Newsroom Wiadomości Najciekawsze Komiksy Tematy RSS
Wiadomość pozostałe 1 marca 2010, 09:59

autor: Brucevsky

Gralingrad - rozprawa nad kotletem

Według Wikipedii kotlet to potrawa najczęściej mięsna, smażona zazwyczaj na patelni przy użyciu niewielkiej ilości tłuszczu. Według graczy odgrzewany kotlet to najczęściej coś złego.

Według Wikipedii kotlet to potrawa najczęściej mięsna, smażona zazwyczaj na patelni przy użyciu niewielkiej ilości tłuszczu. Według graczy odgrzewany kotlet to najczęściej coś złego.

Teoretycznie większość smakoszy zgodzi się z graczami i przyzna im rację, że odgrzewany kotlet to już nie to samo, co świeżutko zdjęty z patelni, pachnący kawałek mięsa. Głodny mieszkaniec trzeciego świata oczywiście tej stronie akurat racji nie przyzna. Gracze mają jednak to szczęście, że mogą sobie powybrzydzać i do kotleta najczęściej się przyczepią.

Jaki ma to wszystko związek z wydawanymi na rynek grami? Według najnowszych badań, w zeszłym roku, co czwarta ukazująca się na konsolach produkcja ociekała świeżością i była zupełnie nową marką. Bardzo fajnie, bo dzięki temu do branży wskoczyły nowe postacie, a my przerobiliśmy dziewicze krainy i systemy gry. Wciąż jednak prawie, co czwarty tytuł był kontynuacją, a więc i odgrzewanym kotletem. Prawie.

Często jest tak, że dwie części tej samej serii są do siebie zupełnie niepodobne. Wtedy recenzenci mają zagwozdkę, twórcy powód do dumy, a gracze problem do rozwiązania. W recenzjach dziennikarze nie mogą bowiem zarzucić odtwórczości, autorzy mogą chwalić się bujną wyobraźnią, a konsumenci muszą myśleć czy po tej fantastycznej części pierwszej zainwestować w udającą jej następczynię część drugą. Jest więc ciekawie. Oczywiście do momentu, gdy okazuje się, że nagle większość kupujących z obrzydzeniem stwierdza: „kto jest odpowiedzialny za takie ... zepsucie mojej ulubionej gry?!". Okazuje się bowiem, że większość z nas narzeka na odgrzewane produkty i nieskończone kontynuacje tylko do momentu, gdy ktoś w końcu tych lamentów wysłucha i zrewolucjonizuje grywalną formułę, aby podać nam ją na talerzu. Wtedy się okazuje, że kiedyś strzelało się lepiej, biegało fajniej, biło efektowniej i tak dalej. Teraz jest natomiast gorzej, bo inaczej. Przykłady? Choćby Halo: ODST, ostatni Prince of Persia czy Tekken 4. Trzeba się naprawdę postarać, aby znaleźć choćby z dwadzieścia procent komentarzy, które stawiają te tytułu na równi z poprzednimi odsłonami marki.

Problem z rynkiem gier jest taki, że mówi on jedno, a robi drugie. Z jednej strony konsumenci chcą nowości i wybrzydzają jak leci. Z drugiej jednak chętnie kupują ente części ulubionych serii zamiast dofinansować nowe projekty. Tak jest też z liczbą gier. Niby powinno ich być jeszcze więcej co miesiąc, nawet niech je robią niskobudżetowo, ale jak już zalewa nas fala gier za 10 dolarów to panika, że potop crapów i ktoś powinien wprowadzić kontrolę. To czego my w końcu chcemy?

Irytujące jest to jak bardzo sami siebie oszukujemy. Jak jest chwila na komentarz to krytykujemy kolejne robione w ten sam deseń kontynuacje, ale jak dochodzi do zakupów to wyciągamy portfel, nie po to aby kupić premierowy tytuł z nowej marki, ale starą dobrze znajomą grę z cyfrą trzy, pięć lub siedem. Chyba naprawdę powinniśmy już skończyć z tym krytykowaniem odgrzewanych kotletów. Fast-foody wszyscy wytykają palcami, ale i tak obroty są w nich gigantyczne, bo połowa ludzkości się tam stołuje. Samochody nas trują, ale i tak jeździ każdy kto tylko ma ochotę i pieniądze. Pora się skończyć oszukiwać, jako gracze chcemy rozrywki, nawet w mission packach udających sequele. Nowe marki potrafimy docenić, ale nie róbmy z siebie europejskiej kinematografii, która walczy z tym okropnym ruchem z Hollywood. I tak po cichu finansujemy bowiem chętniej tę drugą stronę. Sprzedaż Modern Warfare 2 przy tej Borderlands to potwierdza, podobnie jak oglądalność Avatara przy tej dowolnego dzieła kinematografii portugalskiej.

Gralingrad - rozprawa nad kotletem - ilustracja #1

Poznałeś tę ekipę czy kupiłeś Modern Warfare 2?

GOL Newsroom

Zapraszamy Was do polubienia profilu Newsroomu na Facebooku. Znajdziecie tam nie tylko najciekawsze wiadomości, ale i szereg miłych dodatków.