- Piękne sceny filmowe, bez których kino nie byłoby tym samym
- Dobry, zły i brzydki
- Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia
- Gwiezdne Wojny IV: Nowa Nadzieja
- Dawno temu w Ameryce
- Casablanca
- Edward Nożycoręki
- Avengers: Koniec gry
- Spirited Away: W krainie bogów
- Mr. Nobody
- Blade Runner 2049
Casablanca

- Co to za scena: Pożegnanie Ricka i Ilsy
- Reżyseria: Michael Curtiz
- Scenariusz: Casey Robinson, Julius J. Epstein, Philip G. Epstein, Howard Koch
- Zdjęcia: Arthur Edeson
- Muzyka: Max Steiner
- W scenie gra: Humphrey Bogart i Ingrid Bergman
- Gdzie obejrzeć: Chili
Kiedy kinematografia europejska powstawała niemal tylko na życzenie nazistów, amerykańskie kino przeżywało swoje najlepsze lata. To w tym czasie powstał Obywatel Kane (więcej o filmie przeczytacie poniżej) i właśnie Casablanca. Film łączy kilka gatunków – między innymi kryminał noir, dramat i romans. Mariaż ten okazuje się zaskakująco trafiony – nawet po wielu latach dzieło Michaela Curtiza nie tylko da się oglądać, ale też można czerpać z seansu naprawdę ogromną przyjemność. O ile przymknie się tylko oko na nieco teatralną manierę aktorską i archaiczną ścieżkę dźwiękową.
Casablanca obrosła w niezliczone legendy. Mówiono, że Michael Curtiz tworzył scenariusz w trakcie kręcenia filmu. Nie jest to prawda – reżyser po prostu nie zdradził zakończenia aktorom, chcąc do końca utrzymać ich w niepewności. Podobno też Humphrey Bogart miał stawać na pudle, by pocałować Ingrid Bergman. To również nieprawda – hollywoodzki amant był od niej wprawdzie niższy, ale zaledwie o 3 centymetry, więc w żaden sposób nie mogło to przeszkadzać podczas kręcenia tej sceny.
Digital Dream Door umieścił Casablancę na 3. miejscu rankingu najlepszych filmów w historii. Obraz Michaela Curtiza przegrał tylko z Obywatelem Kane’em i Ojcem chrzestnym. Dziś ocenia się go trochę niżej, ale wynika to też z faktu, że nieco zmieniła się rola, jaką pełni kino. Wciąż – mimo upływu lat – jest to film niesamowicie klimatyczny. A scena, w której Ilsa odlatuje, to wciąż jeden z najskuteczniejszych wyciskaczy łez na świecie. Jeżeli obejrzycie ją raz, to – zacytujmy ostatnie zdanie wypowiadane w filmie przez Humphreya Bogarta – „będzie to początek wspaniałej przyjaźni”.

Dziś 26-letni reżyser jeszcze przez dobrą dekadę lub dwie musiałby walczyć o to, by producenci dali mu szansę na realizację pełnometrażowego filmu. W czasach drugiej wojny światowej debiut w tym wieku nie był jednak niczym szczególnym. Orson Wells dokonał tego w wielkim stylu – jego film do dziś jest bowiem uznawany za jeden z najlepiej zrealizowanych obrazów wszech czasów. Opowiada od końca (co w tamtych czasach było kompletną awangardą) historię życia wpływowego magnata prasowego Charlesa Fostera Kane’a. Na uwagę zasługuje co najmniej kilkanaście rewelacyjnie zrealizowanych scen, ale w pamięć zapada najbardziej ta, w której wśród płomieni trawiących dobytek głównego bohatera widać sanki podpisane „Różyczka”. A właśnie tak brzmi tajemnicze słowo, które tuż przed wydaniem ostatniego tchu wypowiedział Kane.

Bergmana można nie lubić albo też uważać, że po prostu przynudza. Ciężko jednak odmówić mu kunsztu w realizacji surrealistycznych wizji. Ich obecność zawsze jednak miała konkretny cel narracyjny, szwedzki reżyser nigdy nie pozwalał sobie na umieszczanie ich w filmie jedynie ze względu na samą estetykę (jak to zdarza się na przykład jednemu z moich ulubionych reżyserów – Aronofsky’emu). Nie inaczej było w przypadku partii szachów ze Śmiercią, którą musiał rozegrać wracający z wyprawy krzyżowej rycerz. Podzielona na kilka fragmentów scena ciągnie się przez całą Siódmą pieczęć. I – nawet już mniejsza o symbolikę – pod względem emocji, które wywołuje, nawet po tylu latach od realizacji robi ogromne wrażenie.
