Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość gry 21 lutego 2021, 11:00

autor: T_bone

W przestworzach - Tbone'owy przegląd strategii i symulatorów

30 minut z Highfleet, aktualizacja do Flight Simulator, oraz zapowiedź nowego Combat Mission to tylko część z tego, co znajdziecie w dzisiejszym przeglądzie.

Najważniejsze informacje:
  • Nowy gameplay z Highfleet;
  • World update 3 w Microsoft Flight Simulator;
  • DCS otrzymał nową wersję moda z F-22;
  • Generator kampanii DCS Liberation sprawia, że chce się latać w DCS World;
  • Patch do IL-2 Great Battles dodał Fw 190 A-6;
  • Combat Mission: Cold War zapowiedziane;
  • Until the last play ukaże się w marcu;
  • Tiny Combat Arena ma przypomnieć uroki starych, prostszych symulatorów;
  • European Air War na GOG.com.

Przed przystąpieniem do bitwy warto zapisać stan rozgrywki

- Sun Tzu

Zapraszam na kolejny Tbone'owy przegląd. Tym razem dominują motywy lotnicze, co w przypadku symulatorów w XXI wieku musi oznaczać, że wspominam o DCS World i serii Ił-2, aczkolwiek zapoczątkuję w tej edycji tradycję okazyjnego dryfowania w kierunku pokojowych tematów, w czym pomoże Microsoft Flight Simulator. Czym byłby jednak ten przegląd bez napomknięcia o zimnej wojnie? Tak się złożyło, że będzie ona głównym tematem nowego Combat Mission.

W tym miejscu chciałbym podziękować czytelnikom za ciepłe komentarze motywujące do dalszej pracy nad przeglądem oraz kolegom z redakcji, którzy przy okazji poczuli zew pisania o grach, które ich fascynują. Zachęcam do przeczytania:

Z takimi pseudonimami zapominam czasem, czy to serwis o grach, czy partyzantka.

Długi gameplay z Highfleet

Highfleet to intrygująca strategia z elementami zręcznościowymi o podniebnych okrętach osadzona w postapokaliptycznym świecie, który niemal krzyczy: "Rosja z innego wymiaru!". Twórca gry, Konstantin Koszutin, wydaje się być na dobrej drodze do jej wydania po podpisaniu umowy z Microprose. Dzięki tej współpracy zobaczyliśmy też profesjonalnie zmontowany, 30-minutowy gameplay, który pokazuje niuanse gry.

Wideo zaczyna się od prezentacji aspektów strategicznych rozgrywki - rozpoznania, przechwytywania sygnałów, a w końcu ataku na przeciwnika. Od około 6 minuty widzimy zręcznościową walkę, która zaskoczyła mnie poziomem złożoności. Wszystko wskazuje, że statki mają rozbudowany model zniszczeń, a odpowiedni dobór amunicji i dbanie o zapas paliwa mają niebagatelne znaczenie. Highfleet wygląda wyjątkowo; pozostaje mieć nadzieje, że ten stylowy interfejs będzie tylko wzbogacał rozgrywkę, a nie stał na przeszkodzie w jej ogarnięciu.

Premiera Highfleet nastąpi latem 2021 roku.

Microsoft Flight Simulator - world update 3

Flight Simulator otrzymał w tym tygodniu ważącą 48 GB aktualizację świata, skupiającą się na poprawie terenów Wielkiej Brytanii i Irlandii. Największą atrakcję stanowią oczywiście miasta odtworzone w oparciu o fotogeometrię, w tym przypadku Birmingham, Bristol, Cambridge, Londyn i Oksford. Uprzednio budynki w tych lokacjach były generowane z puli obiektów wybieranych przez technologię Blackshark.ai, która - jak pokazywał przy okazji premiery Hed na przykładzie Polski - przynosi bardzo różne, czasami śmieszne efekty. Do tego Asobo Studio wzbogaciło grę o ponad 70 ręcznie robionych budowli: lista ciągnie się od pałacu Buckingham po stadiony Premier League.

W przestworzach - Tboneowy przegląd strategii i symulatorów - ilustracja #1
Stadion Chelsea to jeden z odtworzonych obiektów.

Czwarta aktualizacja zabierze nas do Francji i krajów Beneluksu i mam nadzieję, że zdążę do tego czasu zakupić nowy dysk SSD, bo mój folder z Flight Simulator właśnie przebił granicę 145 GB.

Mod F-22A Block 40 Raptor do DCS

Posiadacze modułu F-15C lub Flaming Cliffs 3 do DCS mogą już pobrać darmowego, ważącego 1,24 GB moda dodającego myśliwiec F-22A z interaktywnym kokpitem. Model lotu nie jest oczywiście tak rozbudowany, jak przy płatnych modułach, brakuje też ciągu wektorowego, ale twórcy wprowadzili liczne modyfikacje mające odzwierciedlać zachowanie maszyny z systemem fly-by-wire.

Folder z modem należy wrzucić do <użytkownik>/Zapisane gry/DCS/Mods/Aircraft.

W przestworzach - Tboneowy przegląd strategii i symulatorów - ilustracja #2

Darmowe DCS Liberation generuje świetne kampanie w DCS World

Nie jestem fanem oskryptowanych misji w symulatorach lotniczych. Godziny w takich produkcjach jak Total Air War czy Falcon 4.0 tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że „każda misja, z której wróciło się cało, to udana misja”, a uczenie się na błędach powinno być elementem gry i pisanej przez gracza historii wirtualnego pilota. Najpopularniejszy obecnie symulator współczesnych samolotów wojskowych, czyli DCS World, od lat zmaga się z brakiem dynamicznej kampanii i upłynie pewnie jeszcze sporo wody w Wiśle, nim zostanie ona wprowadzona. Z pomocą przychodzą na szczęście kreatywni fani.

DCS Liberation to darmowa aplikacja, która w pewnym stopniu łata te braki DCS-a, pozwalając na wszystkich dostępnych mapach rozgrywać kampanie, w których wynik jednej misji wpływa na drugą, niezależnie od tego, czy zniszczyliśmy cel czy też musieliśmy się katapultować. Ściągamy, instalujemy i generujemy rozgrywającą się w turach kampanię na bazie kilkunastu ustawień. Pod koniec każdej tury tworzona jest misja dla DCS, którą przechodzimy już w grze. W Liberation gracz jest trybikiem w wirtualnej wojnie, rządzącej się ekonomią podobną do tej z gier RTS. Obie frakcje mają budżet, a każda jednostka ma swój koszt. To my decydujemy, czy potrzebujemy sekcji AH-64 Apache czy może Tomcatów na lotniskowcu, podobne decyzje podejmuje komputerowy przeciwnik, a jako że zasoby są ograniczone, to zapolowanie na nowoczesny myśliwiec przeciwnika czy zbombardowanie mijanej przy okazji artylerii bywa kuszące.

Istotny jest szeroki wybór frakcji na różnych mapach. Lista ma oczywiste wybory w stylu USA, ale też osobliwe, jak ZSRR ze sprzętem z 1955 czy Izrael w 1976. Dzięki temu nareszcie można wykorzystać w boju maszyny, które dotychczas kurzyły się w hangarze - takie jak MiG-19 czy Gazelle. Liberation samo generuje misje i zadania dla poszczególnych jednostek, ale nic nie stoi na przeszkodzie, żeby samemu przysiąść do planowania i zorganizować operację, która pozwoli np. wywalczyć przewagę w powietrzu lub roznieść w pył stanowiska wyrzutni SAM wroga.

Największe słabości Liberation wynikają tak naprawdę z DCS-a. Główną z nich jest sztuczna inteligencja towarzyszy i przeciwników - skrzydłowy, który akurat nie chce zbombardować wyznaczonego bunkra jest niesamowicie frustrujący, a wrogie myśliwce pchające się pod obronę przeciwlotniczą to marnowanie zasobów. Za kolejny problem można uznać skalę i jej wpływ na wydajność DCS. Przy większych misjach gra musi sobie radzić z obecnością ponad setki jednostek na mapie, nawet jeśli gracz ich nie widzi - spadki fps-ów są gwarantowane na słabszych konfiguracjach. Liberation stosuje rozwiązanie wycinające AI, które operuje poza najbliższym rejonem działań gracza, ale niezbyt to pomaga.

Wisienką na torcie DCS Liberation jest możliwość rozgrywania misji solo lub coop. To świetna sprawa, jeśli brakuje wam misji do spokojnego pogrania w mniejszym gronie, bez dedykowanego serwera. Fani odwalili znowu kawał dobrej roboty i Liberation stało się jedynym powodem dalszej obecności DCS-a na moim dysku. Mam nadzieję, że dynamiczna kampania od Eagle Dynamics sprawi, że z czasem gracze nie będą musieli liczyć tylko na siebie.

DCS Liberation pobierzecie w tym miejscu.

Patch 4.506 do Il-2 Great Battles

W przestworzach - Tboneowy przegląd strategii i symulatorów - ilustracja #3
Fw 190 A-6 - z każdą cyferką Focke-Wulf staje się coraz bardziej ociężały.

"Iłek" również dostał łatkę, a konkretnie patcha 4.506 – osoby. które złożyły pre-order na dodatek Battle of Normandy, już teraz mogą polatać niemieckim myśliwcem Fw 190 A-6. To kolejny samolot udostępniony ze wspomnianego dodatku, po „późnym” wariancie Bf 109 G-6 oraz P-47D-22 Razorback. W kolejce czekają jeszcze P-51 B/C, Typhoon MkIb, Mosquito F.B. Mk. Vi, Ju 88 C-6a i Me 410 (oraz kolektorskie - Ar 234, Spitfire Mk.XIV). Z istotnych zmian - wprowadzono dwie poprawki do zachowania komputerowych przeciwników, którzy powinni lepiej lądować w przypadku dużego natężenia ruchu na lotnisku oraz sprawniej atakować wolno lecące cele przy dużej prędkości. Gracze spragnieni fajerwerków graficznych otrzymali nowe efekty wizualne przy eksplozji bomb. Pełna lista zmian tutaj.

Combat Mission: Cold War zapowiedziane

W przestworzach - Tboneowy przegląd strategii i symulatorów - ilustracja #4

Battlefront wziął wszystkich z zaskoczenia zapowiadając Cold War - nową część serii Combat Mission. To dobra nowina dla fanów serii, którzy przez lata czekali, aż twórcy zdecydują się na przedstawienie scenariusza „co by było, gdyby ZSRR zaatakował NATO”. Combat Mission Cold War pozwoli rozegrać dwie kampanie dla U.S Army - jedną radziecką oraz 15 pojedynczych scenariuszy, różniących się skalą od działań plutonu po batalion. Twórcy podkreślają „sandboksowość” gry, szczególnie kampanii amerykańskiej osadzonej między miasteczkami Fulda i Hanau, którą będzie można rozegrać w dwóch wariantach - w 1979 lub 1982 roku. Sprzętu do eksperymentowania jest naprawdę sporo jak na pojedynczy moduł Combat Mission, na liście jest aż sześć wariantów czołgu M-60 Patton.

Wybrany przedział czasowy jest ciekawy główne ze względu na zmiany w armii amerykańskiej, która żegnała się wówczas z doktryną Aktywnej obrony - stawiającej na zmęczenie przeciwnika w obronie, lokalne kontrataki i klasyczne postrzeganie linii frontu. Nowym hitem była doktryna Bitwy powietrzno-lądowej - podkreślająca manewr i współpracę oddziałów wyposażonych w nowinki technologiczne, na polu bitwy pozbawionym rozróżnienia na front i zaplecze. To właśnie wspomniane nowinki przyciągają miłośników strategii wojennych do tego okresu.

Pod względem możliwości silnika gra nie posunie serii szczególnie do przodu. Twórcy chwalą się głownie dodaniem odwzorowania amunicji kasetowej (DPICM) w przypadku artylerii i lotnictwa.

Cena Combat Mission: Cold War wyniesie 214,99 zł. Pre-order można zamawiać na stronie producenta, gra pojawi się jednak również na Steam. Przewidywany termin premiery to kwiecień 2021 roku, jednak jest to zdaniem twórców wariant optymistyczny.

Jak zwykle w przypadku Combat Mission jestem rozdarty. Mamy tu do czynienia z produktem unikatowym pod względem realizmu, jednak drogim i technicznie kontrowersyjnym - delikatnie mówiąc. Mimo wielu lat wydawania kolejnych odsłon, Combat Mission po ustawieniu najwyższych detali działa w 17 fps na i7-9900K, RTX 2080 Super i 32 GB RAM DDR 4. Chciałbym żartować, ale tak właśnie jest.

Until the Last Plane z datą premiery

Pasy startowe musiałyby być stale oczyszczane ze śniegu. Uruchamianie silników samolotów, zwłaszcza tych chłodzonych cieczą, stało się w wyjątkowym zimnie niemal niemożliwe. Nawet rutynowa obsługa maszyn stała się dla mechaników niezwykle trudna, gdy ich odsłonięta skóra przymarzała do metalu. W tych ekstremalnych temperaturach gumowe opony stały się kruche i szybko ścierały się podczas użytkowania - opis warunków bytowania na lotnisku Luftwaffe na froncie wschodnim w grudniu 1941, cytat z „Odrodzenie Czerwonego Feniksa”, Von Hardesty, Ilya Grinberg.

Nie przypominam sobie gier wojennych, które próbowałyby przedstawić codzienne zmagania obsługi naziemnej związane z próbą utrzymania samolotów w gotowości bojowej, dlatego przyznam. że jestem ciekawy jak wypadnie Until the Last Plane od CarolC Games. Gra ukaże się na Steamie już 4 marca i pozwoli zarządzać lotniskiem oraz eskadrą samolotów w kampaniach po stronie USA, Niemiec i ZSRR w trakcie II wojny światowej. Gracz będzie dbał o naprawę i usprawnianie maszyn, starał się utrzymać pilotów przy życiu oraz wykonywał misje oparte o minigrę, gdzie manewry umożliwią pilotom przetrwanie lub zestrzelenie przeciwnika. Ten mały, ale dzielny pixelartowy projekt już dwa razy oferował demo w ramach Steam Game Festival i jego odbiór był pozytywny, aczkolwiek pojawiły się głosy, że gra sprawdziłaby się świetnie na telefonach. Przyznam, że sam chętnie bym zagrał właśnie w takiej formie.

Dodanie elementów zarządzania samolotami w czasie walki już stawia Until the Last Plane w moim rankingu wyżej od Carrier Deck, gry o kolejkowaniu startów i lądowań od studia Every Single Soldier.

Tiny Combat Arena - nadchodzi retro symulator

Jeśli tęsknicie za symulatorami z lat 90., które nie wymagały studiowana każdego przycisku w kokpicie samolotu, ale pozwalały wczuć się w rolę pilota F-15/16/22, to warto obserwować Tiny Combat Arena. Projekt stworzony przez człowieka orkiestrę kryjącego się pod ksywką Why485 dostępny jest w darmowej wersji pod linkiem i polecam go każdemu, kogo nie odstrasza stylizowana na retro wektorowa grafika. Ta wersja TCA oferuje trzy samoloty (Jaguar, MiG-21, F-20), którymi latamy nad niewielką wyspą, próbując przejąć lotniska komputerowego przeciwnika. Już na starcie gra szybko sygnalizuje, że nie jest klonem Ace Combat - zbyt wczesna próba poderwania maszyny do startu skończy się katastrofą, nie znajdziemy tu „pocisków samonaprowadzających na 10 celów jednocześnie odpalanych jedną salwą”, mamy tu Sidewidnery, R-60 i działka w ograniczonych ilościach. Sterowanie jest jednak względnie proste - na klawiaturze i myszce przypomina War Thunder, z kolei w przypadku joysticka wszystkie osie i przyciski są domyślnie poprawnie przypisane.

Autor projektu stracił pracę w maju zeszłego roku i zdecydował się poświecić w pełni przebudowaniu Tiny Combat Arena w coś więcej niż demo. Gra przeistacza się w przystępny symulator maszyny AV-8B Harrier, znanej z możliwości pionowego startu i lądowania. Filmik z tej wersji znajdziecie powyżej. Twórca stawia na jakość, otrzymamy więc kokpit z wyświetlaczami wielofunkcyjnymi i misje odchodzące od schematu tytułowej areny.

European Air War na GOG.com

W przestworzach - Tboneowy przegląd strategii i symulatorów - ilustracja #5

Wchodząc na GOG-a, zawsze odczuwam spore braki w katalogu symulatorów; gdzie gry Jane's? Gdzie Flying Corps i gry Rowans Software, Digital Image Design, NovaLogic? Dlatego ucieszyłem się, kiedy zobaczyłem, że do sklepu zawitało European Air War. EAW to jeden z najfajniejszych symulatorów 1998 roku, który oferuje bitwy na ogromną skalę i aż 20 maszyn (jest RAF, Luftwaffe i USAAF) - wszystko podane ze świetnymi kampaniami, które za każdym razem oferują nieco inne doświadczenie. Graficznie European Air War załapało się na dobry okres łączenia sprite’ów z 3D, dzięki czemu gra nadal wygląda dobrze. Audio w przypadku chociażby tekstów pilotów nadal miażdży klimatem dzisiejsze gry - zresztą posłuchajcie tych Niemców.

Największy problem gry w 2021 roku to wykrywanie joysticka - gdy grałem ostatni raz, nie wykrywało orczyka i musiałem kombinować, jak korygować lot przyciskami.

Tradycyjnie zapraszam za dwa tygodnie. Jeśli wam się podobało, to poprzednie przeglądy znajdziecie poniżej.