Uncharted: Drake’s Fortune – „nafaszerowana nieustannymi atrakcjami”. Rok absolutnych klasyków - 10 gier z 2007, które wciąż mają znaczenie
- BioShock – „absolutnie genialna produkcja”
- Wiedźmin – „najlepsza polska gra wszech czasów”
- Mass Effect – „fabuła wbija w fotel”
- Portal – „największa gwiazda pakietu Orange Box”
- Uncharted: Drake’s Fortune – „nafaszerowana nieustannymi atrakcjami”
- Crysis – „skazany na bycie ponadczasowym klasykiem”
- STALKER: Shadow of Chernobyl – „klimat równoważy wszelkie niedociągnięcia”
- Assassin’s Creed – „przeżycie, które mogłoby trwać i trwać”
- Call of Duty: Modern Warfare – „bezlitosny, nieustający atak na zmysły”
- Super Mario Galaxy – „zapewnia atrakcje na najwyższym poziomie”
- Honorowe wzmianki
Uncharted: Drake’s Fortune – „nafaszerowana nieustannymi atrakcjami”
Data premiery: 19 listopada
Producent: Naughty Dog
Gatunek: gra akcji TPP
Platformy: PlayStation 3
(…) w pewnym momencie człowiek orientuje się, że został pochłonięty niczym w trakcie niesamowitego filmu przygodowego. Z siłą podobną do tego, jakby po raz pierwszy oglądało się Poszukiwaczy zaginionej arki. (…) W swojej klasie Uncharted jest istnym killerem, oferującym niezwykłą, filmową przygodę. (…) jest wprost re-we-la-cyj-nie zrealizowana. I nie chodzi tutaj tylko o przepych graficzny, ale tą wciągającą, czysto filmową konwencję. Do tego nafaszerowana jest nieustannymi atrakcjami, a jakby tego było mało, stanowi istną perełkę dla secrets hunterów.
Recenzja gry Uncharted: Drake’s Fortune, „PSX Extreme” nr 124, ocena: 9/10
Rok 2007 przyniósł również pierwsze spotkanie z Nathanem Drake’iem i serią Uncharted, która przez długi czas była synonimem system sellera i wzorowego exclusive’a konsoli PlayStation 3. Bijatyki, strzelaniny, wspinaczka, pływanie, skakanie, bujanie na linach, rozwiązywanie zagadek i przede wszystkim – szukanie skarbów. Nathan Drake był mieszanką Indiany Jones’a, Lary Croft i Bena Gatesa ze Skarbu narodów, a sama gra Uncharted to nic innego jak interaktywny odpowiednik hollywoodzkiej megaprodukcji podbijającej kina.
Za to właśnie krytycy oraz gracze pokochali Uncharted – za wartką akcję i typowo filmowe wrażenia. To była istna jazda bez trzymanki, niby gra, ale rozgrywka przypomniała właśnie oglądanie dobrego filmu przygodowego. Gra robiła wrażenie oprawą wizualną, zwłaszcza widokiem dżungli i wody, oświetleniem scen, cutscenkami, dobrze napisanymi, naturalnymi dialogami pomiędzy bohaterami. To był po prostu świetny film, prawdziwy letni blockbuster, w który można było zagrać w swoim salonie.

Wspomina Anna Garas
Jako osoba, która przez większość życia grała głównie na pececie, pierwsze Uncharted odpaliłam ponad dekadę po premierze, więc już ze świadomością renomy, jaką wyrobiła sobie ta seria – i z tej perspektywy gra momentami potrafiła zaboleć (pamiętacie etapy ze skuterem wodnym albo zombie nazistów?), jednak jak żadna inna oddawała klimat kina przygodowego spod znaku Indiany Jonesa. Szkoda, że podobnych gier obecnie właściwie już się nie robi.

