Tego typu tabelek lata już po sieci od jakiegoś czasu kilka i zdawać by się mogło, że taki argument powinien definitywnie kończyć dyskusję. Potem jednak zjeżdżasz w komentarze i znów czytasz jednego z drugim, że oni kiedyś kupowali a tera to nie kupujo bo mamy 2026 i płyty to średniowiecze, a mu tu wygoda, heloooouuu!
Ach ta mityczna wygoda na którą tak wiele osób lubi się powoływać. Swoją drogą strasznie komiczny argument. Porównując sobie ceny z PSS, które stoją w miejscu jak widły wbite w gnój, z cenami pudełek, które po kilku miesiącach od premiery, wołają ze sklepowych półek z 50% OFF, można dojść do prostego wniosku, że cena tej mitycznej wygody to często koszt drugiej kopii gry. A ja myślałem, że ludzie, którzy są w stanie zapłacić 100-200zł więcej, żeby zagrać 2 dni przed oficjalną premierą, to idioci. W sumie najprawdopodobniej to ta sama grupa odbiorców. Założę się, że uprawiają jeszcze hobby horsing.
Branżowi "krytycy" piszą zawsze w taki sam sposób o każdym filmie na który dostali specjalne zaproszenie. Każda opinia to ogólnikowy zlepek jakichś losowych frazesów, między które można by wrzuć dowolny, pompowany medialnie tytuł. Typowa podkrętka, żeby zagonić bydło do kina, tylko czy na kogoś to jeszcze w ogóle działa? W sensie, w obecnych czasach każdy wie, że te wszystkie przedpremierowe recenzje, filmowe czy growe, to opłacone albo darmowe lizanie anusa dystrybutorom. W ciemno obstawiam, że na pomidorach jak zawsze będzie rozbieżność pomiędzy "krytykami", a widzami, takie 90% do 40%, jak nie lepiej, patrząc na ratio wyżej dodanego trailera xD.
Coś mi podpowiadało, że taka wiadomość może w niedługim czasie gruchnąć, zaraz po tym jak R* ogłosiło GTAVI bez płyty. Zastanawiające było to, że R* w ogóle nie reagował żadnym komunikatem po tym jak część społeczności się w***ła na taki rozwój sytuacji. Teraz wyraźnie widać, że Sony mocno musiało sypnąć R*, żeby podjęli taką decyzję, bo jak przekonać ludzi do digital only to tylko takim tytułem na powitanie. Oficjalnej liczby preorderów nie podano, ale branża donosi, że gra się już zwróciła[?]. Chora akcja, bo przecież nawet skrawka gameplayu nie widzieliśmy. No cóż, dla Sony to jasny sygnał, ludzie kupią absolutnie wszystko. Rozsądny człowiek pomyśli, k*** co oni od***ją, przecież to kurs kolizyjny na ścianę. Ale jak się dziś spojrzy na premierę GTAVI i jak ludzie (nazwijmy ich ludźmi) potrafią za przestrzeloną cenę kupować od skalperów grę, która ma wyjść jedynie digital, to ja nie mam więcej pytań. Prawda jest taka, że Sony przez lata wyhodowało sobie już taką oddaną rzeszę gumbasów, ze dziś słupki pokazują im, że warto wykonać kolejny krok na drodze "postępu". Skończy się to pewnie tak jak napisała jedna osoba gdzieś tutaj, że po pewnym czasie z digitali wykonają przejście na 100% chmurę. Gry będą pojawiać się i znikać jak netflixowy kontent, a ludzie będą płacić abonament, no bo wygoda i zerowy koszt sprzętu, prawda? Sam jestem ciekawy co z tego wyniknie po stronie odbiorców, bo w procesie takiej ewolucji muszą pojawić się jakieś skutki uboczne. Logika podpowiada, że pełny renesans piractwa jest wręcz nieunikniony. Ciekawie się dzieje.
Prawda jest taka, że gdyby, może nie cała, ale spora bardzo spora część społeczności giereczkowej i ogólnie konsumenci treści takich i owakich, zbuntowała się przeciw tego rodzaju praktykom, zjednoczyła siły i pod wspólną banderą wypłynęła znów na szerokie wody, tak to romantycznie ujmując, jak za starych dobrych lat, to zaraz by niektórym zmiękła rura. Walka nie byłaby łatwa ani krótka, bo wszystko to poszło już za daleko, ale kropla drąży skałę. Najgorsze jest to, że współczesne pokolenie graczy ma jakiś taki dziwny mental, że nie widzi w tych praktykach wydawców polegających na systematycznym ograniczaniu dostępu do tego za co płacą, niczego złego. I zamiast nauczyć się żeglugi, wolą być po prostu zwyczajnymi portowymi dz*#*mi. To jakiś dziwny przypadek syndromu sztokholmskiego. Ponieważ jeśli ludzie, którzy jako odbiorcy/klienci/konsumenci omawianej twórczości, nie tylko bezrefleksyjnie zgadzają się na takie traktowanie przez wielkie korporacje, ale także często w forumowych dyskusjach stają w ich obronie, to odnoszę wrażenie, że panuje w tej grupie społecznej, jakieś poważnie rozległe umysłowe s*$#*lenie. Niby nic odkrywczego, ale jednak wtf. Jako społeczność powinniśmy bronić swoich praw do posiadania, a nie kłócić się między sobą o to czy to źle czy dobrze, że dostajemy coraz mniej za coraz więcej. Któregoś dnia każdy z nas może stać się takim RetroTatą, a dobrze wiemy, że tylko dzięki nagłośnieniu tego przez społeczność, facet odzyskał dostęp do "swoich"[?] gier, bo korpo pokazała mu na dzień dobry i do widzenia wielkiego faka.
A co do zdjęcia 50 kobiet. Rzuć sobie okiem na wczorajsze oświadczenie Bungie na X dot. zwolnień, następnie na ich grupowe zdjęcie pracowników, a potem poczytaj sobie komentarze pod tym oświadczeniem. A jeśli najdzie Cię ciekawość to posprawdzaj sobie jak wyglądają zespoły devsów w których powstają gry z których później całe giereczkowe community się nabija, bo okazują się flopami. W ogóle sweetbaby inc., gościu gdzieś Ty się uchował?

Podrasowane screeny jako element marketingu? No kto by pomyślał. Ale dobra, machina ruszyła, trzeba narobić klikbajtów dla gawiedzi.
Bardziej bym zgłębił temat ew. treści, której oczywiście jeszcze nikt w pełni nie zna, ale pojawiają się zasadne wątpliwości o charakter samej produkcji w odniesieniu do poprzednich części i do tego, że obecne zespoły deweloperskie w R*, a przede wszystkim te główne, odpowiedzialne za rozpisanie fabuły i stworzenie postaci, przepełnione są grubymi bezpłciowymi feministkami z włosami w kolorze tęczy. Wiadomo co to oznacza, wystarczy spojrzeć na zespoły Activision, a następnie na to co zrobili z całą serią COD. Ludzie, którzy pracowali przy GTA III/IV/V i stworzyli takie postaci jak Niko Belic czy Trevor, już ponoć w R* nie pracują, a zastąpiły ich jakieś they/them osobopostaci. Zresztą jak ktoś nie widział, to jest taki materiał na tubie, który ma już ponad 1,7mln odsłon i dobrze ten temat analizuje.
https://www.youtube.com/watch?v=miOw6e89De0
Obecność wokeizmów oznaczałaby praktycznie śmierć dla tej marki, która od samego początku jest znana z tego, że jest przesiąknięta seksizmem, rasistowskimi żartami i że bezkompromisowo jedzie po wszystkim co warte jest obśmiania. Pozbawienie tego rodzaju humoru jest równoznaczne z całkowitym wykastrowaniem GTA z tego, za co wszyscy tą grę uwielbialiśmy. Krążą też takie słuchy, że w grze mają pojawić się pride parady. I oczywiście, wszyscy jesteśmy jak najbardziej na tak, bo wiadomo, że niezależnie od preferencji, to wszyscy z uczestniczenia w nich czerpalibyśmy wiele frajdy, no. Ale dobrze byłoby gdyby odbywało się to bez żadnego wpływu na resztę zawartości. I tu pojawiają się obawy i wątpliwości, ponieważ pomimo iż jak wiadomo takie kolorowe dev zespoły słyną ze swojej wszech tolerancji do odmienności, to obawiam się, że w zamyśle implementacji takich parad nikt nie wziął pod uwagę tego, że niektórzy chcieliby poruszać się na ich czele, np. czołgiem, a czasami jechać na wstecznym. Trzeba temat śledzić i mieć to wszystko na uwadze.
Ludzi z fomo jest w sieci już tak dużo, że niedługo zjawisko to będzie opisywane jako nowe psychiczne zaburzenie, występujące na równi z epidemią depresji. I jeszcze jeden z drugim próbuje to uzasadniać, że nie nie, i tak bym kupił xD ludzie, jesteście chorzy. Jeszcze, żeby to dotyczyło jakichś fizycznych edycji, których ilość jest ściśle ograniczona, to wtedy byłoby to zrozumiałe. Sam na taką "polowałem", ale w obecnej sytuacji kompletnie traci to sens. Argumentowanie, że "i tak bym kupił", albo "to moja sprawa na co wydaje pieniądze", jest jak tłumaczenie alkoholika, "jakbym chciał to bym przestał", albo "pije za swoje". Kompletnie nie dociera. I abstrahując od osobistych powodów to przecież przez właśnie taki bezmyślny owczy pęd, dziś mamy totalnie zniszczony rynek fizycznych wydań. Na PC już od dawna nie istnieje, ale jak widać korporacje mają podobne plany - najpewniej skorelowane z kolejną generacją konsol, które będą pozbawione napędów - również co do konsolowego rynku i wygląda na to, że wybór jaki padł akurat na najgłośniejszą premierę od dekady na którą wszyscy patrzą, nie jest przypadkowy. To ma być jasny sygnał dla graczy i reszty wydawców. I pamiętajcie, dawniej "rewolucję" przejścia z płyt na cyfrową dystrybucję na Steama, argumentowano chęcią zredukowania kosztów produkcji oraz dystrybucji, co miało z korzyścią przełożyć się na tańsze dla graczy gry, oraz oczywiście no bo jakby inaczej, naszą wygodą xD. Temat rzeka i wałkowany pewnie w setkach miejscach, tysiące razy.

Ja tam już swoją edycję Ultimacyjną kupiłem, nie pytajcie skąd mam ją tak wcześnie. Wygląda niesamowicie, nie mogę uwierzyć, że to się dzieje. Rockstar bezapelacyjnie dowiozło. 100$ niby dużo, ale tylko spójrzcie i powiedzcie, że to nie jest warte swojej ceny.
Fizyczna edycja faktycznie bez fizycznej edycji.
Zablokowane/ukryte za paywallem elementy, które wcześniej były integralną częścią gry.
Całkiem nieźle się zaczyna.
DEI od Tencentu raczej nie ma co się obawiać, ale nie zdziwiłbym się gdyby następna część cyklu była 100% kooperacyjnym multi z wewnętrzną walutą. Sklepik z kosmetyką jaki pojawił się zresztą po przejęciu Techlandu, pokazał w jakim kierunku będzie podążać wizja nowych właścicieli. Nie wiem, ja chyba bardziej wypatruję teraz trzeciej części Dead Island od której to wszystko się zaczęło, niżeli DL3.
He? Wolfenstein = 100 giwer i robienie przetworów z nazistów, a nie jakieś budowanie emocjonalnych relacji xD co się porobiło z tym współczesnym gamedevem to ja nawet nie..
Gala, która podobnie jak inne tego typu branżowe wydarzenia, promująca wszelkiego rodzaju wokeizmy i inne idiotyzmy, nie nagradza tych, którzy naprawdę na to zasłużyli. Nowe, nie znałem.
Ciekawe czy zauważyli przy okazji, że od premiery z serwerów wyparowało już 2/3 graczy i ich liczba sukcesywnie spada. Jeszcze dobitniej pokazują to statystyki twitcha, gdzie zainteresowanie strimowaniem/oglądaniem BF6 jest wręcz marginalne. Wiadomo, że odpływ graczy jest też spowodowany premierą BO7, ale sam spadek zaczął się dużo wcześniej, a gra przecież ma dopiero miesiąc. Zmniejszają liczbę slotów na serwerach bo mają świadomość, że nie utrzymają tego zainteresowania. Niedługo będzie wypełnianie serwerów botami jak to było przy 2042 xD. Hype już minął i ludzie zaczynają zauważać, że to kolejna przereklamowana, sezonowa gierka bez żadnej ciekawej zawartości.
FPS SCI-Fi w trybie BR z kolorowymi ubrankami? Brzmi jak nowe, świeże otwarcie dla Ubisoftu. Czuję przełom i prawdziwą rewolucję.
Ta gra nigdy nie miała być BF-em, a jedynie jego mutacją na wzór COD-a, po to by przejąć bazę graczy rozczarowanych obecnym stanem tej drugiej serii. EA zawsze była dobra w marketing i trailery, a że EA oszukała? nowe nie znałem xD.
Festyniarskie skiny to jeszcze nic w porównaniu z krindżowymi cieszynkami xD czekam na różowe rajtuzy w drugim sezonie!
Wiele osób mówi, ze BF6 to powrót do korzeni, podczas gdy to co tak naprawdę łączy tą grę z poprzedniczkami - bardziej tymi starszymi - to tylko nazwa. Wiele by można napisać na ten temat, poddając głębszej analizie to co jest z nią nie takie jakie powinno, ale w sumie po co? Gra sprzedała się w milionach, EA liczy hajsy, a społeczność graczy zadowolona - zwłaszcza ta CoD-owska. Tak, bo BF6 w zdecydowanej większości przejął tą odsłoną społeczność COD-a, która już miała dosyć tego co Acivision robiło i robi z ich ulubioną serią. Nie przez przypadek zresztą skoro za "szóstkę" odpowiada Zampella, który jest odpowiedzialny przecież za serię CoD. EA chcąc odnieść kasowy sukces, nie miał innego wyjścia jak oddać serię BF w ręce Zampelli i stworzyć coś na podobieństwo Call of Duty. I to widać w każdym aspekcie gry. Movement, gunplay oraz mapy, którym wyraźnie brakuje projektowego zamysłu pod tryby z których BF zawsze słynął. Movement jest idiotyczny i opiera się na bhopach i ciągłym ślizganiu na tyłku, bronie nie posiadają żadnego recoila i ludzie biegają z ciężkimi LMG walac z nich full auto jak z lasera. To jest kwintesencja CoD-a. Mapy są beznadziejne, panuje na nich totalny chaos, a klasy postaci i flagi na CQ, które zawsze były fundamentem rozgrywki, nie mają dla niej praktycznie żadnego znaczenia. Wystarczy tylko spojrzeć na ogólny odzew społeczności w której ocenie, najlepszą spośród wszystkich map, jest remake mapy z BF3. Ostatnio pojawiły się też nagrania z fanowskiego remaku DM "Kanałów" i reakcje ludzi mówią same za siebie. Powiedzmy otwarcie, 8/9 obecnie dostępnych map w BF6 to totalny syf, nadający się pod chaotyczną nawalankę w stylu CoD-a. I w tą stronę będzie to dalej szło, ponieważ ludzi którzy pracowali przy starszych odsłonach BF-a dawno już w Dice nie ma, a ci którzy rzeźbią przy "6" mają w swoim portfolio tytuły na widok których można się jedynie uśmiechnąć z politowania. BF już od dawna nie jest BF-em. EA zawsze zazdrościła słupków sprzedażowych CoD-owi, aż wreszcie udało im się zatrudnić człowieka, który uczynił z tej gry taką miałką, upodobnioną do CoD-a papkę. Do tego doszedł świetny marketing z którego EA zawsze słynęła i odnieśli sukces. Świetnie się to zgrało w czasie z premierą najnowszej odsłony CoD-a, która jest taką abominacją, że chyba nawet najbardziej hardcorowi i oddani gracze postanowili ją sobie odpuścić.