- Piękne sceny filmowe, bez których kino nie byłoby tym samym
- Dobry, zły i brzydki
- Władca Pierścieni: Drużyna Pierścienia
- Gwiezdne Wojny IV: Nowa Nadzieja
- Dawno temu w Ameryce
- Casablanca
- Edward Nożycoręki
- Avengers: Koniec gry
- Spirited Away: W krainie bogów
- Mr. Nobody
- Blade Runner 2049
Blade Runner 2049

- Co to za scena: Prowadzący śledztwo K przemierza zasypane piaskiem pustkowia
- Reżyseria: Denis Villeneuve
- Scenariusz: Hampton Fancher, Michael Green
- Zdjęcia: Roger Deakins
- Muzyka: Hans Zimmer, Benjamin Wallfisch
- W scenie gra: Ryan Gosling
- Gdzie obejrzeć: Ipla
Dawno nie powstał sequel klasyki, który wzbudzałby tak mieszane uczucia. Blade Runner 2049 z jednej strony spotkał się z ciepłym przyjęciem przez krytyków, z drugiej – część fanów pierwszej części narzekała na scenariuszową miałkość. I chociaż warstwa narracyjna faktycznie nie wydaje się najmocniejszą stroną filmu Villeneuve’a (twórcy skądinąd niezłych pod tym względem Nowego Początku czy Wroga), nie można mu odmówić jednego – wizualnie film jest zwyczajnie przepiękny.
Chociaż Blade Runner 2049 to kino science-fiction nakręcone w innej stylistyce niż wspomniane Gwiezdne Wojny, to najpiękniejsze sceny z obu filmów wizualnie są zaskakujące podobne. K przemierzający wyjęte żywcem z Fallouta pustkowia to niemal zupełne odwrócenie Luke’a wpatrującego się w dwa słońca. Bohater Blade Runnera nie widzi ani jednego… Symbolizuje to beznadzieję sytuacji, w której znalazł się zarówno on, jak i cała cywilizacja. Widzimy tylko jego plecy – przed K nie ma przyszłości, zupełnie inaczej niż w przypadku Luke’a, którego czas dopiero nadejdzie. Przede wszystkim jednak każdy kadr z obrazu Denisa Villeneuve’a zachwyca przemyślaną stylistyką i wysmakowaną kolorystyką. Mnie najbardziej zapadła w pamięć podróż K wśród piasków pokrywających niegdyś kwitnącą cywilizację, ale tak naprawdę mógłbym tu przywołać niemal każdy kadr z filmu.
Siłą pierwszego Blade Runnera był świetny scenariusz, obfitujący zarówno w sceny wartkiej akcji, jak i zgrabnie w nie wplecione rozważania filozoficzne. Ridleyowi Scottowi udało się jednak przedstawić je tak lekko, że film sprawdzał się zarówno jako kino typowo rozrywkowe, jak i ambitna produkcja science-fiction. Siłą Blade Runnera 2049 jest zaś przede wszystkim warstwa wizualna. Nie zrozumcie mnie źle – to wcale nie musi być obelga. To po prostu film, który bardziej przemawia do widza obrazem niż słowami. Piękne kadry nie są jedynie ozdobą – to ruchome dzieło sztuki, bardzo sprawnie doprawione oszczędną nastrojową muzyką Hansa Zimmera i Benjamina Wallfischa.

Kino zupełnie innego rodzaju stworzył Stanley Kubrick. Autor Lśnienia i Mechanicznej pomarańczy postanowił zekranizować powieść Odyseja kosmiczna 2001. Tylko że – jak to on – mocno odbiegł od książkowego oryginału, czyniąc z filmu kultowy traktat filozoficzny okraszony cudowną warstwą wizualną i wielowarstwową symboliką. Jeżeli nie weźmiemy poprawki na to, że to kino zupełnie innego rodzaju niż to, ktore oglądamy zazwyczaj, może nas zrazić brak akcji czy stosunkowa mała ilość dialogów. Ale gdy wczujemy się w rytm Odysei, szybko możemy się nią zauroczyć. A jedną z ostatnich scen, w której Dave obserwuje coraz starsze wersje siebie samego, będziecie oglądali w nieskończoność.
O AUTORZE
Nad wyborem scen do tego rankingu głowiłem się naprawdę długo. Chciałem zachować balans pomiędzy tym, co piękne w kinie klasycznym, a tym, co zachwyca nas w produkcjach popularnych. Jednocześnie – żeby zachować obiektywizm – wzbraniałem się przed umieszczeniem na liście filmów, które osobiście uwielbiam. W końcu jednak doszedłem do wniosku, że chociaż istnieją tytuły, które podobają się niemal każdemu, to piękno poszczególnych scen z samej definicji pozostanie subiektywne. Więc jeżeli uważacie te wybrane przeze mnie za zupełnie niepiękne, cóż, macie do tego prawo, biorę krytykę na klatę!
