Decyzja o zamknięciu BioWare odbiła się szerokim echem w branży gier. Legendarni deweloperzy nie kryją oburzenia, a ich mocne słowa pod adresem EA pokazują, jak wielkie emocje wywołał upadek twórców Mass Effect i Dragon Age.
Wczorajsza informacja o zamknięciu BioWare wstrząsnęła nie tylko graczami, ale również przedstawicielami branży gier. Jednym z deweloperów, którzy nie kryją oburzenia decyzją Electronic Arts, jest Warren Spector, współtwórca kultowych Deus Ex i System Shock. Opublikował on w mediach społecznościowych wyjątkowo emocjonalny wpis, w którym nie szczędził ostrych słów pod adresem osób odpowiedzialnych za likwidację studia.
Spector nie ukrywa, że zamknięcie BioWare jest dla niego czymś więcej niż kolejną przykrą wiadomością o zwolnieniach w branży. W swoim wpisie podkreślił, że studio przez dziesięciolecia wyznaczało standardy w tworzeniu gier, udowadniając, że artystyczne ambicje mogą iść w parze z sukcesem komercyjnym.
BioWare to coś więcej niż kolejne studio. Od dziesięcioleci odgrywało kluczową rolę w historii naszej branży. Przez wiele lat, równie skutecznie jak każde inne studio, łączyło sztukę z biznesem. Jego twórczość zmieniła wiele rzeczy – napisał.
Deweloper przyznał, że zazwyczaj stara się unikać przekleństw, zwłaszcza w publicznych wypowiedziach. Tym razem jednak emocje wzięły górę, a jego słowa szybko przerodziły się w bezpośredni atak na osoby podejmujące decyzje o zwolnieniach.
To tak zła wiadomość, tak druzgocące wydarzenie historyczne, że jedyne, co mogę powiedzieć, to że to kompletna bzdura. Każdy, kto brał udział w tej farsie, powinien się wstydzić.
Największe oburzenie Spectora wzbudził fakt, że konsekwencje biznesowych decyzji ponoszą przede wszystkim zwykli pracownicy, a nie osoby zarządzające firmą. Jego zdaniem to właśnie kierownictwo powinno odpowiadać za niepowodzenia, zamiast pozbawiać zatrudnienia ludzi, którzy faktycznie tworzą gry.
Może wszyscy, którzy brali w tym udział – ci ludzie w garniturach (prawdziwych lub wirtualnych) – powinni stracić swoje cholerne posady. [...] Bardzo chciałbym zobaczyć ICH w kolejce do urzędu pracy zamiast ludzi, którzy wykonują prawdziwą robotę. Dlaczego to zawsze ci, którzy działają i tworzą, muszą za to płacić?
Podczas gdy Warren Spector skupił się przede wszystkim na krytyce decyzji EA, Thomas Mahler, założyciel Moon Studios i twórca serii Ori oraz No Rest for the Wicked, postanowił spojrzeć na całą sprawę z nieco szerszej perspektywy.
BioWare, które stworzyło Baldur’s Gate, Neverwinter Nights, KotOR-a, Dragon Age: Origins oraz oryginalną trylogię Mass Effect, w dużej mierze przestało istnieć na długo przed wczorajszym ogłoszeniem – napisał na X Mahler.
Zdaniem dewelopera początek końca studia nastąpił wraz z odejściem jego założycieli, Raya Muzyki i Grega Zeschuka, nazywanych „doktorami”. Z czasem firmę opuszczali kolejni doświadczeni twórcy, a dawna kreatywna potęga stopniowo zamieniała się w fasadę, za którą nie stali już ludzie odpowiedzialni za jej największe sukcesy.
Ale to nie nazwa studia tworzy świetne gry. Robią to niesamowicie utalentowani ludzie. I to jest lekcja, której nasza branża jakoś nie chce się nauczyć – podkreślił.
Mahler uważa, że podobny los spotkał wiele innych zespołów przejętych przez wielkich wydawców. Korporacje wydawały miliardy dolarów na zakup rozpoznawalnych marek, zakładając, że samo posiadanie praw do popularnych serii zagwarantuje im kolejne sukcesy. Tymczasem wraz z odejściem oryginalnych twórców studia traciły doświadczenie, wizję i kulturę pracy, które wcześniej decydowały o ich wyjątkowości.
Deweloper szczególnie krytycznie ocenił falę przejęć z okresu pandemii COVID-19, nazywając ją jednym z najbardziej destrukcyjnych etapów w historii branży. Przypomniał przy tym, że Moon Studios świadomie odrzuciło możliwość sprzedaży, choć decyzja ta spotkała się wówczas z krytyką.
Dokładnie to samo wydarzyło się w latach 90., kiedy EA rozpoczęło swoją gorączkę przejęć. Studia były kupowane, ich założyciele i liderzy kreatywni stopniowo tracili swobodę tworzenia gier, w które wierzyli, pierwotni autorzy, sfrustrowani, odchodzili, a ostatecznie wszystkie studia stały się „statkiem Tezeusza”.
Co więcej, Mahler przewiduje, że najgorsze skutki ostatnich przejęć mogą być dopiero przed nami. Jego zdaniem wielu wydawców przekona się, że zakupione za miliardy dolarów studia są dziś warte zaledwie ułamek zapłaconych za nie kwot.
Można kupić studio. Można kupić jego prawa własności intelektualnej. Można nawet kupić cały jego dotychczasowy katalog gier. Nie da się jednak kupić tej magii, która sprawiła, że jego gry były wyjątkowe – podsumował.
Przypomnijmy, że zamknięcie BioWare jest częścią szeroko zakrojonej restrukturyzacji Electronic Arts, w ramach której pracę straci około 400 osób. Decyzja wydawcy przekreśliła również nadzieje fanów Mass Effect, którzy liczyli, że BioWare zdąży ukończyć kolejną odsłonę kultowej serii, która, zdaniem jednego z twórców, miała być wyjątkowa. Projekt został jednak anulowany wraz z kilkoma innymi przedsięwzięciami. Nie oznacza to oczywiście, że gracze całkowicie pogodzili się z decyzją EA. Wśród społeczności pojawiają się głosy, że prawa do marki powinny trafić w ręce innego zespołu. Na ten moment pozostaje to jednak wyłącznie w sferze życzeń fanów.

Autor: Kamil Kleszyk
Na łamach GRYOnline.pl ima się różnorodnych tematyk. Możecie się zatem spodziewać od niego zarówno newsa o symulatorze rolnictwa, jak i tekstu o wpływie procesu Johnnego Deppa na przyszłość Piratów z Karaibów. Introwertyk z powołania. Od dziecka czuł bliższy związek z humanizmem niż naukami ścisłymi. Gdy po latach nauki przyszedł czas stagnacji, wolał nazywać to „szukaniem życiowego celu”. W końcu postanowił zawalczyć o lepszą przyszłość, co zaprowadziło go do miejsca, w którym jest dzisiaj.