Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 28 lutego 2021, 10:04

autor: Czarny Wilk

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk

Przegląd wieści ze świata bijatyk powraca, a w nim polski akcent w Tekken 7, film Mortal Kombat, wieści o Street Fighterze V, wrażenia z bety Guilty Gear –Strive- oraz wiele więcej.

Najważniejsze informacje:
  1. Polska pani premier skopie tyłki w Tekkenie 7;
  2. Wystartował piąty sezon Street Fightera V;
  3. Mamy zwiastun filmu Mortal Kombat;
  4. Poznaliśmy kolejnych członków obsady The King of Fighters XV;
  5. Moje wrażenia z bety Guilty Gear –Strive-.

W wydanym w 2012 roku Tekken Tag Tournament 2 Namco Bandai pokusiło się o umieszczenie polskiego akcentu. Jedna dostępnych w grze aren została umiejscowiona w naszym kraju. Spragnionych widoku wirtualnego Wawelu czy warszawskiej starówki graczy czekała jednak spora niespodzianka – Japończycy uznali, że odpowiednią reprezentacją naszego kraju będzie arena Odeum of Illusions, przedstawiająca… prestiżowy pokaz magicznych sztuczek. Niecałą dekadę później, w Tekkenie 7, postarano się bardziej.

O tym, oraz o innych wieściach z Bijatykowa Górnego, przeczytacie w drugim odcinku mojego autorskiego cyklu, w którym prezentuję Wam świeże nowinki ze świata combosów, juggli i przeczenia prawom grawitacji. Zachęcam do komentowania oraz sygnalizowania, jakich treści chcielibyście w moich przeglądach więcej – nie zamierzam ograniczać formuły wyłącznie do samych wiadomości, o czym przekonacie się zresztą poniżej. Zapraszam również do zapoznania się z podobnymi inicjatywami pisanymi przez kolegów z redakcji:

  1. W przestworzach - Tbone'owy przegląd strategii i symulatorów
  2. King Arthur: Knight's Tale, strategie 4X, retro i przygodówki, czyli co w Duchu gra

Jeśli przegapiliście natomiast poprzedni przegląd bijatyk i chcielibyście nadrobić zaległości, to materiał znajdziecie pod tym adresem.

Polska pani premier będzie grywalną postacią w Tekkenie 7

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk - ilustracja #1

Tekken 7 debiutował z dość szkieletową zawartością i problemami, ale lata rozwijania gry płatną oraz darmową zawartością uczyniły z niego naprawdę solidną produkcję. Obecnie czekamy na debiut finalnej postaci czwartego Season Passa. Jako że będzie to najprawdopodobniej również ostatnie DLC dodane do gry w ogóle, nadzieje w kwestii tożsamości wojownika bądź wojowniczki były spore. Wiele osób liczyło na gościnny występ Kiryu z serii Yakuza, o którego fani proszą twórców od naprawdę dawna. Inni mieli nadzieję na powrót Jun albo którejś z pozostałych klasycznych postaci, wciąż nieobecnych w „siódemce”. Nikt natomiast, serio, ani jedna osoba, nie spodziewał się, że zamiast tego dostaniemy mówiącą płynną polszczyzną panią premier polskiego rządu.

Krótki teaser niestety nie zdradza wielu szczegółów prócz tego, że tajemnicza pani polityk, według nieoficjalnych przecieków mająca na imię Krystyna, pod pewnymi względami (włosy, blizna na twarzy) prezentuje się zaskakująco podobnie do Ciri z Wiedźmina 3. Nie znamy jej pełnego wyglądu ani przede wszystkim stylu walki – na konkrety musimy poczekać. Pani premier zadebiutuje w grze wiosną, a wraz z nią dostaniemy również nową arenę, według wszelkiego prawdopodobieństwa ulokowaną właśnie w naszym kraju. I tym razem nie będzie to raczej pokaz sztuczek magicznych.

Zagraniczni fani Tekkena 7 są raczej rozczarowani takim obrotem spraw, za to w Polsce… cóż, miło mi dożyć czasów, w których bijatyka Namco Bandai znowu znalazła się na ustach wszystkich. I w końcu mamy panią premier, która faktycznie cieszy wszystkich Polaków!

Piąty sezon Street Fightera V oficjalnie wystartował

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk - ilustracja #2

Po tragicznym debiucie Capcom przez lata zdołał wyprowadzić Street Fightera V na prostą i obecnie jest to jedna z najlepszych – a moim zdaniem nawet najlepsza – bijatyk na rynku. 22 lutego wystartował piąty sezon gry, oferujący nowości w mechanice oraz inne atrakcje.

Kluczową zmianą, za sprawą której Japończycy zamierzają utrzymać zainteresowanie graczy i odświeżyć swoją flagową bijatykę, jest dodanie V-Shift – zupełnie nowej mechaniki defensywnej. Spala ona jeden pasek V-Gauge (ładowany w toku walki) i pozwala wymknąć się z niebezpiecznych sytuacji, dając kierowanej przez nas postaci krótkotrwałą niewrażliwość na ataki czy rzuty. V-Shift umożliwia też przeprowadzenie bezpośredniego kontrataku zwanego V-Shift-Break. W stawiającym mocno na ofensywę tytule dodanie tak potężnej opcji defensywnej może naprawdę sporo namieszać.

Piąty sezon to również tradycyjnie nowa łatka balansująca i tak solidny w tej kwestii tytuł oraz kolejna porcja płatnych postaci. W ramach Season Passa otrzymamy pięcioro pełnoprawnych nowych wojowników – znanych z poprzednich odsłon „Ulicznego Wojownika” Dana, Rose i Oro oraz występującą gościnnie Akirę, postać z zapomnianej dziś przez większość graczy bijatyki Rival Schools. Tożsamość finalnego wojaka pozostaje owiana tajemnicą. Dan dostępny jest już teraz, na pozostałych wymienionych powyżej musimy jeszcze poczekać.

Co ciekawe, nabywcy piątego Season Passa oprócz wspomnianej piątki postaci otrzymują jeszcze jedną, dodatkową – Eleven. Nie jest to pełnoprawny nowy wojownik, a mimik mogący naśladować wygląd i ruchy każdego z pozostałych grywalnych bohaterów Street Fightera V. Oprócz standardowej, wycenionej na około 100 zł przepustki sezonowej gwarantującej w przyszłości dostęp do pięciu postaci (i jednej bonusowej), fani mogą też zdecydować się na droższą opcję. Premium Pass kosztuje około 160 zł i dodatkowo zaoferuje dwie nowe areny, duży zestaw bonusowych strojów i kolorów, tytuły profili oraz pokaźny zastrzyk wewnątrzgrowej waluty.

Mortal Kombat może być wybrańcem, który złamie klątwę marnych adaptacji gier

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk - ilustracja #3

Ćwierć wieku po swoim debiucie, wyreżyserowany przez Paula W.S. Andersona Mortal Kombat pozostaje jedyną adaptacją gry wideo, z której oglądania można czerpać przyjemność bez dawaniu mu żadnej taryfy ulgowej. Rola Christophera Lamberta, który ewidentnie zbyt dobrze bawił się na planie jako Raiden i parskał śmiechem przy co drugiej wypchanej patosem wypowiedzi, to najlepsze, co spotkało kinematografię od czasu Obywatela Kane’a. Potem było już tylko źle, tragicznie, a w najlepszych, rzadkich przypadkach, udawało się doskoczyć do poziomu „no może być, jak na adaptację gry”.

Po takiej historii (i abominacjach pokroju Mortal Kombat 2: Anihilacji czy drugiego sezonu Mortal Kombat: Legacy) nadzieje wobec kolejnego aktorskiego „Mortala” nie były zbyt duże. Tym większym zaskoczeniem okazał się jeszcze świeży, soczyście krwisty zwiastun Mortal Kombat 2021, któremu nie da się w zasadzie niczego zarzucić. Twórcy nie zapomnieli nawet o kultowym motywie przewodnim z pierwszego filmu, sprytnie remiksując go i ukrywając przy końcu zajawki nowej produkcji. Jest bardzo dobrze, a czy przełoży się to na równie wysoką jakość pełnego filmu, przekonamy się już w połowie kwietnia.

Poznaliśmy kolejne postacie, jakie pojawią się w The King of Fighters XV

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk - ilustracja #4

Kampania reklamowa oficjalnie zapowiedzianego na początku roku The King of Fighters XV trwa w najlepsze. SNK regularnie chwali się kolejnymi postaciami, jakimi oraz z jakimi przyjdzie nam walczyć w grze. W ostatnim przeglądzie wspominałem, że w bijatyce znajdziemy Shun'eia, Kyo Kusanagi, Benimaru Nikaido, Leona Heiderna, K', Mai Shiranui i Meitenkuna. Lista ta w ostatnich tygodniach rozszerzyła się o trzy nowe-stare twarze.

Znany ze swojego demonicznego śmiechu Iori Yagami debiutował w The King of Fighters 95 i od tamtego czasu pozostaje rywalem Kyo Kusanagiego. Iori nie opanował żadnego znanego stylu walki, zamiast tego w starciach bazuje wyłącznie na własnym instynkcie. Dzięki przynależności do klanu Yasakani potrafi on korzystać z pirokinezy i wzmacniać swoje ataki ogniem.

Joe Higashi to kolejny weteran serii, którego korzenie sięgają jeszcze cyklu Fatal Fury. Wykorzystywany przez twórców często w charakterze żartu wojownik jest mistrzem Muay Thai.

Najnowszą i jednocześnie najciekawszą ujawnioną jak dotąd postacią jest Chizuru Kagura, która powraca do serii po aż osiemnastoletniej nieobecności – ostatni raz mogliśmy nią zagrać w The King of Fighters 2003. Chizuru walczy za pomocą delikatnych, płynnych ruchów przypominających tradycyjny japoński taniec. Razem z Iori Yagamim i Kyo Kusanagim wojowniczka wejdzie w skład drużyny Sacred Treasures, prawdopodobnie kluczowej dla wątku fabularnego The King of Fighters XV.

Dokładna data premiery KOF15 pozostaje nieznana, wiemy tylko że SNK planuje wyrobić się z debiutem w tym roku.

Samurai Shodown kolaboruje z Guilty Gear

Wydane w 2019 roku Samurai Shodown okazało się bardzo udanym wskrzeszeniem podupadłej serii. Na bijatykowym rynku wyróżniało się systemem walki znacznie bardziej zorientowanym na precyzyjny dobór momentu do ataku i karanie przeciwnika niż na wkuwanie na pamięć combosów. Gra doczekała się już dwóch season passów z nowymi postaciami – ostatnim nabytkiem był gościnny występ Wardena pochodzącego z gry Ubisoftu For Honor.

16 marca wystartuje trzeci sezon zawartości do Samurai Shodown, w ramach którego gra wzbogaci się o nową mechanikę Guard Crush oraz, na przestrzeni kolejnych miesięcy, o cztery nowe postacie. Najpierw otrzymamy znaną z poprzednich odsłon serii ulubienicę fanów, walczącą bumerangiem Cham Cham. Jakiś czas później do obsady gry dołączy Hibiki Takane znana z gry The Last Blade 2. Tożsamość kolejnych dwóch postaci nie jest jeszcze znana, choć SNK zdradziło, że ostatnia pochodzić będzie z serii Guilty Gear. Fani spekulują, że najprawdopodobniej będzie to Baiken bądź Anji Mito, gdyż ta dwójka najlepiej wpisywałaby się w klimaty Samurai Shodown. Osobiście liczę na Baiken, ale biorąc pod uwagę że to nie ona, a Anji załapał się do podstawowego składu najnowszego Guilty Geara, jej szanse oceniam na mniejsze.

Skullgirls nie gęś, też swojego Season Passa ma

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk - ilustracja #5

Chociaż Skullgirls ma już 10 lat na karku, twórcy wciąż rozwijają ten projekt. Oprócz mniejszych poprawek i DLC, w 2014 roku tytuł doczekał się większej płatnej aktualizacji, która zmieniła go w Skullgirls 2nd Encore. W 2021 roku gra doczeka się natomiast swojej pierwszej przepustki sezonowej.

Season 1 Pass został wyceniony na 30 dolarów bez jednego centa (czyli około 110 zł) i zapewni dostęp do czterech postaci, nowych aren, ekskluzywnego zestawu kolorów wojowniczek, cyfrowego artbooka i ścieżki dźwiękowej. W zależności od wyników sprzedaży, przepustka może zostać również rozszerzona o nawet więcej wliczonej w nią zawartości, w tym o piątą nową postać.

Pierwszą dostępną w ramach przepustki postacią będzie Annie of the Stars, której wstępna wersja udostępniona zostanie nabywcom w marcu. Z finalizacją prac nad nią studio chce się wyrobić do końca maja. Druga postać miałaby zadebiutować do końca roku, a kolejne dwie w 2022 roku. Nie jest to może zbyt szybkie tempo, ale jeśli ktoś przez 10 lat nie znudził się graniem w Skullgirls, to więcej czekania nie powinno robić na nim wrażenia. Zwłaszcza, że przy okazji debiutu Season 1 Passa twórcy zrobili fanom miły prezent i wszystkie wydane wcześniej DLC uczynili darmowymi.

Pyra i Mythra dołączają do Super Smash Bros. Ultimate

Super Smash Bros. Ultimate z wynikiem 22,85 mln sprzedanych egzemplarzy dzierży tytuł najlepiej sprzedającej się bijatyki świata. Nie dziwi więc, że Nintendo chętnie rozwija ten tytuł o DLC. W pierwszej przepustce sezonowej gigantyczna lista grywalnych postaci została rozszerzona o Jokera z Persony 5, Hero z serii Dragon Quest, Banjo i Kazooie, Terry’ego Bogarda z cyklów Fatal Fury oraz The King of Fighters i Byleth z Fire Emplem: Three Houses.

Drugi Season Pass wystartował w czerwcu 2020 roku, wraz z debiutem Min Min z gry Arms. Następnie w październiku do Smasha dołączyli Steve i Alex z Minecrafta, a w grudniu dostaliśmy Sephirotha z Final Fantasy VII. Na niedawnym Nintendo Direct ujawniono zawartość kolejnego DLC – tym razem do gry trafią reprezentantki gry Xenoblade Chronicles 2. Pyra i Mythra będą mogły swobodnie wymieniać się w trakcie walki – pierwsza stawiać ma na siłę ognia (i to dosłownie ognia, gdyż wykorzysta ona ogniste ataki), druga swoją skuteczność oprze na szybkości. Ich smashowy debiut nastąpić ma w marcu. W ramach Fighters Pass vol. 2 do końca roku mamy dostać jeszcze dwie, na ten moment nieznane, postacie. Nieoficjalne doniesienia sugerują, że możemy spodziewać się pewnego sympatycznego jamraja.

Guilty Gear Strive – wrażenia z bety

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk - ilustracja #6

W miniony weekend Arc System Works pozwoliło wszystkim zainteresowanym wypróbować nadchodzące wielkimi krokami Guilty Gear –Strive-. Otwarte beta testy pozwalały przyjrzeć się całkiem sporemu wycinkowi gry – udostępniono m.in. lobby internetowe, lokalny tryb versus i moduły treningowe oraz aż trzynaście z piętnastu dostępnych na premierę postaci. Obejść smakiem musieli się jedynie fani Anji Mitiego oraz dopiero co ujawnionej I-No. Udało mi się spędzić z betą kilka solidnych godzin i wyrobić sobie zdanie o części aspektów Strive’a.

W tym miejscu zaznaczam, że mój poziom umiejętności w serii Guilty Gear uplasowałbym gdzieś pomiędzy początkującym a średniozaawansowanym. Radzę sobie znośnie z amatorami, ale daleko mi do prawdziwych wymiataczy i nie ogarniam wszystkich niuansów systemów walki poszczególnych odsłon. Z tej perspektywy wielka rewolucja, jaką zafundować miał cyklowi –Strive- okazuje się… niespecjalnie rewolucyjna. Ogólne uczucia towarzyszące zabawie nie zmieniły się drastycznie i dalej mamy do czynienia z piekielnie szybką bijatyką, postacie zachowują się w podobny sposób co dawniej, a różnicy dopatrywać można się dopiero w tych najbardziej zaawansowanych systemach, z których istnienia większość odbiorców nawet nie będzie sobie zdawać sprawy. Nie jest to dla mnie problem, w końcu skoro z serią zawsze się lubiłem, to brak rewolucji oznacza też brak powodów, by ten stan zmienić. Ale jeśli ktoś naprawdę liczył na dramatyczne zmiany, to może się rozczarować.

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk - ilustracja #7
Nagoriyuki i Giovanna – dwie zupełnie nowe twarze Guilty Gear.

Grałem głównie trzema postaciami – moim ulubieńcem Ky Kiske’iem oraz obojgiem debiutantów. Jak już wspomniałem, system walki nie uległ z mojej perspektywy większym zmianom, stąd do nowej wersji Ky przyzwyczaiłem się bardzo szybko. Jedną interesującą nowością jest otrzymana przez niego efektowna, wzmacniająca siłę ataków transformacja, którą może odpalać, gdy zostaje mu resztka energii. Rzadko kiedy użyteczna, ale piekielnie ładnie wyglądająca rzecz.

Jeśli chodzi o debiutantów, to Giovanna nieco mnie rozczarowała. Walcząca z pomocą widmowego wilka wojowniczka miała mało ciekawe ciosy skupiające się głównie na atakach nogami i nie zdołała przykuć na dłużej mojej uwagi. Znacznie lepiej wypadł Nagoriyuki. Czarnoskóry samuraj wampir dysponuje potężnymi ciosami i samoczynnie odpalaną w częściowo losowych momentach transformacją, drastycznie zwiększającą zasięg oraz siłę ataków kosztem błyskawicznie traconego życia. Do tego musi borykać się z bardzo ograniczoną mobilnością, częściowo niwelowaną przez dostępne w jego repertuarze błyskawiczne teleportacje krótkiego zasięgu. Ciekawa do grania postać, której zdecydowanie będę chciał poświęcić więcej uwagi w pełnej wersji Guilty Gear –Strive-.

Walki w trybach sieciowych działały całkiem sprawnie i nie zdarzyły mi się poważniejsze lagi. Nie spodobał mi się natomiast mocno przekombinowany tryb lobby, z wyglądu przypominający pixel artowego roguelike. Ani to ładne, ani szczególnie funkcjonalne, a do tego wydłuża operację szukania przeciwnika do walki. Matchmaking nie zawsze sensownie dopasowywał poziom przeciwników – raz na kilka wyrównanych pojedynków trafiały się takie, w których to ja miażdżyłem kogoś albo sam byłem wdeptywany w ziemię.

Premier wszystkich Polaków i adaptacja gry wideo, która naprawdę może się udać - wilczy przegląd bijatyk - ilustracja #8
System lobby jest mało atrakcyjny wizualnie i nieco przekombinowany.

Żadnych uwag nie mam do warstwy audiowizualnej. Tak jak to obiecywały zwiastuny, -Strive- brzmi i wygląda nieziemsko! Animacje są cudowne, charakterystyczny trójwymiarowy styl wizualny „udający” 2D prezentuje się jeszcze lepiej niż wcześniej, a muzyka sprawia, że pewnie będę forsować ten tytuł w końcoworocznych redakcyjnych rankingach najlepiej udźwiękowionych gier.

Generalnie choć nie wszystko mnie w becie Guilty Gear –Strive- zachwyciło, to i tak zabawę skończyłem bardzo zadowolony i z niecierpliwością wyczekuję premiery finalnej wersji gry. Ta nastąpi już 9 kwietnia na PS4, PS5 i PC. Heaven or Hell? Heaven!

---

Planując te przeglądy martwiłem się o wystarczającą ilość nowinek z bijatykowego świata, by było o czym regularnie pisać. Tymczasem ostatni miesiąc okazał się tak obfity, że musiałem dokonać sporej selekcji, w wyniku której na przykład o moich wrażeniach z obcowania z wczesną wersją Hellish Quart przeczytacie dopiero przy okazji naszego kolejnego spotkania. Mam nadzieję, że czytanie tego przeglądu było dla Was równie przyjemne, jak dla mnie jego pisanie. Możecie dać znać w komentarzach, jakiego rodzaju bijatykowe treści interesują Was najbardziej, postaram się wziąć pod uwagę wszelkie uwagi przy tworzeniu kolejnych takich materiałów. Zachęcam również do śledzenia mojego konta w serwisie Twitter.

Michał „Czarny Wilk” Grygorcewicz