Straciliście kiedyś savy do ukochanej gry?
Ja stracilem 100h w Clair Obscur przez głupie kliknięcie.
Podchodziłem dwa razy do spellforce 1,i dwa razy straciłem Save przez zepsuty komp xD
Teraz boję się go odpalić :D
U… to nie skończyłeś jednej z najlepszych gier jakie w ogóle powstały. Nic straconego jednak, zawsze możesz zagrać raz jeszcze.
Ja chyba nigdy tego nie zaakceptuje. Od tygodni klikam wszystko, nie działa, przepadło.
Wsm. to straciłem wszystkie save'y jak zmieniłem dysk w PS4. Ale wszystkie gry miałem ukończone więc i tak bez różnicy to dla mnie było. Pewnie można było zrobić jakiś backup czy coś, ale jakoś tego nie potrzebowałem.
W czasach gdy byłem jeszcze młody i dzieliłem komputer z bratem (a gry nie miały profili) człowiek naiwnie trzymał zapis rozgrywki na jednym savie, a taki Fallout 1 i 2, Gothic i parę innych gier potrafiły korumpować savy i trzeba było grać od początku. Po 2-3 takich doświadczeniach człowiek się nauczył.
A bardziej współcześnie to raczej gra na modach + wymuszony update gry psujący do tego stopnia, że trzeba było zaczynać grę od nowa.
No i Skyrim i powszechny bug z save bloatingiem, problem był z nim taki, ze nawet jak człowiek używał 3-5 savów to zanim go zauważył potrafił już nadpisać wszystkie wersją z tym bugiem, bo on się ujawniał w pełni dopiero po jakimś czasie.
Ciekawe, na przestrzeni 10 lat przegrałem 1k godzin w Skyrima grając tylko jedną rozgrywkę i nie zauważyłem problemu z zapisanymi grami.
Obym na starość miał czas ukończyć to jeszcze raz.
Raz straciłem w Vice City I to jeszcze po trudnej misji co było ciężko przejść uff
Chyba nie, ale zdarzyło mi się czasem zrobić idiotyczny szybki zapis gdzie potem się męczyłem aby przetrwać.
Gothic 1 i 2 ale trochę na innej zasadzie bo nie strata save ale po prostu grało się przez kilka godzin i gra tak wciągała, że zapomniało się zapisywać po czym nagle się ginęło lub wyskoczył jakiś błąd i dopiero po tym człowiek się zorientował, że ostatni zapis miał kilka godzin wstecz lub w ogóle go nie było od odpalenia gry i to nawet kilka razy miało się taką sytuację.
W przypadku innych gier zapewne w większości po takim czymś gra by wylatywała z dysku albo by się odkładało na inne czasy bo kom by się chciało nadrabiać wiele godzin natomiast z Gothic to było tak, że od nowa się wszystko nadrabiało i w ogóle się to nie nudziło.
Dzisiaj znowu sprawdzę czy magicznie nie wróciły. Powinny być jakieś debiloodporne blokady przed takimi sytuacjami.
I tak i Nie.
Dlaczego nie?
Kiedyś dawno temu jak zaczynałem gry to zawsze po skończeniu robiłem kopię save często nawet na zewnętrzny nośnik A już zawsze przynajmniej na inną partycję aby przetrwał wirusa czy inne nieszczęście.
Do tej pory jeśli jest możliwość zawsze staram się zapisywać lokalnie i wciąż robię kopię.
I tutaj mając kontrolę nigdy nie straciłem save.
A dlaczego tak?
Zdarzyły się problemy jakieś błędy tam gdzie nie da się mieć kontroli nad gra A więc gra z game pass czy wersja cyfrowa. Oczywiście staram się minimalizować granie w tegotypu gry ale wyeliminować całkowicie jest już niemożliwe więc wszelkie problemy które miałem pod kontrolą są już nie do utrzymania na stałe w tym brak możliwości starty save poprzez porządne go zabezpieczenie.
Kiedyś w wyniku awarii dysku straciłem save'y do wszystkich gier które lokalne pliki zapisywały na dysku C. To miało dość interesujące konsekwencje w przypadku np. Mass Effect'ów, gdzie osiągnięcia na Origin się uchowały, ale w samych grach później nabijały się od nowa. Mimo wszystko starałem się szukać pozytywów, w końcu przecież "musiałem" przejść ME znów ileś razy żeby odtworzyć te wszystkie wersje Sheparda które utraciłem ;)
[edit] Poniższe posty przypomniały mi o jeszcze jednym zdarzeniu, Project Cars zaliczył zwiechę podczas gry, która skończyła się koniecznością ubicia procesu. Po ponownym uruchomieniu okazało się że mój save jest uszkodzony i niemożliwy do odratowania. 70h ścigania poszło z dymem
Zawsze trzymam save'y i nigdy do nich nie wracam. Jak wracam do gierki po kilku/kilkunastu miesiącach, to lubię zacząć od nowa. Jakoś tak nie wiem, ciężko mi się odnaleźć co autor miał wtedy na myśli. :D
Mozesz sprobowac zgooglowac albo zapytac na forum Steam czy ktos nie ma zapisow gry mniej wiecej z miejsca, w ktorym sie zatrzymales. Wiem, ze to juz nie to samo ale dziala - moj kumpel robil tak kilka razy gdy zmienial platforme z konsoli na PC i nie chcial grac od nowa.
straciłem, bo w Gothicu 3 był bug, już nie pamiętam dokładnie bo to było prawie 20 lat temu, ale Bezimienny w kółko ginął i nie dało się nic zrobić. Szlag mnie trafiał, bo miałem tam z 30h gry. Po tym przestałem w to grać. Ukochana to ona nie była, ale dobrze się bawiłem do tego momentu.
Sam nie popsułem, ale kiedyś dałem pograć w Fallouta 1 mojemu siostrzeńcowi jak był jeszcze dzieckiem i nową grę nadpisał mi na save gdzie ja grałem... Od tamtej pory nauczyłem się w grach RPG wykorzystywać większość ilość slotów do zapisywania stanów gry.
doslownie w zeszłym tygodniu padł mi 1 jedyny zapis jaki miałem do uncharted 2 na ps4.
nie wiem ocb. mozliwe ze za szybko zamknalem gre czy konsole jak sie cos zapisywało?
szlag mnie trafil bo bylem w 21 rozdziale na 25 jakie zawiera gra i ni cholery nie chce mi sie zaczynac od nowa. a chetnie bym po pierwsze zobaczyl jak konczy sie historia a dwa ze zapisal to gre do listy ukonczonych.
szkoda ze gra nie pomyslala zeby robic autozapis, bo ja robilem ręcznie swój jeden.
tym bardziej mnie wkurza ze standardowo jest mozliwosc przechodzenia gry od dowolnego rozdzialu, wiec gdyby byl jakis wewnetrzny autozapis to bym sobie od nowa tej rozdzial zaczał
Od kiedy są savy w chmurze to raczej sie to nie zdarza, ale na premierę Cyberpunka 2077 save przestał działać coś po około 20-30 godzinach gry. Porzuciłem grę i ukończyłem ją dopiero kilka lat później.
Tak, i to nawet całkiem niedawno, zamiast kliknąć usuń sejw to kliknąłem usuń ale całą postać.
Też kiedyś utraciłem save'a (dokładnie to z Borderlanda), bo w wyniku błędu (na X360) gdy wychodziłem z gry (przez środkowy przycisk zamiast wziąć wyjście z gry) utraciłem postać na wysokim poziomie razem z postępami). Save był do kosza, bo był corrupted.
Ale częściej niż utrata savów zdarzały się nadpisywania na zły zapis. Uroki Disgaea 1 i 2 na PS2 (gdzie zapisy jeszcze nie były oddzielnie), gdzie albo ja nadpisywałem czyjś zapis, albo odwrotnie. I trzeba było od początku wszystkie poziomy nadganiać.
W samym Gothicu wielokrotnie. W jedynce straciłem 2 zapisy dosłownie pod sam koniec gry i kilka krótszych. W dwójce również straciłem kilka zapisów przez błędy w grze, w tym raz przez bardzo znany błąd z pamięcią. Te doświadczenia nauczyły mnie, żeby robić po kilka zapisów dosłownie w każdej grze jesli na to pozwalają.
Oprócz tego wiele razy zdarzyło mi się przerwać grę z jakiegoś powodu i już więcej do niej nie wrócić lub wrocić po tak długim czasie, że jedynym sensownym wyjsciem było rozpoczęcie nowej gry. Miałem tak w Risenie, Gothicu 3 i pewnie jeszcze w paru innych grach.
2 razy.
1 raz w Tales of Berseria ,dotarłam do 95% gry i kiedy następnego dnia chciałam kontynuować grę - gra przestała widzieć mój save. Reinstalacja gry (po zrobieniu kopii save'a ) nie pomogła. :/
2 raz to był jeden z moich ulubionych światów w MC 1.4.7 . Pewnego dnia po prostu przestał się ładować i nic nie pomogło :/ A szkoda bo miałam ten świat przez co najmniej 5 lat
Kilka razy w Fallout 4 z powodu modowania. Ale dla mnie to nie problem. Utrata save w F4 to kolejna okazja by zacząć tą wspaniałą przygodę od początku :)