Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 17 marca 2010, 11:59

autor: Adrian Werner

Wysyp informacji o Red Orchestra: Heroes of Stalingrad

Podczas GDC zespół Tripwire Interactive zorganizował pokaz swojego następnego projektu – taktycznej strzelaniny Red Orchestra: Heroes of Stalingrad. Dzięki relacji serwisu Voodoo Extreme dowiedzieliśmy się sporo ciekawych rzeczy o tej produkcji.

Podczas GDC zespół Tripwire Interactive zorganizował pokaz swojego następnego projektu – taktycznej strzelaniny Red Orchestra: Heroes of Stalingrad. Dzięki relacji serwisu Voodoo Extreme dowiedzieliśmy się całkiem sporo o tej produkcji.

 

Wysyp informacji o Red Orchestra: Heroes of Stalingrad - ilustracja #1

 

Rok 2009 upłynął dla firmy pod znakiem Killing Floor. Gra okazała się wielkim (i niespodziewanym) sukcesem, przynosząc jej twórcom sporo doświadczenia oraz solidny zapas gotówki. Dzięki temu drugiemu, ludzie z Tripwire nie muszą się spieszyć z premierą, zamiast tego mogą w spokoju dopracować każdy indywidualny aspekt swojego dzieła.

Gra ma być bardziej przystępna dla nowicjuszy. Jednocześnie twórcy dobrze wiedzą, że pierwsza Red Orchestra zdobyła uznanie graczy swoim bezkompromisowym realizmem, dlatego nie mogło być mowy o jakimkolwiek uproszczeniu mechanizmów rozgrywki. Zamiast tego, gra będzie się zachowywała niczym korepetytor, dostarczając nam w kluczowych momentach cennych porad, co umożliwi nam szybkie opanowanie podstaw zabawy. Oczywiście, będzie to tylko opcja i bardziej doświadczeni gracze będą mogli ją bez problemu wyłączyć.

Na GDC pokazywany był bazujący na rzeczywistej lokacji poziom nazwany „Grain Elevator" (czyli elewator zbożowy). Przywiązani do detali twórcy urządzili sobie wycieczkę do Rosji, po czym wybłagali u władz uzyskanie dostępu do zamkniętego obecnie obiektu. To dobrze obrazuje, jak ważna jest dla nich zgodność z realiami. Dla Tripwire realizm jest absolutnym priorytetem, co zaowocowało interesującymi rozwiązaniami. Przede wszystkim, zwrócono uwagę na fakt, że w rzeczywistej walce żołnierz orientuje się w otoczeniu znacznie bardziej niż gracz, którego świadomość ograniczona jest do tego, co widzi na monitorze. Za inspiracje przy opracowywaniu rozwiązaniu tego problemu posłużyło kilka starych symulatorów lotu, które subtelnie dawały do zrozumienia o tym, co dzieje się poza ekranem. W Heroes of Stalingrad gra poinformuje nas, jeśli w pobliżu znajduje się przeciwnik, który jest poza naszym zasięgiem wzroku. Oczywiście będzie to symulować rzeczywistość, nie ma więc obaw, że twórcy zapożyczą z Aliens vs Predator wykrywacz ruchu. Na odpowiednią podpowiedź możemy liczyć tylko gdy znajdziemy się w sytuacji, w której w rzeczywistym świecie mielibyśmy świadomość bliskiej obecności wroga.

 

Wysyp informacji o Red Orchestra: Heroes of Stalingrad - ilustracja #2

 

Twórcy krótko omówili niektóre z dostępnych trybów gry wieloosobowej. W ich skład wchodzą m.in. znany z jedynki Territory, Firefight (mający postać drużynowego deatchmatcha) oraz Countdown. Dwa pierwsze nie są żadną nowością, choć jednocześnie umieszczenie ich w grze było oczywiście obowiązkowe. Trzeci natomiast cechuje się sporą oryginalnością. W typowych strzelaninach taktycznych gracz otrzymuje tylko jedno „życie" i jeśli je straci, zmuszony jest czekać do końca meczu. Natomiast w Countdown, każdy otrzymuje po jednym życiu na każde przydzielone zadanie. Te ostatnie polegać mogą np. na zajęciu terenu, wysadzeniu czegoś w powietrze lub dotarciu na wskazane miejsce. Gdy cel zostanie osiągnięty, wszyscy się respawnują i gra przechodzi do następnej fazy. Natomiast, jeśli broniący się zabiją wszystkich atakujących to wygrywają rundę i drużyny zamieniają się stronami. Co więcej, na wykonanie każdego ze wspomnianych zadań mamy ograniczoną ilość czasu. Wydatnie ogranicza to problem campowania.

Kolejnym trybem jest Kampania Multiplayer. Przypomina ona odrobinę założenia planszowego Risk'a. Mapa podzielona jest na wiele sektorów i gracze toczą boje o kontrolę nad każdym z nich. Zwycięska drużyna nie tylko opanowuje dany fragment, ale otrzymuje również dodatkowe bonusy. Jednocześnie raz zdobyty teren może być odbity przez przeciwnika. Im więcej mapy dany zespół kontroluje, tym większy mają potencjał bojowy, ale jednocześnie linia frontu rozciąga się coraz bardziej, tworząc w obronie wyrwy, które przeciwnik może wykorzystać. Przegrani z kolei, im miej terenu posiadają, tym większe siły mogą skoncentrować w jednym miejscu (ponieważ nie muszą bronić tak wielu sektorów jak zwycięzcy).

 

Wysyp informacji o Red Orchestra: Heroes of Stalingrad - ilustracja #3

 

Wraz z postępami w grze kierowany przez nas wojak zdobywać będzie coraz więcej doświadczenia, aż do uzyskania poziomu tytułowego bohatera. To da mu dostęp do lepszych przedmiotów oraz innych dodatków. Postęp widoczny będzie zresztą gołym okiem. Zaczniemy jako gładko ogolony żółtodziób, by skończyć jako doświadczony życiem weteran. W zamian za trochę blizn otrzymamy m.in. nowiutką broń o najlepszej dostępnej jakości. Jako przykład archetypowego bohatera podano Steinera z filmu Żelazny Krzyż (w oryginale Cross of Iron). Tripwire planuje też kampanie singleplayer, choć twórcy nie są jeszcze gotowi o niej mówić.

Red Orchestra: Heroes of Stalingrad przygotowywana jest wyłącznie w wersji na PC inie ma jeszcze ustalonej daty premiery. Twórcy z Tripwire nie zamierzają się spieszyć i chcą wypuścić grę dopiero, gdy będą z niej w pełni zadowoleni. Planowane są też rozległe beta testy. Zainteresowanym polecamy udanie się na serwis Voodoo Extreme, gdzie umieszczono obszerną galerię screenów z prezentacji.