Jarvan IV z LoL-a naprawdę stara się pomóc. Jak twórcy gier nas oszukują: konie jako spodnie, pociągi jako czapki i świat budowany na królikach
- Niewidzialne króliki władają World of Warcraft
- W Fallout 3 metro stoi na głowie
- Nieskończone schody w Super Mario 64 kłamią
- Titan Quest wykorzystuje niewolniczą pracę wiewiórek i szczurów
- Co z oczu, to z serca w Horizon Zero Dawn
- Jarvan IV z LoL-a naprawdę stara się pomóc
- W Ultima Online zamiast konia dosiadasz spodnie
- Malik w Assassin’s Creed wcale nie traci ręki
Jarvan IV z LoL-a naprawdę stara się pomóc
Gracze League of Legends dobrze znają powiedzonko „I’m Jarvan IV, I’m helping”. Superzdolność Kataklizm tej postaci może zamknąć sojuszników i przeciwników w skalnej arenie, co czasami powoduje więcej szkód niż pożytku. We wczesnych latach gry ta zdolność była powodem nie lada problemów – choć nie tylko takich, jak myślicie!
LoL znany jest ze swojego „spaghetti code”. Mnogość mechanik i rozwiązań sprawia, że dochodzi do dziwnych interakcji pomiędzy umiejętnościami poszczególnych postaci. Wspomniany Kataklizm jest doskonałym przykładem, bo jest on w rzeczywistości… grupą 24 minionów stojących w kółku, ukrytych za skalną teksturą. Cóż z tego wynikało w przeszłości (i czasami do tej pory)? Jeśli jakiś heros miał efekt wpływający w specyficzny sposób właśnie na te stworki lub teren, to z ulti Jarvana IV działy się dziwne rzeczy.
Gdy taka Vayne chciała wbić oponenta w mur Kataklizmu za pomocą swojej zdolności „E”, to gra nie traktowała obiektu jako ściany, więc nie ogłuszała wroga. Przez jakiś czas Fizz mógł po prostu przejść przez te „miniony Jarvana IV”, na co pozwalała mu pasywka zapewniająca ignorowanie kolizji (jak czar przywoływacza Ghost). Riot Games później zakodowało, aby gra reagowała odpowiednio na takie postacie oraz efekty, ale nadal nie brakuje w League of Legends nietypowych interakcji.
Zresztą wspomniane miniony były nie tylko Kataklizmem, bo pełniły także rolę ściany Anivii (Tryndamere zarabiał i dostawał XP za przedarcie się przez nią!) czy umiejętności „Q” Nocturne’a (stary Trundle leczył się dzięki temu!), co również doprowadzało do ciekawych sytuacji. Stąd zresztą powiedzonko wśród społeczności „coded as minions”, bo we wczesnym League of Legends krzaki czy poszczególne pociski postaci były tymi stworzeniami. W sumie to każdy z nas jest takim minionkiem...
