 września bez kolejnego opóźnienia na ostatnią chwilę)
Poza tym widzę, że dla mnie kolejny suchy miesiąc, może październik będzie lepszy.
Widocznie zapominamy, co tak naprawdę znaczą "recenzje" dla recenzentów growych, którzy pracują w growych serwisach.
Recenzenci zwykle nie mają dużo czasu na recenzje, przez co opinia recenzenta a opinia graczy mogą być zbieżne. To, że np. recenzent A napisał recenzję po 10 godzinach (czasami nie mając świadomości o niektórych mechanikach, którzy później gracze zauważają (na plus lub na minus)) to na ogół jego pierwsze wrażenia, nie 'wrażenia wszystkich graczy'. To tylko jego recenzja, nie recenzja, którą muszą kierować się wszyscy gracze. I w przeciwieństwie do graczy nie mają 100 lub 150 godzin, by zrecenzować grę.
Zapomniałem powiedzieć, że recenzje mają na ogół na celu powiedzieć ci, czego tak naprawdę można oczekiwać po grze, a nie od razu wylewać wodę na grę/recenzenta, "bo tak" albo dlatego, że jest to modne. Owszem, można niekiedy krytykować recenzje (patrz: Battlefield 2042 albo Starfield), ale należy robić to w taki sposób, żeby recenzent zrozumiał, co jest nie tak, bez używania agresji słownych lub atakowania recenzenta.
Wracając do SW: Outlaws, jednym może się podobać ta gra, innym nie i taka też jest prawda. A użytkownicy GOLa od razu chcą narzucać swoje zdanie, jakby to było zdanie ogółu. Takie mam wrażenie, patrząc też na to, co inni wypisują w innych recenzjach (zwłaszcza, gdy recenzowana była gra The Last of Us 2, która mogła faktycznie podzielić graczy).
Dziękuję. (PS. Nie próbujcie odpowiadać (lub cytować) mój post, bo i tak nie będę odpowiadać na 'atakujące' komentarze).
Dlatego też przestałem czytać recenzje (ogólnie), bo wtedy człowiek ma krzywy obraz produktu - jedni go polecają, inni nie polecają, jedna recenzja ma ocenę 4.0, inna z kolei ma 9.0.
W takim wypadku wolę sam kupić i sam wyrobić zdanie o takich 'niezdecydowanych grach' (tak jak w przypadku SW: Outlaws czy Skull & Bones (co do drugiego tytułu mimo wszystko mi się gra podoba))
Oczywiście są wyjątki od reguły (Starfield), gdzie już rzut okiem widać było, że może to być co najwyżej średniak
A swoją drogą dlaczego w takim razie czytacie recenzje, skoro zaraz będzie wiadome, że zacznie się narzekanie?
Jak zadania od lordów wpływają na te cechy (znaczy, które zadania od lordów lub władców podwyższa lub obniża cechy)? Chodzi mi o te zadania jak zbieranie podatków, dostarczenie wojska czy też splądrowanie wsi wroga. Piszę o tym, bo nigdzie nie mogę znaleźć poradnika nawet na YT odnośnie tych zadań.
A jeśli mogę skomentować co niektóre zadania, to mogę jedynie powiedzieć, że w zadaniu "Sidła na bogaczy" jeśli pomożemy kupcom, to zyskamy honor (nie wiem tylko o ile). Również w zadaniu "Gang potrzebuje rekrutów" zyskamy honor, a w zadaniu "Kup skradzione towary od...", jeśli nie oddamy kupcom towarów, to zyskamy punkty do obliczania (wiem, bo miałem powiadomienie o tym, że zyskałem cechę "myśląca" (chyba tak to było), gdy nie oddawałem towarów). Jeszcze próbuję rozkminić, do jakich cech dają zadania od dowódców gangów (jak "Oszustwo w zakładach) czy właśnie zadania od lordów i władców.

Factorio (60h) Tym razem na poważniej wziąłem się za Factorio nareszcie. Obecnie próbuję rozkminić, jak ogarnąć produkcję niebieskich pakietów naukowych (który ponoć jest mocno skomplikowany), by się nie pogubić w gąszczu linii produkcyjnych (szczerze już na zielonych pakietach naukowych się trochę pogubiłem, a jeszcze czeka mnie produkcja szarych (albo czarnych) pakietów naukowych). Zbliżam się do wydobywania ropy, cały czas szukam uranu, ale wiem, że nie będzie łatwo.
Czyli ocena dalej spada. Pamiętam, jak ostatni raz sprawdzałem, to miała koło 67%, teraz jak widzę 57%, no niezły 'progres' tam jest. A jeszcze Bethesda wierzy w to, że za 12 lat będą grać w tą grę jak na wzór Skyrima (ciekawe w którą stronę?) Ciekawe, kiedy ocena tej gry spadnie poniżej 50%, co powoli będzie klasyfikowało tą grę jako 'w większości negatywny' (i co powie xandon w związku ze stale spadającą oceną)?
Dobrze, że nie byłem napalony na tę grę. Już Elite: Dangerous czy No Man's Sky (i inne podobne kosmiczne produkcje z tej grupy) są o wiele lepsze od tej gry.
Dobrze, że jednak wstrzymywałem się z tym zakupem. Pół biedy, gdy można tryb online wyłączyć, gorzej z grami Always Online, gdzie tego Denuvo się nie pozbędziesz.
Czuję, że to będzie wywrotka nie w tą stronę, co trzeba, jak nie wycofają Denuvo. Homeworld 3 też pamiętam podpadło innym graczom z powodu Denuvo. Podobnie z PayDay 3, gdzie twórcy wycofali się z tego na kilka dni przed premierą.
Na razie nie przekonali mnie do zakupu, zwłaszcza po informacji o braku hot-seat.
Aż z ciekawości sprawdziłem, jakiego mam procka od Intela na lapku - wygląda na to, że mam i5-11300H, czyli jak widzę mnie omija ten problem. A o tej sprawie dowiedziałem się jedynie z TvTech.
Współczuję osobom, które mają procki najnowszej generacji.
Obstawiam, że wkrótce może być review bombing z tegoż powodu, bo tak najprościej wyładować frustrację.
Oczywiście czasem rozumiem twórców, bo tryb Hot-seat w szóstce bywał używany do łatwego zdobywania achievementów w Steam, chociaż nie dodanie hot-seatu sprawi, że bardziej będzie mi się chciało grać w szóstkę, jeśli druga osoba nie ma dostępu do drugiego PC lub drugiego PS/Xbox, by móc zagrać w multi w siódemkę.
A propo braku budowniczych, to ja nie narzekam - grając w Civ: Revolution (w pełną wersję na PS4 dzięki streamingowi) nie poczułem jakoś braku budowniczych, a i tak miałem przyjemność z budowania budowli. W Civ: Revolution trzeba było patrzeć się na teren przy zakładaniu miasta i to na ich podstawie budować kopalnie czy inne rzeczy, które zwiększają daną rzecz w oparciu o surowiec czy inne rzeczy w okolicach naszej osady.
Wracając do przykładu kopalni, kopalnia w Civ: Revolution była bezużyteczna w miastach, gdzie nie było dostępu do gór. Kiedy indziej nie warto było robić miasta handlowego, jeśli nie mieliśmy dostępu do wody itd. itd. Więc myślę, że poczuję się dobrze w nowej odsłonie Civilizacji.
Kto wie, może będą jednak barbarzyńcy, wszak jest to jeszcze wersja z alfy, gdzie nie wszystko jest jednak gotowe.
Na plus powrót zwycięstwa ekonomicznego, które zastąpi zwycięstwo religijne, więc możemy odłożyć wysyłanie misjonarzy i apostołów w dalekie rejony, byle tylko nawrócić cudze miasto.
Zawsze były narzekania ną tą grupę gier. Z piątką było podobnie (kto pamięta, jak były wystawiane negatywy w dniu premiery (zwłaszcza w porównaniu do czwórki), ten pamięta), z szóstką było trochę lepiej, ale też nie ustrzegła się krytycznych uwag w dniu premiery (podobna sytuacja, jak z piątką w dniu premiery). A jak wiadomo, obie Civy (V i VI) są rewelacyjne na swój sposób.
Podejrzewam, że koło znowu powróci i znowu będą narzekania. Może chwilowo na razie jest porównywane do Humankind, ale trzeba poczekać na więcej informacji i nie wyciągać pochopnych wniosków. Na jednym z zrzutów tutaj (tj. drugi zrzut) mamy najważniejsze informacje odnośnie gry i UI
Ja póki co spostrzegłem kilka zmian, w tym:
- Grafika i miasta
- Trzy wieki (age to wiek): Wiek antyczny, Wiek eksploracji i Wiek współczesny.
- W końcu też rzeki staną się czymś więcej niż przeszkodą kosztującą 3 punkty ruchu.
Na szczęście powróci podział na technologie i idee i (nie wiem czy dobrze spostrzegłem) chyba powrócą doradcy, których nie było w szóstce (albo było, tylko że dotyczące tylko ogólnej gry). Ja póki co jestem pozytywnie nastawiony do siódemki.
Wrażenia z prezentacji były duże, podobał mi się styl graficzny nowego Civa. Nareszcie miasta wyglądają jak miasta, nie jak małe pole wypchane budynkami a elementy otoczenia zrobiły na mnie duże wrażenie. Czekam na więcej informacji i gameplayów z ich strony.
Ja oglądam na Twitchu i już zdążyłem obejrzeć (przypomnieć) Civy od III do VI (łącznie z odsłuchaniem Baba Yetu).
Zaraz się zacznie, więc czas oglądać.
No ja mam 500 godzin w VI (na PC), ale jeszcze więcej godzin mam na PS4. Było wiele świetnych (i zabawnych) momentów w Civie VI (jak np. u mnie podczas gry Australią, państwo-miasto podczas wojny z Japonią 'przejęło' (tak naprawdę zburzyło) 2 miasta japońskie. Ja tylko atakowałem bombowcem te miasta, ale nie przejmowałem, żeby nie generować dodatkowych uraz).
Obecnie powoli kończę rozgrywkę Rosją (na mapie Archipelag), ale powiem, że ich generowanie wiary jest ogromne i może (jeśli ma wybudowaną Wyrocznię) praktycznie kraść Wielkich Ludzi wszelkiego typu i rodzaju (praktycznie w ten sposób można utrzymywać złote ery przez naprawdę długi czas), nie wspominając o produkcji (ale to tylko pod warunkiem, że uda nam się zdobyć Taniec Aurory i będzie dużo tundry)
Civ VII, tylko Civ VII.
Ale na to trzeba czekać aż do 22:30, więc jeszcze 2 godziny muszę poczekać, bo to będzie po gali. Jestem zaciekawiony, jakie zmiany w stosunku do VI będą tym razem.
No właśnie też zobaczyłem ceny i podziękowałem za to. Trzeba poczekać na solidną promocję na PS zanim się kupi, bo cena 360 złotych za wersję konsolową to jakiś żart. Podejrzewam, że Xboxy będą mieć podobną cenę a Microsoft jak zawsze wrzuci tą grę od razu na GamePassa. A na PC'cie mam lepsze gry do ogrania.
Tak jak się spodziewałem, Breachway po raz kolejny zaliczył przesunięcie (z 30 sierpnia do 26 września), więc w sierpniu nie pogramy jednak. No cóż, trudno. Mam inne gry do zaliczenia/skończenia do tego czasu.
Wszystkiego bym się spodziewał na dzień dobry... tylko nie FATE'a. Ta gra względem Diablo wyróżniała się bardziej kolorową stylistyką (pamiętajmy, że to był rok 2005), ale miała też swoje pomysły (łowienie ryb, zaczynanie z kotem/psem do pomocy czy sława (która była wymagana później do założenia ulepszonych (oznaczone gwiazdką) broni czy zbroi) np.) No i wspomniane cztery części.
Niestety grało się, gdyż jak dla mnie była to gra udana (a w sumie to się nie spodziewałem, że za tą grą robią twórcy późniejszego Torchlighta a dopiero teraz się dowiaduję).
Czyli wychodzi i tak dość wcześnie, bo wcześniej zakładałem tak, że wyjdzie do czerwca. Jeśli będzie tryb hot-seat, to mogę spać spokojnie.
Ja bardziej zastanawiam się nad BGM'em (zarówno motywu startowego, jak i podczas gry), bo to zawsze BGM sprawiał, że gra nie była mdła (tak, mówię o szóstce) a twórcy w przypadku szóstki postawili w tym wypadku poprzeczkę bardzo wysoko, no bo przyznajmy się, ileż razy nie robiłem 'pauzy' tylko dlatego, że akurat leciał ciekawy theme albo ambient.
No i oczywiście, jakie nacje i przywódcy będą dostępni tym razem? Chciałbym jednak powrotu Konga albo Gruzji, ale kto wie, jakie nowe nacje tym razem zawitają.
Gameplay dopiero 20 sierpnia, czyli jeszcze 11 dni trzeba czekać.
I tak źle i tak niedobrze. Microsoft jest znany ze zwolnień krótko po przejęciu firmy i zaniedbań ze swojej strony (przez co dostajemy marne gry), z drugiej strony Tencent i mikropłatności. To nie może się dobrze skończyć.
Gra potrafi nieźle dać w kość. Często jest taka sytuacja, że 'mamy o jednego najemnika za dużo' i potem nawet najłatwiejszy kontrakt może okazać się zbyt trudny. A jak mamy dodatki, to skomplikowania może dodać wybranie innego startu niż domyślny. Przykład? Wziąłem start 'najeźdźcy z północy' czy jakoś tak. Start generalnie wydaje się być łatwy (gdyż mamy dość dobry ekwipunek i broń drugiego tieru, mamy też pomoc mnicha, który ułatwia nam przy niektórych wydarzeniach)... gdyby nie to, że dwa domy szlacheckie nas nienawidzą, a naszym celem na początku jest dotarcie do jedynego neutralnego terenu, który znajduje się na dole. Gra nie ułatwia nam dotarcia do celu, gdyż oczywiście zaczynamy na górze mapy, a wróg może czaić się w drodze do celu. A zanim dojdziemy, może minąć sporo prób, ale gdy już dojdziemy, to w większości wypadków możemy poczuć ulgę... lub też nie.
Tutaj nawet łatwy może być trudny, jak się nieodpowiednio wystartuje i weźmiemy za dużo osób. I tak, czasem nie żałuję, że biorę wczytaj grę, zwłaszcza w sytuacji, gdy nie ma walk, a nastrój z maksymalnego pozytywnego staje się neutralny lub niższy z powodu braku walk, które czasami omijamy lub z powodu braku 'odpowiednich kontraktów'. Podbijanie nastroju alkoholem w karczmie również może się źle skończyć, jeśli nasz najemnik dostanie (nie)sławną cechę alkoholika (który nie sposób znieść).
A mimo to ta gra może dać sporo uroku.
Niestety gry z tamtego okresu zdecydowanie zbyt późno ogrywałem (brak Amigi, a jakże). Z tego okresu ogrywałem chyba tylko 2 gry: Micro Machines i trochę Sonica.
Na Finala IV załapałem się dopiero wtedy, gdy wyszedł remake (który najpierw wyszedł na 3DS'a), więc nie miałem szans ograć w oryginalną wersję. Ponoć remake czwórki jest o wiele trudniejszy niż podstawowa wersja.
Też bym przygarnął drugą część pomimo tego, że ogrywałem ją zdecydowanie zbyt późno od jedynki. Kto pamięta zabawy ze strojami w dwójce (zwłaszcza w zimowej planszy) i tą grafikę prawie 3D ten pamięta.
No i obie części miały multum zadań (ponad 150 (albo i więcej) jak dobrze pamiętam).
Ja do tej pory pamiętam z jedynki tą planszę z grzybami (która niestety nie była dostępna w wersji demo, bo demówka kończyła się krótko przed wejściem na tą planszę)
Osobiście czekam na Tombi! (albo Tomba!) Special edition, by przypomnieć sobie tą klasykę (a która oczywiście się nie znalazła na tabeli mimo, że jutro pierwszy sierpień i wychodzi też na Steama). A pamiętam, że demówkę pierwszego Tombi męczyłem na potęgę.
No i oczywiście Breachway (która wskoczy do Early Accessu 30 sierpnia, o ile po raz kolejny ją nie przesuną).
Poza tymi może poczekam na SW: Outlaws, tylko trzeba poczekać z recenzjami, ale mam nadzieję, że Ubisoft podoła temu zadaniu i zatrze nieprzyjemne ślady po niezbyt udanym (optymalizacyjnie zwłaszcza) Jedi: Survivors od EA.
Najpierw ta gra miała być 'fantastyczna' (przypomnienie o ich poprzedniej wypowiedzi), teraz ten text... Niech się najpierw ogarną, bo to, co robi PoE w porównaniu do tej 'gry' to niebo a ziemia. W PoE dostaliśmy wiele zmian a tutaj pewnie się okaże, że tych zmian znowu będzie niewiele, gdy ewidentnie ta gra potrzebuje porządnego reworku.
"Firma przekonuje, że gracze nie zapłacą więcej niż dotąd"
A świstak siedzi i zawija je w sreberka
Już 8-10 miesięcy temu słyszałem tą samą bajkę, że nie podniosą ceny Game Passa i co? Jajko, bo podwyżka ceny była jednak.
Niekompetentność Microsoftu jednak przeraża.
Wiem, że dzisiaj 16.07, a nie 17.07, ale Sony już dzisiaj udostępniło te gry w ramach pakietów Extra i Premium, więc można już zacząć już te gry pobierać.
Ja tam przeczytałem "we współpracy z FBI"
Ale generalnie z obecnych gier nic ciekawego, więc i tak poczekam sobie.
Tylko musi to być dobra podkładka, a nie z tych tańszych (poniżej 100 złotych) i pod warunkiem, że masz jedno wolne miejsce na USB. Też męczyłem się z tą wysoką temperaturą w przypadku Elite: Dangerous (gdzie sprawiało, że raz na jakiś czas musiałem przerywać grę, bo laptop był mocno nagrzany), teraz po zakupie tylko od czasu do czasu mi laptop "huczy".
Lepiej zainwestować w dobrą podkładkę chłodzącą, niż męczyć się potem z uszkodzonymi komponentami w laptopie z powodu przegrzania, a naprawa takiego laptopa do tanich już nie należy.

Jednak zakończyłem grę... Australią (Maorysów zakończę później). Zakończyłem kulturowo, chociaż planowałem naukowo. Mapa archipelag.
Z zabawniejszych momentów: Japonia (Hojo) z Brazylią wspólnie wypowiedzieli wojnę Maorysom (z którymi byłem w sojuszu). Brazylia nie wypowiedziała mi wojny (również sojusz), ale Japonia już tak. I tak do końca gry miałem wojnę z Japonią. Swoją drogą dwa miasta japońskie zostały 'przejęte' przez miasto-państwo Kabul (które zostały rzecz jasna zburzone, bo państwa miasta nie mogą mieć więcej jak jedno miasto).
Innym razem przez praktycznie całą epokę przemysłową 'przejmowałem' i 'oddawałem' miasto Majów (które zaraz potem się buntowało, bo Arabia miała lepszą erę niż Majowie). Żeby trochę przyspieszyć buntowanie się tego miasta, postanowiłem jeszcze nawrócić to miasto na swoją religię, gdy będzie wolnym miastem.
No i tradycyjnie zrzut z ostatniej tury przed końcem gry.
Mimo, że w pewnym okresie również miałem X360, a na XOne wówczas też czekałem, to jednak wówczas od czasu właśnie XOne czuć było, że Microsoft nie wie, co robi w porównaniu do PS4, a ich najnowsze generacje konsol (Xbox series X i S) tylko potwierdziły moje obawy, zwłaszcza, gdy wypuścili GamePassa. Lepiej, żeby Microsoft wrócił do tego, na czym zna się najlepiej - na systemie operacyjnym Windows, bo ich konsole (i ta ich dziwna polityka wykupywania studiów) sprawia, że szybciej to Gigant z Redmond upadnie, bo okazuje się, że nie może nic zrobić ze studiami, które wcześniej wykupił.
Z drugiej strony monopol jest również zły, bo przez brak konkurencji może dowolnie manipulować cenami gier, a to jest niebezpieczne.
Dobrze, że się wstrzymałem z zakupem Crisis Core, dzięki czemu będę mógł przypomnieć sobie tą grę.
Podejrzewam, że Bannerlord to będzie główny punkt tego programu, tak jak niegdyś Warband.
I widzę też, że pojawia się również ta gra, która w wersji na PS2 lubiła zajmować coraz więcej miejsca w memorce (tak, o tobie mówię Summoner).
Ale generalnie lipiec zapowiada się gorący.
Jako użytkownik PS+ dodam, że owszem, zdarzają się gry na premierę, która od razu wskakuje do oferty PS+, jednak to zdarza się rzadko. Tak np. było z Rogue Legacy 2, gdzie od razu na premierę wskoczyło na PS+ Extra. Podobnie było z Sea of Stars. Jednak na ogół nie wrzucają od razu gier wysokobudżetowych.
A to, co Microsoft odwala ostatnio sprawia, że po prostu ręce opadają. A nie, czekaj, przecież ponoć Microsoft obiecywał, że nie podniesie ceny Game Passa.
Ktoś najwyraźniej zapomniał, jak działał AH w D3 zanim postanowiono ją usunąć. Osobiście to nie chcę powtórki z rozrywki.
Wystarczy "Delta V: Rings of Saturn", nie trzeba bawić się ze znakami. Nawet użytkownicy Googla i Steama mają problem z tym znakiem (ale na ogół wystarczy wpisać "Rings of Saturn", by załapało)
A propo Bleak Faith: Forsaken, ta gra (przynajmniej na PS5, nie wiem jak inne konsole) cały czas nie jest jeszcze wydana (na PS5 ma jeszcze status "Właśnie ogłoszono" jak sprawdzałem dzisiaj), ale nadal ma nastąpić niedługo.
6 godzin awarii to mało. Przez ten czas można wiele rzeczy robić w domu. Aby to odniosło większy skutek, awaria takiej usługi jak Xbox Live musiałaby trwać do 3-7 dni, wtedy też (być może) twórcy by sobie przypomnieli, że always online w grach single (patrz: Diablo IV) nie jest dobrym rozwiązaniem.
Oczywiście nie wymuszam na nich, chociaż w przypadku niektórych gier (jak w Dragons Dogma) wymóg bycia online buduje klimat, jeśli chodzi o wybrańca i pionki, chociaż nawet w tym wypadku powinna być alternatywa w przypadku rekrutacji pionków w razie, gdy nagle internet nawali (jak np. NPC możliwi do rekrutacji jako nasze pionki).
Wymóg online może być, o ile twórcy będą mieć przygotowaną alternatywę jak np. możliwość włączenia trybu offline z poziomu gry jak w Dark Soulsach czy Elden Ringu.
Ja osobiście czekam na Breachway (która też jest zapowiedziana na lipiec, o ile (tak jak w przypadku Norland od tego samego wydawcy) znowu go nie przesuną (a pamiętam, że 22 marca również mieliśmy w to grać).
Ostatni raz (wersja demo) grałem w maju, już po festiwalu budowania talii na Steam.
Dodam tylko, że były pewne problemy z wersją Demo (która w pewnym momencie znikła nie z winy wydawcy), ale nie tak dawno problem ten już został zażegnany.
No man's sky (Wersja na PS5)(około 5h) Taaaak... musiałem zaktualizować tę grę do wersji PS5 z PS4 z powodu tego, że obecnie posiadam PS5. Dobrze, że mogłem zaimportować wszystkie zapisy z wersji na PS4. No i oczywiście... ta walka z kontrolerem Dual Sense z R2 i L2 (mianowicie te 'blokowanie' przycisków czasem, gdy jest się na statku).
Ale nie o tym teraz mowa, gdyż uświadomiłem sobie nagle, że zostały trzy tygodnie do końca ekspedycji, a ja jeszcze nie mam jej zakończonej (byłem na etapie trzecim). Na szczęście udało mi się spiąć i ukończyć tą ekspedycję. Ale przyznaję, gra w wersji na PS5 jest płynniejsza i szybsza.
Mount and blade II: Bannerlord (Wersja na PS5, około 6-7h) Podobnie jak z No man's sky, również tą grę musiałem zaktualizować do wersji na PS5 z wersji na PS4 (import zapisów był na szczęście). I tak - znowu gram podobnie (czyli: Sturgia, rozwijanie zbójectwa i grabienie innych). Jedyna różnica to poziom trudności (gram teraz na 'normalu') i szybsze interesowanie się kowalstwem.
Gdyby dano twórcom więcej czasu, to mogłaby być jedna z lepszych DA.
Ta gra miała swoje plusy (mowa tutaj o fabule, zwłaszcza gdy do akcji wkracza Varrik ze swoją niekiedy przerysowaną opowieścią) i kompletnie zapomniałem o systemie przyjaźń/rywal (friend/rival), który wg. mnie był niesamowity, bo jeśli pasek skręcał nie w tą stronę, co trzeba (czyli w tym wypadku w kierunku rywala), to wówczas nie traciliśmy towarzysza, ale zamiast tego towarzysz zyskiwał inne bonusy, niż gdybyśmy mieli przyjaźń z nim.
A propo lokacji podobnych, to ja nie pamiętam, żebym zwiedzał podobne do siebie lokacje.
Inną sprawą były osiągnięcia. Chyba do tej pory jedną z najgorszych osiągnięć jest ukończyć jeden rok w Kirkwall bez padnięcia kogokolwiek z drużyny. I weź zacznij kombinować, by mag lub łotrzyk (choć częściej mag) ci nie padł jako pierwszy. A bez healera to nawet nie próbuj robić tego osiągnięcia samymi wojownikami bądź łotrzykami. Wydaje się, że pierwszy rok jest najłatwiejszy na to osiągnięcie, ale też bardzo łatwo towarzyszowi zdarza się ginąć (zwłaszcza w jaskiniach).
Bardziej mnie kręci crossplay, bo nie tak dawno PS5 się u mnie pojawiło, a ponieważ mam jeszcze PC, więc lokalny co-op z użyciem tych dwóch platform pozwoli mi łatwiej kontrolować czy to na małym, czy dużym ekranie.
Już było wielu 'pogromców WoW-a', niestety nie wyszło.
A co do tej gry, niestety zniechęciły mnie reklamy tej gry na telefony... która jest strasznie generyczna (czyli jak większość reklam gier mobilnych, którą widziałem).
Mnie akurat survivale tak średnio kręcą pomimo tego, że niektóre z nich mogą być ciekawe.
Mnie bardziej akurat zainteresował ranking Steam FEST w ogrywanych demach i tutaj akurat jest ciekawa sytuacja. Jak się okazało, Republic of Pirates znalazło się na ostatnim (50) miejscu w rankingu. Spodziewałem się, że będzie na około 30 miejscu. Dla odmiany inna gra, którą obserwuję (Lords of Ravage albo Władcy Spustoszenia) znalazło się na 38 pozycji. Nawet Mirthwood znalazło się na 30 pozycji.
To może oznaczać, że Republic of Pirates może nie być dużym sukcesem od dwóch wymienionych wyżej gier (gdyż więcej ludzi obserwowało niż faktycznie grało w tą grę), co nie znaczy, że tak się stanie. I szczerze życzę, żeby jednak odniosła sukces (tak jak dwóm pozostałym wymienionym grom).
Ja mam do powiedzenia jedynie to, że w planach jest DLC dotyczące budowy stacji, ale także darmowy update dotyczący ekonomii.
Z tego powodu trochę mniej gram w tą grę, ale to nie znaczy, że nie gram. Gra ma charakter sandboxowy, ale postanowiłem dołączyć do piratów (w tym wypadku, Czerwone Czaszki). I nie żałuję decyzji.
Ja się zastanawiam, co na ten temat będą mieć do powiedzenia 'obrońcy' Starfielda, czyli xandon i Alex.
Bo ja na kolejne gry beci przestałem czekać, zwłaszcza po tym numerze z misjami. Najpierw zbroja dla konia, teraz pojedyńcza misja. Podejrzewam, że kolejny ich numer będzie: "Hej, zablokujmy część głównych misji, niech zapoznają się z dalszą częścią za jedyne 30 złotych"

Lords of Ravage/Władcy Spustoszenia (Demo, 4.7h) - Gra RPG od studia Synthetic Domain, który ma na swoim koncie ciepło przyjęte Mainframe Defenders (89% pozytywnych ocen przy 575 recenzjach). W tej grze to my stajemy się ich ostatecznym bossem, gdyż tak, kierujemy antagonistą (od samego początku), co jest rzadko spotykane w grach RPG. Gra wykonana została w stylu pixel art z nowoczesną technologią, lecz w najnowszym demo (podczas Steam FEST) grafika została ulepszona, przez co już wygląda o wiele lepiej niż w 2022 roku. Gra zawiera elementy karcianki, gdyż w pewnym momencie dostajemy edykty, które wpływają na przebieg walki. W pełnej wersji będzie dostępnych więcej rzeczy. Ogólnie jestem zadowolony z tej gry i czekam na pełną wersję. (tak, ta gra nie będzie miała Early Accessu i tak, ta gra będzie posiadała język polski).
Star Valor (109h) - Gra kosmiczna, która tworzy jedna osoba. Jest to właściwie sandbox z proceduralnie generyczną galaktyką, gdyż to my kierujemy swoim pilotem i tym, czym będziemy się zajmować (piractwo, handel, kopanie rud itp.) Mamy frakcje, z którymi można nawiązywać sojusze, mamy wydarzenia losowe no i mamy oczywiście perki (różnego rodzaju). Obecnie jednak czekam na kolejny update oraz na DLC, która pozwoli nam na budowanie stacji.
Hej.
Czy moglibyście w najbliższym czasie zaktualizować Lords of Ravage (Władcy Spustoszenia)? Zwłaszcza jeśli chodzi o galerię.
Ta gra podczas Steam FEST (która jeszcze trwa) zmieniła się i graficznie i trochę gameplayowo (ale głównie graficznie; teraz wygląda ładniej niż w 2022 roku).
Musiałbym rozgryźć to AI (jeśli chodzi o generowanie obrazów z gier), to może bym nie musiał ciągle oddawać kolejek.
A poza tym gratulacje Scott.
Też nie wiem, czemu ludzie się akurat uwzięli na trailer, jakby była wszystkim, jakby widocznie zapomnieli, jak namiętnie było dawanie łapek w dół za trailery w CoDach.
Ja również jej nie przekreślam (zresztą tego traileru to nawet nie widziałem), na razie w moim wypadku zapowiada się nieźle, chociaż z oceną oczywiście się wstrzymuję do czasu pierwszych recenzji.
Wybór specjalizacji ma być możliwy dość późno (jak w Inkwizycji), czyli mniej więcej w połowie gry.
No to sobie wykrakałem, bo nieco wcześniej trochę narzekałem (albo raczej, stwierdziłem), że w Inkwizycji dość późno się zdobywa specjalizacje, no to będzie teraz powtórka z rozrywki.
Nie przypominajcie mi tej pustyni (tej na 16 poziomie). Był to powód, dla którego zrezygnowałem z gry przy pierwszym podejściu. Gdy już przechodziłem drugi raz, to tą lokację przechodziłem można by rzec, na siłę, byle ją tylko ukończyć.
Żeby nie było, nie mam nic przeciwko pustyniom, bo można jednak dobrze ją zrobić, co znowu pokazuje Inkwizycja (do Oazy wracało się mimo wszystko wielokrotnie, natomiast druga lokacja pustynna była o wiele przyjemniejsza w eksplorowaniu, niż ta trzecia lokacja pustynna, gdzie ziało nudą przez większość drogi)
I tak, Inkwizycja nie miała otwartego świata, miała jedynie 'pół-otwarty' świat (ale mimo wszystko przyjemnie się eksplorowało). Jedynie, co mam za złe w tej grze, to generyczne misje w obozie Inkwizycji i (w późniejszych etapach) brak większego zagrożenia ze strony wrogów (przez co nie można było dobrze wykorzystać pauzy taktycznej).
Lords of Ravage (Albo jak kto woli Władcy Spustoszenia), które jest wymienione tutaj na tej stronie zapowiada się całkiem nieźle jak na RPGa. Owszem, mamy pixelartową grafikę, ale jest to jedna z niewielu gier, w którym gramy antagonistą. Prawie zapomniałbym dodać, że również należy do grupy rogalikowej... a to dlatego, że nie ma tradycyjnego zapis/wczytaj i raz podjęta decyzja zostaje z nami do końca gry, więc porażki mogą się zdarzyć. Swoją drogą całkiem sporo się zmieniło od zapowiedzi w 2022 roku.
Tym razem na Steam Fest mam jeszcze (oprócz tej gry) dwa gry do ogrania, tylko nie wiem, czy zdążę ograć przed końcem (m.in Republic of Pirates)
Teraz to jak widzę jest solidnie. CK III, Anno 1800, MH: Rise i Football manager 2024. Może się skuszę na Crusader Kings III bo szczerze powiedziawszy nigdy nie grałem w solidne strategie (poza Civami rzecz jasna).
No nie wiem, czy ta gra mnie przekona. Jedynka (razem z dodatkiem Przebudzenie oraz innymi mniejszymi dodatkami) były dość dobre (mając pod uwagę, że było 7 różnych startów, gdzie każdy start oznaczał inną początkową lokację) a postacie byli napisani dobrze, a walka była satysfakcjonująca (zwłaszcza, jak włączaliśmy friendly fire, wtedy praktycznie byliśmy cały czas na trybie taktycznym). Chociaż z pułapek i tak się nie korzystało, no bo albo 'może się przydać 'później' (przy czym to 'później' się przeciągało do końca gry), albo nie było warunków.
Dwójka co prawda tym razem stawiała na historię Hawke'a, ale również na opowieści Varrika dotyczącego Kirkwall (kto pamięta ten moment w drugim akcie, gdzie pod koniec tegoż aktu Varrik zaczął udawać bohatera ten wie, że fabuła jeszcze się trzymała). Owszem, walka przypominała ten nieco z H&S, a zbroi nie było tylko się ulepszało, ale jeszcze było ok. I jak pamiętam (z któregoś artykułu tutaj), ta gra mogła by być lepsza, gdyby dano wówczas więcej czasu na dopracowanie.
Trójka ten pół-otwarty świat sprawiał, że lokacje były niekiedy nierówne (lepiej mi się szło po lasach i oazie, niż na niezamieszkałej pustyni, gdzie zalatywało nudą).Tutaj już było widać wyraźnie, że coś poszło nie tak, zadania w obozie były powtarzalne do bólu (znajdź wymagane przedmioty), gdzie władzę zdobywało się jeszcze za poboczne zadania, które były lepiej dopracowane niż zdania w obozie. No i sam fakt, że specjalizacje zdobywało się dość późno, bo dopiero w Podniebnej twierdzy (gdzie do tego czasu mieliśmy już 15-17 poziom, jeśli przeszukiwaliśmy wszystkie lokacje przed przeniesieniem się). Walka była nieco lepsza od tej z dwójki, przynajmniej był powód korzystania z widoku taktycznego. Fabuła jeszcze się jakoś trzymała.
Nie jestem jakimś dużym fanem tej gry, ale definitywnie kolejna część potrzebuje czegoś, co by nie odpychało od tej gry (a na razie na taką się zapowiada). No i nie posiadało takich generycznych zadań jak w Inkwizycji.

Ok. Gra Scytia-Szkocja skończona (około miesiąca temu) zwycięstwem naukowym, teraz mierzę się z grą Nubia-Australia. No cóż, Nubia przejrzała moje plany (u siebie mając kiepską produkcję), zabierając mi dwa najważniejsze cuda (Kilwa Kisiwami i Casa De Contrapion). Dobrze, że nie budował Mauzoleum w Halikarnasie, a Zakazane Miasto zabrałem również sprzed nosa (bo tak, też Nubia zaczęła budować ten cud)
W międzyczasie miałem pośpiech związany z budową Kolosa (pośpiech, bo jak się później okazało, co najmniej 3 cywilizacje oprócz mnie budowały ten cud a najbliżej ukończenia była Francja (Eleonora). Pierwsza połowa szło gładko, bo jeszcze miałem tą premię do produkcji za wyzwolone miasto (no cóż, praktycznie Rzym i Majowie cały czas się tłuką koło mnie, a nieco dalej były wojny z udziałem czterech państw (Szkocja, Ameryka (Lincoln), Macedonia i Korea (Seondeok)). Oprócz tych państw byli jeszcze Węgry, Bizancjum (Teodora, z którą aktualnie mam świętą wojnę, bo nawróciła mi miasta) i Mongolia (Kubilaj-Chan). Jak się okazało, Mongolia założył miasto w miejscu, gdzie ja chciałem założyć (ale nie do końca), więc musiałem wykonać plan B - również założyć miasto i szybko podnieść liczbę mieszkańców, by wywołać spory nacisk, co na szczęście nie było trudne Australią, biorąc pod uwagę, że były konie, więc musiałem jedynie obudować teren wokół koni gospodarstwami. Nieco później powtórka z historii - znowu koło mnie miasto i znowu Mongolia nie wytrzymała nacisku. Łącznie dwa miasta przez nacisk zdobyłem.
Na PS5 gra chodzi prawie tak samo szybko, jak na moim obecnym laptopie, więc zmiana na plus.
A na PC (gra solowa) wykonuję trzecie podejście do Maorysów i chyba tym razem gra zakończy się sukcesem (z poprzednich gier Maorysami najważniejsze surowce (konie, żelazo i saletra) miałem jak zawsze nie wiadomo gdzie). Obecnie mam wojnę z Koreą (Sejong) i spokojnie grabię sobie na ich terytorium po tym, jak wypowiedział wojnę Mitli (której akurat byłem suwerenem, więc wykorzystałem oczywiście odpowiednie casus belli). A sporo kopalni = sporo złota, więc nie zapomniałem założyć odpowiedniej karty doktryny.
Tutaj zabawnie wygląda kwestia religii - 158 tura, a dalej tylko 2 religie (moja (katolicyzm) i Teodory (prawosławie, które jest obecnie nieobecne). Doszło jeszcze głosowanie przeciwko prorokom i wygląda na to, że pozostałe trzy religie będą już w okresie renesansowym (czyli prorocy za 240 punktów, obecnie (czwarty prorok) jeszcze jest za 120 punktów) (no chyba, że znowu będzie to samo głosowanie albo wykupią proroków)
Jednak muszę oddać kolejkę, żeby nie przedłużać niepotrzebnie.
Nie mam pomysłu, jak powinienem 'opisać', by AI wygenerowało mi odpowiedni obraz do gry, której chcę (a przykładowe obrazy mi nie pomagają). A w AI jestem zielony.
Albo Tarzan, albo Księga Dżungli, bo tylko te dwa gry mi się kojarzą.
Dobra, niech będzie Księga Dżungli (The jungle book).
Znając życie dodatek wprowadzi jeszcze więcej loading screenów, albo bardziej prawdopodobne jeszcze więcej poważnych bugów, które będą łatać latami.
Dziwne. U mnie się nie wyświetla, nawet jak wchodzę na GOL po raz któryś raz, a wchodzę tam bardzo często (często nie jestem nawet zalogowany). Pomimo tego, że używam Microsoft Edge jako przeglądarki. Jeśli już mi wyświetla reklama tutaj, to najczęściej nieszczęsna reklama Hero Wars (z różnymi wariantami cyferek)

Od razu widzę, że grałeś Rzymem, bo tylko to państwo automatycznie zakłada drogi, jeśli miasta są w zasięgu stolicy punktami handlowymi (15 pól). Reszta państw tego udogodnienia nie ma, jeśli nie ma kupców lub inżyniera wojskowego (który jako jedyny może zakładać kolej, czego kupcy nie potrafią)
Swoją drogą, takie pytanie: Czy na tym zrzucie widać, że to jedno wielkie miasto (pomimo tego, że to już późny etap)? Bo jak widzę, jedynie część miast hiszpańskich mam niezagospodarowane dzielnicami czy ulepszeniami (zwłaszcza jeśli popatrzysz na okolice Madrytu i Zaragozy).
Jedynie, czego mam za dużo, to jednostek.
Tutaj chodzi o kwestie cudów. Na wczesnych epokach cuda są najprzydatniejsze i najczęściej rywalizowane (zwłaszcza gdy mowa o takich cudach jak Stonehenge, Wyrocznia czy też Apadana (która może być wybudowana tylko w stolicy). No i nie zapominajmy o cudach religijnych (takich jak świątynia Minakszi czy świątynia Mahabodhi) czy też cudach zwiększających liczbę kart ustroju (najczęściej Alhambra, Pałac Potala czy też Zakazane Miasto). Resztę cudów budują przy okazji.
No i tak - często jest taka sytuacja, że na początku spotykamy cywilizację, która często ma ponad 40-60 nauki (najczęściej), a dopiero nieco później się to wyrównuje (no dobra, Korei i Babilonu nie wliczam w to, bo Koreę często ciężko dogonić, a Babilon na tą swoją premię do eurek)
Też czekam na tą grę. Po moich wielogodzinnych zmaganiach w civie VI w końcu też chciałbym nowego civa. Ciekawe, czy pod względem muzyki nie odbiegną od VI (bo tutaj poprzeczkę postawili naprawdę wysoko)
Ach to. Pamiętam historię z Civa V i Civa VI. Jak wychodziły te części, to zawsze czegoś brakowało względem poprzedniej części. I tak podstawowa Civ V nie miała części funkcji znanych z IV, a Civ VI części funkcji z V.
Oby tym razem było inaczej (chciałbym). Zawsze brak jakichś funkcji boli, gdy gramy w podstawowe wersje.
Ja zawsze lubiałem w VI to, że nigdy nie wiadomo, gdzie możemy wylądować. No chyba, że mamy wyjątkowo ferelnego pecha, że trafimy w śniegu, ale wtedy zawsze można wziąć restart.
A propo dzielnic (przepraszam, że długo się nie odzywałem na forum Civa VI na GOLu), mi się podobało to, jak dzielnice zostają rozbudowywane w późniejszych epokach. Na początku może faktycznie jest trochę kolorowo, ale później (zwłaszcza od epoki przemysłowej i współczesnej) mi szczególnie podobały się detale (jeśli weźmiemy pod uwagę drogi w epoce współczesnej i później).
Na uwagę zasługuje u mnie dzielnica portowa i rozrywkowa. Dlaczego? Bo to chyba wg. mnie jedyne dzielnice, które po wkroczeniu w odpowiednie epoki zmieniają się. W portowej możemy dostrzec w którymś momencie unowocześnienie (zamiast drewnianej portowej mamy współczesną odmianę), natomiast w dzielnicy rozrywkowej widać to w przypadku ogólnego - pojawiają się elementy, które znamy z naszych czasów (to m.in namioty i karuzele). Na tle współczesnych dróg wygląda nieźle.
No i nie zapominajmy, że wygląd centrum miast się zmienia wraz z kolejnymi epokami. Może na początku nie widać jakiejś dużej różnicy, ale ponownie, wraz z epoką współczesną i dalej widać coraz wyraźniejszą różnicę.
Niby takie detale, a cieszą. Jest wg. mnie duża różnica pomiędzy tym, jak wyglądają dzielnice w epoce klasycznej na tle klasycznych dróg, a dzielnicami w epoce współczesnej na tle współczesnych dróg.
Tak poza tym, chciałbym, żeby koncept dzielnic wrócił w następnej części.
I oczywiście nie zapominajmy o zgaduj zgadula, czyli jakich przywódców możemy się spodziewać w kolejnej części.
A propo Delta V, trzeba pamiętać, że twórcy regularnie wypuszczają aktualizacje eksperymentalne, zwykłe update'y w zasadzie też, więc obecność tego tytułu tutaj w tym artykule mnie nie dziwi, biorąc pod uwagę ich regularność w wypuszczaniu aktualizacji. I nie zdziwię się, jak ta gra pojawi się również w kolejnych newsach dotyczących podsumowań gier w polskiej branży.
Harvest Moon: Back to nature?
Jedynie to mi przychodzi do głowy (poza Klondike, które na pewno to nie jest to)
Podejrzewałem, że platformówkowe Tombi! (albo Tomba!, w zależności od tego, w którym regionie była wydawana) wróci na PS, tylko na nowsze konsole (4 i 5). Ta gra chyba miała z multum zadań (jak pamiętam chyba z 150+) i nie zawsze łatwe etapy ale tak, grało się i chciałoby by się pograć znowu. Kto pamięta etap z grzybami (który akurat było po etapie zakończenia dema), ten wie, że nie zawsze dane etapy tutaj były łatwe.
Pamiętajmy, że jeszcze była druga część tej gry (która była wykonana w trochę większym trójwymiarze niż jedynka), tylko na razie jeszcze nie jest zapowiedziana.
Mnie to już zaczyna wisieć. Ja na takie coś nigdy nie zwracam, nie zwracałem i nigdy nie zwrócę uwagi na takie coś. Jak gra dobra, to sama się sprzeda, jak gra tragiczna, to się nie sprzeda, albo sprzeda się, ale developer ryzykuje negatywami. Ot, cała filozofia.
Więc
Remember, no pre-orders.
Po tych wszystkich 'cudach' ze Starfieldem, lepiej, żeby najpierw się ogarnęli i ulepszyli swój silnik, żeby się pojechali jak EA z Frostbite (co było widać już w Andromedzie). Najpierw silnik, potem robienie gry.
Pamiętajcie o Fallout 76 na premierę (zwłaszcza gdy była mowa o stanie technicznym)
Duża aktualizacja Total War: Warhammer doda sporo małych stronnictw oraz garść nowych cywilizacji.
Auć. A myślałem, że news o Faraonie jednak.
Pierwsza myśl: Another Crab's Treasure, więc niech to będzie to.
Jeśli trafiłem, to oddaję kolejkę.
Teraz zgaduj zgadula, która część Asterixa i Obelixa.
Niech będzie Asterix & Obelix: Slap them All!
Oddaję kolejkę, jeśli to jest to.
Dobrze, że uprzedziłeś, że to JRPG, bo już miałem pisać Wiedźmin.
Stranger of Paradise: Final Fantasy Origins
Oddaję kolejkę, jeśli się okaże, że to jest to.
Skoro o wiedźminach już mowa, to oczywiście zapamiętalem to słowo od kupców w trzeciej części: "Witajcie!"
No i oczywiście "Pokaż swoje towary"
zbayno - To ja miałem odwrotnie (z tamtej gry) - zamiast 'Nie tutaj... Nie w mieście', to bardziej zapadło mi 'Nie mogę... Niemożliwe'.
W takim wypadku to musi być Egypt 1156 B.C.: Tomb of the Pharaoh (albo jak kto woli Egipt: Grobowiec Faraona), o ile to jest to.
Jeśli to jest to, to oddaję kolejkę.