Studio id Sofware najwyraźniej nie ucierpiało za sprawą zwolnień w Xboxie aż tak mocno, jak obawiali się gracze. Twórcy Dooma przekazali całkiem optymistyczne informacje.
Po masowych zwolnieniach w Xboxie gracze mocno zamartwiali się o studio id Software, które szczególnie dotkliwie ucierpiało na skutek restrukturyzacji. Wydawało się, że twórcy Dooma zostali zredukowani do tak niewielkiego zespołu, iż nie tylko nie będą w stanie dalej rozwijać silnika id Tech, ale również tworzyć nowych gier.
Obawy te dotarły do dewelopera, który przekazał społeczności pocieszającą wiadomość.
Dziękujemy wam wszystkim za wsparcie okazane w tym tygodniu.
Chociaż nasze studio ucierpiało, zmiany rozłożyły się na poszczególne zespoły. Nadal mamy ekipę, której potrzebujemy, by tworzyć gry i technologię, z której jesteśmy znani. Zespół ma obecnie mniej więcej tę samą wielkość, co podczas tworzenia Dooma (z 2016 roku). Nasze studio zawsze miało płaską strukturę, dzięki czemu każdy był w nim twórcą i właśnie tej filozofii pozostaniemy wierni w przyszłości.
Skupiamy się na zapewnianiu wsparcia sobie nawzajem i tym członkom ekipy, na których ta sytuacja ma wpływ. Nadal będziemy tworzyć wspaniałe gry i technologię, które definiowały nas przez ostatnie 35 lat i z niecierpliwością czekamy, by spotkać się z wami w sierpniu na QuakeConie.
Dziękujemy za przeczytanie artykułu.
Ustaw GRYOnline.pl jako preferowane źródło wiadomości w Google
GRYOnline
Gracze
Steam
OpenCritic

Autor: Hubert Śledziewski
Zawodowo pisze od 2016 roku. Z GRYOnline.pl związał się pięć lat później – choć zna serwis, odkąd ma dostęp do Internetu – by połączyć zamiłowanie do słowa i gier. Zajmuje się głównie newsami i publicystyką. Z wykształcenia socjolog, z pasji gracz. Przygodę z gamingiem rozpoczął w wieku czterech lat – od Pegasusa. Obecnie preferuje PC i wymagające RPG-i, lecz nie stroni ani od konsol, ani od innych gatunków. Kiedy nie gra i nie pisze, najchętniej czyta, ogląda seriale (rzadziej filmy) i mecze Premier League, słucha ciężkiej muzyki, a także spaceruje z psem. Niemal bezkrytycznie kocha twórczość Stephena Kinga. Nie porzuca planów pójścia w jego ślady. Pierwsze „dokonania literackie” trzyma jednak zamknięte głęboko w szufladzie.