7. Lost Patrol - prawie jak zagrać w film Pluton. To nie jest lista najlepszych gier na Amigę 500. To lista tych, które zostały ze mną na zawsze
- 10. Swiv – automat arcade na biurku
- 9. Alien Breed - pierwsza taka Izolacja
- 8. Dogs of War - kultowe filmy, kultowi bohaterowie
- 7. Lost Patrol - prawie jak zagrać w film Pluton
- 6. Lotus Turbo Challenge 2 - wyścigi przed erą NFS
- 5. Budokan, Inter Karate +, Full Contact - być jak Karate Kid
- 4. North and South - strategia na wesoło
- 3. Wings of Fury - najlepsza gra lotnicza przed symulatorami
- 2. Centurion: Defender of Rome - strategia na poważnie
- 1. Lemmings - twórcy GTA od zawsze tworzyli hity
7. Lost Patrol - prawie jak zagrać w film Pluton
- Producent: Shadow Development
- Rok wydania: 1990
O tej grze krążyły legendy! Ktoś gdzieś słyszał, że kolega kolegi grał i miał szczękę na podłodze. Sterujemy grupą amerykańskich żołnierzy, którzy starają się przeżyć po katastrofie śmigłowca. Przemierzając wietnamską dżunglę, racjonujemy żywność, odpoczywamy co jakiś czas, unikamy pułapek i wrogich oddziałów wietkongu. Oczami wyobraźni widziało się coś w stylu ArmA Reforger z grafiką lepszą niż w Crysis; wymarzoną egranizję filmu Pluton.
Zderzenie z rzeczywistością było więc odrobinę rozczarowujące, bo surowa grafika z mapą kojarzyła się bardziej z 8-bitowcami, a kulawe mechaniki w sekwencjach zręcznościowych dalekie były od standardów najlepszych strzelanek. Lost Patrol było jednak trochę jak książka – niedoróbki w grafice nadrabiała wyobraźnia, bo cel gry i jej klimat mimo wszystko przenosił nas do realiów z filmu Olivera Stone’a. I było coś jeszcze – absolutnie genialna muzyka w tle. Melancholijny, zapętlony kawałek po prostu nie pozwalał oderwać się od monitora. Można go było słuchać w kółko i do dziś ani trochę się nie zestarzał. Lost Patrol był dla mnie pierwszą namiastką symulatora żołnierza, w które zagrywałem się potem na pececie.

