Serial, który zmienił dzieciństwo lat 90. MacGyver sprawił, że każdy chciał mieć scyzoryk i srebrną taśmę
Jeśli dorastaliście w latach 90., jest spora szansa, że do dziś pamiętacie charakterystyczną muzykę z czołówki MacGyvera. To był serial o bohaterze, który nie potrzebował supermocy ani arsenału broni - wystarczały mu inteligencja, zimna krew i scyzoryk.
- Gdy każdy chłopiec marzył o scyzoryku i srebrnej taśmie
- MacGyver – bohater jedyny w swoim rodzaju
- MacGyver w grach – czemu tego tak mało?
- A czego Was nauczył Angus MacGyver?
Lata 80. i 90. ubiegłego wieku to był wybuch popularności filmów i seriali, które zdecydowanie zapadły w pamięć ówczesnym dzieciakom i młodzieży. Obok produkcji takich jak seriale kryminalne typu Magnum czy Policjanci z Miami lub Gliniarz i Prokurator, były fantastyczno-naukowe – tutaj kluczowym przykładem jest, oczywiście, Star Trek the Next Generation czy Deep Space 9. Nie należy zapominać także o jedynym w swoim rodzaju Słonecznym Patrolu, w którym wielu podobnych mi wiekiem widzów miało swoje ekranowe „crushe”… Są jeszcze te najbardziej kultowe, przynajmniej dla mnie, seriale z lat 80., które dotarły do nas już w czasach Trzeciej Rzeczpospolitej. Mowa oczywiście o Drużynie A, Airwolfie, Nieustraszonym i MacGyverze. Dzisiaj skupimy się na tym ostatnim, bo był to serial wielki, a przy okazji rozsławił szwajcarskie scyzoryki, choć było to raczej niezamierzone (i domyślam się, że Victorinox nie płacił za product placement).
Gdy każdy chłopiec marzył o scyzoryku i srebrnej taśmie
MacGyver narodził się w połowie lat 80., czyli w czasach, gdy telewizję zalewali twardziele rozwiązujący każdy problem karabinem i eksplozją. Na tym tle pomysł na bohatera, który zamiast strzelać woli myśleć, wyglądał wręcz świeżo. Twórca serialu, Lee David Zlotoff, zauważył, że jest miejsce na postać zupełnie innego typu – taką, która nie rozwala wszystkiego wokół, tylko kombinuje, naprawia i szuka wyjścia z sytuacji dzięki sprytowi. Wspólnie z producentami Henrym Winklerem i Johnem Richem stworzył więc Angusa MacGyvera, agenta fundacji Phoenix, który szybko pokazał widzom, że odwaga nie zawsze musi oznaczać przemoc, a skuteczność to niekoniecznie granaty i naboje.
Co ciekawe, sam bohater nie od razu był tym MacGyverem, którego wszyscy znamy. Na bardzo wczesnym etapie miał podobno nazywać się nawet „Stacey MacGyver”, co dziś brzmi dość osobliwie. Z czasem twórcy zaczęli jednak dopracowywać jego wizerunek, a pełne imię – Angus – ujawniono dopiero w siódmym, finałowym sezonie, ku wielkiej radości fanów. Nawet nazwisko przechodziło przemiany. Zlotoff początkowo myślał o prostszym „Guy”, ale ostatecznie szukano czegoś bardziej charakterystycznego i melodyjnego. W tle miała działać też swoista moda na dodawanie przedrostka „Mac” lub „Mc” do różnych słów, co z czasem doprowadziło do powstania nazwiska brzmiącego MacGuy, które potem wyewoluowało do MacGyver – tego, które dziś zna praktycznie każdy, a na pewno zna to każdy dzieciak dorastający w latach 90.

Jednym z najważniejszych elementów całego serialu była niechęć MacGyvera do broni palnej. I nie był to tylko ciekawy detal scenariuszowy, ale fundament całej postaci. Richard Dean Anderson, który wcielał się w bohatera, sam nie przepadał za gloryfikowaniem przemocy, więc ten rys dobrze pasował zarówno do aktora, jak i do serialowej filozofii.
Prawdziwy MacGyver
Gdy Lee David Zlotoff zdecydował, że jego bohater będzie uzbrojony głównie w scyzoryk szwajcarski i ponadprzeciętny intelekt, natknął się w Caltechu na gemmologa (eksperta od kamieni szlachetnych) Johna Koivulę, który sprawiał wrażenie człowieka znającego się niemal na wszystkim. Kiedy stacja ABC zamówiła MacGyvera, Koivula został konsultantem naukowym serialu. Scenarzyści wymyślali konkretny problem, a potem dzwonili do niego, by opracował tak zwany „macgyveryzm”, czyli sprytne rozwiązanie. Jeśli jakiś pomysł mógł być niebezpieczny, celowo pomijano jeden czy dwa kluczowe kroki, żeby widzowie próbujący odtworzyć to w domu nie zrobili sobie krzywdy.
Niektóre jego pomysły telewizyjnego bohatera były sprawdzane na przykład przez ekipę programu Myth Busters i panowie wywnioskowali, że generalnie spora ich część działałaby, gdyby nie została lekko ocenzurowana na potrzeby telewizji. Tak też ten serial zapamiętałem sprzed lat. Co prawda ani fizykiem, ani chemikiem nie jestem, ale wynalazki MacGyvera były wiarygodne i wcale, wbrew dowcipom, nie było to konstruowanie helikoptera z butelki po ketchupie… Choć uszczelnianie przestrzelonej chłodnicy w samochodzie za pomocą jajka owszem, było.
W Polsce po raz pierwszy pokazywano serial w TVP1 od 3 sierpnia 1991 do 27 marca 1993 i, jak pisze Wikipedia (nie pamiętam, czy tak było), tylko fragment pierwszego sezonu, a odcinki szły dość nieregularnie. Potem od wiosny 1993 widowisko leciało w stacjach skupionych w sieci Polonia 1, gdzie wyemitowano wszystkie odcinki i to z tego co pamiętam – wielokrotnie. Powtórnie emitowany był w Polsacie. Teraz też można zobaczyć go na kanale Stopklatka i na AXN. Podczas tych wczesnych pokazów na stacjach związanych z Polonią 1 większość z nas ten serial oglądała… No i w zabawach z rówieśnikami każdy z nas marzył, aby problemy rozwiązywać jak MacGyver i mieć taki scyzoryk.
