Assassin’s Creed – „przeżycie, które mogłoby trwać i trwać”. Rok absolutnych klasyków - 10 gier z 2007, które wciąż mają znaczenie
- BioShock – „absolutnie genialna produkcja”
- Wiedźmin – „najlepsza polska gra wszech czasów”
- Mass Effect – „fabuła wbija w fotel”
- Portal – „największa gwiazda pakietu Orange Box”
- Uncharted: Drake’s Fortune – „nafaszerowana nieustannymi atrakcjami”
- Crysis – „skazany na bycie ponadczasowym klasykiem”
- STALKER: Shadow of Chernobyl – „klimat równoważy wszelkie niedociągnięcia”
- Assassin’s Creed – „przeżycie, które mogłoby trwać i trwać”
- Call of Duty: Modern Warfare – „bezlitosny, nieustający atak na zmysły”
- Super Mario Galaxy – „zapewnia atrakcje na najwyższym poziomie”
- Honorowe wzmianki
Assassin’s Creed – „przeżycie, które mogłoby trwać i trwać”
Data premiery: 13 listopada
Producent: Ubisoft Montreal
Gatunek: gra akcji TPP
Platformy: PC, PlayStation 3, Xbox 360
Cały Assassin’s Creed to zresztą przeżycie, które mogłoby trwać i trwać. (…) to bez wątpienia najlepsza gra, jaka wyszła na pecety w tym roku. (…) bez wątpienia będzie walczyć o czołowe miejsca w plebiscytach na największy hit. (…) nie pamiętam, kiedy ostatnio odczuwałem tak wielką frajdę z samego poruszania się po wirtualnym mieście. (…) Brać i kupować! Assassin’s Creed to jedna z najwspanialszych przygód, jakie można przeżyć przed PC. Czekamy na sequel!
Recenzja gry Assassin’s Creed, „Click!” nr 05/2008, ocena: 5+/6
Kolejna gra wydana 13 listopada i kolejny początek sagi, która trwa do dzisiaj. Wtedy właśnie ukazała się pierwsza odsłona cyklu Assasin’s Creed, wtedy poznaliśmy nie tylko przygody Altaira na Bliskim Wschodzie w burzliwych czasach średniowiecza, ale i plot twist ze współczesnym wątkiem Desmonda oraz działaniem maszyny o nazwie Animus. Choć już wtedy czuć było nieco powtarzalny gameplay, to formuła otwartych światów Ubisoftu była jeszcze względnie świeża, dopiero powstawała i koniec końców, gra dostarczała mnóstwo frajdy.
Tym bardziej, że ten otwarty świat był naprawdę przepięknie wykonany. Była tam eksploracja, walka, skradanie się, był świetnie animowany parkour, który stał się wizytówką serii, a fabuła, zawierająca dość odważne jak na dzisiejsze standardy nawiązania do wątków religijnych, potrafiła wciągnąć. Mimo że niektóre elementy były krytykowane, Assassin’s Creed spodobało się odbiorcom, a słupki sprzedaży wystrzeliły w kosmos, prześcigając nawet Modern Warfare, co, jak wspominają twórcy, było dla nich ogromnym zaskoczeniem – nie przewidywali aż takiego sukcesu gry. Efekt? Potok sequeli i dojenie marki trwające do dziś.
Wspomina Zbigniew „Canaton” Woźnicki

Trzy miasta, masa zleceń i jeden asasyn. Pierwszy Assassin's Creed zachwycił skalą, chociaż przy tej grze częściej byłem widzem niż aktywnym uczestnikiem akcji. Trudno jednak zapomnieć imponującą, jak na tamte czasy, oprawę graficzną i poruszanie się po miastach, żeby przegonić Templariuszy. Assassin's Creed był wtedy pewnym standardem, do którego warto dążyć. Jedyne, co naprawdę w tej grze kulało, to pogoń za znajdźkami (przeklęte flagi) i system walki, który sprawiał wrażenie wciśniętego na siłę.

