- Piękne sceny filmowe, bez których kino nie byłoby tym samym
- Dobry, zły i brzydki
- Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia
- Gwiezdne Wojny IV: Nowa Nadzieja
- Dawno temu w Ameryce
- Casablanca
- Edward Nożycoręki
- Avengers: Koniec gry
- Spirited Away: W krainie bogów
- Mr. Nobody
- Blade Runner 2049
Edward Nożycoręki

- Co to za scena: Kim w rytm Ice Dance cieszy się ze śniegu padającego dzięki Edwardowi (wygląda to znacznie lepiej niż brzmi)
- Reżyseria: Tim Burton
- Scenariusz: Tim Burton
- Zdjęcia: Stefan Czapsky
- Muzyka: Danny Elfman
- W scenie gra: Winona Ryder, Johnny Depp
- Gdzie obejrzeć: VOD.pl
Nikt nie kręci filmów choćby podobnych do Burtonowskich. I nawet jeżeli nie lubicie Tima, to z pewnością na pierwszy rzut oka rozpoznacie sceny z jego produkcji. Niby-baśniowa stylistyka, kilku truposzy na kadr kwadratowy i specyficzny czarny humor – to jego znaki rozpoznawcze. Nie inaczej jest w Edwardzie Nożycorękim – wzruszającej współczesnej bajce o chłopcu z nożycami zamiast dłoni.
Burton broni się przed oskarżeniami o infantylność w najlepszy możliwy sposób – każde naiwne wzruszenie kontrując solidną porcją humoru i doprawiając wszystko abstrakcją. Przy realizacji tego filmu kolosalne znaczenie miała też współpraca reżysera z Ryder i Deppem – młodzi aktorzy doskonale oddali wrażliwość obu postaci (i tak, Johnny zdecydowanie nie jest tutaj Jackiem Sparrowem). Pomiędzy aktorami zresztą narodziła się prawdziwa więź, przez pewien czas byli nawet zaręczeni. I tę chemię na ekranie widać doskonale, nawet jeśli postacie, które grali, miały mało wspólnego z nimi samymi.
Finałowy taniec na lodzie to scena perfekcyjna pod niemal każdym względem. Zdjęcia wycinającego lodowego rzeźby Edwarda i tańczącej (no dobra, obracającej się) w śniegu Kim cudownie się ze sobą przeplatają, a scenografia zamku, w którym przebywa Edward, i miasto jej ukochanej wspaniale kontrastują pod względem scenograficznym. A to, co skomponował na użytek tej sceny Danny Elfman, wzbudza podejrzenie, czy ceną za taki talent nie były konszachty z diabłem (może to dlatego w 1982 kompozytor zagrał w Forbidden Zone… Szatana?).

Inny nietuzinkowy film o miłości zrealizowali Michel Gondry i Charlie Kaufman. Zakochany bez pamięci (swoją drogą polskie tłumaczenie oryginalnego tytułu to jedna z bardziej udanych gier słownych krajowych dystrybutorów, szkoda, że zdarza się to tak rzadko) to surrealistyczna podróż w głąb psychiki dwojga zakochanych. Wątek science-fiction to tak naprawdę tylko pretekst, by zgłębić skomplikowaną relację łączącą postać odgrywanego przez Jima Carreya Joela z wykreowaną przez Kate Winslet Clementine. Efekt przechodzi najśmielsze oczekiwania, bo sprawdza się znakomicie zarówno jako poruszający drażliwe tematy dramat, jak i świetna rozrywka. A scena w pociągu świetnie łącząca początek i koniec filmu to prawdziwy majstersztyk. Jeżeli jeszcze nie widzieliście, to koniecznie to nadróbcie – Zakochany bez pamięci już od kilkunastu lat jest absolutnym kinowym must watch.
