STALKER: Shadow of Chernobyl – „klimat równoważy wszelkie niedociągnięcia”. Rok absolutnych klasyków - 10 gier z 2007, które wciąż mają znaczenie
- BioShock – „absolutnie genialna produkcja”
- Wiedźmin – „najlepsza polska gra wszech czasów”
- Mass Effect – „fabuła wbija w fotel”
- Portal – „największa gwiazda pakietu Orange Box”
- Uncharted: Drake’s Fortune – „nafaszerowana nieustannymi atrakcjami”
- Crysis – „skazany na bycie ponadczasowym klasykiem”
- STALKER: Shadow of Chernobyl – „klimat równoważy wszelkie niedociągnięcia”
- Assassin’s Creed – „przeżycie, które mogłoby trwać i trwać”
- Call of Duty: Modern Warfare – „bezlitosny, nieustający atak na zmysły”
- Super Mario Galaxy – „zapewnia atrakcje na najwyższym poziomie”
- Honorowe wzmianki
STALKER: Shadow of Chernobyl – „klimat równoważy wszelkie niedociągnięcia”
Data premiery: 20 marca
Producent: GSC Game World
Gatunek: gra akcji FPP
Platformy: PC
Poziom trudności, brak możliwości kierowania pojazdami czy niedociągnięcia graficzne denerwują – a przynajmniej wymagają przyzwyczajenia – ale sugestywny świat stworzony przez twórców wciąga dużo bardziej. A to coś, co osiągnąć najtrudniej – ekipie GSC Game World, po pięciu latach prac, wreszcie się udało! (…) S.T.A.L.K.E.R. powstawał za długo, ale mimo to zaskakuje. Pozytywnie. Klimat równoważy – z nawiązką – wszystkie niedociągnięcia.
Recenzja gry S.T.A.L.K.E.R.: Shadow of Chernobyl, „Click!” nr 05/2007, ocena: 5/6
S.T.A.L.K.E.R.: Shadow of Chernobyl chyba można nazwać najbardziej klimatyczną grą 2007 roku. Mimo kiepskiego stanu technicznego i ogromu przeróżnych bugów, wielu graczy i krytyków zauroczyło się w ponurej Zonie bez reszty. Gra luźno oparta na realiach z powieści Piknik na skraju drogi oraz jej filmowej adaptacji Stalker zachwyciła zachodni świat swoją oryginalnością, a nas w Europie Wschodniej wręcz przeciwnie – swojskością, aż nadto znajomymi widokami i motywami. To była zupełnie inna postapokalipsa niż pustynne scenerie Fallouta i Mad Maxa. Każdy z nas dobrze znał temat katastrofy w dawnej elektrowni atomowej, wielu nawet doświadczyło jej skutków, pijąc obrzydliwy płyn Lugola, a teraz można było poeksplorować te tereny w jednej z najbardziej klimatycznych gier wszech czasów.
STALKER nie okazał się rewolucją w strzelankach FPP, jak niektórzy oczekiwali, ale oferował jeden z najlepszych modeli strzelania ze świetnie odtworzoną balistyką pocisków. Najbardziej chwalono projekt całej Zony, jej wygląd, to, jak dobrze odtworzono klimat ponurej postapokalipsy. Wtedy była to też jedna z najstraszniejszych gier na pecety. W niecały rok sprzedano 2 miliony kopii, co było dla twórców dużym sukcesem. Z czasem pojawiły się prequele i sequele, a na popularność gry duży wpływ miały też mody tworzone przez społeczność fanów.

Wspomina Zbigniew „Canaton” Woźnicki
Chyba najłatwiej określić tę grę jako „Gothica wśród strzelanek”. To tytuł o surowej i brudnej atmosferze, z żyjącym satysfakcjonującym światem i miejscami drewnianą rozgrywką. Interakcje z NPC-ami do dzisiaj robią wrażenie i budują iluzję, jakby ci mieli prawdziwe życie. Najbardziej niezapomniane jest pierwsze ukończenie gry, gdy jeszcze nie zna się wszystkiego i idzie na ślepo w pewne obszary, szukając nieuchwytnego Striełoka.

