Za jednym z barwniejszych FPS-ów w historii stoi zaskakująca historia. Na sukcesie No One Lives Forever zaważył problem prawny

No One Lives Forever to stylowy FPS inspirowany szpiegowskimi filmami, którego próżno dziś szukać w cyfrowych sklepach. Choć agentka Cate Archer wylądowała w licencyjnym piekle, trudno zapomnieć o jej humorze i gadżetach godnych konkurentki samego Jamesa Bonda.

Krzysztof Kałuziński

Komentarze

Za jednym z barwniejszych FPS-ów w historii stoi zaskakująca historia. Na sukcesie No One Lives Forever zaważył problem prawny, źródło grafiki: Monolith Productions..
Za jednym z barwniejszych FPS-ów w historii stoi zaskakująca historia. Na sukcesie No One Lives Forever zaważył problem prawny Źródło: Monolith Productions..

W roku 2000 otrzymaliśmy możliwość wejścia w świat superszpiegów, który okazał się niesamowicie barwny, pełen kampu oraz absurdalnego humoru. Tak przynajmniej postanowiło przedstawić go studio Monolith Productions w pierwszoosobowej produkcji The Operative: No One Lives Forever. Gra czerpała inspiracje z filmów z lat 60. i 70. oraz gier pokroju Metal Gear Solid czy GoldenEye 007. Jedną z najważniejszych decyzji twórców okazało się jednak oddanie pierwszych skrzypiec kobiecej bohaterce, czyli Cate Archer.

Ten cykl nie jest częścią naszego działu Premium. Decydując się na zakup abonamentu, możesz jednak pomóc w tworzeniu większej liczby takich tekstów. Dziękujemy.

Kup Abonament Premium GRYOnline.pl

Szpiegowska emancypacja

NOLF zabiera nas do 1967 roku i przedstawia poczynania sekretnej organizacji UNITY. Przechodzi ona właśnie trudny okres, tracąc nagle większość swoich najlepszych ludzi. Szansę na wykazanie się w szeregach UNITY otrzymuje Cate Archer – była złodziejka, która pali się do prawdziwych misji. Problem w tym, że nikt w świecie szpiegów nie traktuje jej poważnie, nawet przełożeni kwestionują jej kompetencje ze względu na płeć.

W NOLF-ie szpiegowskie hasła są obowiązkowo seksistowskie. Źródło: własne

Kiedy jednak światu zaczyna zagrażać terrorystyczna grupa H.A.R.M., wszelkie uprzedzenia muszą zejść na dalszy plan. Złoczyńcy opracowują unikatową broń biologiczną, która może zmienić każdego w bombę z opóźnionym zapłonem. Tym samym UNITY staje w obliczu niespotykanego dotąd zagrożenia.

Scenariusz pełen jest klisz, przewidywalnych zwrotów akcji i zdrad, co nie znaczy, że fabuła jest pretekstowa. To przemyślana, spójna historia, która jednak pływa w sosie dawnych filmów oraz seriali. Całość zyskuje kolorytu za sprawą przerysowanych, często komicznych antagonistów. Natrafimy wśród nich m.in. na wybuchowego szkockiego sapera Magnusa Armstronga, koszmarną niemiecką śpiewaczkę Ingę Wagner czy Dmitrija Volkova – rosyjskiego zabójcę z obowiązkową przepaską na oku. Ba, mierzymy się nawet ze złą wersją Aniołków Charliego.

Główni antagoniści są równie przerysowani, co zabawni. Źródło: własne

Charakterek pokazuje także Cate, która dzielnie znosi uwagi na temat swojej płci i ogranicza się jedynie do ciętych ripost. Niektóre z nich są zresztą naszego autorstwa, bo sporadycznie gra pozwala nam wybrać opcje dialogowe agentki.

Ratowanie świata na wesoło

Kluczowym elementem gry jest humor – bez niego dzieło Monolith Productions nie byłoby w stanie tak mocno wyryć się w pamięci fanów. NOLF to jedna z tych pozycji, w których bieganie z parującymi lufami jest sposobem na ominięcie wielu znakomitych momentów. Zwyczajni wrogowie i cywile chętnie ze sobą rozmawiają, dzięki czemu dowiadujemy się, że ktoś ma już dość pracy dla „tych złych”, inni debatują o kupnie auta albo komentują poczynania Cate.

Przed rozpętaniem strzelaniny warto wsłuchiwać się w dialogi spotykanych postaci. Źródło: własne

Jedną z takich perełek serwuje hotelowa pokojówka, która zastając nas przy ciałach bandziorów, mówi jedynie: „ja nie będę tego sprzątać”. Na uwagę zasługują też seksistowskie hasła szpiegowskie wywołujące zażenowanie u samych agentów.

W pierwotnej wersji bohaterem gry miał być niejaki Adam Church, ale jako superszpieg za mocno kojarzył się odbiorcom z Jamesem Bondem. Do tego zresztą stopnia, że zwrócił uwagę wytwórni MGM, której owe podobieństwo nie przypadło do gustu. To zmusiło Monolith Productions do zmiany koncepcji i przekazania pałeczki w ręce agentki Archer. Był to strzał w dziesiątkę – fabuła nabrała charakteru, wzbogacając scenariusz o wątek bohaterki rozpychającej się łokciami w męskim świecie.

Na plus wypada też angielski dubbing (zwłaszcza głównych antagonistów) oraz dokumenty znajdywane w świecie gry. Lokacje wypełnione są przedmiotami wywiadowczymi, które w teorii powinny służyć naszej organizacji cennymi informacjami. W rzeczywistości są jednak pełne skarg oraz prywatnych notatek pozostawiających uśmiech na twarzy gracza.

Wybuchowe szminki i inne gadżety

NOLF jest przede wszystkim shooterem, który jednak zmusza nas niekiedy do główkowania i pozostawania w cieniu. Do naszej dyspozycji oddany został bogaty wybór broni, obejmujący pistolet z tłumikiem, rewolwer, bronie maszynowe czy karabin snajperski. Absolutnie kapitalne jest używanie kuszy lub wyrzutni harpunów – są ciche, a zarazem efektowne. Widok bandyty przyszpilonego do ściany daje wiele frajdy. To jednak nie arsenał czyni z nas superszpiega. Na wyposażeniu Cate znajdziemy mnóstwo przydatnych gadżetów, imitujących elementy kobiecej garderoby czy torebki. To element rozpoznawczy zarówno tej gry, jak i kontynuacji z 2002 roku.

W rękach Cate nawet perfumy są śmiercionośne. Źródło: własne

W rękach agentki Archer spinka do włosów zamieni się w wytrych lub ostrze z błyskawicznie działającą trucizną. Z kolei zapalniczka stanie się palnikiem idealnym do usuwania kłódek szyfrowych. Przyda się też sprzączka do pasa (linka z kotwiczką), designerskie okulary (aparat, wykrywacz zabezpieczeń lub min) czy szminko-granaty. Ekwipunek uzupełni bardziej klasyczny łamacz kodów i wiele innych gadżetów. Warto z nich korzystać, bo rozgrywka nabiera wtedy rumieńców, często otwierając przed nami nowe drogi.

Skoro już o tym mowa, NOLF to specyficzna produkcja, która mogłaby być znakomitym immersive simem. Odwiedzane przez nas lokacje są duże i oferują wiele ścieżek, ale zbyt często zmuszają nas do korzystania z jednego, ustalonego przez twórców rozwiązania lub drogi. Wyjątkowo upierdliwe jest także samo skradanie, bo wrogowie są wręcz niesprawiedliwie czujni.

Antagoniści z głową na karku i pamiętne poziomy

Sztuczna inteligencja to kolejny atut gry, nawet jeśli momentami jest nierówna. Przeciwnicy sprawdzają wszelkie odgłosy czy podbiegają do zabitych, a w walce szukają odsłon. Zwykle też przynajmniej jeden z nich od razu próbuje uruchomić alarm. Monitoring zachowuje uwagę, dlatego uszkodzenie kamer od razu skutkuje postawieniem wszystkich sił na nogi. Nasze położenie zdradzają także cywile oraz psy strażnicze.

W roku 2000 inteligencja przeciwników mogła imponować. Źródło: własne

Osobiście po latach duże wrażenie wciąż robi na mnie pomysłowe podejście do lokacji oraz ich wpływ zarówno na klimat produkcji, jak i gameplay. Dla przykładu jedna z misji zabiera nas na pokład kontenerowca, ale ponieważ nie wszystko idzie w niej zgodnie z planem, w kolejnej nurkujemy do jego wraku. Tam czekają na nas unikatowi przeciwnicy, w tym rekiny.

Inną sekwencją pełną akcji jest ta tocząca się w samolocie. Kiedy w pewnym momencie zostaje on wysadzony, pikujemy w dół, prując z broni do wrogów, jednocześnie próbując przejąć spadochron jednego z nich. Frajda gwarantowana, a i tak pomijam najlepsze!

Strona audiowizualna

Grę opracowano na silniku Lithtech 2.5, co w 2000 roku pozwoliło na ukazanie szczegółowych modeli postaci, wzbogaconych charakterem i mocną, pastelową stylówką rodem z końcówki lat 60. Efekt „szmacianej lalki” dziś momentami wygląda nieco nieporadnie, ale komiczne spadanie wrogów ze schodów nadal sprawuje się świetnie.

Znakomicie działa muzyka Guya Whitmore'a – jest dynamiczna, lekko bondowska, dostosowująca się płynnie do akcji na ekranie. Całość zdążyła się jednak zestarzeć. Grafika trąci myszką, podobnie jak sztywne animacje postaci podczas przerywników filmowych. Nadal jednak stronie audiowizualnej trudno odmówić wyrazistości.

Nieodżałowana Cate Archer

NOLF został bardzo dobrze przyjęty przez recenzentów, co przełożyło się na nagrody Gry Roku oraz otworzyło drogę do kontynuacji. No One Lives Forever 2: A Spy in H.A.R.M.’s Way powtórzyło sukces pierwowzoru, wzbogacając gameplay o nowe elementy pokroju rozwoju postaci. Gorzej wiodło się spin-offowi Contract J.A.C.K., który zgubił tożsamość cyklu, skupiając się głównie na akcji. W kolejnych latach studio Monolith Productions skręciło w stronę horrorów (F.E.A.R., Condemned: Criminal Origins) czy cyklu Middle-earth: Shadow of..., by finalnie zamknąć swoją działalność w 2025 roku.

Niektóre misje wymuszają na nas ciche podejście. Źródło: własne

Wcale nie musiało to jednak oznaczać końca cyklu, bo jego wznowieniem od dawna interesuje się studio Nightdive. Zespół znany z remasterów (odnowił m.in. The Thing czy System Shocka) natknął się jednak na licencyjne piekło. Przed zamknięciem Monolith trafiło w ręce Warner Bros., ale część praw do serii posiadał też wydawca, czyli Fox Interactive. Ten z kolei przeszedł z 20th Century Fox do Vivendi Universal Games, które następnie stało się częścią Activision. Dziś nikt nie jest w stanie określić, kto posiada prawa do NOLF-a, ani... nie kwapi się do rozwiązania impasu. A wystarczyłaby zwykła digitalizacja umów, by tego uniknąć.

Jak dziś zagrać w The Operative: No One Lives Forever?

Pierwsza część przygód Cate Archer trafiła na pecety (2000) oraz PlayStation 2 (2002) – pudełkowe wydania obu tych wersji to obecnie jedyny oficjalny sposób na obcowanie ze szpiegowskim tytułem od Monolith Productions. Co ciekawe, mocno się one między sobą różnią. Konsolowy port pozbawiony jest trybu wieloosobowego, za to oferuje 3 retrospektywne misje z czasów, gdy bohaterka była jeszcze włamywaczką. Ścieżkę dźwiękową Whitmore'a zastąpiono kompozycjami Rebeki Kneubuhl, a z gry zniknęła opcja ręcznego zapisu, przez co każdy zgon skutkował powtarzaniem całej sceny.

Nie przestajemy strzelać nawet po wypadnięciu z samolotu. Źródło: własne

Dziś na zakup NOLF-a na PC trzeba przeznaczyć ok. 130-180 zł, a ceny wersji na PS2 zaczynają się już od 20 zł. Choć tytuł nie jest dostępny w sprzedaży cyfrowej, wierni gracze nie pozwoli, by seria odeszła w zapomnienie. W ramach inicjatywy No One Lives Forever Revival Project fani udostępnili za darmo poprawione wersje obu części przygód Cate Archer, a także spin-off Contract J.A.C.K. Ktoś zapewne powinien to ukrócić, ale tu wracamy do nieuregulowanej kwestii praw.

FPS nadal wart uwagi

Do dziś fani i eksperci spierają się, która z części NOLF jest lepsza. Faktycznie, nie jest to łatwy wybór. „Jedynka” była powiewem świeżości, który na tle takich tytułów jak Soldier of Fortune czy Project IGI bawił kolorytem oraz absurdem. Kontynuacja stanowiła naturalne rozwinięcie koncepcji, do tego oferowała niezłą grafikę, nowe elementy mechaniki czy wizytówkę serii – kolejne szpiegowskie gadżety. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji sprawdzić NOLF-a, polecam z rozpędu przejść obie części. Spin-off możecie sobie odpuścić.

8.4

GRYOnline

8.5

Gracze

OCEŃ
Oceny

Krzysztof Kałuziński

Autor: Krzysztof Kałuziński

W GRYOnline.pl związany z Newsroomem. Nie boi się podejmowania różnych tematów, choć preferuje wiadomości o niezależnych produkcjach w stylu Disco Elysium. W dzieciństwie pisał opowiadania fantasy, katował Pegasusa, a potem peceta. Pasję przekuł w zawód redaktora portalu dla graczy prowadzonego z przyjacielem, jak również copywritera oraz doradcy w sklepie z konsolami. Nie przepada za remake'ami i growymi tasiemcami. Od dziecka chciał napisać powieść, choć zdecydowanie lepiej tworzy mu się bohaterów niż fabułę. Pewnie dlatego tak pokochał RPGi (papierowe i wirtualne). Wychowały go lata 90., do których chętnie by się przeniósł. Uwielbia filmy Tarantino, za sprawą Mad Maksa i pierwszego Fallouta zatracił się w postapo, a Berserk przekonał go do dark fantasy. Dziś próbuje sił w e-commerce i marketingu, jednocześnie wspierając Newsroom w weekendy, dzięki czemu wciąż może kultywować dawne pasje.

Przy okazji pozwu przeciwko AI, George R.R. Martin ujawnia status „Wichrów zimy”

Poprzedni
Przy okazji pozwu przeciwko AI, George R.R. Martin ujawnia status „Wichrów zimy”

GRYOnline.pl:

Facebook GRYOnline.pl Instagram GRYOnline.pl X GRYOnline.pl Discord GRYOnline.pl TikTok GRYOnline.pl Podcast GRYOnline.pl WhatsApp GRYOnline.pl LinkedIn GRYOnline.pl Forum GRYOnline.pl

tvgry.pl:

YouTube tvgry.pl TikTok tvgry.pl Instagram tvgry.pl Discord tvgry.pl Facebook tvgry.pl